UŻywki !, JAKICH I JAK UŻYWACIE :) |
|
|
SORROW
|
05.04.2010 - 20:36
|
Guests

|
Jest ich masa ,istnieją równolegle z nami, otaczają nas z każdej strony,ba -nawet nam się śnią . Nie mówię tu o typowych wspomagaczach śnienia,bo taki temat już zaistniał gdzieś w odmętach forum i żyje własnym życiem . Piszcie od czego jesteście uzależnieni,nawet jeżeli jest to coś wyjatkowo nieetycznego ;)
Ja od wielu lat zażywam tabakę .Ostatnio zmailowałem się z jednym gościem z Kaszub i przysłał mi piękny rożek tabaczny (oczywiście nie za free ;( ) ze sporą ilością wspaniałej kaszubskiej domowej roboty tabaki .Pycha !!! . Drugim nałogiem nie bez powodu łączącym się z zażywaniem tabaki jest picie browara .Jestem smakoszem piwa, piwożłopem, maniakiem tego mistycznego napoju bogów . Trzecia słabość (poza kobietami:) ,to herbata paragwajska, czyli yerba mate . Całkowicie pozwoliła mi odejść od zwyczaju picia kawy . Poza tym pomaga wyciszyć umysł . Chyba ze trzy lata piję praktycznie codzień kubek tego naparu (można zalewać kilka razy,więc jeden kubek wystarcza czasami na kilka godzin) . Oczywiście potrzebny jest poza samym zielskiem paragwajskim jeszcze sprzęt w postaci rury z otworkami-bombilli i z czasem odpowiedniego naczynka -matero ,tykwa ,palo santo .
Nie ma to ,jak po ciężkim zimowym dniu wpaść w fotel z kuflem browara w dłoni i snufnąć dobrej tabaki ...
Zapraszam serdecznie do wpisywania się w temacie ,kłócenia ,spamowania ,offtopowania -byle o uzywkach i wyższości jednej nad drugą :) !!!
|
|
|
|
|
|
3 Stron
1 2 3 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
nikt.kto.by.byl.kims
|
05.04.2010 - 22:39
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 72
Dołączył: 26.10.2008
Skąd: capital city
Nr użytkownika: 5677

|
kurde to ja bede tu zle wygladal:D jak tak patrze to sporo tego macie:) u mnie jest jedynie picie herbaty, nalogowe to malo powiedziane, po prostu jesli konczy sie jedna to ide zrobic druga, czasem nawet jak sie zarobie w czyms to przestygnie, ide wylac i robie nastepna, herbata musi byc;) kolejny nalog, bez ktorego nie moge zyc, bo tamten to raczej taki.. przy okazji, taki zwykly powiedzmy, ten wazniejszy to muzyka:) i wcale nie chodzi o hemi sync czy tym podobne choc wzorowo codzinnie na dobranoc sluchawki na uszy i proba (narazie bezskuteczna) wyjscia, chodzi o to ze ja nie moge wyjsc z domu bez sluchawek i mp3:) ogladanie sie za dupami jest wspaniale:) do czasu kiedy czlowiek nie zda sobie sprawy ze: ale one gluupieee:D wybaczcie, ale ja zauwazylem ze Kobiety pogubily gdzies mozgi.. sory no nie wszyskie ale wiekszosc. piwko.. hm.. ostatnio stalem sie fanem zapijania wodki piwem, bo dobrze smakuje, a picie samego piwka uwielbiam dla samego saczenia, moge pic pol godzinki jedno jak jest sens, ot tak siasc sobie gdzies na odludziu i wypic patrzac sie na zachod slonca, ktorego zdjec jestem maniakiem:) tak to tez nalog:) szlugow nigdy nie probowalem i nie sproboje nie wiem dlaczego:) a co jest najlepsze? dla mnie muzyka:)
|
|
|
|
|
|
Rachab
|
07.04.2010 - 09:17
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 231
Dołączył: 08.03.2009
Skąd: Gorzów Wlkp.
Nr użytkownika: 6931

|
sadzić, palić - jestem za piwo lubie w dobrym towarzystwie wino w piątkowe wieczory wódke w parku... z dziewczynami malinówka, albo wiśniówka ajerkoniak w święta jak mama zrobi likier czekoladowy do lodów malboro lighty - jak na prozie wykładowca pali to do towarzystwa, by pojąć jego myślenie indyjskie biri - bo ziół nigdy za mało yerba mate, zielona herbata, puh-erh i inne no i nieoceniony internet a no i sex... niestety... uzależnia... ale polecam. Działa dobrze na system odpornościowy... wspomaga pracę mięśni, zacieśnia więzy między ludźmi, daje szczęście... ogólnie dobrze robi :)
sporo tego... a myślałam, że mniejszą listę mam... ;)
ale najgorsze uzależnienie nie do ograniczenia....... czarna dusza świata roślin, mistrzyni cukrzycy, niemetafizyczne szczęście w postaci płynnej i stałej, na ciepło i zimno!......tratrarrrrrrrrrtatatam! CZEKOLADA! I endorfinki po czekoladzie. POLECAM! To jest najwyższe duchowo uzależnienie w stopniu jedności z Matką Ziemią!!!!
|
|
|
|
|
|
rugwa
|
08.04.2010 - 00:12
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 115
Dołączył: 18.08.2009
Skąd: Turek
Nr użytkownika: 7321

|
Kawa, papierosy, wódka, piwo, marycha, seks, obsesyjne zdobywanie wiedzy, hazard i gry komputerowe - to wszystko wymiękło gdy zaznałam uczucia miłości. Teraz już bez niej żyć mi nie sposób - wegetować jedynie. Używam tej miłości we wszystkim i do wszystkiego; okraszam nią każde słowo i przyprawiam nie jedną potrawę. I jestem za całkowitą legalizacją miłości w sercach ludzkich ;) Joł mada faka
|
|
|
|
|
|
SORROW
|
08.04.2010 - 10:29
|
Guests

|
CYTAT(rugwa @ 08.04.2010 - 01:12)  Kawa, papierosy, wódka, piwo, marycha, seks, obsesyjne zdobywanie wiedzy, hazard i gry komputerowe - to wszystko wymiękło gdy zaznałam uczucia miłości. Teraz już bez niej żyć mi nie sposób - wegetować jedynie. Używam tej miłości we wszystkim i do wszystkiego; okraszam nią każde słowo i przyprawiam nie jedną potrawę. I jestem za całkowitą legalizacją miłości w sercach ludzkich ;) Joł mada faka Miłość=używka ,ciekawe stwierdzenie ,ale ...coś w tym jest .Przychodzi moment ,że wszystko inne jest słabsze ,blade ,a liczy się tylko miłość .Później na szczęście wszystko wraca do normy ;)
|
|
|
|
|
|
Zielarz Gajowy
|
09.04.2010 - 13:02
|
Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816

|
Przede wszystkim jeśli rozmawiamy o używkach to trzeba je podzielić na naturalne i chemiczne. Niestety często wrzuca się wszystko do jednego wora i wychodzi gówno.
Marihuana naturalna to nie to samo co marihuana chemiczna. To tak jak porównać pomidory z działki bez chemii do tych z Hiszpanii, które rosną w kilka dni na samej chemii bez ziemi. Różnica zdrowotna wyraźna.
Jeżeli chodzi o mnie to kilka razy zjadłem grzyby z naszych gór bo tam rosną najmocniejsze. Ostatnie mój poczęstunek to równo 100 grzybków na Raduni. To mała górka blisko Wrocławia w masywie Ślęży. Magiczne miejsce, magiczne grzybki i komfort psychiczny, który jest tutaj decydujący. Złe miejsce, zła faza. Dobre miejsce to dobra faza. Proste jak rogalik. Oczywiście decydujący jest też stan naszej świadomości. Niestety dużo ludzi tego nie kuma i je grzyby w mieście lub byle gdzie. Błąd. Raz tak zjadłem sporą ilość na festiwalu gotyckim w Bolkowie. To dłuższa historia, ale opowiem. Wiadomo Goci to czarne ubiory, około 2 tysięcy czarnych ludzi. Pojechałem z kumplem. On wziął szaty, bo kiedyś był ministrantem i ktoś mu je załatwił. Jedna szata była zielona a druga biała. Mi przypadła ta biała. Jedliśmy grzybki nie licząc ich. Kiedy poczułem, że zaczynają trykać ruszyłem z miejsca i się zaczęło. Błąkałem się po Bolkowie a faza narastała. Cała masy czarnych ludzi schizowała mnie na maksa. Napięcie narastało. Nagle spotkałem innego kumpla i powiedziałem mu: zabierz mnie do namiotu. Wiedziałem, że tam poczuję się lepiej. Szliśmy tak jakiś czas a napięcie psychiczne w mojej głowie sprawiało, że traciłem zmysły. Kiedy byliśmy już blisko domu, namiotów stało się coś czego (wtedy) ja i mój kumpel nie rozumieliśmy. Kumpel był trzeźwy, nie pił, nie palił, nie jadł grzybów. Szliśmy ulicą a z jednej strony była skarpa 2-3 metrowej wysokości. Kiedy napięcie było tak wielkie, że nie mogłem wytrzymać stało się coś takiego, że pomyślałem, że chcę być na tej skarpie, ale bez tej białej szaty. Ona mnie przygniatała psychicznie. Kumpel nie wiedział jak to się stało, ale nagle stałem na tej skarpie a szata leżała obok. Nie pamiętam, abym ją zdjął, nie pamiętam abym wskakiwał na skarpę i kumpel tego też nie wiedział. Moja myśl stała się rzeczywistością. Uczucie ciężkości tej szaty i dyskomfortu psychicznego pamiętam do dziś. Kiedy "zrzuciłem" tą szatę poczułem się jak nowo narodzony.
Jeżeli chodzi o te 100 grzybków na Raduni to było to zupełnie świadome doświadczenie. Wiedziałem ile grzybków zjem i przede wszystkim gdzie. Od Wrocławia do Raduni jest 40km. Wsiadłem na swój 60 letni rower i w drogę. Dojechałem, przypiąłem rower i ruszyłem odwiedzając najpierw źródło Św. Anny z wodą. Pyszna woda:) Później zjadłem te 100 grzybków i po około 1,5h dotarłem na szczyt tej górki a tam 100% euforia i zadowolenie. Około 5h pięknej fazy, liczne halucynacje, powroty do przeszłych wcieleń. Na Raduni Słowianie czcili Księżyc. Na Ślęży słońce. Czułem, że już kiedyś tu byłem i uczestniczyłem w różnych rytuałach. To było bardzo realne doświadczenie. Stąd być może moje zamiłowanie do tego miejsca, zamiłowanie do Matki natury i zamiłowanie do kalendarza słowiańskiego.
Grzyby to święte rośliny. Istnieją grzyby najwyższego rozumu itd.
Zjadłem też dwa razy nasiona bielunia. Bieluń to święta roślina Indian. Raczej w najbliższych latach nie będę eksperymentował z tymi nasionami. Przerażająco silne doznania. Nie jesteśmy tu tylko tam. Gdzie? Szamani pewnie wiedzą najlepiej. Z grzybami jest podobnie, ale łatwiej je kontrolować. Bieluń jest nieprzewidywalny. Spojrzałem w lustro na takiej fazie i myślałem, że nie wrócę...
Pozdrawiam Zielarz Gajowy
|
|
|
|
|
|
tom
|
09.04.2010 - 14:50
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Moderator

Postów: 753
Dołączył: 03.07.2007
Nr użytkownika: 1435

|
Jeśli chodzi o używki... hmm... bywałem koneserem halucynacji (jak to bodajże McKenna zwykł mawiać) ;-) obecnie rzadziej, ale raz na jakis czas... zdarza sie eksperymentować. No więc na przestrzeni 4lat (nie licząc alko i teiny ^^)... Alkohol, Teina, tabaka, Yerba, Avio (tak tak, aviomarin- nic spektakularnego) Efedryna, Kodeina, DXM (duuuużo i dłuuuugo), THC (jeszcze więcej i jeszcze dłużej), nikotyna (prawie wcale:P), DragonFly, LSD, LSA (powoje), Salvia Divinorum, Psylocybina, 4-HO-MET, niedługo dojdzie jeszcze cos z innej pułki;)
Lubuje sie w psychodelikach. Jakby tak porównać choćby do samochodów... to cóż, jedne są kolorystyczne, bardziej wygodne, większa frajda, szybsze, wolniejsze, droższe i tańsze, mają większe bądź mniejsze spektrum działania... i większość można użyć dla zabawy i każdy może pomóc, dobrze ukierunkowany. Po osiegnięciu wyznaczonego celu podróży da satysfakcje doświadczania "tego i owego" które niekoniecznie jest w polu działania substancji. Tak jak mówiłem, to są pojazdy... oglądasz "widoki" podróżując. I musiałbym skłamać, by rzec że niejak mi nie pomogły. Choć... może błądze? :)
Aloha
|
|
|
|
|
|
Castiel2010
|
10.07.2010 - 11:19
|
Guests

|
Kiedyś papierosy, marihuana, piwo a dziś ? Pozostał jedynie browarek, nie ma to jak co tydzień w sobotę wieczorem napić się trzech. ;)
|
|
|
|
|
|
obeludek
|
10.07.2010 - 13:37
|
Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
    
Postów: 51
Dołączył: 13.08.2007
Skąd: małopolskie (gdzie moc powołań)
Nr użytkownika: 1773

|
Castiel2010 CYTAT Pozostał jedynie browarek, nie ma to jak co tydzień w sobotę wieczorem napić się trzech. ;) :D gratuluje wytrwałości we wstrzemięźliwości To prawda że po yerba ma sie jakby to ująć.. srake?
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|