|
Śniło mi się przed wczoraj, że poszedłem do jakiejś biblioteki, wydawało mi się, że to miejsce z kąś znam, było mnustwo książek, mieliśmy jakis wykład, było dosłownie kilka osób. Wydawało mi się, ze ta biblioteka było moim przedszkolem z przed 16 lat. Potem zaprowadzono nas do jakiejść piwnicy, gdzie były same ławki z drewna, było tam sporo osób, trzymano ich ponad miesiąć w tej, ze piwnicy, a potem ich rozłupano jak to się robi ze swinią, wyjęto im wszystkie wnętrzności, dokładnie widziałem jak wyjmowano ich rzebra, tym co im wyciągali kości z rąk ciekła krew, wszedzie byłakrew. Uciekłem z tamtąd, i spotkałem pewnego pana, którego nigdy nie widziałem, ale z kąś znałem, i jemu stało się to samy, tylko, ze ja mu to zrobiłem wyrwałem mu kości, a potem złożyłem jego wszystkie obrane z mięsni kosci w szkielet, zeby nie myślano, ze go zabiłem, potem się okazało, ze on był robotem, jego szkielet zaczoł sam chodzic, i nagle zobaczyłem monitor mojego komputera, na którym wyskoczyło moje imie i nazwisko gdzie pisało, że wyczerpały się moje baterie.
Obudziłem się.
Potem znowu zasnołem i śniło mi sie, ze pisałem maturę (bo własnie jestem w trakcie pisania matur) zepsuły mi sie długopisy, nikt nie miał mi dac długopisu i nie zdałem. A gdy się ponownie obudziłEM WPADłem w podświadomą pańkę (ja to tak nazwałem) i zaczołem biegac po pokoju szukając długopisu, po kilku minutach dopiero uswiadomiłem sobie, że to był tylko sen.
Byłem az cały roztrzesiony. Prosze powiedzcie co mogło to znaczyć.
|