|
Być może to co przeżyłem to wielkie nic , ale zapytam. Poszedłem sobie na krótki spacerek, muzyka nastrojowa grała w uszach , tak to moja ulubiona spokojna , wyciszająca mnie nuta. Wyszedłem na najwiekszy dach w okolicy by pooglądać góry ( mieszkam w Zakopanem ) , by poogladać góry i porozmyślać o OOBE. Bardzo to lubie takie emocje mnie przechodzą wtedy. Położyłem sie na dachu i patrzyłem w niebo. Biało-Błękitne niebo... pięka miszanka kolorów. Przyglądam sie jednemu punktowi na niebie. Po chwili pokazuje sie przedemną mnóstwo , niezliczenie wiele białych IDEALNIE białych kropeczek. migotaja. Ja przyglądam sie nimi, są naprawde bardzo dobrze widoczne. Po chwili zapatrzenia sie wkladam w ten miks kropek ręke poczym zanuza sie w te kropeczki które nadal świecą. Odrywam zwrok , wstaje , wszystko niknie ide do domu... Co to tak naprawde było? Czy to efekt słońca? a moze jakaś forma energii? Czekam na odp.
|