Ból W Astralu/ Mrok W Astralu |
|
|
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 17)
Castiel2010
|
10.07.2010 - 11:32
|
Guests

|
CYTAT No i druga sprawa to mrok w astralu. W jaki sposób mogę przejaśnić widzenie i w jaki sposób mógłbym opanować pewne wrażenia, które nie pozwalają mi na dokończenie różnych rzeczy (ponieważ mnie cofa) Gdy ja słabo widzę, to krzyczę "Chcę widzieć lepiej", kilka razy aż się udaje, to od Ciebie zależy, ty masz tam w pewnym sensie kontrolę.
|
|
|
|
|
|
Moeritherium
|
10.07.2010 - 13:06
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 64
Dołączył: 09.05.2010
Nr użytkownika: 7932

|
No właśnie za bardzo nie mam kontroli... To jest takie coś wkurzającego, kiedy już chce coś zrobić cofa mnie... Czy to możliwe, że wyrobiłem w sobie jakieś mylne przekonania? może sam się w to wbijam, albo problem jest zupełnie inny. tylko mnie nie straszcie jakimiś wampirami i tym podobnym, już i tak mi za wiele zaszkodziły podobne opowieści. Powiem tak... Kiedyś miałem jaśniejsze wizje i bardziej intensywne, a teraz choć wizje zamierają same w sobie to ciągle budzą mnie wibracje. Dają niezłego kopa, po prostu czuję jakby mnie ból rozrywał mi głowę na kawałki. Dziś próbowałem się skupić tzn 'zezłościć' na ów ból. I przyniosło to jedynie chwilowy efekt. Nawet kiedyś miałem tam opiekunkę, ale to było na początku. Teraz tam już nic nie znajduję i bardzo się czuję z tego powodu źle. Tak jakoś z przyzwyczajenia wychodzę sobie i krążę w kółko. Ja tam za bardzo nie krzyczę nigdy, tylko jakieś dziwne dźwięki wydaję, jakbym nie wiem... Jeśli tak się czują potępione dusze to im współczuję. CYTAT(Dzyeson) często mrok występuje w obszarze lękowym. nie całkowity , ale wszystko spowite jesat w ciemności i dodatkowo mozna miec różne schizy. To całkiem możliwe, tylko, że ja tam tego nie leczę. Jeśli tak to w życiu mi nie przeszkadza... Z resztą, ja jestem w ogóle dziwny strasznie %) Zły i taki siaki, chorą trochę wyobraźnię mam. To może i podświadomość takie sugestie daje. Pytanie brzmi jak to zwalczyć. Żeby obraz podczas OOBE był taki czysty i przejrzysty jak w zwykłym śnie...
|
|
|
|
|
|
Moeritherium
|
11.07.2010 - 01:54
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 64
Dołączył: 09.05.2010
Nr użytkownika: 7932

|
CYTAT(Dzyeson @ 10.07.2010 - 17:01)  musisz wyjsc na luzie , ja miałem parę razy z tym mrokiem przygody ale odcinałem się od nich Dzięki wielkie, ale jak to zrobić? CYTAT(turysta49 @ 10.07.2010 - 20:50)  nie upieraj się żeby używać oczu do patrzenia. ;-) było o tym kilka postów temu na którymś z for. a na ból głowy, to bym z tym na słuchawki spróbował, pomogło znajomym migrenowcom, więc może i tu się przyda: linkJa wiem, że nie oczami się patrzy, a co do bólu to nie jest migrena tylko taki nieprzyjemny stopień wibracji. W dzień nie boli mnie głowa. Tzn to jest takie wrażenie. Co do muzyki to nie zasnął bym ze słuchawkami...
|
|
|
|
|
|
marcinoo
|
20.07.2010 - 22:57
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 114
Dołączył: 14.02.2008
Skąd: skyfall
Nr użytkownika: 3548

|
Wyjścia na niskich fazach zdarzają mi się tylko wtedy, kiedy stosuje jakieś techniki typu "hardcorowa weekendowa" lub podobne do niej. Zmęczenie nie wpływa pozytywnie na jakość wyjścia, tak samo jak wyjścia w środku nocy. Na cofki polecam ćwiczenie rozluźniające przed samym wyjściem, np. wizualizujemy sobie że łagodnie bujamy się raz w lewo, raz w prawo. Za każdym razem kiedy jestem już w paraliżu, wykonuje takie, bądź podobne ćwiczenie. Pomaga, bo od tego czasu nie zaliczyłem ani jednej cofki. Na złe fazy, bad tripy można też stosować afirmacje, chociażby tą od Robert a. Monroe'a, lub stworzyć własną. No i dużo pozytywnego myślenia :). Pozdrawiam .
|
|
|
|
|
|
Moeritherium
|
25.05.2011 - 16:15
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 64
Dołączył: 09.05.2010
Nr użytkownika: 7932

|
Cóż, wróciłem. Sytuacja nie uległa poprawie, lecz ulega ciągłemu pogorszeniu. Mimo, że nie obawiam się już tego bólu i mroku, on dalej trwa i czuje się strasznie głupio. Jak ślepiec można powiedzieć i myślę, że muszę z tym stoczyć wojenkę, ponieważ zrobiło się nieznośne.
Czuję się tak jakbym nie miał nad sobą pełnej władzy, to taka okropna świadomość, trochę podobna do tego, jak było się małym dzieckiem i miało świetne pomysły, których dorośli nie pozwali zrealizować. Jest to w pewnym sensie bardzo podobna sprawa. Teraz jednak wyjścia stały mi się potrzebne, ponieważ chciałbym zaspokoić swoją potrzebę abstrakcji, więc nie rozumiem czemu nie mogę tego zrobić. Wina nieudanego OOBE może równie dobrze leżeć w złym stanie mojego zdrowia. Mniej więcej od czasu kiedy nie udaje mi się to tak jak kiedyś, pojawiły się duszności, więc może tu leży przyczyna niskich faz. Przyznam też, że nieraz nadużywam alkoholu. Ale kiedyś piłem więcej i częściej a mimo to miałem wyraźne fazy a nawet po piciu czasami najdłuższe i najwyraźniejsze.
Dziś całkiem nie miałem do niczego siły, zbudziłem się, próbowałem wstać i walnąłem się ponownie na łóżko, możliwe, że trochę chory jestem, ponieważ że tak powiem jest mi zimno, mimo wysokiej temperatury na zewnątrz. Położyłem się i od razu poczułem, że zaczyna się wyjście, gdybym miał określić czas trwania wibracji, to znaczy czas w którym usiłowałem bezskutecznie przenieść się w jakiekolwiek miejsce, lub chociażby w tunel i rozwalić tą chędożoną kurtynę trwał chyba z 20 minut. Oczywiście w przeliczeniu na czas rzeczywisty to nie ma większego znaczenia ponieważ we śnie zupełnie inaczej płynie. Cały ten czas był wypełniony tym dziwnym bólem, który zawsze staram się zmienić w muzykę, żeby stał się bardziej znośny.
Natomiast około dwa dni temu w nocy zbudziły mnie potężne wibracje w okolicy serca. Na początku się ich nie bałem, ale kiedy zaczęły dziwnie palić i sprawiać wrażenie, że za chwilę rozerwą mi serce, przestraszyłem się i zbudziłem. Oczywiście nic mnie nie bolało w rzeczywistości. Czy to możliwe, że takie zmiany mogą być czynnikiem ubocznym duchowej przemiany, która obecnie następuje? Czy to ból spowodowany niską fazą? A może ktoś działa na moją szkodę, albo to jakaś astralna istota? Choć przecież nie boje się takowych istot a nawet dość często z nimi dyskutowałem, tak że nie wchodzimy sobie w drogę. Nie wiem, czy wybrać agresywny sposób walki z tą przypadłością, czy dalej zachowywać się wobec tego bólu biernie. Do tej pory zachowywałem się wobec niego biernie, starając się go zaakceptować. A może trzeba zrobić odwrotnie i zdenerwować się na ten ból? Sugier wszak mówił, że kurtynę trzeba potraktować agresywnie. Poproszę o dalsze rady i sugestie, ewentualnie próbę wyjaśnienia takiego obrotu sprawy. Kiedyś wychodziło mi to wszystko o wiele lepiej :)
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie rady, które dotychczas udzielaliście. Najbardziej mi pomogła ta huśtawka, ale to i tak za mało, bo mi jest potrzebny odpowiednik piły mechanicznej bardziej.
|
|
|
|
|
|
set.h
|
26.05.2011 - 19:53
|
instytutnoble.pl
Grupa: OOBE VIP

Postów: 783
Dołączył: 28.05.2007
Nr użytkownika: 1224

|
Kimkolwiek ma 100% racji w tym co pisze. Zmieniając siebie tu i teraz zmieniamy też swoje przeżycia w OBE. Poza ciałem wyłazi z nas wszystko to czym naprawdę jesteśmy. Wychodzą tłumione uczucia i blokady psychiczne. Najczęściej są to agresja i strach. Kluczem do zmiany jest miłość, odnalezienie własnego sensu istnienia i zrozumienie że nie żyjemy tylko dla siebie ale też dla innych.
|
|
|
|
|
|
set.h
|
26.05.2011 - 20:52
|
instytutnoble.pl
Grupa: OOBE VIP

Postów: 783
Dołączył: 28.05.2007
Nr użytkownika: 1224

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 26.05.2011 - 20:18)  Jeżeli zmienimy siebie tu i teraz i odnajdziemy własny sens istnienia to oobe będzie miało jeszcze jakiś sens? Wątpię. Wszystko zależy od naszych oczekiwań. Jeżeli traktujesz OBE jako formę ucieczki od rzeczywistości to pewnie masz racje. Swoją drogą uważasz że odnalezienie sensu istnienia jest takie proste i następuje z dnia na dzień?
|
|
|
|
|
|
Traktorzysta1300
|
27.05.2011 - 18:52
|
Guests

|
.
|
|
|
|
|
|
Moeritherium
|
27.05.2011 - 23:03
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 64
Dołączył: 09.05.2010
Nr użytkownika: 7932

|
Jeśli chodzi o strach, to ja się wcale nie boję OOBE, ponieważ już wiele razy mi się to przytrafiało. Jedynie ten dziwny mrok i ból. Tak dziwne, jakby chciały mi coś powiedzieć. Ale jest też możliwe, że po prostu wmówiłem sobie, że ten mrok mnie ogarnia. Jeśli chodzi o blokady, to nie obawiam się ich również. Dawno temu zerwałem blokady,ale obecnie zabrakło mi zapału na rzecz przemyśleń. Chociaż zawsze może tak być, że podświadomie coś mnie blokuje. Jeśli chodzi o Boga, to uważam że Bóg jest tym dążeniem, dzięki któremu wszystko żyje i się porusza, umiera i się odradza. Uważam, że cały wszechświat wraz ze wszystkimi wymiarami jest jakby żywym organizmem my zaś jesteśmy odbiciem tej abstrakcji, jaką w istocie jest ewolucja całego wszego. I przez to jesteśmy jakby również bogami. I nie chodzi mi o te twory wygenerowane przez człowieka, tylko o to, że sami posiedliśmy możliwość tworzenia i nie powinniśmy się jej wyrzekać :) OOBE nigdy jakoś nie traktowałem nazbyt poważnie, raczej jako rodzaj twórczej zabawy a nie ucieczkę, ani nie walkę. Może więc problem leży w braku motywacji? Wiem, że bogatsze wizję w OOBE mają ludzie, którzy wmawiają sobie, że wciąż muszą walczyć z mrocznymi istotami. I ci ludzie snują się po dziwnych ścieżkach swoich umysłów. Sam bym chciał trochę poeksplorować te obszary, z tą jednak różnicą, że z niczym mrocznym bym nie walczył, ponieważ mrok jest częścią mnie, tak samo jak światło ;) CYTAT(Zielarz Gajowy) Problemem ludzi na świecie jest to, że nie zdają sobie sprawy z tego, że umysł ich używa a to przecież MY powinniśmy używać umysłu. Umysł powinien być naszym sprzymierzeńcem a bardzo często jest wrogiem i stąd biorą się wszystkie negatywne cechy charakteru. Umysł kontroluje ludzi. Trzyma ich na smyczy. Jednych smycz jest krótka a innych długa a jeszcze innym udało się zerwać tą smycz i są wolni czego sobie i Wam życzę. Dobranoc:) O i tą radę, wezmę sobie dzisiaj do serca. Dziękuję za wsparcie i dobranoc ;)
|
|
|
|
|
|

|
 |
|