|
|
Położyłem się około godziny 0:15. Chciałem zastosować metodę wizualizacji lecz z powodu dużego zmęczenia jakoś mi się przysnęło. Lecz po niedługim czasie... Odzyskuje świadomość w mieszkaniu rodziców. Jest całkowicie ciemno, wygląda to na środek nocy. Do drzwi ktoś się dobija. Otwieram i widzę zgraje bliżej nie określonych postaci. Krzyczą i pchają się do środka. Odpycham ich zdecydowanie i krzyczę wypierdalać! No dobra poszli sobie. Wchodzę do dużego pokoju aby się rozejrzeć. Zauważam swojego tatę śpiącego w łóżku. Postanowiłem spróbować go obudzić więc wołam do niego. On jednak nie reaguje nawet gdy krzyczę dosyć głośno. Wreszcie potrząsam nim i już wiem. To tylko atrapa. Ciągnę go za włosy i czuje jak jego głowa rozciąga się niczym guma. Szkoda na to czasu. Sceneria zaczyna się zmieniać i jestem już u siebie w pokoju. Siedzę w samych gaciach na łóżku. Znów noc i ciemnica, co za faza. A może by tak dzień zrobić. Nagle na łóżku na przeciwko materializuje się moja babcia. Zmarła siedem lat temu. Zawsze była i zresztą cały czas jest jedną z najbliższych mi osób. Czasem nawet mnie odwiedza, coś doradza. Siedzę i obserwuje ją. Lecz cóż to zauważam że wygląda bardzo hmm...trupio. Jest blada i bezwładna, a jej dłonie zimne. Mowie do niej, podnoszę i sadzam na moim łóżku. Wygląda na półprzytomną. Instynktownie dociera do mnie że to tylko kolejna atrapa. No cóż. Nie mija chwila i zauważam że coś rusza się przy oknie. Spoglądam tam i widzę ciemną zakapturzoną postać wyglądem przypominającą cień. Kuca na parapecie i mi się przygląda. Szczerze mówiąc wygląda wrednie. Materializuje więc Glocka kaliber 9 mm. i strzelam jej w łeb z bliskiej odległości. I już głowa się rozbryzga na szybie. Ten problem mam z głowy więc myślę co dalej, aż tu nagle znów czuje czyjąś obecność. Jednak to wrażenie jest inne. Dochodzę do wniosku że to nie mój wytwór. Zauważam moją narzeczoną. Siedzi na moim łóżku. Siadam koło niej i zaczynamy rozmawiać. Jest taka prawdziwa. To nie żadna atrapa. Promieniują od niej wszystkie odczucia jakimi mnie darzy. Mówi że muszę być opanowany bo to pomoże mi w doświadczaniu. Siedzę osłupiały chłonąc to wszystko co mi przekazuje. Chłonę jej obecność. Jest mi taka bliska. Tyle wspólnych przeżyć. Teraz to jest takie odczuwalne. Promieniuje całą sobą w moją stronę. Czuje jej wibracje, otulają mnie. Sprawiają że jest mi tak dobrze. Patrzymy sobie w oczy i rozumiemy że jesteśmy uzupełniającymi się częściami tworzącymi całość. Moja kochana Justynka! Czuje że faza się spłyca. I już ląduje w fizycznym łóżku. Spoglądam na zegarek. 1: 25.
|
Moje Albumy
|