|
|
20 LISTOPADA 2007 NOC..POMIĘDZY 1.00 A 3.30 RANO.. 5 dni po próbie wyciągania przez głowę ponawiam akcję,tylko teraz zmieniam trochę sposób wyciągania. Procedura taka jak 15 listopada,ale teraz proszę aby wyciągnęli mnie przez bok mego ciała f. i pozostawili w moim pokoju. Zasypiam... Czuję atak cosia/ktosia i machinalnie zaczynam krzyczeć przez sen. COŚ/KTOŚ trzyma mnie w górze za nogi i wiruje mną dookoła;gdy otwieram niefizyczne oczy i widzę całą sytuację,natychmiast przestaję krzyczeć i besztam w myślach samego siebie za swoją głupotę..bo ileż można?;) Kręci mną,kręci i w pewnej chwili zaczynam się normalnie nudzić i niecierpliwić..bo ileż można?;) Ok..czuję koniec wirowania i jestem pełny energii. Napełnia mnie paraliż i nachodzą wibracje,i tak jak było w planie NP pomału i delikatnie wyciąga mnie przez bok.Dodam,że prawy bok to był.Tak jak w planie. ...I WYSKAKUJĘ NA DYWAN!!! Dosłownie wyskakuję! Kucam,patrzę i widzę mój pokój i jest tak realnie,że zaczynam mieć małe watpliwości.I w tej chwili obraz się zamazuje i widzę białoszarą mgłę. Przypominam sobie dobre rady i zaczynam trzeć dłonią o dywan. Dostrojenie staje się bardzo dobre. Wstaję na proste nogi i zauważam,że wnętrze pokoju jest już inne niż w tzw."realu". Dla upewnienia się,że wyszedłem spoglądam na swoje łóżko,a raczej na miejsce gdzie powinno stać.Zauważam poustawiane flakony kryształowe na wysokości z której wyskakiwałem. Myślę,jestem poza ciałem,bo jakbym nie był to te flakony by się porozbijały jak wyskakiwałem i byłoby dużo huku.No trudno..głupich nie sieją;) Pokój jest inaczej urządzony albo też chodzi może o percepcję widzenia. Tak sobie później pomyślałem. Widzę śpiącą moją babcię,która w realu śpi za ścianą,a tu leży mnie i gada coś do mnie.Myślę,jestem w ospuo.Lekceważę babcię,bo od razu sobie wszystko przypominam o atrapach to co wiem itd. Myślę,zayebiście jest...sprawdzimy czy przeniknę przez szybę i już miałem się kierować do okna,jak pomyślałem,że po co mi okno.. ..i walę prosto na drzwi i nie bawiąc się w żadne tam sprawdzanie paluszkiem nacieram całym n.ciałem i przenikam gładziutko. QRVA!!!! CO TO JEST ZA UCZUCIE!!!!!!:))))))))))) Płynę przez pokój babci,kuchnię i przenikam przez drzwi wejściowe. Jestem na korytarzu,jest ciemno i zmierzam do włącznika światła.. -..ej zaraz!..a ty gdzie?-besztam się w myślach -..jaki pstryczek?..zapomniałeś gdzie jesteś?.. No właśnie!Staję i mówię(a właściwie rzucam myśl..): ..-niech się stanie światło!..- ..i pojawia się rosnąco jasność w korytarzu,myślę ale czad.. Wychodzę na ulicę,pogoda taka jak teraz;jesienna. -chcę żeby było lato!!!- Pojawia się lato ze słońcem i ludźmi na plaży(plaża istnieje normalnie w realu).Idę dalej,zmierzam do miasta i czuję się niesamowicie super. Zauważam sporo atrap,między innymi dwie młode dziewczyny grające w tenisa. ..i własnie w tym momencie samcza głupota zwycięża i zapominam o dalszej exploracji. Wołam panienki do siebie.Jestem w samych slipach.Podchodzą,ale trochę niechętnie. Zaczynam być despotyczny i chamski,każę im się rozbierać. Dużo tego nie mają,bo tylko mini-ogrodniczki. Obmacuję jedną,jakby znajomą z twarzy trochę. Drugiej ssam pierś i każę następnie wypiąć tyłek,bo zamierzam ją zerżnąć w anal.Dokładnie-zerżnąć. Na siłę rozszerzam jej pośladki.Jest uległa ale czuję,że prawie płacze; że nie chce tego co się dzieje,że moje działania są wbrew jej woli. Uświadamiam to sobie jak mój członek ląduje w jej odbycie.. ..i budzę się w c.f. Czuję pełny pęcherz i wzwód. Cóż...mogę tylko dopisać,że lepiej nie zbaczać z obranego celu. No i cholernie mi wstyd za moje zachowanie wobec tych dziewczyn. TO TYLE.DZIENX ZA UWAGĘ.
|
|