|
Ja miałam raz po imprezie w firmie ( na szczęście szefostwo też się uwaliło, hehe) i dziękuję. Ściam kibla utrzymać nie mogłam. Potem cały dzień fatalnie się czułam i miałam huśtawkę we łbie. W robocie co chwila biegaliśmy po jakieś kwaśne żarcie, potem zebraliśmy się gromadką i pojechaliśmy w teren, bo w biurze nie szło wytrzymać. To był fatalny dzień i już nigdy go nie powtórze :))
|