|
Moim zdaniem warto by było się trochę zastanowić i przywiązywać mniejszą uwagę do nazw. Zamiast nazywać OBE - doznaniami poza ciałem lepiej potraktować to jak eksplorację, czy dostrajaniem się niefizycznych rzeczywistości. Jak wiemy LD i OBE w istocie polegają na tym samym i różnią się tylko dostrojeniem. Pytanie: Czy ja jestem poza ciałem czy nie? Świat, w którym się znajdujemy podczas OBE: OSPUO, czy miejsca w Focus 27 są bardzo wrażliwe na nasze myśli, przekonania i wierzenia, które posiadamy w świecie fizycznym. Nasze rzekome ciało, które również widzimy, czujemy i słyszymy również jest taką projekcją myślową. Można je przecież dowolnie zmieniać, odkształcać, można nawet sprawić, by znikło. Sam fakt jego istnienia wynika tylko z tego, że nasz umysł po latach egzystencji w fizycznym świecie jest przyzwyczajony do tego, że posiadamy ciało. Ten nawyk myślowy przenosi się do Poza. Najlepiej potraktować OBE w ten sposób, że przesuwamy swoją świadomość w kierunku niefizycznych obszarów. Jeśli przesunęliśmy ją słabo - mamy LD, jeśli mocniej mamy OBE i wtedy nasz umysł tworzy nasze rzekome ciała, abyśmy się czuli bardziej swojsko. Możliwe, że sam efekt wychodzenia też jest takim myślowym nawykiem związanym z czasoprzestrzenią. Jesteśmy przyzwyczajeni po prostu, że aby gdzieś się dostać, to musi zajść ruch w czasie. Monroe po kilku latach swoich podróży zaczął używać metody szybkiego przełączania podczas której nie odczuwał w cale procesu oddzielenia, tylko natychmiast znajdował się tam gdzie chciał. A działo się tak dlatego, że uświadomił sobie, że czas i przestrzeń są po prostu iluzją obecną w świecie fizycznym.
|