Po Co? |
|
|
Bazyliszek
|
04.03.2011 - 00:20
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 29.05.2008
Skąd: Słupsk
Nr użytkownika: 4484

|
Witajcie!
Możecie mnie zrównać z ziemią za tego posta, no ale forum służy wymianie i konfrontacji opinii. Ok. 1,5 roku temu byłam zagorzałą "adeptką" OOBE i codzienną czytelniczką tego forum. Byłam, bo porzuciłam zupełnie te zainteresowania, albo raczej odcięłam się od nich na tyle, na ile to możliwe. Robert Monroe przestrzega w jednej ze swoich książek, żeby przemyśleć poważnie swoje zaangażowanie w OOBE, przyrównując to do kotary, której nie można już zaciągnąć, kiedy zdecydujemy się na jej rozsunięcie. Dzisiaj żałuję swojej decyzji i wam również polecam chwilę refleksji w tym temacie, ażeby uchronić się od tego, czego już później się nie pozbędziecie.
Co złego OOBE wprowadziło w moje życie? Strach. Już samo czytanie o tym zjawisku może być przerażające (byty wysysające energię z naszych ciał astralnych itp. itd.), a co dopiero tego doświadczanie. Nie byłam recydywistką w sprawach opuszczania ciała, ale zaliczyłam kilka pomniejszych wyjść, z każdym kolejnym razem coraz bardziej obawiając się tego kolejnego. Przez okres roku mojej działalności, połowę tego czasu nocami dręczyły mnie okropne, obrzydliwe, smutne, przerażające sny. Zaczęłam obawiać się zasypiania, ponieważ śniłam co noc. W snach cierpiałam, byłam prześladowana, kaleczona, opuszczana, poniżana i zabijana. Koszmary cechowała logiczność, negatywność, realizm, a czasem i powtarzalność lub kontynuacja. Wcześniej nie miałam problemów w tej kwestii - powiem szczerze, że rzadko cokolwiek mi się śniło, także fakt, iż każdej nocy przeżywam jakąś "historię", zaczynał mnie z czasem niepokoić. Stałam się również bardziej lękliwa w życiu realnym, szczególnie wieczorami, unikając ciemności i często śpiąc przy zapalonej lampce. Zaczęłam zwracać uwagę na takie rzeczy, jak gasnące lampy uliczne itp. "Dość" powiedziałam sobie, kiedy zaliczyłam wyjątkowo paskudny paraliż przysenny, który sprawił, że czułam się jak w piekle. Odcięłam się od tych kwestii, od wszelkich prób, relacji i lektur, zmieniłam swoje poglądy oraz zainteresowania. Wciąż miewam problemy z koszmarami, ale zdarzają mi się znacznie rzadziej, chociaż nadal wywierają na mnie ogromne wrażenie. W każdym bądź razie lęki pozostały i chociaż nieco bledsze, zapewne już zawsze będą mi towarzyszyły.
Stawiam tutaj pytanie - po co tak właściwie jest nam potrzebne OOBE? Nasze życie i nasz czas istnieje tutaj, w tym świecie i to tym powinniśmy się interesować. Wychodzenie z ciała jest trochę jak podglądanie prezentów gwiazdkowych - kiedy wiesz, co przypadnie ci udziałem, święta nie będą już takie same. Bądźmy ludźmi, ciałami astralnymi możemy być zawsze po śmierci.
|
|
|
|
|
|
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
mruku
|
04.03.2011 - 09:50
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 70
Dołączył: 07.07.2010
Skąd: Kraków
Nr użytkownika: 8010

|
miałem raz sen, czarny, panował strach, goniła mnie śmierć...w pewnym momencie, gdy tak sobie ze starchu, spocony przed nią zducpałem -naszła mnie taka refleksja: "jaka pani śmierć cię znowu k... goni, przecież nie ma czegoś takiego!"....odwracam się...zatrzmuje...z intencją, "no k... i gdzie jesteś, przyjmuje wszystko na klate"....i cyk...koniec starchu...koniec ucieczki....i pani śmierć też gdzieś znikneła:)...a sen się zmienił.
Pytanie jest takie: skoro piszesz, że kurtyna się podniosła i raz miałaś ld/oobe....to rozumiem, że chciałaś napisać,ze to dalej trwa niezależnie od nas. A czy wcześniej też miałaś koszmary? A nie jest może tak, że skoro już tym oobe się zaintersowałaś i jakoś trafiłaś w swoim życiu na tą strone....to może warto sobie tu zadać pytanie: Po co? to mi się udało, w jakim celu tu trafiłam? Może, po to, żeby wejść w to oobe jak najgłebiej...a nie tak tylko liznąć tematu i odpuścić. Może po to, by przed snem popracować nad energią, stworzyć jakieś energetyczne ochrony we śnie...zdać się na niefyzycznych pomocników. I ogólnie pokonać to z czym masz problem, będąc poza?
Albo może, życie mówi ci tak: "ej słuchaj, w pewnym momencie będziesz potrzebować wsparcia. Skierujemy cie na pewne tematy i ksiązki....byś wiedziała, że takie wsparcie jest...i wystarczy sobie to uświadomić. dasz rade. powodzenia"
może - Po to
|
|
|
|
|
|
Bazyliszek
|
04.03.2011 - 10:54
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 29.05.2008
Skąd: Słupsk
Nr użytkownika: 4484

|
Pozowlę sobie po kolei odpisać na posty:
1. danEG: Uważam, że możesz mieć rację. Z tego, co swego czasu wyczytałam wynika, że świat astralny jest światem naszych kreacji - przynajmniej w jakimś stopniu.
2. Bilu: Wspominasz o nowych doświadczeniach, jako o przyczynie zainteresowania OOBE. Wydaje mi się, że wszyscy właśnie dlatego skłaniają się ku temu zagadnieniu - chęć robienia czegoś "elitarnego", zgłębiania tajemnicy, poczucia się niczym bohater rodem z fantasy, dowartościowanie się. Ale w naszym współczesnym świecie masz wiele równie ciekawych zagadnień, być może mniej spektakularnych, ale napewno równie pociągających.
Mówisz - "Nie każdemu chce się czekać na stan 'po śmierci'", ale pamiętaj, że taki przebieg procesów jest naturalny, a to, czego się dokonuje w OOBE stanowi weń ingerencję. Nikt tak naprawdę nie wie, jakie są tego skutki. Może żadne, a może Bozia ześle cię za to potem do piekła ;) Kto wie?
Co do dalszej części twojego postu - zgadzam się. Również sądzę, że doświadczenia poza ciałem są ściśle związane z predyspozycjami danego człowieka. Nie zmienia to jednak faktu, że negatywne skutki się pojawiają i często (dla niektórych) sprawiają, że gra jest niewarta świeczki. Zdecydowałam się na napisanie tutaj, ponieważ natrafiłam właśnie na pewnym "zwyczajnym" forum na wypowiedź osoby, która tak jak ja zrezygnowała z OOBE, z takich samych powodów.
3. Astral%Dreamer: Powiem ci tak - w życiu codziennym jestem osobą bardzo silną psychicznie, o dominującej osobowości, więc wyklucza to aspekty słabości charakteru. Ty wspominasz o pogoni za adrenaliną. Ja od początku zainteresowania się OOBE miałam poczucie, że to NIE jest dobre. Oczywiście brnęłam, bo tak jak ty byłam tym zafascynowana, jednak poczucie, że "coś jest nie tak" mnie nie opuszczało. Na drodze wielu rozważań doszłam do wniosku, że jeżeli coś mnie przeraża (nawet po zagłębieniu się w temacie), szczególnie w kwestiach światopoglądowych, to z pewnością nie jest dobre. W kontekście wiary/poglądów/sposobu życia dobre jest dla mnie to, co daje poczucie bezpieczeństwa i spokoju. No a tego OOBE mi nie dawało. Ale oczywiście, tak jak mówisz, każdy ma prawo do własnego wyboru, jeżeli nie krzywdzi tym samym drugiego człowieka.
4. Zielarz Gajowy: Twoje wnioski uważam za słuszne, a rady trafione, ale dla kogoś, kto dalej chce zgłębiać tę tematykę. Ja zrezygnowałam z tego i tak pozostanie. Niemniej dziękuję za poradę :)
5. mruku: Hmm... Sądzę, że skłoniłbyś mnie do głębszej refleksji swoim postem, gdyby nie to, o czym napisałam nieco wyżej - coś, co jest dla mnie dobre, nie może wzbudzać we mnie strachu. Ale masz rację - to, co się działo ze mną podczas praktykowania OOBE miało sens i cel, doprowadziło mnie do tych wartości/wiary, do których stosuję się dzisiaj i czuję się z nimi bardzo dobrze. OOBE totalnie mnie przebiegunowało :)
6. wodka: Z przykrością (dla twojej tezy) stwierdzam, że w życiu codziennym mam to samo, a nawet i lepsze ;)
|
|
|
|
|
|
mruku
|
04.03.2011 - 12:26
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 70
Dołączył: 07.07.2010
Skąd: Kraków
Nr użytkownika: 8010

|
Bazyliszku....w notatniku opisując ten traumatyczny przypadek paraliżu....podsumowujesz go pisząc tak: Wtedy to pomyślałam, że jest to dziwne, chyba nie dzieje się naprawdę i rzeczywiście, wszystko nagle ucichło, zniknęło.
wiec może kluczem jest, popracowanie nad świadomością....by ta świadomość,była obecna od początku doświadczenia.....a nie by doświadczeniem sterowała podświadomość? Ok.doświadczenie traumatyczne, ale w tym doświadczeniu (a właściwie w refleksji nad nim) znajduje się klucz do położenie kresu koszmarom, itp nieprzyjemnym sytuacjom, które cię dręczą.
A poza tym, jeżeli ci jest dobrze tak jak jest. no to ok i tak trzymać;)
|
|
|
|
|
|
janusz8
|
04.03.2011 - 14:25
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Validating
   
Postów: 33
Dołączył: 02.01.2011
Skąd:
Nr użytkownika: 8275

|
Oglądałem kiedyś taki program naukowy, gdzie naukowcy badali faceta, który miał świadome sny, i chcieli wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje, ale co tam gadali to nie pamietam, ale pamiętam co facet powiedział, kiedy go zapytali co robi, żeby mieć świadome sny, on odpowiedział, że powtarza takie zdanie; ''że to jest sen , że to nie dzieje się naprawdę, że to mi się tylko śni'' tak mnie więcej to brzmiało, więc pomyślałem skoro on może mieć takie sny, to ja też, więc zacząłem powtarzać to zdanie co dziennie, aż pewnej nocy odzyskałem świadomość we śnie, to się stało kiedy popatrzyłem na swoje ręce, następnie chciałem zobaczyć niebo jak wygląda, więc postanowiłem, wzrok podnościć do góry, a w tym czasie otworzyły mi się oczy w ciele, zobaczyłem ciemność i nie mogłem ruszyć ciałem zacząłem panikować, pomyślałem że jakieś moce trzymają moje ciało, po chwili udało mi się ruszyć ciałem, po tym doznaniu długo nie mogłem zasnąć, i postanowiłem skończyć z LD, gdyż stwierdziłem że to nie bezpieczne. To się wydarzyło jakieś ponad 10lat temu, moja wiedza na temat snów, w tym czasie była zerowa, nie wiedziałem na ten temat nic. Teraz jak sobie pomyśle, że jakbym przeczytał parę książek, to bym wiedział, kim były, te demony a były niczym innym jak paraliżem przysennym.!!
|
|
|
|
|
|
vegnagun
|
04.03.2011 - 16:32
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 82
Dołączył: 22.12.2007
Nr użytkownika: 2960

|
Skłaniałbym się przede wszystkim do słów Astral%Dreamera: "nie można być ani za bardzo tam ani za bardzo tu.. poprostu obalić wszelkie schematy i żyć tak jak nam się podoba bez krzywdy bliźnim". Zgadzam się z tym w pełni. A co do problemu autorki posta to odniose się do tego zdania bo wydaje mi się kluczowe: "od początku zainteresowania się OOBE miałam poczucie, że to NIE jest dobre. Oczywiście brnęłam, bo tak jak ty byłam tym zafascynowana, jednak poczucie, że "coś jest nie tak" mnie nie opuszczało." Niestety wszyscy jesteśmy więźniami naszej podświadomości. Jeśli coś się w niej trwale zapisze to nasze wnętrze będzie zawsze reagowało w sposób zgodny z zapisanymi w nim obawami i lękami, bez względu czy tego chcemy czy nie. Tak jak zauważyli przedmówcy to sposób w jaki reagujemy na doświadczenia poza ciałem zawsze jest kwestią indywidualną i zależną od zakorzenionych w nas przekonań. Każdy ma jakieś predyspozycje. Niemniej jednak mamy na nie wpływ, zależy to tylko od naszych chęci. Rozumiem że Bazyliszek już może na takie nie mieć ochoty przez wzgląd na to przez co przeszła, i jest to jak najbardziej zrozumiałe, ale trzeba pamiętać, że zanim dojdzie do tak przykrych przeżyć można wcześniej temu zapobiec. Nie podam tu złotej i trafnej rady jak to zrobić, każdy musi zastanowić się co wywołuje ten lęk, czy wpojone przez kościół obawy przed demonami, czy nadmierny lęk przed istotami wysysającymi energię, czy też coś zupełnie innego. Kwestia indywidualna. To wszystko są bariery które nieświadomie budujemy przed sobą my sami. I tak jak je zbudowaliśmy mamy też władze by je zniszczyć. Pozdrawiam wszystkich :)
|
|
|
|
|
|
pablo264
|
04.03.2011 - 19:38
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 37
Dołączył: 12.02.2010
Nr użytkownika: 7739

|
CYTAT(Bazyliszek @ 04.03.2011 - 00:20)  Zaczęłam zwracać uwagę na takie rzeczy, jak gasnące lampy uliczne itp. Dziwne ty też to zauważyłaś ? Jakby jakiś czujnik ruchu idę sobie w nocy i u mnie na osiedlu jest kilka takich lamp które gasną zawsze kiedy obok przechodzę a jak popatrzę z daleka to świeci normalnie... Przyznać się kto z tego forum się tak bawi lampami w Białej Podlaskiej ? :P CYTAT(Bazyliszek @ 04.03.2011 - 00:20)  Zaczęłam obawiać się zasypiania, ponieważ śniłam co noc. A ja się nie mogę doczekać aż pójdę spać...
|
|
|
|
|
|
Anczej
|
04.03.2011 - 22:56
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 117
Dołączył: 10.02.2011
Nr użytkownika: 8335

|
CYTAT Ja od początku zainteresowania się OOBE miałam poczucie, że to NIE jest dobre. Chyba tutaj jest pies pogrzebany. Możesz podejść do tego albo słuchając swojego systemu przekonań, które powie Ci że po drugiej strony są demony i że to zabawa nie dla ludzi (oczywiście tylko strzelam jaki jest Twój system przekonań, albo jaka kultura Cię ukształtowała) Możesz podejść też słuchając teorii, że po drugiej stronie jest tylko Twój system przekonań, a więc masz całkowitą władzę nad tym co tam zobaczysz. Możesz też podejść do tego naukowo, nauka nie powie Ci że to nic innego jak Ty sama, Twoje myśli Twoje ukryte lęki i pragnienia (tortury, męki....zastanawiałaś się kiedyś skąd masz coś takiego w głowie? ) bo najprawdopodobniej nie ma żadnych duszków, ani bozi, tylko Ty i Twój umysł, z którym można żyć w harmonii, albo bawić się w ciuciubabkę. Bez względu na to jak do tego podejdziesz, czułaś się z tym źle, a więc zaprzestałaś tego i jest Ci lepiej. Bardzo fajnie, nie jest powiedziane, że OOBE jest potrzebne do zbawienia, szczęścia czy czegokolwiek. Prawda jest taka, że życie jest rajem i nie trzeba wychodzić z ciała, żeby tego doświadczyć. Oczywiście możesz próbować kogoś ostrzegać, i w sumie fajnie że się troszczysz o innych, ale tutaj i tak rządzi odwaga i postawa kosmonauty, który nie boi się niczego. "Racja jest jak dupa, każdy ma swoją" - J. Piłsudzki
|
|
|
|
|
|

|
 |
|