Witam po małej przerwie. Od dosyć dawna nie trenowałem obe, wynikało to głównie z braku czasu. No ale teraz są święta i mam dużo wolnego czasu :)
Wczoraj ok. godziny 19. gdy byłem zmęczony, położyłem się, i zasnąłem :) Obudziłem sie ok 24, zjadłem kolację, wziąłem prysznic bla bla bla i znowu położyłem. Byłem wyspany, więc miałem problem z ponownym zaśnięciem. No ale leżę, próbuję zasnąć, jestem wpół przytomny :), poczułem że zasypiam, czuję paraliż... No to już wiedziałem, co dalej robić. Wpatrzyłem sie w ciemność przed oczami, i wibracje chwyciły mnie dosłownie po kilku sekundach. Nawet dość mocne były, oczywiście pojawiło się również takie głośne "buczenie" w uszach" I pewnie 90% z ludzi czytających to by wyszła, ale ja oczywiście musiałem coś spieprzyć :) Dawno tego nie doświadczyłem, więc radość i podniecenie były tak duże, że aż się zdekoncentrowałem :/ No trudno się mówi :)