|
|
Ostatnio przeglądałem swoje zapiski i natknąłem się na opis doświadczenia chyba wartego chwili uwagi. Generalnie różniło się ono od innych tym że nie było poprzedzone ani relaksem ani w ogóle żadną próbom wyjścia. Wydarzyło się zupełnie spontanicznie, na dodatek podczas normalnej codziennej aktywności. A więc tak: Brałem udział w wyjeździe służbowym, a jak wiadomo ta tych często wieje nudą więc postanowiłem gdy tylko było to możliwe udać się do pokoju gdzie byłem zakwaterowany. Usiadłem w fotelu i czekałem sobie kto wie na co. I w pewnej chwili nagła, wielka, nieoczekiwana zmiana świadomości. Jak to Monroe nazywał „Klik”. Usłyszałem głośny grzmot- huk i w tym samym momencie jak za naciśnięciem pilota znalazłem się w ciemnej nicości. Coś jak kosmos tylko bez gwiazd i planet. Zero punktów odniesienia. Nie ma czasu nie ma przestrzeni. I ja zawieszony gdzieś i tej próżni. Nie posiadałem żadnej formy, po prosu byłem. Cały czas miałem pełna świadomość. I nagle zauważyłem, że nie jestem sam. Po obu moich stronach postrzegłem dwie istoty. Pisze postrzegłem gdyż zarówno je widziałem jak i czułem całym sobą. Zauważyłem że mają formę owalnych kul światła i są aseksualne. Gdy tylko uświadomiłem sobie ich obecność usłyszałem głośny, donośny śmiech. Jednocześnie dotarł do mnie niewerbalny przekaz na temat zabawnej sytuacji mającej miejsce kilka godzin wcześniej w świecie fizycznym. Werbalny śmiech był jakby dodatkiem do owego przekazu. Cały przekaz był formą ironii mającej na celu zwrócić uwagę na zawiłości wynikające z nielogicznego postępowania ludzi pod wpływem presji otoczenia. Jednak nie zawierał w sobie żadnej oceny, w kategoriach dobra i zła. Był to po prostu swoisty komentarz. Potem znów nagłe „Klik” i siedzę sobie w fotelu. Mogło to trwać trzy sekundy, jak i trzysta lat. Myślę sobie – ale jaja! Cała sytuacja nieco mnie zaskoczyła. Zdarzyło się to tak niespodziewanie:)
|
Moje Albumy
|