|
Chciałbym podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami dotyczącymi wyobraźni. Otóż wielu ludzi nie potrafi żyć bez oobe, ld, czy też podróży mentalnych. Wielu ludzi, by doświadczyć odmiennych stanów świadomości, choćby przez krótką chwilę, jest w stanie zapłacić masę pieniędzy za kurs. Jeszcze większa ilość osób aby doznać cudownej podróży po podświadomości zażywa narkotyki - rozumiesz to? Ćpać by móc marzyć?? Właśnie - marzyć...
Niewątpliwie oobe oraz świadome śnienie są do siebie podobne, o ile nie są tożsame. Podróżom mentalnym najbliżej jednak do czystej fantazji a mimo to dają najłatwiejszy wgląd w naszą świadomość! I cóż z tego zapytasz, skoro nie możesz uwierzyć, że tak banalną drogą możesz poznać siebie i być może zwiedzić kawałek niesamowitego "świata"? To jest problem, prawda? To za bardzo przypomina Ci wyobraźnię, zwykły sen na jawie - udawanie! A Ty przecież nie jesteś dzieckiem by marzyć - nie - ty musisz doświadczać czegoś trudnego, wymagającego, co zadowoli Twoje ego. Tylko po co się męczyć??
Sam się zastanawiam po co się męczyć z podróżami mentalnymi? Zaraz, jak to męczyć, przecież to prosta, łatwa i przyjemna droga - hehe - być może, ale czy nie ma prostszej jeszcze drogi?
W zasadzie czym jest fantazjowanie, marzenie? Czym się różni od oobe, ld a nawet podróży mentalnych?? Czym? Poza tym, że już łatwiej wejść w ten świat Poza się nie da, to jakie faktycznie różnice widzisz? Ja żadnych...
OOBE - wychodzisz z ciała - zapewne w środku nocy męcząc organizm metodą 4+1. I gdzie trafiasz? Co tam widzisz innego niż ja w wyobraźni? A nic! Jestem w stanie odtworzyć każde wrażenie jakie Ty doznajesz w trakcie oobe. Sam spróbuj to bardzo mocno sobie wyobrazić - czyż nie czujesz, że jesteś poza ciałem? Nie masz już kontaktu ze swoimi NP, MTJ i innymi znajomymi z Poza-świata? A teraz pomyśl - co z ludźmi, którzy oobe doznają dzięki metodom opartym o wizualizacji. Przecież oni wychodzą dlatego, że zwyczajnie o tym marzą :) Zatem są jakieś różnice? Widzisz jakieś - pokaż mi je.
Świadome śnienie - tu chyba nie trzeba nikomu udowadniać, że świadomy sen, to nasza wyobraźnia - z tą różnicą, że tutaj marzy się we śnie - kiedy nasze ciało śpi. A kiedy zwyczajnie marzę, mój mózg generuje najpierw fale alfa a po dłuższej wizualizacji już wchodzi w fale theta, czyli identyczne jak podczas snu - świadomego snu również - zatem gdzie różnice?? :) Nie śmieszy cię to? Robi się banalnie prawda?
Podróże mentalne zostawię w ogóle bez komentarza, bo znawcy tematu i wielbiciele Moena są nawet nauczeni, że wyobraźnia jest największą bramą do świata bardzo interesującego.
Więc - czy jest tak na prawdę sens doświadczania oobe, ld, mentalki skoro można te same efekty osiągnąć dzięki zwykłemu fantazjowaniu? Rozumiem, masz słabsze doznania podczas snu na jawie - nie dostrzegasz kolorów, nie czujesz zapachów, smaków - wydaje ci się ciągle, że to banialuki. Przypomnij sobie zatem jak to marzyłeś/aś jako dziecko - pamiętasz jak wtedy Twój wyimaginowany świat żył? Był bardziej rzeczywisty od tego, w którym egzystujemy teraz. To jak jazda na rowerze - trzeba sobie tylko przypomnieć i poćwiczyć trochę wizualizację.
Sam nie wiem, czy jest sens męczyć się, wchodzić w transe, stosować metody - odnoszę wrażenie, że im bardziej traktuje się to jako zabawę, im bardziej się to robi a mniej myśli o formie, tym jest to lepsze, ciekawsze i przede wszystkim daje większą satysfakcję. W pogoni za "cudownymi" doznaniami, w którą pcha nas nieprzyjazny, szary świat zapominamy, że nasz świat wyobraźni daje nam wszystko czego potrzebujemy a wręcz znacznie więcej. Założę się, że nawet jeśli jeszcze marzysz od czasu do czasu, to są to strasznie nudne i przyziemne marzenia.
Czas to chyba zmienić...
P.S. Pierwotnie napisałem to dla siebie, jako swego rodzaju automotywację, heh, ale potem pomyślałem, że może warto przypomnieć Tobie, to co zapomniane...
|