|
|
Nie wiem czy to przyplyw chwilowego zwatpienia, czy tez od nie wyspania, ale mam to gdzies. Musze odpoczac, jestem zmeczony, niewyspany, sfrustrowany. Na pare dni odkladam oobe, ew porobie sobie w miare pamietania testy rzeczywistosci. Ostatnio chyba za bardzo chcialem, bo jak zwykle efekty mizerne. Pora najwyzsza sie wyspac i zebrac sily. Na pewno nie zrezygnuje zupelnie, to pewne. Po poprzedniej malej przerwie od razu widac bylo efekty, oby tym razem bylo podobnie. Zaraz jak to wysle pojde sobie smacznie pospac bez zadnych zaklocen :)
Ostatnio nic nie pisalem, bo zbytnio nie ma o czym. Pare durnych snow jak to zwykle, ale nic szczegolnego sie nie wydarzylo. Staram sie tylko czesciej wykonywac testy rzeczywistosci, ale poki co bez efektow. W wolnej chwili poczytam sobie w ogole o tym jeszcze raz dokladniej
Chcialbym moc napisac, ze udalo mi sie wyjsc no ale niestety to jeszcze nie ta notka. Za to udalo mi sie znow pobic rekord w dlugosci i intensywnosci wibracji. Mam nadzieje, ze to przesuwanie granicy, ktora osiagam w koncu doprowadzi do wyjscia. Powoli sie to co prawda odbywa i tylko raz na jakis czas sa tak intensywne, no ale na pewno te ostatnie byly o wiele mocniejsze niz wtedy gdy zaczynalem przygode z oobe. Mialem tez bardzo wyrazny sen, nie wiem skad mi sie wzielo to, ze mialem skakac ze spadochronem :) Balem sie przerazliwie tego i moglbym powiedziec wrecz, ze to byl koszmar hehe Sen byl bardzo wyrazny i dobrze go zapamietalem. Swiadomosci jednak nie odzyskalem, a szkoda. Pewnie bym sobie skoczyl, a tak sen skonczyl sie przed samym skokiem wlasnie :)
Niestety nic od ostatniego ciekawego wydarzenia sie nie podzialo. Nawet malo snow zapamietalem. Przejrze sobie zaraz przed snem notatki ze starszych snow, w sumie tak z ciekawosci nawet. Kurde, niedlugo bedzie juz z pol roku jak probuje wyjsc. Jak ten czas leci...
W koncu cos mi sie przydarzylo. Mialem napisac o tym wczoraj, ale nie mialem kiedy. No wiec dokladnie o 7.18 wczoraj rano spalem sobie jeszcze. Snily mi sie standardowo jakies glupoty. Tym razem bylem na 15 pietrze budynku (a moze to bylo 10). No i balem sie strasznie, bo budynek zaczal sie walic caly i zaczalem spadac razem z podloga jak sie rozpadala. Cos mnie walnelo w glowe i zdalem sobie sprawe, ze umarlem. Znowu z tym umieraniem cos mam. I w tym momencie odzyskalem swiadomosc w snie. Czulem jak moje cialo spada, a ja sie odrywam od niego i lece w gore. Bylo to bardzo przyjemne i stwierdzilem, ze ch... z tym, fajnie jest, najwyzej sobie umre, mam to gdzies. Leje na ten swiat, bo juz mnie wkurza wszystko. No i tak przez moment sie unosilem i bylo mi fajnie, po czym sie opamietalem i stwierdzilem: "co ja pieprze, przeciez ja umieram!!!". No i wpadlem w panike i chcialem strasznie wrocic, w momencie sie obudzilem. To co poczulem to taka mieszanka. Z jednej strony bylem zly, ze osiagnalem cos takiego w koncu po takich dlugich probach i mekach, a spanikowalem. Z drugiej strony sobie znow mysle, spoko, to moze mialem sobie umrzec i sie nie obudzic w ogole :/ To bylo tak realne, ze nie dziwne, ze spanikowalem. Szkoda, ze odzyskalem swiadomosc w takim momencie snu, pewnie jakbym sobie odlecial startujac z innego snu to nie mialbym powodu do paniki i bylbym w siodmym niebie. A tak to, ze w snie umarlem przerazilo mnie nie na zarty. Mam nadzieje, ze uda mi sie odzyskac swiadomosc tak jak poprzednio, ze sobie po prostu przelecialem przez garaz, a nie w takiej chorej sytuacji. Poza tym problem bylby inny, na 7.20 mialem ustawiony budzik, wiec dlugo bym sobie nie pofruwal. Tak czy tak to spore osiagniecie w moich przygodach z oobe/ld i zdecydowanie warte odnotowania. W koncu po tak dlugim czasie cos sie ruszylo :) Obym znow nie musial tyle czekac na nastepna przygode. Juz mialem wyslac ta notke, ale tak jeszcze sobie mysle, ze w sumie ostatnio z tego calego zamieszania w moim zyciu mialem znacznie mniej czasu na myslenie o tych sprawach. Moze takie wrzucenie na luz tez nie jest zle |