CYTAT(Conchita @ 04.02.2008 - 00:19)

Qrcze, ja tak ciągle mylę:). Czasami mnie to łapie normalnie w realu - mrowi mi w ciele, jakby krew czy co, potem zapadam się w siebie, umysł się zatrzymuje, wrażenie jakbym się przesuwała do tyłu i wtedy zmienia mi się postrzeganie... Raz mnie Zbychu w takie coś wprowadził bez uprzedzenia pociągnął do tylu, to myślałam, że wyjdę astralnie stojąc fizycznie i rozmawiając z innym facetem. Miałam wrażenie, że ciało się zaraz przewróci, zemdleję, bo już od tyłu się mocno wychyliłam. Patrzę na Zbycha, czy to jego sprawka - a on ma oczka nieruchome, zapatrzone gdzieś w bok...
Tak więc nie demonizowałabym kwestii wibracji - jeden ma silne, inny tylko mrowienie.
Chodziło mi bardziej o to, że większy sens wibracje mają po przekroczeniu pewnej granicy, a nie totalnie na jawie. Zresztą w metodzie Moena też masz mrowienie, ale zawsze trzeba się jeszcze rozluźnić dodatkowo. Jakby przynajmniej trochę zapaść się w sobie.
Mówiąc mrowienie mam na myśli to co na jawie, mówiąc wibracje, to co pojawia się w przynajmniej lekkim transie.
Zresztą sama mówiłaś: mrowi mi w ciele, jakby krew czy co,
potem zapadam się w siebie, umysł się zatrzymuje. Bez tych dwóch ostatnich bajerów jest
tylko mrowienie. Z bajerami te wibracje o które chodzi.