|
|
| OOOOOOO |
19.01.2008 - 14:30
Post
#1
|
|
Guests |
Kontakt z MTJ
to podstawa udanej podróży, osiągnięcia zamierzonego celu i odkrywania nieznanego w poza. Moim zdaniem w ogóle podstawa wszystkiego… 9 na 10 ginie gubiąc się w systemie i nie potrafi nawiązać pierwotnego kontaktu, nie są wstanie przypomnieć sobie kim są, skąd przybywają i po co. Zasypiają*. Czas odnowić kontakty z pra-sobą. Czym jest MTJ znajdziecie tutaj: http://www.oobe.pl/park/index.php?autocom=...rticle&id=9 Jest to oczywiście tylko esencjonalna definicja. Umowny zbiór słów, tak byśmy mogli za ich pośrednictwem, jak i używając do tego celu forum, porozmawiać komunikatywnie, w miarę bez zniekształceń. Dla przypomnienia „MTJ” to słowo wypowiadane przez obserwatora wydarzeń, a użycie formy pierwszej osoby liczby pojedynczej, ma na celu wstępne podłączenie się do NIEGO, czyli szybsze i łatwiejsze uzyskanie zamierzonego celu, jakim w tym wypadku jest nawiązanie kontaktu z OWĄ, WYŻSZĄ SIŁĄ. Słowa „mój” „moje” „mnie” dają wstępne poczucie bezpieczeństwa dla poszukiwacza, nie są tylko wydźwiękiem krzykliwego ego. Ich wibracja ma dotrzeć i uderzyć w serce tego, kto je wypowiada… jeśli ci nie odpowiadają, znajdź coś innego i wybierz coś z palety archetypów, ale staraj się używać słów „mój” jest to istotne. Jedno słowo a może zmienić wydźwięk całego kontekstu. Podać przykład? Jak odbierasz słowa: „mój kochanek”, a jaka odbierasz słowa „wspólny kochanek”, mój ojciec, mój brat, moja matka, mój przyjaciel itd. Teraz rozumiesz o co chodzi? MTJ to twój, wierny jak pies, oddany na zabój super-przyjaciel, który pragnie tak jak ty, byście się połączyli i to jak najszybciej. To nie jest tak, że on cię nie słyszy, że o tobie zapomniał i ma cię daleko gdzieś. Po prostu rozdzieleni jesteście za sporawą zewnętrznych czynników, na które on, jak i ty nie macie aż tak silnego wpływu by jednym ruchem je zniwelować. Będzie to wymagać pracy. Do dzieła! OK, Tyle wstępu. Jakie znacie sposoby na nawiązanie kontaktu z MTJ, czy też otwarcie się na ową siłę, zauważenie jej przebłysków, tu w ziemskiej świadomości, czyli realu, jak i tam w poza. Co robicie by nawiązać kontakt i czy w ogóle tego pragniecie? Czas na odnowienie więzi… OOOOOOO *jeżeli ma to być sen, niech będzie najpiękniejszy na świecie :) http://www.obemaniak.pl |
|
|
|
![]() |
19.01.2008 - 15:20
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czytnij mój ostatni wpis w blogu to zobaczysz że aby nawiązać kontakt wcale nie trzeba robić oobe,można to robić live.Pozdro
|
|
|
|
19.01.2008 - 15:37
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
W takim razie podaj kilka technik.
|
|
|
|
19.01.2008 - 15:41
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dagon Napisano Dzisiaj, 15:37
W taki razie podaj kilka technik. -do kogo się zwracasz? |
|
|
|
19.01.2008 - 18:39
Post
#5
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Hej OOOOOOOOOO
postaraj się cos więcej napisać. Przybliż nam twoje odczucia ze spotkań z MTJ.Jak mowi ,co robi i jak wyglada :))))))))) Malo kto z nas lata tak wysoko. Z reala i z poza ,znam poczucie obecności( czyjaś obecność), wspierające mnie w biedzie . Czasami ,az sie zloscilem ze nie moge byc sam ,tylko jak na sznurku. .W poza to jesteś chyba rodzynka. Pisz ,pisz ,nawet jak Leon wyskoczy ze skóry :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) jeje |
|
|
|
19.01.2008 - 20:00
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: Moderator Notatnik |
A ja mam dość dziwną sytuacje z MTJem... nie widziałem go, i nie czułem jego obecności przy mnie- raczej WE mnie. Co prawda daleko to ja nie latałem... ale np. wszelkie "przenoszenie sie" to "składam polecenie" tak jakby do siebie... i lece.
PAX |
|
|
|
| OOOOOOO |
19.01.2008 - 21:09
Post
#7
|
|
Guests |
Ale wyrżnąłem kanara na lodowisku! jezus-maria jak mnie łokieć napiernicza! Jak ja jutro zrobię klatkę?:) Ale do tematu. Zaczniemy od spraw porządkowych. Mała sugestia do wszystkich, bez wyjątku, do mnie również. Piszmy tak, by powstały temat był skarbnicą wiedzy dla wszystkich: zarówno nowoprzybyłych, jak i strachy userów. By to była swojego rodzaju powieść dialogowa złożona z krótkich opowiadanek. Wypowiadamy się bez offtopów i w miarę wyczerpująco. Do krótkich i międzyosobowych konwersacji służy czat. By temat miał swój kręgosłup, by nie falował, należy przeczytać dokładnie treść tematu i pierwszy post usera , który go założy, po czym, nie sugerując się wypowiedziami innych, dać swoją. To jest bardzo proste. Wówczas każda z wypowiedzi jest tematyczna, a co najważniejsze nie skażona sugestią innych i nie przeradza się w czatowy dialog. Jeżeli to jest twoja druga wypowiedź, wówczas z grzeczności i by być na bieżąco w temacie, należy przeczytać wypowiedzi wszystkich i jeżeli jest taka potrzeba, dać ponownie swoją wypowiedź.
OK, tyle przypomnienia, a teraz merytoryka: Oto jeden ze sposobów by w poza, bo na razie pragnę się skupić na astralu, nawiązać kontakt z osławioną siła MTJ. Pragnę przypomnieć, iż żadnym rodzynkiem w tej kwestii nie jestem i z tego co pamiętam, jest wielu userów, co ma kontakty. Pamiętam, jak Mishah wspominał często o „wiaterku”. Taki dobry lotnik odszedł, lojalista poległ samobójczą śmiercią razem z niejakim OBE Maniakiem, który nie mógł już ścierpieć srania po jego osobie przez nic nie wnoszącego trioli. Odeszli również inni lojaliści, na naszą stratę. Ich wiedza była ściśle oparta na osobistym doświadczeniu i nieskażona żadnymi wpływami i przez to świeża i prosta w odbiorze. Jednak zniknęli przez negatywne wpływy, którymi rządzi się niekiedy anonimowa społeczność neta… znudzonym, dużym dzieciom neostrady mówię stanowcze NIE ! Uważaj, bo zamiast starych, my wychowamy cię! Bany już wróciły!!! A wrażliwi jesteśmy wszyscy, nie tylko ty. Kto nie wrażliwy do astrala nie wchodzi, to prawda, którym niekiedy szkodzi... 1.Lece chronologicznie: pierwszy, oparty na doświadczeniu sposób, by uzyskać kontakt w poza z MTJ, to nieświadome użycie silnych emocji. Osoba znajdującą się w poza, podczas zetknięcia się z wstrząsającą sytuacją, zaczyna mimowolnie wołać o pomoc, np: Jezu, co to jest? Boże nic nie kapuję! O Jezu, pomóż! Podświadomie zakorzeniony archetyp osoby Jezusa, kojarzy się naszej podświadomości z pomocnikiem-bogiem. Równie dobrze może to być archetyp matki boskiej, zwłaszcza u podróżników starej daty i płci pięknej. Nawet tu, w realu, gdy człowiek, dajmy na to stłucze się i dozna dotkliwego bólu, tak jak ja dzisiaj, a został wychowany w wierze katolickiej, natychmiast z ust wyda wołanie: o Jezu! Czyż nie tak? To jest zakodowany program, który można wykorzystać w poza. Pamiętam jak dziś, było to jedno z pierwszych wyjść. Doznałem wówczas szoku i nowe, astralne środowisko tak mnie przytłoczyło, że jakoś tak automatycznie, zawołałem: Jezu, Jezu, Jezu… tak się przestraszyłem, że normalnie myślałem, że oszaleje i umrę w poza i zjawiła się KTOŚ. Tak, to jeden ze sposobów do nawiązanie kontaktu z MTJ. Czyli przypadek, podświadomy sygnał, czysty, emocjonalny krzyk, błaganie, ukorzenie się jak dziecko i ufne oddanie i o pomoc wołanie, i nie ma tu miejsca na ego... Lecę od podstaw, czyli od nieświadomych, korzeni podświadomości i nabytych programów, kierując się ku górze świadomości, którą używamy właśnie teraz do komunikacji. Lubię porządek i zacząłem od korzeni. Następny sposób, jak nawiązać kontakt z MTJ, będzie kontaktem bardziej świadomym i ulegającym naszej samokontroli. Czy wszystko jasne? jeżeli napotkałeś TO siłę w poza, lub tu w realu, proszę opisz ją nam wszystkim... jesteśmy głodni wiedzy i doświadczeń z tym ŚWIATŁEM :) Co miało miejsce dalej po nieświadomym krzyku i wołaniu o pomoc masz w "MIWPC" OOOOOOO (7kul) PS: blog uzupełnię, gdy odnowię kredyt zaufania, nie inaczej… http://www.obemaniak.pl |
|
|
|
19.01.2008 - 23:27
Post
#8
|
|
|
OBE Maniak 36 Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Miałam opowiedzieć jakieś moje historie, ale po co skoro każdy może zaraz napisać swoje...
Metoda, która właśnie przyszła mi do głowy: Usiądź w ciszy, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. Rozluźnij się itp. i pomyśl o jakiejś wzniosłej chwili ze swojego życia: czy to był pełny harmonii kontakt z pięknem natury - zachwyt, gdy mocno czuła/eś, że wszechświat jest ogromny i niewyrażalnie piękny, czy to jakieś doświadczenie miłości z innym człowiekiem, które wyniosło cię wysoko w kosmos, czy jakieś spotkanie z Bogiem, może chwile z dzieciństwa w kościele - coś wzniosłego, świętego, czystego i pięknego - poruszającego . Gdy już dobrze wczujesz się w to wspomnienie przestań myśleć o nim, wycisz ewentualne emocje, myśli, trwaj w tym stanie ... obdarcia z naleciałości związanych z życiem, nago, w wewnętrznej czystości i zwyczajnie zwróć się do WJ/MTJ?Dysku - poproś o kontakt, możesz zadać pytanie i czekaj na odpowiedź w ciszy, napłynie fala energii niosąca zrozumienie-przekaz podszyty wieloosobową miłością. PS. Napiszcie, czy się udało:) |
|
|
|
20.01.2008 - 09:58
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Może z mojego poprzedniego wpisu nie wynika na czym polega moja metoda,a więc chodzi o swoistego rodzaju relaks i wyłączenie umysłu z normalnego toku, zaprzątniętego codziennymi problemami.A więc wysiłek fizyczny spowodowany w tym przypadkiem rodzaju biegu przełajowego po lesie doprowadza do takiego stanu ,że w momencie kiedy zadałem pytanie ,natychmiast przychodzi odpowiedź,padają informacje na swoisty sposób zakodowane, ale mające związek z nurtującym mnie problemem,a reszta to juz sprawa właściwej interpretacji otrzymanych informacji.
|
|
|
|
20.01.2008 - 23:41
Post
#10
|
|
|
OBE Maniak 36 Grupa: OOBE VIP Notatnik |
OOOOOOO: No to masz to, co mi robią casami w ciele!!! (Nawiązuję do twojego najnowszego doświadczenia opisanego na blogu). Jejku.
Zieloną herbatę żłopię namiętnie nieustannie... Pobudza, rozjaśnia umysł. Zawsze wszystkim polecam. A najlepsza moja ulubiona japońska mielona Sencha, która nie daje żółtawego słomkowego napoju, jak wszystkie inne, ale właśnie mocno zielony i smakuje jak roztarte migdały plus coś błogiego na podniebieniu:) Kopuła - pojazd, ciałko. Wyższe ciałko mentalne jak to nazywamy ze Zbychem. Szajs myśli i uczuć/emocji zostaje poniżej - czysta przestrzeń świadomości, ale ciągle Ty ruchomy i świadomy. W wyższym już rozwala się poczucie Ja. Ja nie mogę - nigdy nie miałam czegoś takiego w OOBE..:):):). PS. Ale jestem podekscytowana..:) |
|
|
|
21.01.2008 - 13:25
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Kiedy robie zabieg,w ktorym oddaje wszystkie mysli Wyzszej Jazni czuje gigantyczna przestrzen...najpierw nad glowa,pózniej w glowie i w reszcie ciala fiz.To tak jakby bezkres wstapil w cos waskiego i ciasnego ale natychmiast za tym idzie uczucie uwalniania i rozprzestrzeniania sie.
W cielsku moga pojawic sie przerózne odczucia(napiecia,blokady w pewnych miejscach daja o sobie znac-uczucie ich rozpuszczenia jest przecudownym wrazeniem).Wtedy trzeba sie poddac Wyzszemu JA-temu prawdziwemu JA aby pokazal jakie uczucia sa naszym naturalnym stanem i wtedy zaczyna sie dziac!Odkrywanie siebie jako Milosc,ktora nie zna tych smiesznych fizycznych ograniczen i obaw... Czy ktos dostroil sie w fizycznosci do poziomu wlasnej swietlistosci(a moze w poza fiz.)??Takie doswiadczenie wyjasnia nieco termin bycia Gwiazda:)...nie hoolywood a Królestwa Niebieskiego:))) Dmij MTJ dmij!!! tak niech nam wszystkim pospadaja falszywe korony z glów! |
|
|
|
21.01.2008 - 14:00
Post
#12
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No ja dla przykładu dzisiaj byłem w niebie co opisuję w moim blogu
|
|
|
|
21.01.2008 - 16:04
Post
#13
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
W moich podrozach astralnych pojawienie sie Mtj bylo pewnym przelomem. Otoz moja osobowosc zawsze byla stricte indywidualna, wynika to z moich doswiadczen z dziecinstwa kiedy zycie wymagalo ode mnie natychmiastowej doroslosci po pewnych zdarzeniach bardzo zreszta przykrych.. Przez wieksza czesc moich podrozy (wiekszych bo kontakt z mtj mam od niedawna) zawsze liczylem na siebie, zdawalem sobie sprawe z istnienia mtj ale jakos nigdy nie czulem potrzeby kontaktu z nimi "a co mi tam, sam sobie dam rade" myslalem. No i w moich bezposrednich podrozach tak bylo, kazda sytuacja zagrozenia badz tez ataku ze strony obcego bytu - musilem radzic sobie sam. I co? i radzilem sobie.. Opisze tutaj pewne wydarzenie zeby zilustrowalo Wam zmiany jakie zaszly po kontakcie z mtj, otoz przypadkow atakow astralnych mialem wiele, ale jeden szczegolnie zapadl mi w pamiec. Znajdowalem sie w jakims duzym centrum hadlowym z moimi znajomymi, wszystko bylo fajnie, chodzilismy, zwiedzalismy i nagle zachcialo mi sie astralnie siusiu : ) mowie no nic ide do kibla moze mi przejdzie i nie bede musial wracac do cf. No i tak wchodze do kibla , patrze dookola jestem sam i kilka kabin, pustych najwyrazniej. Nagle z jednej kabiny wybiega czlowiek, znaczy kurde no w sumie czlowiek , ale zgarbiony, biegajacy na czworaka, caly goly pokryty sluzem z seksualnym obłedem w oczach, biegnie prosto na mnie ze swoimi okropnymi lapami zakonczonymi pazurami jak by ich nie obcinal z dobre 3 miechy. Jak go zobaczylem przerazilem sie, ale pomyslalem sobie kurna przeciez jestem conajmniej o glowe wyzszy od tego typa, lepiej zbudowany, sporty walki cwicze od dziecka, lekko dam rade mu wp***lic. Poczatkowo gdy zobaczyl mnie przerazonego jak gdyby oczy mu zaplonely, ale gdy to ja postawilem kilka pewnych krokow w jego strone wyraznie zwątpil bo przez chwile sie zatrzymal, ale widocznie potrzeba seksualna byla w nim tak ogromna ze nawet i to go nie przestraszylo, kontynuuowal swoj bieg. Rozpedzilem sie i wjechalem mu butem miedzy oczy, odbil sie i pofrunol z dobre 3 metry wbijajac sie w kaloryfer na koncu sciany, ale wstal otrzosnol sie i biegl do mnie dalej, znowu mu przylozylem tym razem pol obrot i prostego pod zebra, znowu padl na ziemie ale wstal, pomyslalem sobie wtedy kurde chyba go to nie boli chociaz napieram z cala sila, zamknolem wiec na chwile oczy (co robie, gdy chce skreowac jakis przedmiot) gdy lezal, pomyslalem ze potworki zabija sie drewnianym kolkiem wiec wyobrazilem sobie dlugi drewniany ostro zakonczony kij, otworzylem oczy pojawil sie, wiec bez zastanowienia naparlem na niego i wbilem mu go prosto miedzy oczy, padl na ziemie i rozsypal sie na proch, doslownie. Zostawmy jednak na chwile ta sytuacje, wroce do niej pozniej. Czesto musialem sobie radzic samemu w takich sytuacjach, nie wolalem o pomoc, nie czulem takiej potrzeby, zawsze stawialem czola wszystkim tym bytą, bez wzgledu na to czy atakowali mnie rękoma, siekierą czy nożem (bo takie tez sie zdarzaly) zamiast wolac pomocy, krzyczalem niczym wojownik na bitwie zeby dodac sobie odwagi i nacieralem na wroga miejscami budzac w nim wiekszy strach niz on na mnie na poczatku. Pierwszy przejaw obecnosci Mtj spotkalem o dziwo nie w astralu, lecz w realu. Doslownie uratowali mi zycie, do dzis nie potrafie tego logicznie wytlumaczyc. Mialem pewien wypadek, schodzilem po schodach na dol i zawisnolem sobie na takim czyms kurcze nie zobrazuje wam tego, w kazdym badz razie rece mi sie uslizgnely i spadlem prosciusienko, na deske, z 4-5 metrow na schody wbijajac sie kregoslupem w kant schodow a glową roztrzaskujac sobie czaszke o kant nastepnego schodu. Kiedy uslizgiwaly mi sie rece wiedzialem ze to koniec, nie bylo wyjscia zebym przezyl ten wypadek bez szwanku, zlamany kregoslup byl pewniakiem, o ile bym nie umarl od pekniecia czaszki ktore tez jest wrecz niemozliwe ze nie doznalem. Upadlem uslyszalem huk upadajacego ciala ale nie poczulem bolu. Wrzasnolem z przerazenia, nie z bolu. Przybiegl moj ojciec gdy mnie zobaczyl to tak sie wstraszyl ze jego reakcja obronna nie byla pomoc mi, zszedl do piwnicy zapalic bo wiedzial ze juz po mnie kumacie opcje? Wstalem i nie moglem uwierzyc, bylem caly, nic mi sie nie stalo nie mialem nawet zadrapania siniaka na glowie od pierdolniecia glowa w schodek, bylem caly i zdrowy. To wydarzenie nie dalo mi spac w nocy, bylem jednoczesnie przerazony, zszokowany, chcialem komus podziekowac ale nie wiedzialem komu. Od tego momentu, tak bezwarunkowo, bez przyczyny bo dopiero z perspektywy czasu moge powiedziec ze ten wypadek byl przyczyna, pragnolem kontaktu z mtj. Czulem, ze jest jakas sila, ktorej widocznie zalezy zebym zyl i to w pelnej sprawnosci i chociaz nie wiem jaki ma w tym cel, wiem ze to wlasnie ten ktos uratowal mnie przed smiercia/kalectwem. Akceptujac istnienie mtj wyjasnilem sobie tez moje pierwsze wyjscia, to oni mnie wyciagali. Gdy bylem dzieckiem doznawalem oobe bo w nocy dostawalem paralizu i ktos po prostu sila czasami nawet troche za mocno wyrzucal mnie z ciala. Pewnej nocy przed snem, nawet nie planowalem wyjscia, po prostu przed snem afirmowalem ze prosze o kontakt z mtj. Doznalem w wyjscia. Bylem u siebie w pokoju, zszedlem na dol po schodach, salon wypelnialo niesamowite swiatlo z zewnatrz, oslepialo mnie wrecz, caly dom byl przepelniony swiatlem, krazylem po pokoju nie mogac sie nacieszyc tym widokiem, bylo pieknie, zza okna naplywalo przepiekne biale swiatlo (tymbardziej ze z okna mam naprawde piekny widok na rzeke i las ktory jest w dole gdyz mieszkam na skarpie). Stanolem w miejscu, poczulem potrzebe sprawdzenia czy to wlasnie mtj, pomyslalem, zlap mnie jesli to Ty. zamknolem oczy i przechylilem sie do tylu tak jak bym chcial sie glebnąc prosto na podloge a przed samym upadkiem mialby mnie ktos zlapac i o dziwo, nie spotkalem sie twardo z ziemia, wpadlem wprost w czule objecia swietlistej energi zatopilem sie w nieziemskim uczuciu milosci, psychiczno/fizycznego wspanialego uczucia, na tyle sie w nim zatopilem ze stracilem swiadomosc. Bylo to tylko jedno bezposrednie spotkanie z mtj, ale oswiecilo mnie w pewien sposob. Na wiele spraw spogladam inaczej akceptujac istnienie wyzszej swiadomosci. Jestem w stanie wyjasnic sobie "testy" jakie na mnie przeprowadzaja w celu polepszenia mojej osobowosci. Testy te polegaja na tym ze mtj w snie stawiaja mnie w jakiejs sytuacji w ktorej musze dokonac wyboru, dopoki nie dokonam wlasciwego, stawiaja mnie w podobnych sytuacjach majacych to samo przeslanie - wyleczyc mnie z jakiejs zlej cechy. Wroce teraz do ataku astralnego, otoz po owym spotkaniu z mtj rowniez doznalem ataku. Szedlem glowna ulica mojego miasta, nagle podszedl do mnie mezczyzna zlapal mnie za nadgarstek i mowil choc ze mna. Spojrzalem na niego O.O takimi oczami i mowie ej koles no bez przesady z jakiej paki wogole do mnie rozmawiasz. Zaczol do mnie przeklinac wyzywac mnie i mowic ze teraz jestem jego i ch.. ze mam sie zamknac i nie stawiac oporow. Juz mialem mu dosadzic kilka zwrotow po czym ostro najeba..ć kiedy nagle poczulem ze jest inne rozwiazanie. Przestalem stawiac opor i szedlem z nim tak wypytujac go, skad w nim tyle agresji, czemu to robi, niech ze mna spokojnie stanie w miejscu i porozmawia o tym po co mam z nim isc, dla czego, czemu ejst taki zdenerwowany i co sie wlasciwie stalo z nim, ze chwyta tak ludzi na ulicy i tak brzydko ich traktuje. Gosc stanol w miejscu i oslupial. Spojrzal sie na mnie jak na kosmite, burknol cos pod nosem, puscil moja reke i odszedl mowiac cos sam do siebie. Kiedy wrocilem do cf czulem ze zdalem test. Czulem ze zrobilem dobrze, zwalczylem agresje i chcialem rozwiazac sprawe pokojowo. Mtj byl ze mnie wyraznie dumny gdyz kilka nastepnych wyjsc bylo typowo "lejdbeckowych" bez zadnych testow, same przyjemne podroze. Dzis czesto rozmawiam z mtj przed snem, najczesniej prosze go by uczyl mnie milosci,blagam go, by to dzis byl ten dzien, w ktorym ujawni mi rąbka wiecej tajemnicy o milosci. Wierze w jego istnienie. Mysle ze to jest bardzo wazne dla rozwoju swiadomosci, zaakceptowac jego istnienie a zaraz po tej akceptacji przezyc jakies doswiadczenie ktore to potwierdzi. Bo przyznam szczerze, ze dopiero doswiadczenie gdzie namacalnie go doswiadczylem przekonalo mnie w 100% ze jednak mtj istnieje. A poznanie go nie jest wcale trudne, musimy sie tylko od niego dostroic, wyczuc jego przekaz, gdyz przekaz mtj czesto jest bardzo, bardzo bardzo bardzo subtelny i czesto kryje sie pod podtextami ktore musimy odczytac ;)
Pozdrawiam ! |
|
|
|
| OOOOOOO |
22.01.2008 - 18:37
Post
#14
|
|
Guests |
OK
Lecim z tym koksem :-) Czyli drugi sposób na odnowienie więzi i poczucie w Astralu siły MTJ: Metodę tą stosowałem na samym początku swoich podniebnych wojaży i podpatrzyłem ją u kogoś innego. Zgadnijcie od koga zmałpowałem? Oczywiście, że od... niechaj powstanę, gdy wypowiadam imię jego: Robercik Bob Monroe, Papa OBE Nautów! Całuski w niebo ślę:-) To był Gościu, to znaczy nadal jest, tyle że zdecydowanie wiecej niż ciało fizyczne...hehehe, ale do metody: Troszkę ją zmodyfikowałem pod siebie i z dobrymi wynikami stosowałem jakiś czas. Robiłem tak: Nie zwracając uwagi, gdzie wylądowałem i na jaką fazę trafiłem, czy płytką, czy też głęboką, czy dostrojenie było debest, czy też ulotne i mgliste, natychmiast siadałem w kucki, opierałem dłonie o podłogę i mówiłem, normalnie na głos: „Niech moję eksterioryzacją pokieruję Moja Totalna Jaźń!!!” Wyzwalałem przy tym szczere emocje pragnienia oddania steru w rece wyższej, kochającej mnie sile. Myśl, która kryła się za tymi słowami, brzmiała mniej więcej tak: ...no dawaj, dawaj, prowadź, lecimy gdzie wskarzesz, szybko, szkoda czasu bo zaraz faza może się skończyć. Jesteś już? Błagam przyjdź! Nie zostawiaj mnie! Nie wiem o co tu chodzi! Nie znam tego środowiska, porowadź. Proszę!... - Po prostu: silny, emocjonalny sygnał. Wyostrzałem jednocześnie zmysły, jakbym wypatrywał kogoś, ale nie tylko oczami, lecz całym sobą. Otwierałem się na maksa, ufnie jak dziecko. Coś, jakbyś czekał, że na 100% zjawi się za chwilkę twój najlepszy przyjaciel. Z regóły, przy szóstym-ósmym powtórzeniu regółki, zjawiała się siła. Normalnie ktoś niewidoczny, o wybitnie ciepłych wibracjach, wyłaził ze siany, brał mnie pod łokieć i wio-lecieliśmy. Czułem ciepłe, przyjazne wibracje kogoś niezmiernie kochającego mnie i stojacego z tyłu lub z boku i zaczynała się konkretna jazda. Albo leciałem hen przed siebie z pchającym mnie wiatrem w plecy, albo brano mnie pod ramię, szedłem chwilkę tupu-tupu i pokazywano coś, wykluwano mnie z drugiego ciała poprzez wypychanie na siłę w przód, coś wszczepiano, najczęsciej były to, lekko parzące kule świetlne, przed nos podsuwano mi obrazy na przewijającej się klisz filmowej itd. Ale było i tak, że wlatywałem w czerń i po chwili zrywałem się z holu lądujac w ciele fizycznym i całe doznanie kończyło się skuchą. No to ja ognia: odbijałem i jeszcze raz, a jak nie poszło, to znowu, aż do skutku. Z istnym uporem maniaka, starałem się dostać to, czego chciałem... MTJ, Brachu mój: - gdy se uświadomię, jak ja Ci tyłek zawracam. Boże kochany, ależ masz cierpliwość do mnie, istnie anielską... PS: w skrócie: wychodzisz, klękasz i drzesz się w niebogłosy póki nie przyjdzie ukochany MTJ-cik :-) DS-mały, ufny dzieciaczek :-) (nawet chyba on pisał ten post, bo składnia jakaś-taka nastoletnia hehehe) http://www.obemaniak.pl |
|
|
|
23.01.2008 - 02:05
Post
#15
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006 Notatnik |
Piekne :) Mowie o postach,oczywiscie, oraz o definicji MTJ w OBEpedii - wyjatkowo trafna i cos mi uswiadomila. Mianowicie, ze radosc, jakiej doswiadczam, jaka moge w sumie w sobie wywolac - tak,potrzeba tylko troche dobrej woli!!! - to 'obecnosc' MTJ. Zreszta - przeciez on chyba ciagle przy mnie/we mnie jest, trzeba sie tylko 'dopasowac', siegnac do jego boskich wibracji.
A jak to zrobic? IMO wystarczy tylko pomyslec, starajac sie w to wlozyc jak najwiecej emocji ;) Mowie na razie tylko o swiecie fiz./normalnym stanie swiadomosci. W poza wzywanie MTJ zakonczylo sie czyms dziwnym ;p (ciekawych odsylam do mojego bloga). Mam tez nadzieje,ze MTJ pomoze mi odnalezc moja druga polowke. Monroe opisuje piekna historie w 2 ksiazce,w rozdziale o eksperymentach... Ale to juz.. |
|
|
|
| OBE Maniak |
23.01.2008 - 04:22
Post
#16
|
|
Guests |
OK,
A teraz opiszę, jak to robię obecnie, czyli: Sposób na nawiązanie kontaktu z MTJ w astralu metoda III: Rzecz jasna, najpierw wyłażę z cielska. Jestem w poza. Jak jest dobra faza, czyli dostrojenie mocne, to od razu Go przywołuję, jednak, gdy poza jest słabo ukształtowane, tzn. moje zmysły niefizyczne kiepsko do astrala dostrojone, chwilę pracuję nad wyostrzeniem percepcji, a następnie przechodzę do standardowej procedury przywoływania MTJ i robię tak: Najpierw dla pewności, co już jest rutyną, na głos mówię: JESTEM ŚWIADOMY! Pomaga to zebrać resztki siebie w poza i otworzyć pamięć celu, czyli uzmysłowić sobie: po co wyszedłem i co mam do wykonania. Nieraz wydaje mi się, że jestem świadomy, zupełnie jak bym śnił, iż odzyskałem świadomość, ale jest ona wówczas niekompletna i naprawdę warto powiedzieć na głos i uprzytomnić sobie, że się jest świadomym. Nieraz po tych słowach, normalnie czuję takie „pyk”, jak bym zaskoczył, jak bym się kompletnie przebudził w poza. Polecam stosować mantrę: JESTEM ŚWIADOMY, PAMIĘTAM. Efekt murowany! Gdy już jestem świadomy, cel podróży napływa do głowy automatycznie, dajmy na to, że jest nim legendarny „Park”. Cel spędzając sen z powiek ambitnym OBE Nautom, marzenie by odwiedzić, choć na chwilkę „Focus 27 wraz z jego Centrum Przyjęć”. Wiecie, że w Parku, jest mnóstwo pięknych, niespotykanych drzew, normalnie słońce świeci i cudownie przygrzewa w plecki, ma się tam inne ciało, wpasowane i przynależące do Parku, ale co najdziwniejsze: nie ma nigdzie cienia. Drzewa nie rzucają cienia. Dziwne nie? Park jest rzeczywistością bardziej realną niż OSPUO i Real razem wzięte. Wyobrażacie sobie coś takiego? Ale jazda! Mówię wam! Dialog z istotami w Parku już nie jest bełkotliwy, tylko normalnie gada się jak w realu. Zresztą. Sami sprawdźcie :-) Jak już mamy cel podróży przechodzimy do sedna. Co robię by MTJ się pojawił? Czuję, że se język połamię, a nie wiem czy to dobrze przekażę: Najpierw dla pewności i bezpieczeństwa przed cofką, biorę powolny i łagodny wdech i wydech. Kilka razy. Wydech jakbym dmuchał na świeczkę i wdech jakbym oddychał przez rurkę. Nie mam pojęcia dlaczego to działa, ale działa. Bardzo często jest tak, że same taki oddychanie powoduje, że zaczynam się odrywać od astralnego podłoża, jakbym zaczynał opuszczać II ciało. Czekam, spokojnie sobie oddycham, tak ze 3 razy powinno wystarczyć. 3 wdech i 3 wydechy. Po czym, mocno, gwałtownie odbijam się od podłoża, jednocześnie maksymalnie rozluźniając się, oddając ufnie jak dzieciak i tylko w myśli mocny sygnał: „MTJ zróbmy to!” Nawet nie muszę czekać. Zanim puszczę sygnał, i wypowiem myśl do końca, już na samym początku, ledwo otworzę myśl, a MTJ już jest i robimy to co mamy do zrobienia. Jakby MTJ ubiegał moje myśli. Był już dawno gotowy i tylko czekał na moją decyzję. Tu warto wspomnieć, że sygnał nadaję już w realu, gdy przygotowuję się do startu, oraz przed snem poprzedzającym nocne wyjście. Obsesyjnie powtarzam: „MTJ zrobimy to tej nocy! Zrobimy to!”. Tak, to ważny element, by już w real prowadzić monolog do MTJ. Powstaje wówczas wstępna więź, a sygnał z prośbą o kierownictwo w poza, ma przez to większą moc. Warto też zwrócić uwagę, przynajmniej tak jest w moim przypadku, że CEL, musi być, że tak się wyrażę dostatecznie wzniosły i przynajmniej 51% ciebie wewnętrznego musi go chcieć i być przekonanym o słuszności jego zdobycia. Najlepiej zaangażować 100% siebie, czyli cel mieć tak wzniosły i tak piękny, że aż cały drżysz na myśl, że się spełni. Jednak, gdy wejdziesz w to w 49%, czyli niecała połowa ciebie zagra w grę, oczywiście to tylko obrazowa metafora z tymi procentami, wówczas zapomnij o zdobyciu celu, MTJ nawet nie dmuchnie zefirkiem. Idź na całość! Astral wzywa odważnych! DS http://www.obemaniak.pl |
|
|
|
23.01.2008 - 11:25
Post
#17
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
No dragon - słyszałeś ? :-) Masz sie podzielić informacjami od MTJ-a :-D
|
|
|
|
25.01.2008 - 08:46
Post
#18
|
|
|
OBE Maniak 36 Grupa: OOBE VIP Notatnik |
No i polecieliśmy z MTJem!!! Hura!!! Super! Bez problemu skakaliśmy po focusach i dotarłam do obu wyznaczonych celów... Bardziej to było rzeczywiste od mojego życia na ziemi..! Ech, absolutna rewelacja:)
A swoją drogą straszna ze mnie psotnica:) PS. Faktycznie łapie jak się rzucić w otchłań na plecy... |
|
|
|
28.01.2008 - 07:43
Post
#19
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Może nie mam kontaktu takiego z MTJ, ale chcę powiedzieć coś na ten temat. Nie martwcie się, ciągle obserwowałem ten temat ;). Nie raz przy relaksacji, podróży mentalnej moge z nim porozmawiąć, czuję, ze to nie ejst mój głoś tylko taki z zewnątrz/wewnątrz? trudno to opisać :]. Mówi mi, że nie wyciągnie mnie z ciała, bo już tyle razy wyszedłem, a jeszcze go proszę o pomoc... Co by to nie znaczyło... Może był to jakiś NP?
BTW: Co do MTJ to mam taką automatyczną sekretarkę (i opis na gg): "Kamil jest zajęty, tu jego MTJ zostaw wiadomość, to mu przekaże ;]" A potem mam: "Kamil jest w tej chwili obecny, jego MTJ poszedł na piwo ;]". Nawet śmieszne i zabawne. Nie przesadzajmy z tym szacunkiem i podziwem dla MTJa, bo to przeciez podobno my sami, nie? Możecie zgapić odemnie sekretarkę :] |
|
|
|
| OBE Maniak |
28.01.2008 - 20:18
Post
#20
|
|
Guests |
Odnowienie kontaktu z MTJ cz.V
Prawda jest tak, że jest mi nieraz bardzo smutno, że nie mam takiego, jakbym sobie życzył, kontaktu z MTJ w realu. W poza, nie mam większego problemu z nawiązaniem bliskiej więzi z tą siła nad siłami, ale tu, w rzeczywistości fizycznej, niekiedy jestem tak daleko, że normalnie wyję jak pies do księżyca i nic! nie pojawia się nikt? sam w iluzji samotności, w ziemiańskim rpg-u, gdzie jest tak, jak nie powinno być. Co tu ludziska kryć i przed kim tajać. Czy dobrze jest tak jak jest? Gówno prawda! Nie jest dobrze i czas nadszedł by głośno o tym krzyczeć w eter kosmosu: ?my chcemy kontaktu i asymilacji z wyższymi częściami nas! Pragniemy JEDNOŚCI, nie chcemy już samotności!" DS Dziękuję Ci MTJ*, że jesteś i dajesz mi to co nieuchwytne i nienazwane? *gdy pisałem posta, pierwotne brzmienie oznaczonego gwiazdką słowa(*) nie było akronimem ?MTJ?, było to inne słowo. Zmieniłem je dla uprzystępnienia, jednak by być fer wobec was, a przede wszystkim wobec siebie, muszę je ujawnić. A nich mnie rozszarpią wichry namiętności i pożogi serc naszych, to słowo brzmi? nie mogę, boże nie mogę, bo mnie rwie na kawałki?nie mogę rzec głośno, bo serca nasze spłoną namiętnością? http://www.obemaniak.pl |
|
|
|
28.01.2008 - 20:29
Post
#21
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
hm nie badz brachu smutny. Mnie ciagle ktos zaczepia. Jak nie MTJ to jacys AP-cy. I wiesz co -tez nic mi nie pomaga. Chcac ciagle wiecej , wolam . Gdzie jestescie.Czy nie widzicie ,,ze mi samemu smutno !!!!
.Hej wam. A nie da sie swiata zmienic?. Przeciez wszyscy wyja. Gdzie jestes AP-ku gdy wolamy wszyscy. Odpowiedzial mi jeden AP- wielkiej jakosc. Powiedz im ,ze ten co bedzie szukal ,ZAWSZE znajdzie i dostanie pomoc, nawet o tym nie wiedzac. OHHHo wiec bierzemy sie juz do roboty ,powiedzialem za was. Ale co mamy robic ,spytalem.Szukajcie,padla odpowiedz. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |