|
|
dzis w nocy chyba pierwszy raz zrobilem przyzwoicie 4+1. Problem w tym, ze chyba zbyt przyzwoicie i za bardzo sie wybudzilem, bo potem lezalem ni cholery nie chcialo mi sie juz spac, nawet zmeczony sie nie czulem. Lezalem chyba z godzine i nic nie osiagnalem procz rosnacej frustracji, ze moglem sobie spac i tego, ze myslec nie moglem caly dzien z niewyspania. Dzis jestem juz w cieplutkim domu, wrocilem na swieta. Sprobuje dzis znowu, ale az tak sie nie wybudze, bo to bez sensu. Staram sie do tego jak moge i cos to LD przyjsc nie moze znowu. Coraz bardziej zaczynam sie martwic, ze ja jakis antytalent jestem w tej kwestii dobrej nocy
|