|
Pierwszy sen, idę w jakimś budynku (mieszkaniu?), wzrok zaczyna mi sie wyostrzać, w pewnym momencie świadomość mi się zwiększa jakby ld dostrojenie naprawde dobre. W pewnym momencie wchodze do jakiegos pomieszczenia, sięgam po jakas ksiazke. Zaczynam czytać. Z poczatku to wszystko było bez sensu litery poprzestawiane z cyframi totalny nonsens. Jednak nagle zaczela mi sie polepszac koncentracja czułem jakbym miał znacznie lepszy wzrok niż w realu. W końcu czytam nagłowek : ''Idea stworzenia kodu genetycznego'' Nie pamietam co dalej pisało, ale mam taka dziwną pewność że to wszystko jest przemyślanie napisane i jest wrecz logiczne. Pamietam że czytalem z wyraznym zaciekawieniem i podnieceniem. Tak jakby ktoś mi to podrzucił.. W innym śnie także czytałem, były to jakieś można powiedzieć złote myśli, czytałem także o czymś co nazywało sie tu cytuję ze snu "prawdopodobieństwo szczęścia" i miałem znów to samo uczucie że to ma sens. Potem czytałem kolejne "złote myśli", było coś o czasie, jego zasadzie działania i celu bycia w tej rzeczywistości. Równie dobrze zaciekawił mnie pewien sen gdzie na opisie gg osoby w której jestem zakochany było napisane LEUR FLEUR. Od razu po wybudzeniu usiłowałem zapamietac to sformułowanie, choc nie mialem pojecia co to znaczy i z jakiego jezyka. Spodziewałem się ze to nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Okazało sie ze z francuskiego to znaczy "ich kwiat". Aż mnie ciarki przeszły jak to zobaczyłem. Miałem jeszcze dość ciekawe oobe w tamtym roku. Kilka oobe pod rzad (moze 3 albo 4) były kontynuacja wczesniejszych. Ktoś chciał mnie najpierw do kogoś doprowadzić, a potem uczyć. Było to interesujace, bylo cos o energii ale zdawało mi sie ze nie jestem jeszcze gotowy, wtedy tez skonczyly sie tego typu oobe. To były takie spontaniczne i dynamiczne oobe, wszystko działo sie w zawrotnym tempie, od razu wsiakalem w inny wymiar, potem znowu i znowu, potem cofało nie wiem ile razy wyszedlem wtedy, to były serie kilkunastu moze nawet kiludziesieciu wyjsc.
|