Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
 
Reply to this topicStart new topic
> Krytycznie O Obe, Ld, Artykuł Jarka BZomy
Woytas74
post 23.04.2015 - 19:53
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279




CYTAT
W swoich rozważaniach pominę spontaniczne śnienie jakie uprawia większość z nas czyli sen który jest conocnym raportem stanu świadomości a którego najczęściej nie rozumiemy lub staramy się nie zrozumieć.O tym możecie Państwo przeczytać w artykule O snach Izabeli Ołdak.
Freud, Fromm, . . . . nie próbowali świadomej konfrontacji ze światem snu sterowanego przez Świadomość (jungowską nieświadomość zbiorową, jaźń)zakładając że jest wtórna wobec jawy.
Jung musiałby krytycznie spojrzeć na swoją koncepcję archetypów i przystać na to, że to nadrzędny archetyp i archetypy pozornie autonomicznie od Niego „śnią” nas a nie my śnimy sny archetypowe.

Moje przemyślenia dotyczą snu kontrolowanego.

OBE , LD w mniejszym stopniu sen realny to taka , zdawałoby się niewinna sztuczka, jaką zdolna jest uczynić nasza ludzka świadomość związana z biologicznym mózgiem. W OBE/LD świadomość podróżnika zsynchronizowana z falami mózgowymi o dziennej częstotliwości beta (28-12 Hz) zostaje skoncentrowana do niewielkiego fragmentu mózgu , niejako lokalnie izolowana od reszt mózgu który w stanie relaksu zasypia, przechodzi w stan nieco niższy od alfa a wyższą od theta(9-7 Hz), fizjolodzy określają tę fazę jako sen REM. To poziom na którym mózg tworzy wizuale. Ta wyspa świadomości dziennej nie pozwala zapaść reszcie mózgu w stan snu, głębszy niż theta (7-4 Hz). W takim stanie współistnienia dwóch częstotliwości jednocześnie wydarzają się właśnie podróże OBE i LD . Dlatego fizjologia snu taki stan określa stanem dysocjacyjnym. Poczucie realności zdarzeń tam zachodzących nie jest żadnym dowodem na to że tak nie jest, ponieważ najzwyczajniej w świecie tak właśnie wygląda dysocjacja. Aby wyruszyć w dalszą podróż, zasnąć, musimy zasnąć całym mózgiem i stracić kontrolę umysłu nad bezpośrednią percepcją naszej Świadomości(Jung nazwał by ją jaźnią , nieświadomością indywidualną a na głębszych poziomach nieświadomością zbiorową). Lokalizacja tego dualizmu o którym wspomniałem wcześniej jako o przyczynie dysocjacji, tej intruzji stanu czuwania w mózg pogrążony w fazę REM, jest już dawno przez fizjologów określona. Ośrodkiem który powoduje tą dychotomię jest przede wszystkim skrzyżowanie skroniowo -ciemieniowe zlokalizowane w lewej półkuli mózgu - tej bardziej logicznej. Jest to miejsce, gdzie spotykają się płaty skroniowe i ciemieniowe (mniej więcej za lewym uchem). Odgrywa on ważną rolę, ponieważ odpowiada nie tylko za sen, ale również za postrzeganie świata i lokalizacji w przestrzeni naszego ciała. W moich snach badających strukturę mózgu odpowiedzialną za powstawanie OBE zauważyłem, że duże znaczenie dla jego powstawania ma lewy zakręt obręczy. Kiedy stymulujemy te rejony elektrycznie, czy za pomocą nagrań hemi-sync , chemicznie przy pomocy halucynogenów czy tak jak to robią obenauci na różne „swoje” sposoby, prowadzi do jednego, do wytworzenia w mózgu dwóch częstotliwości jednocześnie. W Tybecie stan jaki w ten sposób osiągamy nazwano Bardo - pomiędzy. Powtórzę jeszcze raz .Ta lokalnie zwiększona częstotliwość nie pozwala pogrążyć się mózgowi w niższy stan falowy. Zejść do poziomu delta (3-o.5 Hz).Na poziom gdzie docierają do nas informacje jakie możemy pozyskać w czasie bardzo głębokich snów .Nie są to sny REM a sny dotyczące najgłębszych warstw Świadomości. Trudne do przypomnienia po obudzeniu, czasem są dostępne dopiero we śnie. Tak ,we śnie przypominają się nam najgłębsze sny jakie mieliśmy . Stąd podstawowym warunkiem takiej eksploracji jest zaśnięcie we śnie. I o tym poziomie opowiadamy propagując śnienie progresywne.

Poniżej granicy 5/6 czyli w obszarze niższych(1-5) warstw Świadomości nasza, świadomość bycia jednostką, utożsamia się przede wszystkim ze stanami zapamiętanymi z jawy ,odpowiednio je przetwarzając i korelując. Dopiero po przekroczeniu swoją percepcją tej Granicy zyskujemy właściwą identyfikację , poznajemy Co je Źródłem Świadomości indywidualnej. A jest nim świadomość poziomu atmanicznego (7).
Po śmierci ciała biologicznego część Świadomości skorelowana z niższymi warstwami (3-5) wpada w zamęt nie mogąc określić swojego źródła ponieważ pozostaje w iluzji jaką wygenerowała w zetknięciu ze światem fizycznym .Za życia lokalizowała owo Ją w umyśle fizycznym. Tymczasem po jego śmierci okazuje się że nadal owo Ja trwa. Dlatego właśnie powstaje koło karmy. Świadomość (1-5) szuka nowej siedziby w kolejnym ciele .Niższe warstwy Świadomości nie potrafią wyjść z zaklętego kręgu ciała kauzalnego. W snach progresywnych wyraźnie widać Granicę(5/6) i to że jest to kulista sfera zamykająca a właściwie kreująca ciała od 1do 5. To rodzaj zwierciadła , więzienia dla niższej części Świadomości. Do czego takie zakotwiczenie w ciele kauzalnym „naszej” wyższej Świadomości jest potrzebne ? Odpowiedź na to znalazłem dopiero w szóstej księdze Krajobrazów.

W snach kiedy przekraczamy Granicę (5/6) ekran śnienia obraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Jednak w sytuacji kiedy nie mamy do tego odpowiedniej kompetencji na owej granicy napotykamy coś co Wedy określiłyby jako Panów Karmy .Byty psychiczne które spychają nas z powrotem. Dochodzi do nadrealnej szamotaniny. O tym wspomina nawet Biblia opowiadając o walce Jakuba z Aniołem.
Na koniec tej tyrady zasygnalizuję temat który mnie najbardziej pasjonuje i to on był prawdziwym powodem dla którego zająłem się podróżowaniem we śnie.
Medytacja a właściwie kontemplacja jaką znamy w chrześcijaństwie pozwala dotrzeć do poziomu kauzalnego i utożsamić się z cierpiącym Jezusem . Nie pozwala przekroczyć jednak Granicy 5/6. Pomijam tu przypadki indywidualne ,przeżycia szczytowe takie jak wgląd mistyczny, akt strzelisty bo te nie mają nic wspólnego z narracją jakiejkolwiek religii i dotyczą mistyków w obrębie każdej z nich a nawet podróżujących we śnie czy głęboko medytujących.
Medytacja bezforemności i bezjaźniowości jaką proponuje wschód pozwala przekroczyć granicę 5/6 i dotrzeć do postrzegania na poziomie ciała buddycznego ale cały jej urok pryska kiedy zapytamy kto jest świadkiem bezjaźniowości. Inaczej ,skąd wiemy , kto pamięta, kto jest tego świadomy że to był stan bezforemny i bezjaźniowy.
Co prawda medytujący w ten sposób zaprzeczają zazwyczaj istnieniu Świadka - Obserwatora ale zaprzeczenie nosi cechy argumentacji logicznej zatem jest z poziomu mentalnego a czasem nawet tylko astralnego.

W śnieniu progresywnym znacznie pełniej niż we wglądzie mistycznym możemy zdać relację z tego czego doświadczyliśmy. Mistycy najczęściej mają trudności z jej werbalizacją. W śnieniu progresywnym istnieje wiele sposobów na zapamiętanie i doprecyzowanie wizji w ciągu kolejnych nocy. Istnieją sposoby na stworzenie mapy podróży jaką odbyliśmy przy pomocy „wleczonego świadka”. Techniki pozwalającej przekazywać wizję z poziomu na poziom aż do warstwy Świadomości w której będzie ona przystępna dla naszego ludzkiego zrozumienia i zapamiętania.

Wiele osób przypomina sobie że w dzieciństwie miało umiejętność pozostawania w OBE a teraz po chwilowym odzyskaniu świadomości w OBE albo LD wyrzuca je na jawę. Przyczyną jest atawistyczność zdolności osiągania OBE ,to umiejętność którą zazwyczaj tracimy wraz z wczesną fazą rozwojową jaką jest wczesne dzieciństwo. Owa umiejętność ułatwia dostosowanie do świata jawy w jakim dziecko się stopniowo zanurza .Aborygeni nazywają to zjawisko ,w sensie ewolucji zbiorowej świadomości ,wyjściem ze Świata Wielkiego Snu.
Jest jednak pewna grupa ludzi którzy zachowują tę umiejętność , u których „kurtyna” przetrwała , często są to dyslektycy czyli osoby które mają pewien rodzaj psychicznej nie synchroniczności pomiędzy powszechnie stosowanymi regułami jakie ustala społeczeństwo,(np. gramatycznymi) a swoją zdolnością ich stosowania. Często są to osoby będące psychopatami w różnym stopniu nasilenia objawów , ponieważ tak naprawdę obydwie przypadłości poza stopniem przejawiania się i obszarem swojego nieprzystosowania niewiele różnią się u swoich podstaw. Są osobami niedojrzałymi, a może raczej trwale niezdolnymi do tworzenia typowych dojrzałych więzi społecznych mimo swojego wieku, rozwijającymi przystosowawczo różne formy maskowania własnej psychicznej rzeczywistości.
Dlatego ci którzy zostali obdarzeni taką naturalną skłonnością powinni szczególnie unikać celowego wywoływania tych stanów. Tym bardziej że faza drżenia ciała jaka pojawia się po uprzestrzennieniu obrazu pod zamkniętymi powiekami, kiedy to staramy się wywołać OBE celowo, jest tak naprawdę autogennym wywołaniem stanu okołopadaczkowego w płacie skroniowym mózgu.
Stąd już niedaleko do pojawienia się syndromu osobowości interyktalnej, zespołu Geschwinda czyli oglądania Boga twarzą w twarz i słyszenia jego głosu nakazującego wielkie dzieła, czyli padaczki skroniowej z aurami ekstatycznymi.

Reasumując, najrozsądniej jest śnić w sposób progresywny gdzie sen współgra z poziomem rozwoju naszej świadomości a nie jest gwałcony z chęci przeżycia ciekawych przygód w astralu.
Jarek Bzoma


http://www.taraka.pl/krytycznie_o_obe_ld
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
Start new topic