|
|
Kolejny raz sprobowalem 4+1 porzadfnie zrobic i zaczyna mnie to wkurzac. Przelezalem 3 (!!!) godziny w takim polsnie, tzn na granicy snu, nie spiac mocno, ale tez nie panujac nad soba. Taki stan jest kijowy pod tym wzgledem, ze ani sie czlowiek nie wysypia, ani nic z tego nie ma i kolejny dzien bylem nieprzytomny. Byc moze sprobuje jeszcze raz dzis, ale czytalem wczesniej, ze przed snem to niby nie da sie wyjsc, albo szanse sa bardzo male. Sam Darek tak pisze, a poki co to o wiele wiecej osiagnalem wlasnie zanim zasnalem, a i wyszedlem ten jedyny raz podczas popoludniowej drzemki. Stosuje tez cwiczenia na ld i nadal nic. Zastanawiam sie w sumie czy to czasem jedno drugiemu nie wadzi, takie kombinowanie z wszystkim na raz i nie lepiej skupic sie na jednej sprawie. Dobrej nocy
dzis w nocy chyba pierwszy raz zrobilem przyzwoicie 4+1. Problem w tym, ze chyba zbyt przyzwoicie i za bardzo sie wybudzilem, bo potem lezalem ni cholery nie chcialo mi sie juz spac, nawet zmeczony sie nie czulem. Lezalem chyba z godzine i nic nie osiagnalem procz rosnacej frustracji, ze moglem sobie spac i tego, ze myslec nie moglem caly dzien z niewyspania. Dzis jestem juz w cieplutkim domu, wrocilem na swieta. Sprobuje dzis znowu, ale az tak sie nie wybudze, bo to bez sensu. Staram sie do tego jak moge i cos to LD przyjsc nie moze znowu. Coraz bardziej zaczynam sie martwic, ze ja jakis antytalent jestem w tej kwestii dobrej nocy
Zazdroszcze tym co sobie juz lataja nie wiadomo gdzie w ospuo, a ja tu klepie te litery. Wrocilem z miasta, nawet w stanie o dziwo przyzwoitym i bede sie kladl zaraz. Moze sie uda cos osiagnac, bo zmeczony jestem nieludzko. Moze choc cos fajnego mi sie przysni
Wydaje mi sie, ze cos sie ruszylo w koncu w dobrym kierunku. Procz standardowych bredni jakie mi sie przysnily udalo mi sie osiagnac wibracje i dosc chwile wytrzymac bez podniety. Pierwszy raz udalo mi sie to tak dlugo i doprowadzilem sie do takiego stanu jakiego jeszcze nie czulem. Pocieszajace to, ze jednak widac jakies efekty tej meki. Wydaje mi sie, ze nawet moglbym byc juz bardzo blisko wyjscia, problem w tym, ze robilem to przed snem nie bedac nawet szczegolnie zmeczonym. Zaryzykuje nawet powiedziec, ze gdyby to bylo kolo 5 to pewnie bym wyszedl. No nie moge sie przemoc do tego wstawania rano, jest nieludzko zimno u mnie na mieszkaniu wtedy :/ Czasem probuje nad ranem, ale albo po chwili stwierdzam, ze jednak potrzebuje normalnego snu, zeby nie umrzec w pracy, albo zasypiam. Tak na marginesie, sny zaczalem notowac na komputerze, bo juz krew mnie zaczela zalewac z pisaniem tego recznie. O wiele dluzej to zajmowalo i jakos mialem problemy, zeby sie zmusic, a obiecalem, ze bede notowal ;) Pora na kolejna probe...
O, w koncu cos mi sie przysnilo. Tzn pamietam tylko maly ulamek, ale dobre i to. Kurde, obzarlem sie cos jak swinia mowiac brzydko i nie chce mi sie spac :/ I to jeszcze na noc. Dawno taki gruby sie nie czulem, moze to bedzie jakas metoda na oobe :> jak cos to dam znac hehe
|