|
problem polega na tym, że u mnie powrót nie jest taki łatwy:P w sensie zdaje sobie sprawe z tego, że powrót to nie jest takie " chce sie obudzic" i sie budze. :D czuje tą droge do przejscia, że to nie jest sekunda dwie tylko parenascie seknud moze nawet jakieś minuty. tak jakby ta moja 'dusza' sobie płynie do ciała wchodzi do niego i czuje znowu to drętwienie. skad wiem że trwa to troche dłuzej? pare dni temu bylam ze znajomymi na polu namiotowym. wszyscy siedzielismy na karimatach. było nas pare osób. ja sie połozyłam lekko znużona na karimatce no i pojawiła sie szansa na oobe, a ze ja lubie ten stan to nie moglam sobie odmówić:P więc słyszac wszystkich o czym rozmawiaja i co dzieje sie wokoł zaczelam czuć że to juz ten czas na wyjście. więc otworzyłam oczy ciało zostało siedzialam z nimi przysłuchiwalam się rozmowie. widzialam wszystko kto jak sie poruszał kto gdzie wychodził, gdzie spojrzał. w pewnym momencie zaczeli sie ze mnie smiać, że usnełam na tej karimacie:Dnajpierw zaczeli mnie wołać.. ja troche zła bylam, że musze sie wybudzić w końcu zaczął jeden kumpel mną potrząsać. widzialam to jak mną szturcha a ja nic nie czulam bo bylam obok... to bylo dziwne uczucie bo zawsze kiedy wychodzilam to widzialam swoje ciało w jednej pozycji i nikt mnie nie dotykał i nie ruszał :D:D kiedy zaczełam wchodzic z powrotem poczułam wreszcie z powrotem drętiwnie i powoli, powoli ąz wkoncu bardziej intensywnie szturchanie kolegi. wybudziłam się strasznie zaskoczona tym co sie stało. zapytalam kolege ile czasu mnie tak szturchał. powiedzial ze z 30 sekund a ja w ogole zero reakcji..
tak jakby to ciało naprawde było bez duszy.. to doświadczenie skłoniło mnie ogólnie zeby zaczać z innymi rozmawiąć na forum na tematy o snach, ld i oobe. To było takie dziwne, zupelnie inne niż kazde oobe. takie prawdziwe odczucie tego ze jest sie poza ciałem gdzie inni ludzie ingerują w niego a ona po prostu lezy a dusza jest obok.. wczesniej tak samo intensywnie odczuwalam wyjscie czy wejscie ale wiecie zawsze bedac sama w domu badz w nocy kiedy bylam sama w pokoju... i nikt mi nie przeszkadzał. ołjejejee zaczynam wariować:D:D
w ogole dzieki za odpowiedzi nie czuje sie samotnie :P
a propos snów proroczych czy jak to tam nazwać juz sie do nich przyzwyczaiłam:) a wlasciwie to nie zdarzaja sie one czesto wiec nie mysle o tym.pewnie bede myslec jak znowu sie przytrafi.. ;/ poki co takich sytuacji mialam 5... babcia kolezanki, moja babcia i dziadek, mój ojciec i babcia mojej dalszej kuzynki. wszystko przeciągu paru lat. inna sceneria tyllko ze to nie ktoś umiera tylko ja. zawsze na drugi dzien dowiaduje się o czyjejś śmierci. najbardziej przezyłam śmierć ojca. śnilo mi sie akurat ze jechalam autobusem którym on kierował... chciał mi cos powiedziec ale nie potrafilam doslyszec jego słów mimo ze siedzialam na pierwszym siedzeniach. jechalismy jakims lasem az na jakims zakręcie uderzylismy w drzewo. no i snilo mi sie jak umieram znowu. na drugi dzień telefon z wiadomością o śmierci.
same takie sny mnie nie przerazaja. przeraza mnie to, że podczas tej smierci podczas snu czuje to samo kiedy wchodze w oobe... ze parktykuje w pewnym, sensie własną smierć:P nie wiem czy ktoś zrosumie o co mi chodzi:P wybaczcie jesli wypisuje jakies niezrozumiale dla was bełkoty;D
|