Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Poszukiwanie Prawdy, moje wątpliwości
Zyga
post 11.08.2011 - 00:08
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 365
Dołączył: 03.03.2011
Skąd: Ezoteryczny Poznań
Nr użytkownika: 8367




Cześć. Piszę, bo mam problem.
Należę do ludzi, którzy mają świadomość życia w świecie wszechobecnej obłudy. Naprawdę ciężko się w tym wszystkim połapać. Niełatwo jest określić, co jest dobre a co złe. Jeszcze trudniej rozpoznać prawdę. Najtrudniej jest jednak przyznać się do błędu i uwolnić się od kłamstwa, które się niechcący zdążyło polubić. Nie wiem, czy właśnie nie znajduję się w takiej sytuacji, zakochując się w OBE.
Wielu twierdzi, że nie ma zła ani dobra - jest tylko własne doświadczenie. Nie zgadzam się z tym. Wielu twierdzi, że nie ma Boga, lub jest tylko Bóg ale nie ma Szatana. Nie wiem jak ta teoria ma się do zjawiska opętania przez demony. Czy to tylko przejawy choroby psychicznej ludzi związanych z Kościołem? Wielu twierdzi, że OBE to okultyzm, diabelska pułapka. Napisałem kiedyś, że OBE jest fascynujące. To prawda. Jest jak narkotyk. Ciężko z niego zrezygnować. Byłem dzisiaj w pewnej księgarni ezoterycznej. Miałem nadzieję, że spotkam w niej miłą panią sprzedawczynię, która poznała już moją fascynację. Chciałem z nią porozmawiać na ten temat oraz na temat czegoś co mi ostatnio poleciła (systemy DEIR). Niestety zamiast niej zastałem inną panią. Sprzedawczyni obsługiwała akurat klientkę, zainteresowaną zakupem kart Tarota. Tymczasem przeglądałem książkę o czakrach. Kiedy sprzedawczyni zajęła się mną, opowiedziałem jej czym się interesuję. Kobieta zmarszczyła brwi i wyraźnie odradziła mi moje hobby. Twardo spytała "Po co ci to? Możesz wrócić zniszczony psychicznie". "Bo to niezwykle ciekawe i świetne narzędzie do odkrywania Prawdy". "Czyżby?" - retorycznie zapytała. No właśnie. Czy dzięki OBE można poznać Prawdę lub chociaż się zbliżyć do niej? Znowu mam wątpliwości. Zwłaszcza, że w żadnej z moich OBE-przygód nie udało mi się zrealizować moich wcześniejszych planów. To tak jakbym brał udział w czyimś przedstawieniu. Ciekawe czyim? Przy okazji. Wczorajszej nocy śniło mi się, że ktoś kuł mnie nożem w brzuch. To był zwykły sen, ale ból był bardzo realistyczny. Ból ustępował dopiero, kiedy odpowiadałem napastnikowi tym samym. Zapamiętałem tylko cyniczny uśmiech mojego sennego przeciwnika, rzucony mi na pożegnanie. Rano obudziłem się z bólem brzucha. Ciekawe czy to ból wywołał mój sen, czy było odwrotnie? Nieważne. Chcę wiedzieć, czy Wy też macie takie wątpliwości?
Profile CardPM
+Quote Post
3 Stron V   1 2 3 >  
Start new topic
Odpowiedzi (1 - 20)
Mishah
post 11.08.2011 - 16:11
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 289
Dołączył: 05.08.2007
Nr użytkownika: 1704




We wszystkim trzeba mieć umiar. Jeden zrujnuje się psychicznie, drugi nie. Niektórzy sądzą, że OOBE zrujnowało im życie. Otworzyli się na inny świat i dopiero z pomocą kościoła udało im się odzyskać równowagę. Ale co? W końcu ją jednak odzyskali. To wszystko działo się jedynie w ich głowach. Nie potrafili zachować dystansu do OOBE, a następnie Ci sami ludzie nie potrafią zachować dystansu do kościoła, zamieniając się w dewotów. Aż w końcu nie mają dystansu do swojej przeszłości cały czas ją rozpamiętując. Coś w nich jest chorego i nic się na to nie poradzi.

Z tego co wiem to choroby psychiczne są już raczej na całe życie i wymagają leczenia farmakologicznego inaczej człowiek nie jest w stanie funkcjonować. A Ci, którzy "ucierpieli od OOBE" w końcu z pomocą kościoła wracają do równowagi. Czyli nie byli chorzy psychicznie. W sumie co się stało? Jakoś się poskładali. Mieli co najwyżej lekki rozstrój nerwowy.

Są ludzie, którzy wpadają w machinę strachu. Nie mają do niczego dystansu. Raz nie zasmakuje im jakaś potrawa i nie biorą pod uwagę, że ta sama potrawa może im zasmakować w innym wykonaniu. Już nigdy jej nie tkną. Są osoby, które miały nienajlepsze dzieciństwo. Stają się nieudacznikami i do końca życia zwalają winę za swoje niepowodzenia na rodziców. A przecież jest tyle osób z ciężką sytuacją, którzy idą przez życie z uśmiechem na twarzach i nie żyją przeszłością. Są osoby, które schodzą z diabelskiego młynu w wesołym miasteczku i mówią, że już nigdy na niego nie wsiądą. Nie potrafią zostawić swojego strachu na diabelskim młynie.

Mówię o ludziach, którzy nie mają dystansu do życia, którzy ją bojaźliwi, zastanawiają się nad każdym swoim posunięciem w życiu, szukają sensu, bo twierdzą, że nie da się żyć bez sensu. Myślę, że tacy wpadają w pułapkę OOBE. Ale Ci ludzie robią tragedię z każdego aspektu swojego życia. Muszą wierzyć, że przeciwstawiają się wielkiej tragedii, bo inaczej nie istnieje ich poczucie własnej wartości. A tak są wartościowymi ludźmi, bo dźwigają "wielkie brzemię".
Profile CardPM
+Quote Post
Beata
post 11.08.2011 - 18:07
Post #3

Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
****
Postów: 26
Dołączył: 05.05.2011
Skąd: Łabiszyn
Nr użytkownika: 8423




Ja miałam kiedyś tak , że pomocnicy mnie utrzymywali w świadomości i uderzali mnie lekko w jedno miejsce, chyba na piszczel a jak się obudziłam to trochę bolała mnie noga , ale mniejsza o to.
Ten ból brzucha mógł być spowodowany stresem , przemęczeniem albo tym , że trochę za bardzo przejąłeś się słowami tej pani z księgarni - też mogło to wywołać ten ''koszmar''.
I zgodzę się z tym co mówisz : OOOBE uzależnia. Ja pomimo to , że miałam odpocząć tydzień od tego , nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam choć trochę się rozluźniać i przygotowywać do wyjścia ale w ostatnich chwilach mówiłam sobie : nie mogę , ciało musi odpocząć !
Nie mogę się już od tego uwolnić choć mam tylko 14 lat - ale wiem bardzo dużo na ten temat .
przy okazji : Wiedz , że wszystko jest okay i że będzie pomimo niepowodzenia , nie ważne jakiego ;)
Profile CardPM
+Quote Post
krzychu.dd
post 11.08.2011 - 19:39
Post #4

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 136
Dołączył: 12.03.2011
Nr użytkownika: 8380




Co do tematu to powiem ci krótko. Nie myśl tyle, nie przejmuj się za zapas, tylko żyj w teraźniejszości bo to jedyna droga do prawdziwego szczęścia i spokoju ducha. Jak będziesz dalej tak szukał "prawdy" to ocipiejesz bo jedyną prawdą jesteś ty w całej twojej okazałości. Siądź spokojnie i posłuchaj ptaków...
Pozdrawiam :)
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 11.08.2011 - 20:36
Post #5

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Nie można żyć w nie teraźniejszości:) Chodzi o to, aby w tej teraźniejszości być obecnym. Nie zatruwać teraźniejszości problemami, żalami z przeszłości i nie tworzyć wydumanych planów w przyszłości, które odciągają od "tu i teraz". Z tym nie myśleniem to sedno, ale po tylu latach myślenia nie jest łatwo nie myśleć...nałóg myślenia, ale jest sporo sposobów, aby się wyleczyć z tej choroby psychicznej jaką jest myślenie.
Profile CardPM
+Quote Post
Amras84
post 11.08.2011 - 21:12
Post #6

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 389
Dołączył: 05.01.2010
Skąd: Jaworzno/Cieślin
Nr użytkownika: 7649




JEśli miałeś zwykły sen, powiązany z bólem brzucha i po przebudzeniu okazało się że brzuch autentycznie Cię boli, to nie wina snu. Sen Ci jedynie objawił problem. Sam tak miewam. Moje sny używają tylko nieco innej symboliki tzn. jeśli mam mieć problemy żołądkowe to we śnie zazwyczaj zjadam coś paskudnego. Symbolika jest dobitna, a objawy po przebudzeniu niestety jeszcze bardziej dobitne. Zazwyczaj cały dzień po takim śnie spędzam przy "porcelanie" :D


A jeśli chodzi o poszukiwania prawdy, sensu czy słuszności. Sądzę że każdy z nas sam dla siebie jest jedyną prawdą, słusznością i sensem. Brzmi egoistycznie ale wcale takie nie jest.
Profile CardPM
+Quote Post
Deimond
post 11.08.2011 - 21:38
Post #7

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 2541
Dołączył: 15.06.2011
Nr użytkownika: 8460




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 11.08.2011 - 21:36) *
Nie można żyć w nie teraźniejszości:) Chodzi o to, aby w tej teraźniejszości być obecnym. Nie zatruwać teraźniejszości problemami, żalami z przeszłości i nie tworzyć wydumanych planów w przyszłości, które odciągają od "tu i teraz". Z tym nie myśleniem to sedno, ale po tylu latach myślenia nie jest łatwo nie myśleć...nałóg myślenia, ale jest sporo sposobów, aby się wyleczyć z tej choroby psychicznej jaką jest myślenie.

A z drugiej strony jak przebrnąć te wszystkie ciemne zakamarki w duszy jak nie myśleniem - może trzeba najpierw sięgnąć dna żeby się uwolnić lub zrozumieć. Niemyślenie jest łatwe i bezbolesne.
Profile CardPM
+Quote Post
Zyga
post 11.08.2011 - 21:43
Post #8

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 365
Dołączył: 03.03.2011
Skąd: Ezoteryczny Poznań
Nr użytkownika: 8367




Mnie po prostu zaskoczyło to, że kobieta z ezoterycznej księgarni odradzała i straszyła. Zrozumiałbym gdyby to był ksiądz, a nie jakaś wróżka zajmująca się Tarotem. To mi dało do myślenia. Sen o walce z nożownikiem to sprawa drugorzędna i miał miejsce dzień wcześniej.
Profile CardPM
+Quote Post
TyHu
post 11.08.2011 - 21:47
Post #9

Coprobo
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 802
Dołączył: 12.05.2009
Skąd: z nienacka
Nr użytkownika: 7098




powiem tak, według moich przemyśleń

Możesz iść drogą myśli , czyli dużo myśleć o życiu próbować rozkimić różne dylematy,
operować na tej samej świadomości jedynie zmieniać światopogląd i kształcić się zdobywając wiedze.Wtedy możesz pozostać przy określeniach dobra i zła,jednoznaczności rzeczy i tak dalej.Prawdopodobnie bedziesz wtedy bardziej podatny na kłamstwo niż w drugiej drodze jaką jest zmiana świadomości.Łatwiej bedzie tobą "manipulowac" jak bedziesz uważał 2 strony bo zawsze może znaleść się ktoś kto cie z tej dobrej strony przeciągnie na złą , wmawiając ci przy tym że jest ona lepsza :)

Zmiana świadomści to kolejna droga lepiej podążać nią razem z myśleniem a polega ona na wyciszaniu myśli, medytacja itd. Niestety pewnie powrócić do wyjściowej świadomości jest trudniej niż do wcześniejszego światopoglądu więc trzeba iść ostrożniej.Plusy są tego że nie musisz ćpać :D(żart oczywiście) a tak na serio to czuje mniejszy pociąg do alkoholu.

Co do OOBE to uważam że wcale nie szkodzi ,po powrocie do ciała czułem się identycznie tak jak po normalnym przebudzeniu tylko podekscytowany byłem.
Profile CardPM
+Quote Post
Deimond
post 11.08.2011 - 21:49
Post #10

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 2541
Dołączył: 15.06.2011
Nr użytkownika: 8460




CYTAT(Zyga @ 11.08.2011 - 22:43) *
Mnie po prostu zaskoczyło to, że kobieta z ezoterycznej księgarni odradzała i straszyła. Zrozumiałbym gdyby to był ksiądz, a nie jakaś wróżka zajmująca się Tarotem. To mi dało do myślenia. Sen o walce z nożownikiem to sprawa drugorzędna i miał miejsce dzień wcześniej.

A może czasem sny maja nas do czegoś doprowadzić - ja po melatoninie miałem taki seans(w skrócie):

Jakiś człowiek przeciął mi twarz tak że nie odczuwałem bólu choć mózg wylatywał mi na zewnątrz - ale się nie bałem - później straciłem przytomność - i w kolejnym fragmencie zyskałem jakąś moc która polegała na tym że siłą skupienia mogłem odpychać lub przemieszczać rzeczy. Byłem atakowany ale bez problemu mogłem już używać nowej możliwości i odpierać ataki - tak jakby jakaś nauka . - i tak wszystko w jednym śnie ciągiem. A co do przypadków to zerknij do mojego notatnika - przez ostatnie dni się kilka dziwnych wydarzyło.

Pozdariam.
Profile CardPM
+Quote Post
Anczej
post 11.08.2011 - 22:36
Post #11

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 117
Dołączył: 10.02.2011
Nr użytkownika: 8335




Ten który Cię atakował nożem to Ty, ten który się bronił to Ty, ten który sprawił że zaistniała sytuacja z nożami to też Ty, a kobieta w bibliotece pierdoli jak potłuczona bo się sama na przykład astralnie zgwałciła menorą.....w czym więc problem?



Podróż wgląb umysłu to podróż do piekła. Chodzi o to żeby tam trafić, wyrwać wściekłemu bóstwu jego skarb i uciec na powierzchnię aby stać się bohaterem wśród swojego ludu.
I nie ma się czego bać, bo rzesza bohaterów, która była przed nami wskazuje nam drogę, wystarczy sięgnąć po mitologie
Profile CardPM
+Quote Post
Mishah
post 12.08.2011 - 06:25
Post #12

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 289
Dołączył: 05.08.2007
Nr użytkownika: 1704




CYTAT(Zyga @ 11.08.2011 - 22:43) *
Mnie po prostu zaskoczyło to, że kobieta z ezoterycznej księgarni odradzała i straszyła. Zrozumiałbym gdyby to był ksiądz, a nie jakaś wróżka zajmująca się Tarotem. To mi dało do myślenia. Sen o walce z nożownikiem to sprawa drugorzędna i miał miejsce dzień wcześniej.


Już zauważyłem, że sny świadome budzą takie skojarzenie u osób, które się nimi nie zajmują. Po pierwsze uważają oni, że nie da się wyspać będąc świadomym. Jest to częściowo prawda, dlatego że najlepszą drogą do świadomych snów jest przerywany sen. Przerywanie snu obniża zaś ostro koncentrację. Po drugie uważają oni, że jest to ostra ingerencja w psychikę i można zwariować. Jest ingerencja, ale myślę, że gdybyś kogoś zabił, albo gdyby rzuciła Cię dziewczyna, to ingerencja w Twoją psychikę tych wydarzeń byłaby nieskończenie razy większa niż ta od świadomego snu. Trzecia rzecz, ale zauważyłem, że tacy totalni laicy jakoś łączą LD z narkotykami i odmiennymi stanami świadomości. Stąd uważają LD za uzależniające. Uważają, że to więcej wrażeń niż psychika może znieść. Co jest czasem prawdą i wtedy umysł reaguje tym, że choćbyś nie wiem jak się starał to przez np. miesiąc nie możesz odzyskać świadomości we śnie. Ostatnia rzecz jest taka, że jak wpadniesz w alkoholizm, to możesz np. przestać pić alkohol. Jeśli Twoje otoczenie ciągnie Cię w dół, to możesz je zmienić. A jak zaczniesz świrować od LD, to spać raczej nie przestaniesz. I tego ludzie postronni się boją. Jednak ja np. kiedyś miałem 3- nocny maraton koszmarów i w końcu przeszły. Co chwilę budziłem się w nich zlany potem. Po prostu jak nie przywiązujesz do tego wagi, to nie ma problemu. Co do OOBE, dochodzą jeszcze wątpliwości co do powrotu do ciała. Z drugiej strony tak samo jest z hipnozą. I nie ważne, że każdy artykuł na temat hipnozy mówi, że jak hipnotyzer straci z Tobą kontakt, to nie zawiesisz się, tylko po chwili po prostu się obudzisz, tak jakbyś spał. Ludzie wiedzą swoje i wierzą, że w hipnozie możesz się zawiesić. Co ciekawe są też jednocześnie sceptykami i twierdzą, że ich nie da się zahipnotyzować.

Na Twoją babkę nakłada się pewnie jeszcze jej new age' owa ideologia. Po stawianiu tarota pewnie oczyszcza karty nad płomykiem ognia. Karty tylko trochę stykają się z tamtym światem, a skoro Ty się w niego zanurzasz cały, to czemu do jasnej cholery się oczyszczasz. A zatem przynosisz ze sobą straszny syf. I takie to myślenie. Po za tym pewnie słyszała o opętaniach, a to przecież przez OOBE, tak mówi teraz kościół. Jeśli masz predyspozycje, to OOBE może przyśpieszyć pewne choroby. Jednak nie powoduje ich, jako takie. Po prostu działa jak katalizator, jeśli i tak miałbyś być chory.

Inna rzecz to taka, że ludzie mają niesamowitą wiarę w autorytety. Jeśli jakiś jogin w Indach by wychodził z ciała, to byliby tą informacją zachwyceni i opowiadaliby sobie ją przy piwie. Jeśli zaś Ty powiesz, że wychodzisz z ciała, to stanie się to dla nich głupotą. Jak to przecież znam go od małego? Jak jesteś w czymś dobry, to ludzie Ci mówią, że znają kogoś, kto dopiero jest kozakiem. Z kolei komuś innemu, będą się chwalić, że znają Ciebie. Wszystkim będą mówić, że są kiepscy za to oni sami znają samych kozaków i to powoduje, że czują się lepiej. No więc, babka spojrzała na Ciebie i pomyślała: on wychodzi z ciała? na pewno napyta sobie biedy.- bo na jogina to pewnie jej nie wyglądałeś.
Profile CardPM
+Quote Post
Bikrug
post 12.08.2011 - 10:39
Post #13

Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
****
Postów: 28
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7838




Zacne słowa drogi kolego Mishah

Co do "prawdy" którą poszukuje kolega Zyga
To chyba już ją znalazłeś, : ))
Wiesz że twoje ciało to tylko narzędzie, nie jesteś nim, tylko doświadczasz istnienia, dzięki niemu. Wiesz już że śmierci nie ma... " To co jest przed narodzinami, jest i po śmierci"
Czyli kontynuacja, transformacja. Jeśli chodzi o naszą egzystencje tutaj, na ziemi... cóż
jeśli chodzi o Buddyzm który jest dla mnie najlepszą prawdą, to uświadomienie sobie kim się jest naprawdę czyli kim jest "JA", pozbycie się pożądań. To sprawia iż przerywamy koło Dharmy, nieskończonego odradzania się w tym świecie. I już więcej tu nie powracamy.



Jeśli chodzi o inne ideologie, itp. to i tak wszystko sprowadza się do reinkarnacji, lub powrotu do domu jak to pisał R. Monroe



Aaaa zapomniał bym, nikt nie musi podzielać moich poglądów, lub poglądów Therawady. Pozwolę sobie umieścić tu mój ulubiony cytat autorstwa Buddy



"Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami; bądźcie swoimi własnymi nauczycielami - przewodnikami".

Budda
Profile CardPM
+Quote Post
Bilu
post 12.08.2011 - 10:50
Post #14

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 722
Dołączył: 04.10.2010
Skąd: wszechświat
Nr użytkownika: 8147




Bikrug, czy ten cytat odnosi się do tego, aby nie mieć autorytetów jako źródła absolutnej prawdy i racji? :)
Profile CardPM
+Quote Post
Bikrug
post 12.08.2011 - 13:25
Post #15

Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
****
Postów: 28
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7838




"Prawda" jest w każdym z nas, lecz nie każdy to dostrzega, Budda nie zmuszał na siłę aby w jego słowa wierzyć, aby go słuchać. Sprowadzał ludzi na właściwą ścieżkę, dając wskazówki do tego, jak uwolnić się od cierpienia, i uzyskać oświecenie.

To słowa Buddy, sam drogi przyjacielu zinterpretuj je jak wolisz : ))


A oto inny cytat:

"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym."

Profile CardPM
+Quote Post
Cold
post 12.08.2011 - 13:37
Post #16

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 94
Dołączył: 05.08.2011
Nr użytkownika: 8526




:) Tu chodzi o to Bilu, żeby ślepo nie wierzyć we wszystko, co usłyszysz. Można mieć autorytety (a i jak najbardziej), ale trzeba mieć troszkę w sobie nieufności w podchodzeniu do czyjejś prawdy/racji i rozpatrywać na swój sposób, a nie łapać jak leci tylko dlatego, że tak wygodnie :)
Profile CardPM
+Quote Post
krzychu.dd
post 12.08.2011 - 18:43
Post #17

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 136
Dołączył: 12.03.2011
Nr użytkownika: 8380




Chcąc streścić temat napisał bym: "Tylko to co doświadczasz bezpośrednio jest prawdą, reszta (teoria) niekoniecznie". Gdy dusza integruje się z doświadczeniem, zauważa niepodważalną prawdę, jakakolwiek by nie była, którą świadomość zrozumiała poprzez doświadczanie." Tylko wtedy nie mamy wątpliwości. Teoria zawsze wywołuje niepewność z powodu braku elementu praktycznego.
Pozdrawiam.
Profile CardPM
+Quote Post
makyo
post 12.08.2011 - 20:05
Post #18

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 506
Dołączył: 22.01.2011
Nr użytkownika: 8310




:) to i ja coś dopiszę.
Jeśli chcesz poznać prawdę, to ją poznasz/poczujesz. Całkowicie zaufaj i otwórz się na źródło. Czym jest źródło? Jedni nazywają to Bogiem, inni świadomością. Nie ważne jak Ty to nazywasz, ważne, żeby zaufać temu co według Ciebie jest źródłem. Módl/medytuj (tu nazwa znowu jest bez znaczenia) się o poznanie PRAWDY i Swojej DROGI w życiu. :)

Jeden warunek. Pytać trzeba naprawdę poważnie i z głębi siebie, a nie tak jak się pyta którędy do mcdonalda. Jeśli zapytasz tak na poważnie, to odpowiedź przyjdzie:)

I teraz uwaga! Nie dostaniesz maila, ani smasa. Odpowiedz często jest doręczana w tak nieoczywisty sposób, że łatwo nie zauważyć:P Patrz i słuchaj uważnie. Rozglądaj się za "dziwnymi zbiegami okoliczności":) To nie są zbiegi okoliczności! To cała druga strona staje na głowie, żeby Ci dostarczyć wiadomość o którą prosisz:)

Najlepsze narzędzi w jaki każdy z nas jest wyposażony, to intuicja. Czujesz, że coś jest dobre, albo nie. Ze gdzieś nie powinno się przebywać, czegoś nie powinno robić, a coś robić należy. Zazwyczaj jak jak ignorujemy swoje wewnętrzne przekonania, głosy, intuicje to robi się syf:) Często doskonale wiemy co mamy robić, ale zagłuszamy ten głos bo man to nie jest na rękę, żeby słuchać i potem jest plucie sobie w twarz.

Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś o obe, czakrach itd, to najpierw poczytaj forum i doświadczenia innych ludzi. Pisz, pytaj.
Książki to można kupić jak się wie czego się szuka:) albo jak Cię intuicja poprowadzi. Ludzie którzy piszą książki "new age" (baaardzo szeroko rozumianego) mogą mieć zryte berety i nigdy nie wiesz ci to nie zaszkodzi.

Jeśli chodzi o OBE to mogę z czystym sercem polecić Ci trylogie Roberta Monrooe. Jeśli chodzi o szukanie prawdy to polecam "Anatomię duszy" Caroline Myss. W sumie to wszystkim polecam!!! Mądra babka z jajami! Tym ciotki:) Ma polskie korzenie, mówi o związkach pomiędzy energią czakr, naszymi emocjami i i o tym w co lub w kogo nie powinniśmy inwestować naszej energii. O życiu i uzdrawianiu. Bardzo mądra książka! Da się ją wyhaczyć w sieci
Profile CardPM
+Quote Post
Arhe
post 12.08.2011 - 20:43
Post #19

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 79
Dołączył: 23.08.2008
Nr użytkownika: 5130






Jedyną istotą która ma nad tobą pełną władze jesteś ty sam.

Cały czas jesteś wolny tylko o tym nie wiesz...

I pisze to z zacisniętymi zębami bo na codzień zjada mnie potworny strach..znam dystans i wiem że jest to trudne...

W medytacji kiedys też się zatraciłem to strata czasu gdy nie równoważysz tego z rzeczywistością ktora ciebie otacza.to następna ucieczka.
Do wszystkiego trzeba mieć dystans i stąpać twardo po ziemi....I tego wszystkim życze.

Bardzo fajny temat.powodzenia wszystkim.


Profile CardPM
+Quote Post
Mishah
post 12.08.2011 - 21:22
Post #20

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 289
Dołączył: 05.08.2007
Nr użytkownika: 1704




To ciekawe, bo medytacja jest właśnie rozpuszczeniem się w rzeczywistości. To co ty właściwie robiłeś? Pewnie zamykałeś oczy i próbowałeś odlecieć. Trans i medytacja, to przeciwne siły. Albo masz jedno, albo drugie. A najlepiej zrównoważyć to jakoś.

Jeśli wejdziesz totalnie w spektrum transu, do natychmiastowo odlecisz. Wytworzysz inny świat i odpłyniesz.

Jeśli z kolei wejdziesz totalnie w spektrum medytacji, to rozpłyniesz się w rzeczywistości. Zatrze się granica, między Tobą, a tym co odbierasz.

Nie jest łatwo wyważyć stan po środku. Kiedy jesteś w rzeczywistości nie odczuwasz potrzeby robienia już niczego więcej. Już nic nie potrzebujesz. Z kolei OOBE angażuje emocje do tego stopnia, że nie jest łatwo odciąć się od nich i być wolnym.
Profile CardPM
+Quote Post
Arhe
post 12.08.2011 - 23:52
Post #21

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 79
Dołączył: 23.08.2008
Nr użytkownika: 5130




Chodziło mi dokładnie o to aby nie ubierać w fanatyzm tego że możesz medytować-jeśli odkryjesz pewien stan nie jest on jedyny...Przypomniała mi się bajka:

Idzie człek przez drogę nagle znalazł pare ziaren prawdy niedaleko stał diabeł i jego pomocnik.Pomocnik zaiinicjował-może jakoś wykorzystamy to że znalazł te ziarna?
-Nie.
-Dlaczego?
-Znalazł te pare ziaren i zrobi z nich herezje...a jest ich więcej.


Stan po środku - był i ciągle jest dla mnie bardzo istotny ilu ludzi trafiło do psychiatryka przez ezoteryke...różne zdolności.

Chodzi o wyłaczenie myśli i postrzegania rzeczy takimi jakie są - Pytanie czy ktoś z was próbował tego kiedyś w OOBE?


" Kiedy jesteś w rzeczywistości nie odczuwasz potrzeby robienia już niczego więcej. Już nic nie potrzebujesz"

Ja czuje inaczej chociażby dlatego że mam ADHD.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
3 Stron V   1 2 3 >
Start new topic