Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
2 Stron V   1 2 >  
Reply to this topicStart new topic
> Interesujące Nde
pigsonwings
post 24.06.2013 - 12:27
Post #1

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




Bardzo ciekawy opis NDE ukazujący kilka zjawisk w jednym doznanym przez owego człowieka od nieświadomej śmierci, po oobe, projekcje astralną, spotkanie z tajemniczym światłem które dało ekstaze, po powrót do ciała fizycznego, to zjawisko całkowicie wpłynęło na późniejsze losy owego człowieka... zapraszam do lektury i dyskusji



Lipiec 1970
W pewien lipcowy wieczór los zesłał mi doświadczenie, które pozostaje dzisiaj tak żywe, jak w
dniu, kiedy się wydarzyło. Z wyjątkową wyrazistością pamiętam wszystko, co stało się podczas tego
doświadczenia i po nim, ale ? z jakiejś przyczyny ? słabo pamiętam, jak do tego doszło. Mogą to być
przyczyny natury psychologicznej, jednak zanik pamięci obejmujący szczegóły sprzed doświadczenia
nigdy nie wydawał mi się ważny. Opiszę to, co pamiętam z samego wydarzenia.
* * *
Był to ponury dzień; na niebie wisiały ciemne chmury i przez całe popołudnie z niewielkimi
przerwami padał deszcz. Był piątek, a w ten dzień zwykle wczesnym wieczorem zabierałem kilku
przyjaciół na kolację. Tego akurat dnia wybraliśmy restaurację na drugim brzegu rzeki Inn, na
południowy zachód od Passau w Niemczech, w austriackim miasteczku Braunau am Inn.
Nazwa restauracji zaginęła na dobre w chmurach mego umysłu, ale wyraźnie pamiętam jej wygląd
? stara i wąska, usytuowana przy bocznej, brukowanej uliczce na skraju miasta. W środku gęsto było
od dymu tytoniowego, a stoły i krzesła ustawiono bardzo ciasno. Pamiętam gwar i śmiech; ludzie
rozpoznali w nas Amerykanów i radośnie zaprosili do świętowania końca tygodnia. Było nieco cieplej
niż zazwyczaj, ale przyjemnie.
Jak zwykle, przed kolacją zamówiliśmy drinki. Przeważnie oznaczało to piwo Weissen, które jest
połączeniem jasnego piwa i wina musującego z odrobiną cytryny. Tamtego jednak wieczoru ktoś
zaproponował, abym napił się Strohes Rum, bardzo ciężkiego i ciemnego rumu o smaku toffi.
Zgodziłem się i zamówiłem rum z colą.
Nie pamiętam, aby rozmowa dotyczyła czegoś wyjątkowego, była po prostu sympatyczna.
Popijałem drinka przez około dziesięciu minut i nagle poczułem, że robi mi się niezwykle gorąco na
karku. Zapytałem przyjaciela siedzącego po prawej stronie, czy jego zdaniem ten drink jest jakiś
szczególny. Sądziłem, że to alkohol wpłynął na moje samopoczucie. Odpowiedział, że nie.
Próbowałem więc zignorować dolegliwość i włączyć się do rozmowy. Wydawało się jednak, że im
bardziej starałem się zrelaksować, tym gorzej się czułem.
Po trzydziestu minutach natężającego się dyskomfortu, powiedziałem przyjaciołom, że nie czuję
się dobrze i muszę wyjść. Powiedzieli, że świeże powietrze powinno pomóc, a ja pospiesznie
zgodziłem się z tym. Wtedy już wstanie od stołu wymagało wysiłku, ale udało mi się wydostać
spomiędzy ciasno ustawionych krzeseł i dotrzeć do wyjścia.
Pamiętam, że w tym właśnie momencie wszystko spowolniało. Moje poczucie czasu najwyraźniej
zmieniało się.Mózg wysłał rozkaz do prawej ręki, by pchnęła drzwi, ale polecenie to dochodziło do
ręki przez wieczność. Kiedy już tak się stało, spostrzegłem jak moja prawa ręka zmierza powolnym
łukiem do klamki. Dźwięki w pomieszczeniu zaczęły również powolnieć i intensyfikować się, zupełnie
jak płyta gramofonowa grana na wolnych obrotach z jednoczesnym zwiększeniem głośności. Głosy
dookoła mnie przybrały na sile, ale były niezrozumiałe, niczym słowa odtwarzane na magnetofonie na
pół prędkości. Pamiętam, że nagle przestraszyłem się, ale byłem bezradny i nie potrafiłem wpłynąć na
swój stan. Niczym przez mgłę pamiętam jak otwierają się drzwi, a moje ciało całym ciężarem
przelatuje przez nie. Wyraźnie pamiętam strach, że upadając zbiję szkło. Usłyszałem przerażająco
głośny huk i pomyślałem, że przy upadku uderzyłem o coś twarzą.
Spodziewając się zderzenia z brukowaną jezdnią, złapałem równowagę i stanąłem na środku ulicy.
Ogarnęło mnie zdumienie. Nie przewracałem się. Czułem się bardzo lekki i stałem tam, spokojnie
przyglądając się własnej prawej ręce, którą trzymałem przed sobą.
Było to zupełnie tak, jakbym nagle obudził się i zastał samego siebie podczas wykonywania jakiejś
czynności we śnie lunatycznym. Jakbym odzyskał przytomność w oknie pokoju i patrzył, jak wiatr
porusza drzewami w świetle księżyca.
Muszę dodać, że już się nie bałem. Intensywny strach, który poczułem w momencie upadku w
drzwiach restauracji, zniknął całkowicie. Było mi tak dobrze, że pamiętam nawet, jak ze śmiechem
powiedziałem sobie, iż tamten początkowy strach był głupią reakcją.
Pierwszą ciekawą rzeczą, jaką zauważyłem było to, że pada delikatny deszcz, ale ja nie moknę.
Faktycznie, kropelki uderzały o moją rękę ? czułem, jak padają ? ale potem prześlizgiwały się przez
rękę i spadały na ulicę u mych stóp. Tak, to właśnie powiedziałem ? prześlizgiwały się przez moją
rękę. Wrażenie było obezwładniające i pomyślałem, że muszę komuś pokazać, co się dzieje; podzielić
się mą ekscytacją. Spojrzałem na ubranie ? było (jak postrzegałem) dokładnie tym samym, które
miałem wcześniej na sobie. Ono również nie mokło.
W tym samym momencie, patrząc z góry na dół, zauważyłem, ze nie widzę własnych stóp. Wtedy
uświadomiłem sobie, że dzieje się coś niezwykłego, a ja w tym uczestniczę.
Pierwszym moim zamiarem był powrót do restauracji. Chciałem opowiedzieć o wszystkim
przyjaciołom. Komukolwiek. Ta właśnie myśl pchnęła mnie ku tłumowi, który zaczął gromadzić się przy
drzwiach do restauracji. Zauważyłem, że unoszę się a nie idę, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło.
Kiedy się zatrzymałem, ujrzałem ciało leżące w poprzek chodnika przed drzwiami. Widok był
szokujący i potężnie wstrząsnął moją istotą. Na ulicy leżało moje ciało z otwartymi oczyma i ustami.
Jeden z przyjaciół usiadł na krawężniku, potrząsnął mną gwałtownie i położył ciało na swoich
kolanach. W tym momencie wiedziałem, że nie żyję ? a przynajmniej tak to postrzegałem.
Gdy już domyśliłem się, że umarłem albo właśnie umieram, wydarzenia nabrały szalonego tempa.
Mój przyjaciel, jak zaobserwowałem, wpychał mi do gardła palec. Widziałem, co się dzieje, chociaż nic
nie czułem. Wiele dni później powiedział mi, że wpadłem w konwulsje i przestałem oddychać, a on
próbował wyciągnąć mi język, który już połknąłem. Unosząc się nad tą sceną, z wysokości widziałem
nawet zasinienie wokół ust i pod oczyma.
Ratujący mnie przyjaciel nieomal stracił koniec palca wskazującego, ponieważ ?fizyczny ja"
ugryzłem go na tyle mocno, że przeciąłem skórę po obu stronach aż do kości. Nie przypominam sobie
tego widoku, ale to właśnie opowiedział mi później. Kiedy próba wyciągnięcia mi języka nie powiodła
się, przyjaciel zsunął mnie na chodnik i zaczął szukać pulsu.
Nie znalazł. Wtedy zaczął rytmicznie uderzać moje ciało w klatkę piersiową i zaklinał z każdym
uderzeniem, abym oddychał. Interesujące w całym doświadczeniu było to, że za każdym uderzeniem
w środek piersi odczuwałem jakby pstryknięcie i spoglądałem własnymi fizycznymi oczyma z dołu
prosto w jego oczy. Natychmiast po tym odzywało się inne odległe pstryknięcie i znowu znajdowałem
się poza ciałem, unosząc się nad miejscem zdarzenia. Po dziesięciu minutach poczułem się jak jo-jo.
Pstryk-ból, pstryk-bez bólu i tak na przemian.
Gdy on dalej próbował mnie ratować, zacząłem krzyczeć mym umysłem spoza ciała, aby
zaprzestał tej bezsensownej czynności, czy nie widzi, że nie żyjęl W końcu przestał, a ja pozostałem
poza ciałem. Pamiętam, że podniósł wzrok na kogoś innego i potrząsnął głową.
Potem widziałem, jak przenoszą moje ciało na ławkę przy drodze i proszą kogoś, aby sprowadził
samochód. Unosiłem się około siedmiu metrów nad ziemią, mogłem więc uważnie wszystko
obserwować. Czułem się zupełnie jak dziecko. Byłem rzeczywiście podniecony całym tym
zamieszaniem, światłami, tłumem ludzi, którzy starali się dojrzeć, co też się wydarzyło. Dość szybko
przyzwyczaiłem się do bycia po raz pierwszy wolnym od wszelkich fizycznych ograniczeń.
Odczuwałem pewien smutek, gdyż widziałem ludzi najwyraźniej cierpiących emocjonalny ból z
powodu mojej śmierci, ale zrozumiałem już wyraźnie, że tak naprawdę nie mogę umrzeć. Nowa wolność i radość przepajały mnie całkowicie. Dodawały mi animuszu, więc w pełni dałem upust
ciekawości.
Patrzyłem, gdy wkładali moje ciało do samochodu i przewozili je przez granicę, z powrotem do
Niemiec, do miejscowego szpitala. Całą podróż odbyłem w powietrzu ponad samochodem,
zygzakując w górę i w dół pośród telefonicznych i elektrycznych drutów. Kiedy samochód dotarł do
szpitala, zauważyłem, że mój przyjaciel kopie w zdenerwowaniu w drzwi. Dopiero później
dowiedziałem się, iż szpitale w Niemczech są zazwyczaj zamykane po dziewiętnastej lub dwudziestej.
Patrzyłem, jak przenoszą moje ciało na wózek i pędzą z nim długim korytarzem na oddział
intensywnej terapii. Tam przełożono je na stół i zaczęto rozcinać ubranie.
Spod sufitu obserwowałem lekarza wprowadzającego długą igłę w sam środek mojej klatki
piersiowej, pielęgniarkę wcierającą jakiś specyfik w oba boki. Patrzyłem z wielką ciekawością, jak
przyłożyli do obu stron mojego tułowia małe białe łopatki i zaczęli wstrząsać mym ciałem. W tym
momencie, z jakiegoś powodu zacząłem szybko tracić zainteresowanie stanem mojego fizycznego
ciała. Zacząłem zastanawiać się, co będzie z moim prawdziwym ja. Czy jest jakiś Bóg? Czy coś się
dzieje, kiedy umierasz?
Zupełnie jakby te pytania były jakąś uwagą lub oznajmieniem, głosy w sali zaczęły cichnąć, a ja
poczułem, jakbym powoli oddalał się stamtąd. Cofałem się, a wnętrze pokoju stawało się coraz
bardziej zaciemnione i słabiej widoczne, zupełnie jakbym spadał w górę do jakiegoś tunelu. Mijały
sekundy, a ja przyspieszałem, ale do tyłu. Nie dlatego, że bałem się obrócić i spojrzeć, dokąd
zmierzam. Po prostu wiedziałem, że jestem bezpieczny, że nie mogę umrzeć albo przestać istnieć.
Było to coś więcej ni?ż zwykłe zainteresowanie każdą nową rzeczą, której doświadczałem. Podobała mi
się ta podróż, to uczucie; stawałem się jednością z tym zjawiskiem. Po pewnym czasie, którego nie
potrafiłem obliczyć wówczas ? a i teraz nie potrafię ? dotarło do mnie uczucie delikatnego ciepła na
karku. Zaczęło się u podstawy czaszki i spływało niżej, aż ogarnęło całą mą istotę. Nie było to ciepło,
które my kojarzymy z grzejnikiem czy kaloryferem, raczej ciepło dotyku, istnienia. Łaskotało mnie
wszędzie. Zaczęło robić się coraz bardziej intensywne, a mnie całemu było coraz lepiej. Już wkrótce
stan ten przekroczył definicję dobrego ? potem lepszego ? potem wspaniałego ? potem
fantastycznego. I dalej poprzez definicje, które nie istnieją, uczucie to przybierało na sile i całkowicie
przepełniło moją istotę.
Tak, wielu ludzi chce wiedzieć, co znaczy nadzwyczajnie-skandalicznie-fantastyczny, a mnie
trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Najlepszy przykład, jaki mogę wymyśleć, a który większość
ludzi zrozumie, to szczytowy moment orgazmu pomnożony razy dwanaście razy dziesięć do
trzydziestej trzeciej potęgi. Byłoby to dwanaście z trzydziestoma trzema zerami. (Orgazm razy 12x1033
lub normalny orgazm razy 12 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000). Było to najbardziej
przejmujące przeżycie, jakiego doświadczyłem w życiu.
Odwróciłem się, by poszukać źródła owego uczucia i natychmiast otoczyło mnie najjaśniejsze i
najdelikatniejsze z wyobrażalnych świateł. W tym momencie moja pierwsza i jedyna myśl brzmiała:
?Więc taki jest Bóg!"
Natychmiast pojąłem, że zostałem wchłonięty przez Istotę Światła o niewyobrażalnej sile,
możliwościach, dobroci, potędze i pięknie.
Nie ma w fizycznej rzeczywistości miejsca porównywalnego, gdzie można doświadczyć takiej
doskonałej świadomości. Miłość, bezpieczeństwo, radość, oddanie, wspólnota i istnienie, których
doświadczyłem w Świetle w tamtym momencie były absolutnie przejmujące i czyste w swej istocie.
Z drugiej strony, wyraźnie ujrzałem siebie. Był to wyrazisty obraz wszystkich mych niepowodzeń,
zmarnowanej energii, straconego czasu, bezsensownych działań i głupoty, których kiedykolwiek
doświadczyłem w życiu. Widzieć siebie w porównaniu ze Światłem ? to było okropne uczucie. Trzeba
jednak zrozumieć, że nie odczułem żadnego potępienia czy osądu za którekolwiek z mych przeszłych
dokonań; raczej jakby tolerancję czy usprawiedliwienie. Mogłem wyraźnie zobaczyć niekonstruktywne
i nietwórcze aspekty siebie; momenty utraty skupienia czy nie uważającej świadomości, które ? jak
sam osądziłem z tej perspektywy ? były o wiele częstsze, niż być powinny.
Pośród całkowitego olśnienia zacząłem umysłem odbierać wiadomości. Później zadawano mi wiele
pytań właśnie o te przekazy, jak je odbierałem i czego dotyczyły. Trudno jest wyrazić w języku
codzienności to, co się dzieje w odmiennym stanie świadomości. Postaram się uczynić to jak najlepiej,
ale tylko w przybliżeniu opiszę swe przeżycie.
Głos Światła był krystalicznie czysty i zawierał najczystsze pierwiastki ciepła i miłości. Ciepło i
miłość, które mam na myśli nie są nam znane w świecie fizycznym. Bardziej przypomina to akt
dawania lub niczym nie uzależnionego, wspólnego posiadania, uczucie miłosnego oddania. Uczucia
zawarte w głosie były w rodzaju odczuć braterskich, siostrzanych, matczynych czy ojcowskich. Jedna
istota przemawia do drugiej z doskonałym wyczuciem równowagi i harmonii; z całkowitym oddaniem,
wolnym jednak od rezygnacji z indywidualności; całkowitą wspólnotą bez żądania odwzajemnienia. A
to wszystko z doskonałym zrozumieniem, że nie podlega się żadnemu osądowi czy ocenie.
Używam określenia ?doskonały" dla opisania czystości absolutnej czy ? jak ktoś by to nazwał ? bez
cienia wątpliwości. I dodam, ?e pod ka?dym względem.
Głos w Świetle przemawiał w mym umyśle ? Wracaj. Nie umrzesz.
Ja oczywiście spierałem się.
Czuję dreszcze, których doznają w tym momencie moi Czytelnicy. Spierałeś się? Spierałeś się z Bogiem? Jest to pytanie normalne i rozsądne, które zazwyczaj zostaje zadane podczas wielu moich
prezentacji czy seminariów. Tak. Spierałem się. W nowym stanie świadomości było mi tak
niesłychanie dobrze i spokojnie, że z łatwością mogłem pozostać w Świetle i po prostu istnieć tam
przez resztę wieczności. Właśnie tam, spowity w Światło, chciałem pozostać. Tak jednak nie miało się
stać.
Ciemność... pstryk!
Zerwałem się do pozycji siedzącej w szpitalnym łóżku i rozejrzałem po zdziwionych twarzach
pacjentów, Niemców, którzy obserwowali mnie z innych łóżek na sali. Natychmiast zacząłem płakać.
Po prostu łzy pociekły mi po policzkach. Pozostali pacjenci nie mieli pojęcia, co się działo i bardzo byli
poruszeni. Jeden z nich pobiegł po lekarza, gdy ja z mętlikiem w głowie próbowałem wyjaśnić, że
właśnie widziałem Boga.
Zgadliście? Tak ? dom wariatów.
Prawie każdy, kto znajdował się na tyle blisko, by mnie słyszeć, był absolutnie przekonany, że
zupełnie zwariowałem. Sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały, kiedy wciąż próbowałem pół po
angielsku, pół po niemiecku, wyjaśniać istotę mojego doświadczenia. Pamiętam tylko, że poczułem
ukłucie w rękę i zasnąłem. Tak skończyła się część mego pierwszego doznania.
* * *
Rozmyślając nad tym przeżyciem zastanawiam się, dlaczego pozostaje ono tak wyraźne w mej
pamięci przez tak długi czas. Myślę, że ma to związek z naszym emocjonalnym zaangażowaniem się
w rzeczywistość. Mija dwadzieścia jeden lat od tamtego wypadku, a wiele szczegółów nadal pozostaje
w mej pamięci ? tak wyraźnie i czysto, jak w dniu tego wydarzenia. Okoliczności urazu pamiętam
słabo, natomiast samo NDE i OBE pozostają kryształowo wyraziste z jakiejś konkretnej przyczyny.
Oczywiście, snułem wiele przypuszczeń co do istoty tych przyczyn, zachowam jednak swe wnioski na
później, gdy będą bardziej pomocne lub łatwiej zrozumiałe dla Czytelników.



owa książka jakby ktoś chciał sie zapoznać...
>>Joseph McMoneagle Wedrujacy Umysl POBIERZ<<
Profile CardPM
+Quote Post
Tulsi
post 24.06.2013 - 15:18
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 852
Dołączył: 11.03.2013
Nr użytkownika: 9350




CYTAT
name='PigsOnTheWings' date='24.06.2013 - 13:27' post='1003499']
Bardzo ciekawy opis NDE ukazujący kilka zjawisk w jednym doznanym przez owego człowieka od nieświadomej śmierci, po oobe, projekcje astralną, spotkanie z tajemniczym światłem które dało ekstaze, po powrót do ciała fizycznego, to zjawisko całkowicie wpłynęło na późniejsze losy owego człowieka... zapraszam do lektury i dyskusji





Jak dla mnie - bomba ! :)

Dzięki ! :))
Profile CardPM
+Quote Post
rafal13-50
post 24.06.2013 - 16:53
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 499
Dołączył: 31.08.2012
Skąd: localhost
Nr użytkownika: 9121




ciekawe NDE ;)
Profile CardPM
+Quote Post
pigsonwings
post 25.06.2013 - 09:56
Post #4

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




Bardzo mnie ciekawi jeden fakt wiele osób podczas NDE doznaje stanów Nirwanicznych. A po powrocie czuje pełną beznadzieje życia. Ciekaw jestem co za energie mogą na nie tak oddziaływać że porównują te przeżycia do - (Orgazm razy 12x1033
lub normalny orgazm razy 12 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000)



Odwróciłem się, by poszukać źródła owego uczucia i natychmiast otoczyło mnie najjaśniejsze i
najdelikatniejsze z wyobrażalnych świateł. W tym momencie moja pierwsza i jedyna myśl brzmiała:
?Więc taki jest Bóg!"
Natychmiast pojąłem, że zostałem wchłonięty przez Istotę Światła o niewyobrażalnej sile, możliwościach, dobroci, potędze i pięknie.
Nie ma w fizycznej rzeczywistości miejsca porównywalnego, gdzie można doświadczyć takiej
doskonałej świadomości. Miłość, bezpieczeństwo, radość, oddanie, wspólnota i istnienie, których
doświadczyłem w Świetle w tamtym momencie były absolutnie przejmujące i czyste w swej istocie
.
Profile CardPM
+Quote Post
diaboliq
post 27.06.2013 - 16:44
Post #5

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 238
Dołączył: 17.12.2011
Skąd: Małopolska
Nr użytkownika: 8668




Ciekawy opis:) Interesuje się śmiercią kliniczną i szukam różnych informacji na ten temat.
Polecam opis NDE profesora Howarda Storma, pewnie większość z was to już czytała ale jeśli jest ktoś kto nie znał tego to polecam.
http://forum.i-doser.pl/viewtopic.php?t=839
Profile CardPM
+Quote Post
obenautka
post 02.07.2013 - 00:15
Post #6

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 216
Dołączył: 16.09.2012
Nr użytkownika: 9168




Dzieki temu tekstowi mialam ...waham sie nieco nazwac to oobe gdyz nie czulam towarzyszacych mi zwykle wibracji,ani typowego odklejania sie od ciala...Doswiadczenie to jest absolutnie inne od pozostalych.Pomieszalo mi sie oobe z rzeczywistoscia podczas czytania tego tekstu.Do teraz jestem w szoku...

Ostatnio kazda sobote spedzam z przyjaciolmi i nowo poznanymi ludzmi albo u nich albo u nas...dlatego bardzo sie ucieszylam,ze ten weekend pozostal niezaplanowany co oznaczalo mega odpoczynek.

Jest niedziela ,snuje sie leniwie po domu blogo oddajac sie uczuciu,ze dzis niczego nie musze...
Kolo godziny 15 dzieci wyfrunely z domu,maz zrobil tego dnia rosol bo ja zrobilam na sniadanie nasza ulubiona pizze i nie zamierzalam juz tego dnia stac przy garach.
Wsunelam talerz rosolu i poprosilam o cisze. W wolnym tlumaczeniu oznacza to przyciszenie telewizora oraz prowadzenie rozmow telefonicznych o kilka tonow ciszej.( do niektorych nie dociera zupelnie,ze telefon to nie jakas rura przez ktora trzeba sie wydzierac)

Polozylam sie do lozka i z telefonu weszlam na to forum,zaciekawil mnie temat o NDE wiec weszlam na niego.Zamknelam oczy pomyslalam: caly czas bede swiadoma...( chcialo mi sie spac...),powtorzylam afirmacje kilka razy i zaczelam.......
Czytalam do momentu w ktorym autor opisuje,ze jego przyjaciel probuje go ratowac.Potem zaciekawilo mnie jak dlugie jest to opowiadanie?Przewijalam w dol bez konca ,wrocilam na gore zadowolona,ze to bedzie swietna lektura na kilka godzin.
Potem przeczytalam,ze autor probuje zwrocic na siebie uwage i zaczyna bardzo przeklinac.
Kiedy orientuje sie,ze nikt go nie slyszy pojawiaja sie ludzie ktorzy mowia do niego ;chodz za nami.On kilkakrotnie pyta ich po co i dokad ale oni odpowiadaja jedynie :" chodz za nami zaraz sie przekonasz" .Jest strasznie gesta mgla ale mezczyzna twierdzi,ze widzi dosc dobrze ich zarysy sylwetek oddalonych o kilka metrow.
Jestem absolutnie przekonana,ze czytam...co tam przekonana...po prostu czytalam o tym wszystkim!!

Gosc opisuje emanujace uczucia od tych ludzi i w pewnym momencie stwierdza,ze nie powinien ich nazywac ludzmi bo chyba nimi nie sa ale do niego nie dociera,ze moze zyc na swiecie inna inteligencja niz czlowiek.Istoty te byly coraz mniej zyczliwe...

Odnosi wrazenie,ze idzie juz za nimi tysiace mil( doslownie tak bylo napisane) ale kiedy odwraca glowe widzi sale w szpitalu w ktorej lezy jego cialo.

W pewnym momencie stwierdza,ze dalej juz nie pojdzie i chce wyjasnienia kim sa te osoby i gdzie go w taka mgle prowadza.Wtedy rzuca sie na niego jedna istota,szarpie go,gryzie i zadaje bol.Facet walczy ale im bardziej staje sie waleczny ,tym wiecej tych istot przybywa.Kiedy udaje mu sie rzucic o ziemie jedna istota natychmiast pojawia sie na jego miejsce 10 kolejnych...w koncu widzi,ze jest tych istot tysiace a on sam nie ma juz sily walczyc.Jest ranny-doslownie pogryziony,poszarpany i absolutnie obnazony z godnosci czlowieka.Lezac na tej ziemi zdaje sobie sprawe z tego,ze doswiadcza czegos po zyciu.Niczego nie rozumie.
Zauwaza tez,ze istoty sa wyraznie zdenerwowane tym ,ze on sam jest dla nich rozrywka ale wylacznie wtedy kiedy walczy...Nagle dociera do niego potezny glos ktory mowi : Modl sie do Boga.
W pospiechu zbiera mysli i z przerazeniem stwierdza,ze nie umie sie modlic.Ostatnimi silami szepce: Nie umiem ...wtedy glos mowi znowu: Modl sie do Boga,modl sie do Jezusa.
Wpadl mu do glowy fragment znanej koledy ktorej jedno zdanie zacytowal po czym dodal...: Boze chron Ameryke.
W tym momencie poczulam konsternacje..facet wyksztalcony na pewno inteligentny i tak sie popisal przed samym Bogiem ...troche mnie ten fragment zdenerwowal.
Kiedy rzucal te strzepki religijnych slow istoty wpadly w szal a kiedy zacytowal fragment "Ojcze nasz" istoty jakby porazone kwasem uciekaly przerwcajac sie na siebie.

Potem przeczytalam wzruszajacy fragment o swietle ktore go wciagnelo...uwielbiam takie opisy bo sama juz kiedys bylam w tunelu i przekroczylam Swiatlo.dalej czytalam z zapalem ...
-Wiec to jest Bog?
Tutaj pojawil sie dlugi opis w ktorym pietnuje sam siebie za totalna arogancje podczas zycia na ziemi.
Opisuje te swiatla porownujac je do konstelacji gwiazd,wspomina,ze najwieksze najdonioslejsze i NAJ...swiatlo jest w srodku.zawstydzony swoja niewiara mowi do Boga: Boze pomyliles sie..ja powinienem zostac tam.Mowiac " tam "mial na mysli istoty ktore spotkal wczesniej.Bog odpowiedzial : My nigdy sie nie mylimy.
-Moge zadac Ci kilka pytan?
-Pytaj.
-Czy we wszechswiecie jest jeszcze inne zycie?
-Wszechswiat jest pelen zycia.
-czy biblia jest prawdziwa?
-Tak.
-Ale tam jest tyle sprzecznosci...
-Biblia ulegla ogromnej przemianie i zaklamaniu...kiedy powstala byla prawdziwa.
-Zawsze balem sie wojny nuklearnej.Wybuchnie?
-Nie.Nie bedzie nigdy wojny nuklearnej.
I tu jakimis fachowymi slowami Bog i mezczyzna mowia o tym ale ja nie bardzo rozumiem i nie pamietam...
-Jesli kochasz ludzi dlaczego jest tak duzo wojen?
-Wojen jest bardzo malo...dalismy pozwolenie na zaledwie kilka w porownaniu z tym ile ludzie chcieliby tych wojen...po to,zeby czlowiek sie opamietal.
-Ktora wiara jest prawdziwa?
-Kazda ktora zbliza do Boga.
I Tutaj Bog pokazuje autorowi tekstu film...w filmie przewija sie cale jego zycie ale z perspektywy innych ludzi.Jest zaskoczony,ze rzut mlotem(chyba mlotem ) z ktorego przez wiele lat byl taki dumny tak naprawde nie mial zadnego znaczenia.Wszystkie dyplomy,szkoly pozostaly dla Boga czyms niewartym uwagi.Kiedy w filmie pojawialy sie zbyt traumatyczne dla niego przezycia film zostal na chwile wstrzymany.Kiedy juz caly film dobiegl konca okazalo sie,ze najwiekszym sukcesem jegomoscia byla chwila w ktorej zachorowala jego siostra a on poszedl do niej...przytulil ja i okazal jej cieplo i milosc braterska.

Czytalam tez z zapalem o tym jak autor porownuje spotkanie ze swiatlem do orgazmu do ktorejs tam potegi...przez chwile zastanowilam sie do czego sama porownalabym to swiatlo?

Na koniec spiera sie dosc dlugo z Bogiem gdyz Bog stwierdza,ze musi wrocic na Ziemie a on sam przezywa prawdziwy dramat gdyz jest swiadomy,ze moze nie sprostac,ze byc moze znowu ulegnie czemus co nie pozwoli mu wierzyc.Ze w swoim zyciu dal juz sobie samemu wielokrotnie dowod na to jak wielkim jest arogantem i glupcem.Bal sie wrocic.najbardziej bal sie tego,ze zawiedzie znowu...ponad to opisywal dosc szczegolowo swoje emocje zwiazane z byciem po drugiej stronie.Kto chcialby wracac?...

Potem siada na lozku i widzi zdziwione twarze innych pacjentow.
Przeczytalam nawet komentarze ktore dodaliscie do tego tematu.jednak nie zasnelam.Wstalam z lozka,czulam sie bardzo dziwnie...Maz siedzial przy komputerze podeszlam do niego i powiedzialam: czuje sie tak jakbym miala oobe...towarzyszylo mi to znane mi dobrze " podniecenie",adrenalina i zmeczenie...ale nic sie nie wydarzylo...caly czas czytalam cudowny opis o smierci klinicznej ...dziwne-dodalam.

Potem razem z dziecmi i naszym kochanym psem (suka)pojecalismy rowerami na wycieczke.Ach jak ona uwielbia te rowerowe wycieczki...wpada do kazdego stawu ,wraca brudna ,smierdzaca i wyglada koszmarnie.Od razu na podowrku myje ja ,wycieram i zostawiam ,zeby doschla.

Po kolacji postanowilam raz jeszcze przeczytac o doswiadczeniu tego czlowieka.
Kiedy doczytalam do konca...bylam zla,ze niedostatecznie sie skupilam i 3/4 tekstu mi gdzies umknelo.Przewinelam od poczatku i wtedy dotarlo do mnie,ze tekst jest o wiele krotszy niz wczesniej.Poza tym kiedy czytalam pierwszy raz tekst byl podzielony na rozdzialy!!Doskonale pamietam,ze kazdy rozdzial nosil tytul.
Pamietam dokladnie kiedy oczom autora ukazal sie obraz kolorowych pól i napisal wtedy Mam dusze artysty,znam 3 kolory podstawowe a teraz widze podstawowych kolorow ponad 80.Nie jestem w stanie opisac tych kolorow.Pisal pieknie...pozeralam wzrokiem kazda lietere...Nie pamietam w ktorym dokladnie momencie ale Bog powiedzial tez,ze bardzo wazny jest rozwoj duchowy....i ze w zyciu liczy sie wylacznie milosc do innych ludzi.Do wszystkich.

Nie wiem nawet do ktorej szufladki wlozyc to doswiadczenie.Nie mniej jednak jest wyjatkowe.
Dziekuje za ten opis i link.
Pozdrawiam:)
Profile CardPM
+Quote Post
pigsonwings
post 02.07.2013 - 12:12
Post #7

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




CYTAT(obenautka @ 02.07.2013 - 01:15) *
...Nie pamietam w ktorym dokladnie momencie ale Bog powiedzial tez,ze bardzo wazny jest rozwoj duchowy....i ze w zyciu liczy sie wylacznie milosc do innych ludzi.Do wszystkich.


Rozwój duchowy jako samoistny proces może wydawac sie samolubny, nirwana i samo zbawienie. Miłość do innych jest bardzo wielkim rozwojem, miłości akcpetacja istnienia które nas otacza na codzień. Bardzo zawiłe procesy i tak naprawde nigdy nie można niczego uznac jako fakt bo do prawdy jest wiele dróg. Prawda jest uzależniona od człowieka, jego wartości czy systemu przekonań, każdy ma swoją subiektywną prawdę. Prawdziwa Prawda jest nieosiągalna dla nas, mozna nad nią kontemplować, prawdą jest samo pierwotne istnienie i miłość.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 03.07.2013 - 11:35
Post #8

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




Pigs, dzięki za wstawienie tej relacji NDE. Szczególnie zainteresował mnie ten moment, kiedy bohater relacji opisywał to jak jgo przyjaciel robił mu te uciśnięcia na klatkę piersiową... te powroty świadomością do ciała... i te pstryknięcia, gdy wchodził do ciała. Ciekawe.
obenautko Twoje doświadczenie też jest bardzo ciekawe :) Możesz mi powiedzieć, w którym momencie właściwie zasnęłaś i ile przeczytałaś tej relacji z NDE zanim zasnęłaś i miałaś obe?
Profile CardPM
+Quote Post
.
post 07.07.2013 - 12:22
Post #9

Dusza Towarzystwa
Grupa: Validating
*******
Postów: 1144
Dołączył: 24.01.2010
Nr użytkownika: 7692




Fizycy o doświadczeniach z pogranicza śmierci


CYTAT


Doświadczenia z pogranicza śmierci (NDE) występują, gdy substancja kwantowa tworząca duszę opuszcza układ nerwowy i, uwolniona, dostaje się do wszechświata – głosi teoria zaproponowana przez dwóch znakomitych naukowców. Według tego pomysłu, świadomość jest programem dla komputera kwantowego wewnątrz mózgu, który to program może istnieć we wszechświecie nawet po śmierci, co wyjaśnia doznania osób przeżywających NDE.

Doktor Stuart Hameroff, emerytowany profesor na Wydziale Anestezjologii i Psychologii oraz Dyrektor Centrum Badań nad Świadomością na Uniwersytecie Stanowym w Arizonie (USA), rozwinął quasi-religijną teorię. Jest ona oparta na kwantowej teorii świadomości, którą rozwinął Hameroff wraz z brytyjskim fizykiem Sir Rogerem Penrose`m, która utrzymuje, że esencja naszej duszy znajduje się wewnątrz struktur zwanych mikrotubulami, które z kolei znajdują się w naszych komórkach mózgowych.

Według nich, nasze doświadczenie świadomości jest wynikiem efektów grawitacji kwantowej zachodzących w tych mikrotubulach – teorię tę nazwali kwantową teorią świadomości (Orch-OR). Dlatego uważa się, że nasze dusze są czymś więcej niż tylko interakcjami neuronów w mózgu. W rzeczywistości są one zbudowane z samej struktury wszechświata – i mogły istnieć już od samego początku czasu.

Ten koncept jest podobny do buddyjskiej i hinduskiej wiary w to, że świadomość stanowi integralną część wszechświata – i tak też może być w rzeczywistości, zresztą podobne stanowisko w tej kwestii zajmuje zachodni idealizm filozoficzny.

Znając te wierzenia, doktor Hameroff utrzymuje, że w trakcie doświadczeń z pogranicza śmierci mikrotubule tracą swój stan kwantowy, jednak znajdująca się w nich informacja nie jest niszczona. Zamiast tego, po prostu opuszcza ciało i wraca do kosmosu.

W programie dokumentalnym „Through the Wormhole” na kanale Science Channel, doktor Hameroff powiedział: „Powiedzmy, że serce przestaje bić, krew przestaje krążyć, mikrotubule tracą swój stan kwantowy. Informacja kwantowa w mikrotubulach nie jest niszczona, bo nie może – po prostu rozchodzi się i rozprasza, dostając się do wszechświata. Jeśli pacjent przechodzi reanimację i wraca do życia, owa informacja kwantowa może powrócić do mikrotubul i wtedy pacjent mówi: „Miałem doświadczenie z pogranicza śmierci”. Jeśli nie uda się go przywrócić do życia i umrze, możliwe jest, że ta informacja kwantowa istnieje poza ciałem, być może w sposób nieokreślony, jako dusza”.

Kwantowa teoria świadomości spotkała się z ostrą krytyką ze strony bardziej empirycznie nastawionych myślicieli i budzi kontrowersje w środowisku naukowym.

Jednym z krytykujących jest fizyk z Massachussetts Institute of Technology, Max Tegmark, który skrytykował tę teorię w artykule z 2000 roku, który jest często cytowany przez innych oponentów.

Niemniej jednak doktor Hameroff uważa, że badanie w dziedzinie fizyki kwantowej stanowi wstęp do sprawdzenia kwantowej teorii świadomości, szczególnie w świetle ostatnich odkryć, zgodnie z którymi efekty kwantowe wspierają wiele ważnych procesów biologicznych, takich jak powonienie, nawigacja u ptaków czy fotosynteza.

Autor: Damien Gayle
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios
Źródło oryginalne: Daily Mail
Źródło: Paranormalium

http://wolnemedia.net/ezoteryka/fizycy-o-d...anicza-smierci/
Profile CardPM
+Quote Post
obenautka
post 08.07.2013 - 13:23
Post #10

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 216
Dołączył: 16.09.2012
Nr użytkownika: 9168





obenautko Twoje doświadczenie też jest bardzo ciekawe :) Możesz mi powiedzieć, w którym momencie właściwie zasnęłaś i ile przeczytałaś tej relacji z NDE zanim zasnęłaś i miałaś obe?
[/quote]


Problem polega na tym,ze wlasnie w ogole nie zasnelam.Kiedy drugi raz czytalam o tym doswiadczeniu NDE zauwazylam,ze wiekszosc tekstu "wyparowala":-/
Kiedy skonczylam czytac "caly " tekst zeszlam na dol i powiedzialam mezowi,ze czuje sie tak jakbym miala oobe ale nie mialam go tylko czytalam ciekawy tekst o NDE.Czulam sie tak jak po wyjsciu z ciala-absolutnie."Wiedzialam" jednak,ze nie wyszlam bo przez caly czas kiedy bylam w lozku czytalam ten opis a na koniec przeczytalam jeszcze komentarze.
Potem po prostu wstalam z lozka nieco podekscytowana tym co przeczytalam.Samo czytanie od samego prawie poczatku bylu strasznie obrazowe,czulam sie jak osoba trzecia w tym opowiadaniu-wszystko widzialam z bliska...
Tekst czytalam wielokrotnie z trudem dopatrujac sie w nim zaginionych fragmentow.Jednak w s z y s t k o co czytalam po pierwszym razie bylo mi juz calkowicie znane:)
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 08.07.2013 - 18:05
Post #11

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




No to rzeczywiście nieźle :) Myślałam, że miałaś bardzo realne obe... A kiedy już przestałaś czytać opowiadanie i zeszłaś do męża, to wtedy już nie miałaś tego uczucia, że jesteś w obe? Kiedy mniej więcej się ono skończyło [to uczucie]. Wybacz, że się dopytuję, ale bardzo mnie to ciekawi. W ogóle jakie masz uczucie jak jesteś w obe? Może warto wymienić składowe tego uczucia? Jeśli nie chcesz tego robić tu, to ok, ale może chociaż sama sobie w jakimś notatniku na to odpowiesz?
pozdrawiam ;)
Profile CardPM
+Quote Post
twistoid
post 08.07.2013 - 19:40
Post #12

http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525




Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło.
Profile CardPM
+Quote Post
Tulsi
post 08.07.2013 - 19:55
Post #13

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 852
Dołączył: 11.03.2013
Nr użytkownika: 9350




CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 20:40) *
Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło.


Też miałam podobnie jak Ty, ale w przeciwieństwie do Ciebie, z chęcią powtórzyłabym te doświadczenia, no ale "nie wchodzą" jakoś............:(
Profile CardPM
+Quote Post
twistoid
post 08.07.2013 - 20:11
Post #14

http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525




Dlatego teraz są dla Ciebie źródłem cierpienia(chcesz je powtarzać).Ja już tyle przeżyłem i przeżywam że czuję się spełniony.
Profile CardPM
+Quote Post
pigsonwings
post 08.07.2013 - 20:18
Post #15

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 20:40) *
Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło.


Zacne piguły Sebastianie???


p.s czym to wywołałeś?meditejszyn?
Profile CardPM
+Quote Post
twistoid
post 08.07.2013 - 20:22
Post #16

http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525




Nie napiszę bo każdy będzie chciał a to może stać się źródłem problemów. Na pewno nie po obe, obe nie powoduje zmian, i jest źródłem silnych emocji to może stać się źródłem problemów właśnie dlatego że człowiek się nie zmienia-będzie chciał więcej, co jest podobne do narkotyku.
Profile CardPM
+Quote Post
pigsonwings
post 08.07.2013 - 20:31
Post #17

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 21:22) *
Nie napiszę bo każdy będzie chciał a to może stać się źródłem problemów. Na pewno nie po obe, obe nie powoduje zmian, i jest źródłem silnych emocji to może stać się źródłem problemów właśnie dlatego że człowiek się nie zmienia-będzie chciał więcej, co jest podobne do narkotyku.


(IMG:http://www.penera.pl/demot/392d00c67229d1bdb19d47d513d23ab3_przez_.jpg)
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 08.07.2013 - 22:18
Post #18

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 19:40) *
Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały i były nie do zniesienia, ciało ma swoje granice również w doznawaniu przyjemności i w pewnym momencie przyjemność staje się torturą- nie wiem co w tym cudownego. Byłem tak szczęśliwy że nigdy już nie będę taki szczęśliwy, ale wcale nie chcę żeby to wróciło.


Ale do czego tu nawiązujesz? Do tego, że chciałam, żeby obenautka opisała swoje uczucia?
Bo jeśli tak, to nie musiały być jednoznacznie pozytywne... Poza tym chciałam się tego dowiedzieć, bo lubię zbierać wrażenia, a jeśli czegoś nie doświadczylam, to chciałabym przynajmniej o tym posłuchać ;)

A jeśli chodzi o ekstazy, których doświadczyłeś... Żałujesz, że tego doświadczyłeś?
Profile CardPM
+Quote Post
twistoid
post 08.07.2013 - 22:20
Post #19

http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525




Nie nie żałuję, niczego nie żałuję bo doprowadziło mnie to do obecnej chwili.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 08.07.2013 - 22:28
Post #20

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




:)

... A jaka jest obecna chwila, ta o której mówisz?
Profile CardPM
+Quote Post
twistoid
post 08.07.2013 - 22:42
Post #21

http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525




Bajkowa, ale niekoniecznie dla innych będzie taka, każdy jest inny.To są poważne zmiany w świadomości, nie przedszkole myśli, że coś zrozumiesz intelektualnie i nie będzie żadnej zmiany i prawda będzie wygodna.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
2 Stron V   1 2 >
Start new topic