|
|
Wydaje mi sie, ze cos sie ruszylo w koncu w dobrym kierunku. Procz standardowych bredni jakie mi sie przysnily udalo mi sie osiagnac wibracje i dosc chwile wytrzymac bez podniety. Pierwszy raz udalo mi sie to tak dlugo i doprowadzilem sie do takiego stanu jakiego jeszcze nie czulem. Pocieszajace to, ze jednak widac jakies efekty tej meki. Wydaje mi sie, ze nawet moglbym byc juz bardzo blisko wyjscia, problem w tym, ze robilem to przed snem nie bedac nawet szczegolnie zmeczonym. Zaryzykuje nawet powiedziec, ze gdyby to bylo kolo 5 to pewnie bym wyszedl. No nie moge sie przemoc do tego wstawania rano, jest nieludzko zimno u mnie na mieszkaniu wtedy :/ Czasem probuje nad ranem, ale albo po chwili stwierdzam, ze jednak potrzebuje normalnego snu, zeby nie umrzec w pracy, albo zasypiam. Tak na marginesie, sny zaczalem notowac na komputerze, bo juz krew mnie zaczela zalewac z pisaniem tego recznie. O wiele dluzej to zajmowalo i jakos mialem problemy, zeby sie zmusic, a obiecalem, ze bede notowal ;) Pora na kolejna probe...
|