Co nas czeka po śmierci?, Zginiemy bez oobe |
|
|
3 Stron
1 2 3 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
kathan
|
15.02.2007 - 01:09
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 30
Dołączył: 16.10.2006
Skąd: znienacka
Nr użytkownika: 162

|
CYTAT pamiętajmy o tym że nasza religia mogła zostac zmodyfikowana dla celów materialnych księży itd. Może słowa modlitwy zatraciły swoje znaczenie przez te kilka set lat odkąd zmodyfikowano biblię dla potrzeb obecnego katolicyzmu. To, ze "chrzescijanstwo" zostalo zmodyfikowane jest faktem, co szczegolnie widac gdy czlowiek przyjrzy sie sredniowieczu. Jednak modyfikacje te wynikaly raczej z checi poznania Boga, wyjasnienia/zrozumienia pisma etc. Jesli cos chce sie wyjasnic to zazwyczaj wsadza sie to w ramy niestety na tyle niepoprawne, ze zaklamuje sie to co zostalo podane i tworzy prawo na podstawie zupelnie czegos nowego. Tak wlasnie bylo z chrzescijanstwem, ktore dzis jest niczym innym jak zmodyfikowanymi pogladami Platona i Arystotelesa w wykonaniu sw. Tomasza ;). A jesli chodzi o cele materialne ksiezy (kaplanow), to trzeba pamietac, ze w kazdej grupie znajdzie sie ktos, kto bedzie pragnal wladzy lub korzysci materialnych, co byc moze spowodowane jest niemoca umyslowa.:P Trzeba tez pamietac, ze w sredniowieczu byli tez ludzie przeciwni wyjasnianiu pisma i poznawania Boga na sposob racjonalny, przykladem jest sw. Bernard, ktory co ciekawe mistykiem byl... Obecne chrzescijanstwo (nie tylko katolicyzm) nie ma juz takiego wplywu na ludzkosc, nic juz nie jest narzucane z gory - kazdy ma swoja wiare we wspolnocie lub nie, w zaleznosci od tego czego tak naprawde potrzebuje(wyjatkiem sa czesto male spolecznosci np. wies). Jednak chrzescijanstwo nadal probuje utrzymac swoja pozycje na rynku religii :P. A sama biblia czy byla modyfikowana dla potrzeb czegokolwiek i kogokolwiek to nie ma znaczenia, bo samo tlumaczenie z jezykow starozytnych na nowozytne nie jest jednoznaczne. Przede wszystkim pamietajmy, ze w dziejach chrzescijanstwa byli mistycy tak jak wspomniany sw Bernard (moze nie byl wzorowym czlowiekiem, ale to co robil to niby dla dobra ludzi) zatem religia ta mogla isc w strone uduchowienia zamiast "raconalizmu" i mogla swiadomie prowadzic ludzi do tego co po zyciu zamiast karmic spekulacjami i rozumowaniami, ktore "jesli tylko Bog gdzies tam jest i naprawde jest wszechmogacy moze zmienic w stek bzdur ogolnie nieprzyjetych" pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
r_m
|
15.02.2007 - 07:45
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 339
Dołączył: 20.08.2006
Skąd: far beyond the limits
Nr użytkownika: 11

|
Zamiast siać strach i myśleć co będzie po śmierci sami to zbadajcie metodą Moena ;] Ja tam się nie boję smierci choć cały czas pamiętam że kroczy za mną i staram się być uważny. Systemy życia ziemskiego często powodują że po śmierci zmarli zostają przytwierdzeni do tzw. rejonów systemów przekonań. Jest to obszar mieszczący się w focusach od 24 do 26. Jak ktoś nam od urodzenia wpoił że jak chlejemy to trafimy do piekła to po śmierci te przekonania mogą nam stworzyć to piekło naprawde. Wtedy do akcji wkarczają pomocnicy którzy próbują odzyskać takie osoby i "pchnąć" je do focus 27 tam gdzie powinni trafić od razu po śmierci niestety nie zawsze to im się udaje. Wtedy przychodzi pora na nas my możemy tego dokonać i pomóc pomocnikom. Wszelkie religie też mają swoje rejony systemów przekonań. Czasem też jest tak że osoba nie zauważa że umarła wtedy też trzeba jej pomóc iść dalej jest w focus 23 pomiędzy Tu a Tam.
Tak więc warto niszczyć stare przekonania wpajane nam od urodzenia i uczyć się na nowo :)
|
|
|
|
|
|
Ketrab
|
15.02.2007 - 16:33
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1023
Dołączył: 02.02.2007
Nr użytkownika: 496

|
Biblia ukazała się w przeszło 2300 językach , jest dostępna dla ponad 90 % ludzkosci świata ,została wyprodukowana w Miliardach egzemplarzy,biblie spisywali osoby poczawszy od pasterza kąńcząc na królu, w tamtych czsach nie pytano się ludzi czy umieją czytać tylko czy znają sztuke czytania ,wieć czy taki rybak mógłby napisać coś tak mądrego skoro nie potrafił nawet czytać ,czy ktoś "wyższy"od nas nie chce abyśmy z niej korzystali ?Jeżeli chodzi o modyfikacje na cele kościoła to się z tym zgodze np Post ,jezus podobno poscił ale czy nakazał takze nam ,jeżeli chodzi o śmierć w bibli jest napisane żę śmierć nie istnieje opsuje to jak długi sen ,człowiek traci wszelką swaidomośc a kościół wymyslił sobie Niebo i Piekło zadajmy sobie pytanie jeżli bóg jest Idealny to czy karał by " swoje dzieci" na wieczną męke,Jest dużo takich przypadków np,Obchodzenie urodzin ,Uznawanie Jezusa jako boga,Święta trójca, i wiele inych .To nie bibla się zmieniła , tylko potrzba dania ludziom powodu by stali się lepszymi ludzimi ,zły do piekła ,dobry do nieba.Zmieniła się tylko szata językowa i to że w jednej bibli jest imie Boże a a drugiej występuje bodajze tylko Raz.No i najważniejsze dla bardzo zagorzałych Obee maniaków którzy chodzą co niedziele do kosćioła ,biblia zabrania jakichkolwiek metod okultyzmu , parapsychologii, kontaktowania się z umarłymi, ostrzega przed kontaktami z medium ,niektórzy nazywają ją największą bajką swiata zaś inni wprowadzją jej nauki w życie codzienne,wiec zadajmy sobie pytanie czy tak wielkie dzieło mogło powstać od tak? Czy zostało stworzone po to by się do niego stosować pozdrawiam p.s nie jestem maniakiem religinym ,kiedyś interesowałem się tymi sprawami
|
|
|
|
|
|
kathan
|
15.02.2007 - 20:43
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 30
Dołączył: 16.10.2006
Skąd: znienacka
Nr użytkownika: 162

|
CYTAT(Merfiuso @ 15.02.2007 - 20:28)  Powinieneś przemyśleć temat i wysnuć własną teorie, własne zdanie, a nie wierzyć ślepo w to co ktoś napisał. Może sie mylić przecież. A pewnie... kazdy ma swa racje! Mam i ja :D
|
|
|
|
|
|
pieczywo
|
15.02.2007 - 22:32
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 722
Dołączył: 16.08.2006
Skąd: Piotrków Tryb.
Nr użytkownika: 4

|
ostatnio umarł moj bliski kolega... w dniu pogrzebu odwiedził mnie astralnie. pisze cała historie, ale mam teraz nawał nauki wiec podziele sie dopiero za kilka dni. mysle, ze bedzie nad czym podyskutować.
|
|
|
|
|
|
Aslan
|
16.02.2007 - 23:19
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 98
Dołączył: 30.01.2007
Skąd: sie biorą dzieci??
Nr użytkownika: 472

|
Eh eh eh
Prawda jest taka, że każdy widzi to co chce. Wszystko jest subiektywne. Jak ktoś wierzy, to niech wierzy-nie ma w tym nic złego...
Pisze, bo mnie poruszył post Pieczywa.
Hmmm czytałem kiedyś, że po śmierci przez pewien czas przebywa się w astralu. Długość tego okresu zależy od energii jakie wygenerowało ciało przed śmiercią(chodzi o potencjał). Jak zapasy energii się wyczerpią to następny etap podróży.
Mimo to są ludzie którzy zostają w astralu na zawsze.
Nie zastanawialiście się skąd biorą się najpotężniejsze wampiry energetyczne?^^ Spotkałem się z teorią która mówi, że ludzie którzy wiedzą co to wampiryzm i boją się śmierci, na etapie "astralnym" zaczynają zassysać, aby jej(śmierci) uniknąć.
Mało chwalebne, ale według mnie prawdopodobne. Osobiście podzielam ten pogląd.
Co do "oobe po" to jest wiele świadectw, iż po śmierci danego człowieka porozumiewał się on z najbliższymi(przez sny, widzenia, głosy itp.). [chodzi o ten czas zaraz po śmierci]
Później ten te "kontaktowania się" zdarzają się rzadziej, aż w końcu ustają całkowicie. Właśnie wtedy dusza zmienia miejsce przebywania.[Z Jezusem było podobnie. Przez 40? czy tam 60 dni się objawiał...]
Sądzę również, że z "dużo wcześniej zmarłymi" też można się kontaktować, ale jest to trudniejsze(wymaga wiecej mocy?? ze względu na to, że im na tym już nie zależy).
Ciekawy temat.czekam na komentarz Pieczywa "^^"
Pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
pieczywo
|
25.02.2007 - 13:20
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 722
Dołączył: 16.08.2006
Skąd: Piotrków Tryb.
Nr użytkownika: 4

|
wklejam tutaj bo w notatniku cos nie moge:
To historia człowieka, który bardzo wpłynął na moje życie, historia ta jeszcze się nie skończyła i trwa dalej pomimo tego, że Tego człowieka nie ma już na tym świecie. Poznałem Dawida na pierwszym zjeździe studentów kulturoznawstwa w Łodzi. Chusta na głowie, oczy przysłonięte okularami przeciwsłonecznymi, wygląd typowego szpanerska ale... szybko się zaprzyjaźniliśmy. Jakoś wiedziałem, że mogę mu zaufać i opowiedziałem czym się interesuje (OOBE) to było już w pierwszym dniu znajomości. Zaintrygowany tym wszystkim także podzielił się tajemnicą - relacją z obserwacji UFO, ale nie to jest tu istotne. Podczas zjazdów czy innych okolicznych spotkań opowiadałem mu na bieżąco o swoich postępach w wychodzeniu z ciała. Poleciłem mu kilka technik. Pewnego zjazdu Dawid przyznał, że też mu się w końcu udało! Wyszedł z ciała - lewitował nad swoim łóżkiem. To była chyba jego jedyna podróż, chociaż od czasu do czasu miał jeszcze tzw. schizy :) Życie biegło normalnym tempem - zjazdy, egzaminy, egzaminy, zjazdy. Mogliśmy ze sobą rozmawiać na każdy temat... nie było ograniczeń. Zgłosiliśmy się we dwójkę do wspólnego referatu z Hitchcocka. Umówiliśmy się, że przygotujemy materiały w domu (osobno, ponieważ mieszkamy trochę daleko od siebie) i spotkamy się kilka godzin przed pierwszymi zajęciami. Ja oczywiście spóźniłem się z godzinę, za co dostałem zasłużony opierdziel. Podzieliliśmy się tekstami, akurat Dawid miał wiecej do czytania. Podczas referowania widać było jego zdenerwowanie/stres/dyskomfort. Czułem, że jest z nim coś nie tak... nikt inny tego chyba nie zauważył. Skończyliśmy referować, ja poszedłem do mieszkania, a Dawid jak zwykle pojechał do domu. Niestety drugiego dnia się nie zjawił. W smsie przysłał mi, że się źle czuje i nie będzie go. Za dwa tyg. na kolejnym zjeździe również się nie zobaczyliśmy - "grypa mnie wzięła". Wysłałem mu życzenia świąteczne i noworoczne - nie odpisał. Pewnej nocy przyśniło mi się, że odwiedzam Dawida w szpitalu. Rozmawialiśmy, przychodziły pielęgniarki, lekarze go badali. Podczas ostatnich odwiedzin Dawida nie było już w łóżku... nie wiedziałem co się stało. Obudziłem się. Czułem, że coś nie gra. Wcześniej zauważyłem (i nie tylko ja), że Dawid nie ma włosów na głowie. Domyśliłem się, że miał robioną chemioterapię. Nie znałem się specjalnie na raku ale wiedziałem, że dobrze nie jest. Razem z jego i moją koleżanka wysłałem gościowi sms'a z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia, chociaż jeszcze nie wiedzieliśmy co jest nie tak. Krótko po tym zadzwonił brat Dawida i uświadomił nas: Dawid jest od 3 lat chory na raka trzustki, wie o tym tylko najbliższa rodzina po naszym smsie nagle się obudził, teraz jest w domu bo szpital nie ma sensu - czekają na cud. Jeszcze wtedy nic do mnie nie doszło. Przyjąłem to na spokojnie dopiero kiedy wróciłem do domu. Przez kolejne dwa tygodnie stan Dawida się nie poprawiał, wszyscy mieli nadzieje, że jednak coś się ruszy w dobrą stronę. Niestety w niedziele - ostatnim dniu zjazdu Dawid odszedł. Jego choroba była znana tylko bliskiej rodzinie, nawet jego dziewczyna dowiedziała się o wszystkim przed świętami. Nie próbuje sobie nawet wyobrazić cierpienia, które męczyły ich wszystkich po stracie Dawida. Po zajęciach przyjechałem do domu i pogrążyłem się w refleksji, wspomnieniach. Wieczorem wyraziłem intencje by Dawid skontaktował się jakoś ze mną. Niestety tej nocy nic się nie wydarzyło. Następnego dnia siadłem za perkusja i poczułem się jak w transie... nie przestawałem prosić o kontakt. Poczułem w podświadomości, że dziś może jest większa szansa... coś mi mówiło, że wczoraj w nocy Dawid poświęcił swój czas swoim najbliższym, a tej nocy może będę mógł się z nim "zobaczyć". Usnąłem z nadzieją. Środek nocy... czuje, że mogę wyrwać się z ciała. Wstaje i widzę Dawida - stał w drzwiach. Zszokowany przywitałem się. Wyszliśmy z pokoju na podwórko i zaczęliśmy rozmawiać. Niewiele pamiętam z tej rozmowy. Zadawałem mu dużo pytań... Od razu zaznaczył, że to nie jest spotkanie pożegnalne - będzie mnie jeszcze odwiedzał. Powiedział, że kontaktował się wczoraj z rodziną/dziewczyną ale niektórzy byli w takim stanie, że żaden sygnał do nich nie docierał. Uświadomił mi, że pogodził się ze swoja śmiercią, spełnił swoją misje i jest szczęśliwy. Porozmawialiśmy jeszcze chwile i spojrzeliśmy razem na gwiazdy. Dawid powiedział, że gdzieś mnie zabierze. Wznieśliśmy się w górę złapaliśmy, nawzajem objęliśmy za szyje i polecieliśmy w jakimś kierunku. Czułem duże przyspieszenie powiedziałem Dawidowi, żeby trochę zwolnił bo ja jeszcze taką prędkością nie latałem. Przeprosiłem też z góry, że mogę nieoczekiwanie zniknąć i wrócić do ciała. Zacząłem się przyzwyczajać do prędkości kiedy wylądowaliśmy w jakimś średniowiecznym zamku. W środku był dwie komnaty... w jednej spał ktoś na łóżku, był cały przykryty kocem. Ściągnąłem go, ale okazało się, że pod tym kocem jest następny. Zrobiłem to samo co z poprzednim, ale ciągle bez dalszego efektu, nie mogliśmy odkryć tej postaci. Weszliśmy do komnaty obok. Oprócz innych dziwnych rzeczy był tam jakiś taki wielki kielich... sięgał mi do pasa. Okazało się, że jest to podajnik energii. Nad kielichem unosiła się zielona kula energii. Dawid wpadł na pomysł by rzucać ta energie w postać w łóżku. Zadziało! Rzucaliśmy kule w postać, po czym kołdra/koc zaczął z niej po trochu schodzić i odsłaniać jej ciało. Dawid brał po dwie kule, ja jedna. Po jakimś czasie odsłoniliśmy ją cała... była to kobieta. Późniejszej części nie pamiętam zbyt dobrze. Wiem, że kobieta zamieniła się później w jakiegoś małego psa, który rozmawiał ze mną telepatycznie. Zrozumiałem tylko to, że nie możemy się zbytnio dogadać bo pochodzi z bardzo odległego miejsca. Nasz "język" za bardzo się różnił. Nie pamiętam kiedy dokładnie wróciłem do ciała, ponieważ później jeszcze spałem.
|
|
|
|
|
|
JaCoOoOoS
|
25.02.2007 - 13:41
|
Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
    
Postów: 47
Dołączył: 22.02.2007
Skąd: Słupsk, chwilowo Głogów, numer GG: 2359737
Nr użytkownika: 616

|
No zważając, że leciałeś długo z dużą prędkością a nie dokonałeś "skoku" w przestrzeni może to oznaczać, że Dawid doskonale wiedział, że to może cie wyrzucić z transu =]. Możliwe, że dokonałeś nie tylko podróży w przestrzeni ale także w czasie. Chociaż to trudne do określenia bowiem współcześnie także stoi wiele zamków. Nie opisałeś dokładnie tej podróży ale sądze, że mogłeś także przenieść się gdzieś w "poza". Trudno będzie okreslić gdzie znajduje się to miejsce. W kązdym razie byłeś Dawidowi do czegoś potrzebny możliwe, że te komnaty i ten kielich mają tylko wyrażenie symboliczne.
zbyt dużo jest znaków zapytania, zwłaszcza, że ja sam nigdy nie doświadczyłem OOBE.
|
|
|
|
|
|
Zbyszek
|
25.02.2007 - 13:52
|
cialka.net
Grupa: OOBE VIP

Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99

|
ODWIEDZINY BYBCI Wszyscy babcie strasznie kochalismy. Przytulala ,kolysala i byla zawsze gdy cos sie zlego z nami dzialo Teraz stalismy,stloczeni przed jej lurzkiem,starzy i mlodzi, poplakujac. Wyraznie przypominam sobie jak wyjac z zalu zmienilem swiadomosc.Pomieszczenie rozjasnilo sie i wszyscy znikneli. Zostala tylko babcia siedzaca na luzku obok mglistytego martwego ciala. Schylalo sie nad nia pare postaci, pokazujacych na mnie reka.Pokiwala mi wesolo i w glowie uslyszalem. Zapamietaj ,to jest cialo. To cos lezalo bez znaczenia na luzku.I nie placz!. Ogarnela mnie euforia.Znyjdujac sie ponownie w rozpaczajacym tlumie,chcialem wszystkim powiedziec .Dlaczego placzecie ,przeciez ona tam siedzi.Zamilklem wystraszony, bo wygladali jak przytlaczajace,strzeliste strzepy. Jakis czas pozniej,tesknniac za babcia,znalazlem sie nagle na korytazu w piwnicy.Smialo wchodzac w rozrastajaca sie ciemnosc spotkalem ja przykucnieta na koncu przestrzeni.Cieszac sie przywitalem ja okrzykiem . To ty zyjesz!Co robisz babciu w tej ciemnicy?,Opowiadala cos ze juz,juz jest gotowa ,3 w kolejce gdy nagle z boku wyszla meska sylwetka, zatrwarzajacy mnie cien ,sporych rozmiarow,zaczynajacy cos ze mna robic.Trzymal mnie w potrzasku a ja zrozumialem pytanie . Co tu robisz! Zly bylem okrotnie na niego bo popsul wszystko a na dodatek grozil.Dlugo unikalem w mysli ta dziwna ciemnosc, planujac jak wykrasc babcie temu facetowi.
|
|
|
|
|
|
Zbyszek
|
25.02.2007 - 14:12
|
cialka.net
Grupa: OOBE VIP

Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99

|
To bylo wielelat temu.Nie mialem zadnego wyboru. Uscisk byl zbyt mocny wykluczajacy jaki kolwiek dialog.Mie zastanawia bardziej ten ciemny korytarz w sasiedzkiej piwnicy i to bycie trzecia A nie czwarta czy trzysetna. Wtedy na siedmiolatka podzialalo.
Dopisek . Kto z nas byl trzeci?
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|