|
|
Ach od czego tu zacząć? Już wiem :) Dawno temu ( hehe nie bajek to ja tu nie pisze) wyszedłem z domu na spacer, zwykły i niezwykły bo utkwił mi w pamięci. Więc na tym spacerze spotkałem gościa który mnie zaczepił i wciągną do rozmowy. Tu muszę zaznaczyć że jestem osobą nieufną i niechętnie rozmawiam z obcymi. Ale gostek miał taki talent do prowadzenia rozmowy że sie zatrzymałem i zacząłem z nim rozmawiać. Dziwnie sie trochę na początku czułem bo rozmawiałem z nim jak ze starym znajomym, a trzymam obcych ludzi raczej na dystans. Najfajniejsze w tym było to że stałem z obcym gościem na ulicy i rozmawiałem o rzeczach o których praktycznie z nikim wcześniej nie rozmawiałem. O moich przemyśleniach na pewne sprawy itp. Rozmowa mnie bardzo wciągał i widząc że gościu ma ciekawe podejście i ogromną wiedze to miałem zamiar zadać też mu wiele pytań. Niestety gdy mu chciałem zadać w pewnym momencie kolejne pytanie to mi przerwał i powiedział dosłownie "Dokończymy te rozmowe kiedy indziej teraz musisz wracać do domu i sie obudzić" Nagle poczułem że leże w łóżku i otwarłem oczy. Wtedy sobie pomyślałem że miałem zajebiście zajebisty sen.Taki realny spójny i logiczny. Wtedy nie wiedziałem że istnieje coś takiego jak oobe i potraktowałem to jako sen. Oj myliłem sie ogromnie:) Teraz jak patrze na to wydarzenie z perspektywy czasu to wiem że wtedy moje wyjście z domu to było wyjście z ciała. Pewnie gdyby mi nigdy w ręce nie wpadła książka R.Monroe to umarł bym w niewiedzy. Taki był mój "pierwszy raz" :) Kompletnie nieświadomy znaczenia tego wydarzenia :)
|
| ||||||||||||||