Interesujące Nde |
|
|
pigsonwings
|
24.06.2013 - 12:27
|
haereticus
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314

|
Bardzo ciekawy opis NDE ukazujący kilka zjawisk w jednym doznanym przez owego człowieka od nieświadomej śmierci, po oobe, projekcje astralną, spotkanie z tajemniczym światłem które dało ekstaze, po powrót do ciała fizycznego, to zjawisko całkowicie wpłynęło na późniejsze losy owego człowieka... zapraszam do lektury i dyskusji Lipiec 1970 W pewien lipcowy wieczór los zesłał mi doświadczenie, które pozostaje dzisiaj tak żywe, jak w dniu, kiedy się wydarzyło. Z wyjątkową wyrazistością pamiętam wszystko, co stało się podczas tego doświadczenia i po nim, ale ? z jakiejś przyczyny ? słabo pamiętam, jak do tego doszło. Mogą to być przyczyny natury psychologicznej, jednak zanik pamięci obejmujący szczegóły sprzed doświadczenia nigdy nie wydawał mi się ważny. Opiszę to, co pamiętam z samego wydarzenia. * * * Był to ponury dzień; na niebie wisiały ciemne chmury i przez całe popołudnie z niewielkimi przerwami padał deszcz. Był piątek, a w ten dzień zwykle wczesnym wieczorem zabierałem kilku przyjaciół na kolację. Tego akurat dnia wybraliśmy restaurację na drugim brzegu rzeki Inn, na południowy zachód od Passau w Niemczech, w austriackim miasteczku Braunau am Inn. Nazwa restauracji zaginęła na dobre w chmurach mego umysłu, ale wyraźnie pamiętam jej wygląd ? stara i wąska, usytuowana przy bocznej, brukowanej uliczce na skraju miasta. W środku gęsto było od dymu tytoniowego, a stoły i krzesła ustawiono bardzo ciasno. Pamiętam gwar i śmiech; ludzie rozpoznali w nas Amerykanów i radośnie zaprosili do świętowania końca tygodnia. Było nieco cieplej niż zazwyczaj, ale przyjemnie. Jak zwykle, przed kolacją zamówiliśmy drinki. Przeważnie oznaczało to piwo Weissen, które jest połączeniem jasnego piwa i wina musującego z odrobiną cytryny. Tamtego jednak wieczoru ktoś zaproponował, abym napił się Strohes Rum, bardzo ciężkiego i ciemnego rumu o smaku toffi. Zgodziłem się i zamówiłem rum z colą. Nie pamiętam, aby rozmowa dotyczyła czegoś wyjątkowego, była po prostu sympatyczna. Popijałem drinka przez około dziesięciu minut i nagle poczułem, że robi mi się niezwykle gorąco na karku. Zapytałem przyjaciela siedzącego po prawej stronie, czy jego zdaniem ten drink jest jakiś szczególny. Sądziłem, że to alkohol wpłynął na moje samopoczucie. Odpowiedział, że nie. Próbowałem więc zignorować dolegliwość i włączyć się do rozmowy. Wydawało się jednak, że im bardziej starałem się zrelaksować, tym gorzej się czułem. Po trzydziestu minutach natężającego się dyskomfortu, powiedziałem przyjaciołom, że nie czuję się dobrze i muszę wyjść. Powiedzieli, że świeże powietrze powinno pomóc, a ja pospiesznie zgodziłem się z tym. Wtedy już wstanie od stołu wymagało wysiłku, ale udało mi się wydostać spomiędzy ciasno ustawionych krzeseł i dotrzeć do wyjścia. Pamiętam, że w tym właśnie momencie wszystko spowolniało. Moje poczucie czasu najwyraźniej zmieniało się.Mózg wysłał rozkaz do prawej ręki, by pchnęła drzwi, ale polecenie to dochodziło do ręki przez wieczność. Kiedy już tak się stało, spostrzegłem jak moja prawa ręka zmierza powolnym łukiem do klamki. Dźwięki w pomieszczeniu zaczęły również powolnieć i intensyfikować się, zupełnie jak płyta gramofonowa grana na wolnych obrotach z jednoczesnym zwiększeniem głośności. Głosy dookoła mnie przybrały na sile, ale były niezrozumiałe, niczym słowa odtwarzane na magnetofonie na pół prędkości. Pamiętam, że nagle przestraszyłem się, ale byłem bezradny i nie potrafiłem wpłynąć na swój stan. Niczym przez mgłę pamiętam jak otwierają się drzwi, a moje ciało całym ciężarem przelatuje przez nie. Wyraźnie pamiętam strach, że upadając zbiję szkło. Usłyszałem przerażająco głośny huk i pomyślałem, że przy upadku uderzyłem o coś twarzą. Spodziewając się zderzenia z brukowaną jezdnią, złapałem równowagę i stanąłem na środku ulicy. Ogarnęło mnie zdumienie. Nie przewracałem się. Czułem się bardzo lekki i stałem tam, spokojnie przyglądając się własnej prawej ręce, którą trzymałem przed sobą. Było to zupełnie tak, jakbym nagle obudził się i zastał samego siebie podczas wykonywania jakiejś czynności we śnie lunatycznym. Jakbym odzyskał przytomność w oknie pokoju i patrzył, jak wiatr porusza drzewami w świetle księżyca. Muszę dodać, że już się nie bałem. Intensywny strach, który poczułem w momencie upadku w drzwiach restauracji, zniknął całkowicie. Było mi tak dobrze, że pamiętam nawet, jak ze śmiechem powiedziałem sobie, iż tamten początkowy strach był głupią reakcją. Pierwszą ciekawą rzeczą, jaką zauważyłem było to, że pada delikatny deszcz, ale ja nie moknę. Faktycznie, kropelki uderzały o moją rękę ? czułem, jak padają ? ale potem prześlizgiwały się przez rękę i spadały na ulicę u mych stóp. Tak, to właśnie powiedziałem ? prześlizgiwały się przez moją rękę. Wrażenie było obezwładniające i pomyślałem, że muszę komuś pokazać, co się dzieje; podzielić się mą ekscytacją. Spojrzałem na ubranie ? było (jak postrzegałem) dokładnie tym samym, które miałem wcześniej na sobie. Ono również nie mokło. W tym samym momencie, patrząc z góry na dół, zauważyłem, ze nie widzę własnych stóp. Wtedy uświadomiłem sobie, że dzieje się coś niezwykłego, a ja w tym uczestniczę. Pierwszym moim zamiarem był powrót do restauracji. Chciałem opowiedzieć o wszystkim przyjaciołom. Komukolwiek. Ta właśnie myśl pchnęła mnie ku tłumowi, który zaczął gromadzić się przy drzwiach do restauracji. Zauważyłem, że unoszę się a nie idę, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło. Kiedy się zatrzymałem, ujrzałem ciało leżące w poprzek chodnika przed drzwiami. Widok był szokujący i potężnie wstrząsnął moją istotą. Na ulicy leżało moje ciało z otwartymi oczyma i ustami. Jeden z przyjaciół usiadł na krawężniku, potrząsnął mną gwałtownie i położył ciało na swoich kolanach. W tym momencie wiedziałem, że nie żyję ? a przynajmniej tak to postrzegałem. Gdy już domyśliłem się, że umarłem albo właśnie umieram, wydarzenia nabrały szalonego tempa. Mój przyjaciel, jak zaobserwowałem, wpychał mi do gardła palec. Widziałem, co się dzieje, chociaż nic nie czułem. Wiele dni później powiedział mi, że wpadłem w konwulsje i przestałem oddychać, a on próbował wyciągnąć mi język, który już połknąłem. Unosząc się nad tą sceną, z wysokości widziałem nawet zasinienie wokół ust i pod oczyma. Ratujący mnie przyjaciel nieomal stracił koniec palca wskazującego, ponieważ ?fizyczny ja" ugryzłem go na tyle mocno, że przeciąłem skórę po obu stronach aż do kości. Nie przypominam sobie tego widoku, ale to właśnie opowiedział mi później. Kiedy próba wyciągnięcia mi języka nie powiodła się, przyjaciel zsunął mnie na chodnik i zaczął szukać pulsu. Nie znalazł. Wtedy zaczął rytmicznie uderzać moje ciało w klatkę piersiową i zaklinał z każdym uderzeniem, abym oddychał. Interesujące w całym doświadczeniu było to, że za każdym uderzeniem w środek piersi odczuwałem jakby pstryknięcie i spoglądałem własnymi fizycznymi oczyma z dołu prosto w jego oczy. Natychmiast po tym odzywało się inne odległe pstryknięcie i znowu znajdowałem się poza ciałem, unosząc się nad miejscem zdarzenia. Po dziesięciu minutach poczułem się jak jo-jo. Pstryk-ból, pstryk-bez bólu i tak na przemian. Gdy on dalej próbował mnie ratować, zacząłem krzyczeć mym umysłem spoza ciała, aby zaprzestał tej bezsensownej czynności, czy nie widzi, że nie żyjęl W końcu przestał, a ja pozostałem poza ciałem. Pamiętam, że podniósł wzrok na kogoś innego i potrząsnął głową. Potem widziałem, jak przenoszą moje ciało na ławkę przy drodze i proszą kogoś, aby sprowadził samochód. Unosiłem się około siedmiu metrów nad ziemią, mogłem więc uważnie wszystko obserwować. Czułem się zupełnie jak dziecko. Byłem rzeczywiście podniecony całym tym zamieszaniem, światłami, tłumem ludzi, którzy starali się dojrzeć, co też się wydarzyło. Dość szybko przyzwyczaiłem się do bycia po raz pierwszy wolnym od wszelkich fizycznych ograniczeń. Odczuwałem pewien smutek, gdyż widziałem ludzi najwyraźniej cierpiących emocjonalny ból z powodu mojej śmierci, ale zrozumiałem już wyraźnie, że tak naprawdę nie mogę umrzeć. Nowa wolność i radość przepajały mnie całkowicie. Dodawały mi animuszu, więc w pełni dałem upust ciekawości. Patrzyłem, gdy wkładali moje ciało do samochodu i przewozili je przez granicę, z powrotem do Niemiec, do miejscowego szpitala. Całą podróż odbyłem w powietrzu ponad samochodem, zygzakując w górę i w dół pośród telefonicznych i elektrycznych drutów. Kiedy samochód dotarł do szpitala, zauważyłem, że mój przyjaciel kopie w zdenerwowaniu w drzwi. Dopiero później dowiedziałem się, iż szpitale w Niemczech są zazwyczaj zamykane po dziewiętnastej lub dwudziestej. Patrzyłem, jak przenoszą moje ciało na wózek i pędzą z nim długim korytarzem na oddział intensywnej terapii. Tam przełożono je na stół i zaczęto rozcinać ubranie. Spod sufitu obserwowałem lekarza wprowadzającego długą igłę w sam środek mojej klatki piersiowej, pielęgniarkę wcierającą jakiś specyfik w oba boki. Patrzyłem z wielką ciekawością, jak przyłożyli do obu stron mojego tułowia małe białe łopatki i zaczęli wstrząsać mym ciałem. W tym momencie, z jakiegoś powodu zacząłem szybko tracić zainteresowanie stanem mojego fizycznego ciała. Zacząłem zastanawiać się, co będzie z moim prawdziwym ja. Czy jest jakiś Bóg? Czy coś się dzieje, kiedy umierasz? Zupełnie jakby te pytania były jakąś uwagą lub oznajmieniem, głosy w sali zaczęły cichnąć, a ja poczułem, jakbym powoli oddalał się stamtąd. Cofałem się, a wnętrze pokoju stawało się coraz bardziej zaciemnione i słabiej widoczne, zupełnie jakbym spadał w górę do jakiegoś tunelu. Mijały sekundy, a ja przyspieszałem, ale do tyłu. Nie dlatego, że bałem się obrócić i spojrzeć, dokąd zmierzam. Po prostu wiedziałem, że jestem bezpieczny, że nie mogę umrzeć albo przestać istnieć. Było to coś więcej ni?ż zwykłe zainteresowanie każdą nową rzeczą, której doświadczałem. Podobała mi się ta podróż, to uczucie; stawałem się jednością z tym zjawiskiem. Po pewnym czasie, którego nie potrafiłem obliczyć wówczas ? a i teraz nie potrafię ? dotarło do mnie uczucie delikatnego ciepła na karku. Zaczęło się u podstawy czaszki i spływało niżej, aż ogarnęło całą mą istotę. Nie było to ciepło, które my kojarzymy z grzejnikiem czy kaloryferem, raczej ciepło dotyku, istnienia. Łaskotało mnie wszędzie. Zaczęło robić się coraz bardziej intensywne, a mnie całemu było coraz lepiej. Już wkrótce stan ten przekroczył definicję dobrego ? potem lepszego ? potem wspaniałego ? potem fantastycznego. I dalej poprzez definicje, które nie istnieją, uczucie to przybierało na sile i całkowicie przepełniło moją istotę. Tak, wielu ludzi chce wiedzieć, co znaczy nadzwyczajnie-skandalicznie-fantastyczny, a mnie trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Najlepszy przykład, jaki mogę wymyśleć, a który większość ludzi zrozumie, to szczytowy moment orgazmu pomnożony razy dwanaście razy dziesięć do trzydziestej trzeciej potęgi. Byłoby to dwanaście z trzydziestoma trzema zerami. (Orgazm razy 12x1033 lub normalny orgazm razy 12 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000). Było to najbardziej przejmujące przeżycie, jakiego doświadczyłem w życiu. Odwróciłem się, by poszukać źródła owego uczucia i natychmiast otoczyło mnie najjaśniejsze i najdelikatniejsze z wyobrażalnych świateł. W tym momencie moja pierwsza i jedyna myśl brzmiała: ?Więc taki jest Bóg!" Natychmiast pojąłem, że zostałem wchłonięty przez Istotę Światła o niewyobrażalnej sile, możliwościach, dobroci, potędze i pięknie. Nie ma w fizycznej rzeczywistości miejsca porównywalnego, gdzie można doświadczyć takiej doskonałej świadomości. Miłość, bezpieczeństwo, radość, oddanie, wspólnota i istnienie, których doświadczyłem w Świetle w tamtym momencie były absolutnie przejmujące i czyste w swej istocie. Z drugiej strony, wyraźnie ujrzałem siebie. Był to wyrazisty obraz wszystkich mych niepowodzeń, zmarnowanej energii, straconego czasu, bezsensownych działań i głupoty, których kiedykolwiek doświadczyłem w życiu. Widzieć siebie w porównaniu ze Światłem ? to było okropne uczucie. Trzeba jednak zrozumieć, że nie odczułem żadnego potępienia czy osądu za którekolwiek z mych przeszłych dokonań; raczej jakby tolerancję czy usprawiedliwienie. Mogłem wyraźnie zobaczyć niekonstruktywne i nietwórcze aspekty siebie; momenty utraty skupienia czy nie uważającej świadomości, które ? jak sam osądziłem z tej perspektywy ? były o wiele częstsze, niż być powinny. Pośród całkowitego olśnienia zacząłem umysłem odbierać wiadomości. Później zadawano mi wiele pytań właśnie o te przekazy, jak je odbierałem i czego dotyczyły. Trudno jest wyrazić w języku codzienności to, co się dzieje w odmiennym stanie świadomości. Postaram się uczynić to jak najlepiej, ale tylko w przybliżeniu opiszę swe przeżycie. Głos Światła był krystalicznie czysty i zawierał najczystsze pierwiastki ciepła i miłości. Ciepło i miłość, które mam na myśli nie są nam znane w świecie fizycznym. Bardziej przypomina to akt dawania lub niczym nie uzależnionego, wspólnego posiadania, uczucie miłosnego oddania. Uczucia zawarte w głosie były w rodzaju odczuć braterskich, siostrzanych, matczynych czy ojcowskich. Jedna istota przemawia do drugiej z doskonałym wyczuciem równowagi i harmonii; z całkowitym oddaniem, wolnym jednak od rezygnacji z indywidualności; całkowitą wspólnotą bez żądania odwzajemnienia. A to wszystko z doskonałym zrozumieniem, że nie podlega się żadnemu osądowi czy ocenie. Używam określenia ?doskonały" dla opisania czystości absolutnej czy ? jak ktoś by to nazwał ? bez cienia wątpliwości. I dodam, ?e pod ka?dym względem. Głos w Świetle przemawiał w mym umyśle ? Wracaj. Nie umrzesz. Ja oczywiście spierałem się. Czuję dreszcze, których doznają w tym momencie moi Czytelnicy. Spierałeś się? Spierałeś się z Bogiem? Jest to pytanie normalne i rozsądne, które zazwyczaj zostaje zadane podczas wielu moich prezentacji czy seminariów. Tak. Spierałem się. W nowym stanie świadomości było mi tak niesłychanie dobrze i spokojnie, że z łatwością mogłem pozostać w Świetle i po prostu istnieć tam przez resztę wieczności. Właśnie tam, spowity w Światło, chciałem pozostać. Tak jednak nie miało się stać. Ciemność... pstryk! Zerwałem się do pozycji siedzącej w szpitalnym łóżku i rozejrzałem po zdziwionych twarzach pacjentów, Niemców, którzy obserwowali mnie z innych łóżek na sali. Natychmiast zacząłem płakać. Po prostu łzy pociekły mi po policzkach. Pozostali pacjenci nie mieli pojęcia, co się działo i bardzo byli poruszeni. Jeden z nich pobiegł po lekarza, gdy ja z mętlikiem w głowie próbowałem wyjaśnić, że właśnie widziałem Boga. Zgadliście? Tak ? dom wariatów. Prawie każdy, kto znajdował się na tyle blisko, by mnie słyszeć, był absolutnie przekonany, że zupełnie zwariowałem. Sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały, kiedy wciąż próbowałem pół po angielsku, pół po niemiecku, wyjaśniać istotę mojego doświadczenia. Pamiętam tylko, że poczułem ukłucie w rękę i zasnąłem. Tak skończyła się część mego pierwszego doznania. * * * Rozmyślając nad tym przeżyciem zastanawiam się, dlaczego pozostaje ono tak wyraźne w mej pamięci przez tak długi czas. Myślę, że ma to związek z naszym emocjonalnym zaangażowaniem się w rzeczywistość. Mija dwadzieścia jeden lat od tamtego wypadku, a wiele szczegółów nadal pozostaje w mej pamięci ? tak wyraźnie i czysto, jak w dniu tego wydarzenia. Okoliczności urazu pamiętam słabo, natomiast samo NDE i OBE pozostają kryształowo wyraziste z jakiejś konkretnej przyczyny. Oczywiście, snułem wiele przypuszczeń co do istoty tych przyczyn, zachowam jednak swe wnioski na później, gdy będą bardziej pomocne lub łatwiej zrozumiałe dla Czytelników.owa książka jakby ktoś chciał sie zapoznać...>>Joseph McMoneagle Wedrujacy Umysl POBIERZ<<
|
|
|
|
|
|
pigsonwings
|
25.06.2013 - 09:56
|
haereticus
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314

|
Bardzo mnie ciekawi jeden fakt wiele osób podczas NDE doznaje stanów Nirwanicznych. A po powrocie czuje pełną beznadzieje życia. Ciekaw jestem co za energie mogą na nie tak oddziaływać że porównują te przeżycia do - (Orgazm razy 12x1033 lub normalny orgazm razy 12 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000)
Odwróciłem się, by poszukać źródła owego uczucia i natychmiast otoczyło mnie najjaśniejsze i najdelikatniejsze z wyobrażalnych świateł. W tym momencie moja pierwsza i jedyna myśl brzmiała: ?Więc taki jest Bóg!" Natychmiast pojąłem, że zostałem wchłonięty przez Istotę Światła o niewyobrażalnej sile, możliwościach, dobroci, potędze i pięknie. Nie ma w fizycznej rzeczywistości miejsca porównywalnego, gdzie można doświadczyć takiej doskonałej świadomości. Miłość, bezpieczeństwo, radość, oddanie, wspólnota i istnienie, których doświadczyłem w Świetle w tamtym momencie były absolutnie przejmujące i czyste w swej istocie.
|
|
|
|
|
|
obenautka
|
02.07.2013 - 00:15
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 216
Dołączył: 16.09.2012
Nr użytkownika: 9168

|
Dzieki temu tekstowi mialam ...waham sie nieco nazwac to oobe gdyz nie czulam towarzyszacych mi zwykle wibracji,ani typowego odklejania sie od ciala...Doswiadczenie to jest absolutnie inne od pozostalych.Pomieszalo mi sie oobe z rzeczywistoscia podczas czytania tego tekstu.Do teraz jestem w szoku...
Ostatnio kazda sobote spedzam z przyjaciolmi i nowo poznanymi ludzmi albo u nich albo u nas...dlatego bardzo sie ucieszylam,ze ten weekend pozostal niezaplanowany co oznaczalo mega odpoczynek.
Jest niedziela ,snuje sie leniwie po domu blogo oddajac sie uczuciu,ze dzis niczego nie musze... Kolo godziny 15 dzieci wyfrunely z domu,maz zrobil tego dnia rosol bo ja zrobilam na sniadanie nasza ulubiona pizze i nie zamierzalam juz tego dnia stac przy garach. Wsunelam talerz rosolu i poprosilam o cisze. W wolnym tlumaczeniu oznacza to przyciszenie telewizora oraz prowadzenie rozmow telefonicznych o kilka tonow ciszej.( do niektorych nie dociera zupelnie,ze telefon to nie jakas rura przez ktora trzeba sie wydzierac)
Polozylam sie do lozka i z telefonu weszlam na to forum,zaciekawil mnie temat o NDE wiec weszlam na niego.Zamknelam oczy pomyslalam: caly czas bede swiadoma...( chcialo mi sie spac...),powtorzylam afirmacje kilka razy i zaczelam....... Czytalam do momentu w ktorym autor opisuje,ze jego przyjaciel probuje go ratowac.Potem zaciekawilo mnie jak dlugie jest to opowiadanie?Przewijalam w dol bez konca ,wrocilam na gore zadowolona,ze to bedzie swietna lektura na kilka godzin. Potem przeczytalam,ze autor probuje zwrocic na siebie uwage i zaczyna bardzo przeklinac. Kiedy orientuje sie,ze nikt go nie slyszy pojawiaja sie ludzie ktorzy mowia do niego ;chodz za nami.On kilkakrotnie pyta ich po co i dokad ale oni odpowiadaja jedynie :" chodz za nami zaraz sie przekonasz" .Jest strasznie gesta mgla ale mezczyzna twierdzi,ze widzi dosc dobrze ich zarysy sylwetek oddalonych o kilka metrow. Jestem absolutnie przekonana,ze czytam...co tam przekonana...po prostu czytalam o tym wszystkim!!
Gosc opisuje emanujace uczucia od tych ludzi i w pewnym momencie stwierdza,ze nie powinien ich nazywac ludzmi bo chyba nimi nie sa ale do niego nie dociera,ze moze zyc na swiecie inna inteligencja niz czlowiek.Istoty te byly coraz mniej zyczliwe...
Odnosi wrazenie,ze idzie juz za nimi tysiace mil( doslownie tak bylo napisane) ale kiedy odwraca glowe widzi sale w szpitalu w ktorej lezy jego cialo.
W pewnym momencie stwierdza,ze dalej juz nie pojdzie i chce wyjasnienia kim sa te osoby i gdzie go w taka mgle prowadza.Wtedy rzuca sie na niego jedna istota,szarpie go,gryzie i zadaje bol.Facet walczy ale im bardziej staje sie waleczny ,tym wiecej tych istot przybywa.Kiedy udaje mu sie rzucic o ziemie jedna istota natychmiast pojawia sie na jego miejsce 10 kolejnych...w koncu widzi,ze jest tych istot tysiace a on sam nie ma juz sily walczyc.Jest ranny-doslownie pogryziony,poszarpany i absolutnie obnazony z godnosci czlowieka.Lezac na tej ziemi zdaje sobie sprawe z tego,ze doswiadcza czegos po zyciu.Niczego nie rozumie. Zauwaza tez,ze istoty sa wyraznie zdenerwowane tym ,ze on sam jest dla nich rozrywka ale wylacznie wtedy kiedy walczy...Nagle dociera do niego potezny glos ktory mowi : Modl sie do Boga. W pospiechu zbiera mysli i z przerazeniem stwierdza,ze nie umie sie modlic.Ostatnimi silami szepce: Nie umiem ...wtedy glos mowi znowu: Modl sie do Boga,modl sie do Jezusa. Wpadl mu do glowy fragment znanej koledy ktorej jedno zdanie zacytowal po czym dodal...: Boze chron Ameryke. W tym momencie poczulam konsternacje..facet wyksztalcony na pewno inteligentny i tak sie popisal przed samym Bogiem ...troche mnie ten fragment zdenerwowal. Kiedy rzucal te strzepki religijnych slow istoty wpadly w szal a kiedy zacytowal fragment "Ojcze nasz" istoty jakby porazone kwasem uciekaly przerwcajac sie na siebie.
Potem przeczytalam wzruszajacy fragment o swietle ktore go wciagnelo...uwielbiam takie opisy bo sama juz kiedys bylam w tunelu i przekroczylam Swiatlo.dalej czytalam z zapalem ... -Wiec to jest Bog? Tutaj pojawil sie dlugi opis w ktorym pietnuje sam siebie za totalna arogancje podczas zycia na ziemi. Opisuje te swiatla porownujac je do konstelacji gwiazd,wspomina,ze najwieksze najdonioslejsze i NAJ...swiatlo jest w srodku.zawstydzony swoja niewiara mowi do Boga: Boze pomyliles sie..ja powinienem zostac tam.Mowiac " tam "mial na mysli istoty ktore spotkal wczesniej.Bog odpowiedzial : My nigdy sie nie mylimy. -Moge zadac Ci kilka pytan? -Pytaj. -Czy we wszechswiecie jest jeszcze inne zycie? -Wszechswiat jest pelen zycia. -czy biblia jest prawdziwa? -Tak. -Ale tam jest tyle sprzecznosci... -Biblia ulegla ogromnej przemianie i zaklamaniu...kiedy powstala byla prawdziwa. -Zawsze balem sie wojny nuklearnej.Wybuchnie? -Nie.Nie bedzie nigdy wojny nuklearnej. I tu jakimis fachowymi slowami Bog i mezczyzna mowia o tym ale ja nie bardzo rozumiem i nie pamietam... -Jesli kochasz ludzi dlaczego jest tak duzo wojen? -Wojen jest bardzo malo...dalismy pozwolenie na zaledwie kilka w porownaniu z tym ile ludzie chcieliby tych wojen...po to,zeby czlowiek sie opamietal. -Ktora wiara jest prawdziwa? -Kazda ktora zbliza do Boga. I Tutaj Bog pokazuje autorowi tekstu film...w filmie przewija sie cale jego zycie ale z perspektywy innych ludzi.Jest zaskoczony,ze rzut mlotem(chyba mlotem ) z ktorego przez wiele lat byl taki dumny tak naprawde nie mial zadnego znaczenia.Wszystkie dyplomy,szkoly pozostaly dla Boga czyms niewartym uwagi.Kiedy w filmie pojawialy sie zbyt traumatyczne dla niego przezycia film zostal na chwile wstrzymany.Kiedy juz caly film dobiegl konca okazalo sie,ze najwiekszym sukcesem jegomoscia byla chwila w ktorej zachorowala jego siostra a on poszedl do niej...przytulil ja i okazal jej cieplo i milosc braterska.
Czytalam tez z zapalem o tym jak autor porownuje spotkanie ze swiatlem do orgazmu do ktorejs tam potegi...przez chwile zastanowilam sie do czego sama porownalabym to swiatlo?
Na koniec spiera sie dosc dlugo z Bogiem gdyz Bog stwierdza,ze musi wrocic na Ziemie a on sam przezywa prawdziwy dramat gdyz jest swiadomy,ze moze nie sprostac,ze byc moze znowu ulegnie czemus co nie pozwoli mu wierzyc.Ze w swoim zyciu dal juz sobie samemu wielokrotnie dowod na to jak wielkim jest arogantem i glupcem.Bal sie wrocic.najbardziej bal sie tego,ze zawiedzie znowu...ponad to opisywal dosc szczegolowo swoje emocje zwiazane z byciem po drugiej stronie.Kto chcialby wracac?...
Potem siada na lozku i widzi zdziwione twarze innych pacjentow. Przeczytalam nawet komentarze ktore dodaliscie do tego tematu.jednak nie zasnelam.Wstalam z lozka,czulam sie bardzo dziwnie...Maz siedzial przy komputerze podeszlam do niego i powiedzialam: czuje sie tak jakbym miala oobe...towarzyszylo mi to znane mi dobrze " podniecenie",adrenalina i zmeczenie...ale nic sie nie wydarzylo...caly czas czytalam cudowny opis o smierci klinicznej ...dziwne-dodalam.
Potem razem z dziecmi i naszym kochanym psem (suka)pojecalismy rowerami na wycieczke.Ach jak ona uwielbia te rowerowe wycieczki...wpada do kazdego stawu ,wraca brudna ,smierdzaca i wyglada koszmarnie.Od razu na podowrku myje ja ,wycieram i zostawiam ,zeby doschla.
Po kolacji postanowilam raz jeszcze przeczytac o doswiadczeniu tego czlowieka. Kiedy doczytalam do konca...bylam zla,ze niedostatecznie sie skupilam i 3/4 tekstu mi gdzies umknelo.Przewinelam od poczatku i wtedy dotarlo do mnie,ze tekst jest o wiele krotszy niz wczesniej.Poza tym kiedy czytalam pierwszy raz tekst byl podzielony na rozdzialy!!Doskonale pamietam,ze kazdy rozdzial nosil tytul. Pamietam dokladnie kiedy oczom autora ukazal sie obraz kolorowych pól i napisal wtedy Mam dusze artysty,znam 3 kolory podstawowe a teraz widze podstawowych kolorow ponad 80.Nie jestem w stanie opisac tych kolorow.Pisal pieknie...pozeralam wzrokiem kazda lietere...Nie pamietam w ktorym dokladnie momencie ale Bog powiedzial tez,ze bardzo wazny jest rozwoj duchowy....i ze w zyciu liczy sie wylacznie milosc do innych ludzi.Do wszystkich.
Nie wiem nawet do ktorej szufladki wlozyc to doswiadczenie.Nie mniej jednak jest wyjatkowe. Dziekuje za ten opis i link. Pozdrawiam:)
|
|
|
|
|
|
.
|
07.07.2013 - 12:22
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Validating
      
Postów: 1144
Dołączył: 24.01.2010
Nr użytkownika: 7692

|
Fizycy o doświadczeniach z pogranicza śmierci CYTAT Doświadczenia z pogranicza śmierci (NDE) występują, gdy substancja kwantowa tworząca duszę opuszcza układ nerwowy i, uwolniona, dostaje się do wszechświata – głosi teoria zaproponowana przez dwóch znakomitych naukowców. Według tego pomysłu, świadomość jest programem dla komputera kwantowego wewnątrz mózgu, który to program może istnieć we wszechświecie nawet po śmierci, co wyjaśnia doznania osób przeżywających NDE. Doktor Stuart Hameroff, emerytowany profesor na Wydziale Anestezjologii i Psychologii oraz Dyrektor Centrum Badań nad Świadomością na Uniwersytecie Stanowym w Arizonie (USA), rozwinął quasi-religijną teorię. Jest ona oparta na kwantowej teorii świadomości, którą rozwinął Hameroff wraz z brytyjskim fizykiem Sir Rogerem Penrose`m, która utrzymuje, że esencja naszej duszy znajduje się wewnątrz struktur zwanych mikrotubulami, które z kolei znajdują się w naszych komórkach mózgowych. Według nich, nasze doświadczenie świadomości jest wynikiem efektów grawitacji kwantowej zachodzących w tych mikrotubulach – teorię tę nazwali kwantową teorią świadomości (Orch-OR). Dlatego uważa się, że nasze dusze są czymś więcej niż tylko interakcjami neuronów w mózgu. W rzeczywistości są one zbudowane z samej struktury wszechświata – i mogły istnieć już od samego początku czasu. Ten koncept jest podobny do buddyjskiej i hinduskiej wiary w to, że świadomość stanowi integralną część wszechświata – i tak też może być w rzeczywistości, zresztą podobne stanowisko w tej kwestii zajmuje zachodni idealizm filozoficzny. Znając te wierzenia, doktor Hameroff utrzymuje, że w trakcie doświadczeń z pogranicza śmierci mikrotubule tracą swój stan kwantowy, jednak znajdująca się w nich informacja nie jest niszczona. Zamiast tego, po prostu opuszcza ciało i wraca do kosmosu. W programie dokumentalnym „Through the Wormhole” na kanale Science Channel, doktor Hameroff powiedział: „Powiedzmy, że serce przestaje bić, krew przestaje krążyć, mikrotubule tracą swój stan kwantowy. Informacja kwantowa w mikrotubulach nie jest niszczona, bo nie może – po prostu rozchodzi się i rozprasza, dostając się do wszechświata. Jeśli pacjent przechodzi reanimację i wraca do życia, owa informacja kwantowa może powrócić do mikrotubul i wtedy pacjent mówi: „Miałem doświadczenie z pogranicza śmierci”. Jeśli nie uda się go przywrócić do życia i umrze, możliwe jest, że ta informacja kwantowa istnieje poza ciałem, być może w sposób nieokreślony, jako dusza”. Kwantowa teoria świadomości spotkała się z ostrą krytyką ze strony bardziej empirycznie nastawionych myślicieli i budzi kontrowersje w środowisku naukowym. Jednym z krytykujących jest fizyk z Massachussetts Institute of Technology, Max Tegmark, który skrytykował tę teorię w artykule z 2000 roku, który jest często cytowany przez innych oponentów. Niemniej jednak doktor Hameroff uważa, że badanie w dziedzinie fizyki kwantowej stanowi wstęp do sprawdzenia kwantowej teorii świadomości, szczególnie w świetle ostatnich odkryć, zgodnie z którymi efekty kwantowe wspierają wiele ważnych procesów biologicznych, takich jak powonienie, nawigacja u ptaków czy fotosynteza. Autor: Damien Gayle Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios Źródło oryginalne: Daily Mail Źródło: Paranormalium http://wolnemedia.net/ezoteryka/fizycy-o-d...anicza-smierci/
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
08.07.2013 - 19:40
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło.
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
08.07.2013 - 20:11
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Dlatego teraz są dla Ciebie źródłem cierpienia(chcesz je powtarzać).Ja już tyle przeżyłem i przeżywam że czuję się spełniony.
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
08.07.2013 - 20:22
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Nie napiszę bo każdy będzie chciał a to może stać się źródłem problemów. Na pewno nie po obe, obe nie powoduje zmian, i jest źródłem silnych emocji to może stać się źródłem problemów właśnie dlatego że człowiek się nie zmienia-będzie chciał więcej, co jest podobne do narkotyku.
|
|
|
|
|
|
KMA
|
08.07.2013 - 22:18
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
      
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95

|
CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 19:40)  Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło. Ale do czego tu nawiązujesz? Do tego, że chciałam, żeby obenautka opisała swoje uczucia? Bo jeśli tak, to nie musiały być jednoznacznie pozytywne... Poza tym chciałam się tego dowiedzieć, bo lubię zbierać wrażenia, a jeśli czegoś nie doświadczylam, to chciałabym przynajmniej o tym posłuchać ;) A jeśli chodzi o ekstazy, których doświadczyłeś... Żałujesz, że tego doświadczyłeś?
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
08.07.2013 - 22:20
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Nie nie żałuję, niczego nie żałuję bo doprowadziło mnie to do obecnej chwili.
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
08.07.2013 - 22:42
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Bajkowa, ale niekoniecznie dla innych będzie taka, każdy jest inny.To są poważne zmiany w świadomości, nie przedszkole myśli, że coś zrozumiesz intelektualnie i nie będzie żadnej zmiany i prawda będzie wygodna.
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|