Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
Postów: 70
Dołączył: 21.02.2007
Nr użytkownika: 612
To było chyba 2 lub 3 lata temu. Śniło mi się że chodzę sobie po jakiejś maszynie. Była duża i miała ruchome części. Nagle się poślizgnąłem i wpadłem w nią. Chyba mnie pocięło na kawałki, bo zaraz po tym znalazłem się w czarnej próżni. Było ciemno, głucho i nie było tam powietrza, a mimo to dalej istniałem
Ciekawe co to mogło oznaczać? Mam na dzieję że nie to, że po śmierci nie ma już niczego. Jak myślicie czy po śmierci człowiek zanim znajdzie się w focusie 23 mógłby przez chwilę znajdować się w takiej czerni w której nie ma powietrza?
Może to jest ten moment którego właśnie ludzie nie pamiętają. moment gdy tracą świadomość po śmierci ale jeszcze nie są po za ciałem?? Są w ciele które już nie oddycha, ani nie odbiera bodźców ze zmysłów.
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
Postów: 15
Dołączył: 23.02.2008
Skąd: poza granicą Dotyku
Nr użytkownika: 3651
Mi też zdarzają się czasem sny, w których umieram... Jak nie przez coś/kogoś to przez samą siebie. Raz też (po podcięciu własnego gardła - nie ma to jak naprawdę zeshizowane sny :P) podczas snu zapadłam się w jakąś ciemność, a innym razem z kolei wróciłam do miejsca z dzieciństwa. Myślę, że sam znasz gdzieś w głębi siebie odpowiedź na to pytanie, bo w końcu kto inny, jak nie Ty miałby najlepiej rozumieć ten sen? W końcu to Twój sen ;)
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
Postów: 35
Dołączył: 23.11.2007
Skąd: tarnow
Nr użytkownika: 2671
Moze,bedzie niespodzianka,ale mam nadzieje ze pozytywna.W mojich snach o smierci widze siebie,albo jestem we snie soba,kiedz nadchodzi ten moment, smierci,mysle,dlaczego mnie to nie boli?boje sie jakby emocji zwiazanzch ze smiercia. Mithril,fajnz avatar,tez jestem fanem wladcz pierscieni,pozdrawiam.
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
Postów: 79
Dołączył: 19.11.2007
Skąd: Chełm
Nr użytkownika: 2627
CYTAT(PRRIT @ 25.06.2008 - 12:54)
Istniałeś. Exactly. W skutek czego wsadzenie wszystkich snów ze śmiercią w roli głównej do jednego worka jest niemożliwe. ^^ Co do śmierci - temat rzeka. ;3
Miałem raz tak ze niby wf byl i z tego co pamietam to razme z klasą skakaliśmy z 11 pietrowego budynku ..No i wszyscy skacza na dół i ląduja.Przyszłak olej na mnie ,skoczyłem i zacząłem sie kręcić w powietrzu ..nauczyciel mówił bym przestał no i przestałem ..w pewnym momencie zamiast patrzyć se ze swoich oczu ,to gapiłem sie z dolu na siebie lecącego ..Spadłem i zginąłem ...Ap rzy tym super napis "Game Over" czy cos takiego ..Straszne to bylo ..Potem nastepnego dnia chodziłem po domu jak nawiedzony i dziekowałem swojemu opiekunowi że mnie uratowal ...Ządnych innych akcji juz nie miałem ...Aha to bylo wtedy gdzies rok temu ...