|
Dwa dnie temu, a może wczoraj..?
Śnie.. nie pamiętam dokładnie o czym. Zapamiętałem jeden bardzo mocny motyw, który we mnie pozostał. Stoję najprawdopodobniej w drewnianej chatce. Czuję na sobie siłę, ciemną siłę, z którą nie mogę sobie poradzić. Bardzo mocno naciska na moje plecy powodując ugięcie kręgosłupa i lekki pokłon, nieco pogłębiający się z każdą chwilą. Wiem, że nie ma za mną nikogo cielesnego. Odczuwam tylko siłę. Trochę się boję. Nagle coś łapie mnie za głowę z dwóch stron. Czuję strukturę dłoni. Unoszą mnie gwałtownie w górę, prostując wygięte ciało. Przed oczyma dostrzegam resztę sylwetki wybawcy, ramiona, szyję, głowę, Głowę Zbyszka, która po chwili, bardzo szybko, przed moimi oczami przemienia się w inną, Mavejową, i w inną, prawdopodobnie Wolfganga, i w inną.. Nie pamiętam czy ktoś jeszcze się pojawił, wszystko działo się naprawdę szybko. Doświadczając tego, poczułem jak energia, która chciała zawładnąć mną, ustępuję.
Do tego spotkałem jeszcze kilku forumowiczów, z którymi prowadziłem wszelakie pogaduchy ;)
Zastanawia mnie, czy któraś z wymienionych osób w jakiś sposób odczuwała coś podobnego, czy nawet jest świadoma pomocy..?
|