Obee A Choroby Psychiczne |
|
|
3 Stron
1 2 3 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
Mishah
|
25.08.2011 - 20:51
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 289
Dołączył: 05.08.2007
Nr użytkownika: 1704

|
Nie podwyższa samego ryzyka popełnienia samobójstwa. Niemożliwe jest, żeby pomylić fazę z rzeczywistością. Jednak OOBE (jeśli masz je często, a nie tam raz na tydzień, czy rzadziej) to cholernie silne emocje. Kiedy mam paromiesięczne okresy, że mogę wychodzić codziennie wówczas czuję potężne obciążenie emocjonalne. To aż chodzi za mną. Po pewnym czasie organizm radzi sobie z tym sam. Po prostu, co byś nie robił przez jakiś czas nie będziesz mógł wyjść. Twój organizm się zablokuje na to. Tylko jak mówiłem, dzieje się tak, jak tych wyjść ma się już naprawdę sporo. Trzeba również trzymać się jakiejś higieny snu. Przerywany sen jest np. przyczyną różnych deficytów poznawczych (np. zaburzenia koncentracji). Ogólnie trzeba być osobą twardo stąpającą po ziemi. Zauważyłem, że dużo ludzi zaczyna dziwaczeć po OOBE. Na okrągło filozofują, zaczynają to łączyć z czakrami, zdrowym żywieniem, teoriami spiskowymi, UFO, narkotykami, medytacjami kolorów itd. W końcu tacy ludzie zaczynają być tak dziwaczni w obyciu, że nikt normalny nie w stanie z nimi wytrzymać. Ciężko jest takim ludziom znaleźć dziewczynę, pracę, czy ogólnie się przystosować. Tego bym się najbardziej bał. Z takiego dziwnego podejścia biorą się później dziwne lęki itd. Nie można niczego przesadnie przeżywać. Najlepiej to zajmować się jedną rzeczą np. praktykowaniem OOBE i łączyć to co najwyżej z medytacją. A inne rzeczy trzeba omijać szerokim łukiem. Jak zaczniesz się zastanawiać nad opętaniami, jakimiś teoriami na temat robactwa astralnego itd. to faktycznie przy dość sporych emocjach idzie odlecieć w niepohamowany strach. Po takim czymś ludzie się przeważnie nawracają.
|
|
|
|
|
|
Mishah
|
25.08.2011 - 21:49
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 289
Dołączył: 05.08.2007
Nr użytkownika: 1704

|
CYTAT(masa @ 25.08.2011 - 22:29)  To się czuje Zielazu to się czuje;p Tak właśnie! Dobrze mówi! Zresztą co się mnie czepia? To moja opinia. Mam się wstydzić za nią czy co? Mam się zastanawiać, czy powinienem wyrażać swoje opinie, czy wręcz bać się ich wyrażać? Teraz mam takie spostrzeżenia, a jutro mogę mieć inne. Czy, żeby napisać coś od siebie trzeba się trząść nad tym, czy aby na pewno nie naobrażałem wszystkich naokoło? Dajmy na to, że ktoś Cię o coś Zielarzu pyta... Co odpowiesz takiej osobie? Odpowiesz jej uczciwie jaka jest Twoja opinia, czy odpowiesz jej to, co ta osoba chciałaby usłyszeć? Masz jakieś dziwne podejście do opinii. Uważasz, że powinienem mieć o wszystkim naokoło wyłącznie pozytywną opinię. A jeśli miałbym nawet negatywną, to o sobie również powinienem taką posiadać. Dziwne podejście. Słyszałeś o Bruce'ie Lee? Powiedział on mniej więcej coś takiego: "Tak, jestem mistrzem! To nie jest zarozumiałość, tylko znajomość własnej wartości". Dajmy na to, że masz przed sobą mistrza. Co wg. ciebie będzie OK? To, że mistrz pomimo, że jest mistrzem i będzie twierdził, że jest do dupy i będzie fałszywie skromny. Czy to, że mistrz powie: "Tak, zdobyłem w życiu, coś co można nazwać mistrzostwem!". Czegoś tu nie rozumiem. Czemu mam się porównywać w ogóle z ludźmi. Oni są inni i ja jestem inny. Moje problemy są inne niż problemy innych ludzi i na odwrót. Ja bym był podejrzliwy nie wobec osób, które przedstawiają negatywne opinie, bo takie osoby po prostu mówią to, co myślą. Byłbym raczej podejrzliwy w stosunku do osób, które są wiecznie pozytywne. Człowiek, który potrafi istnieć tylko w jeden sposób jest jak martwy. Sorry za mały off top, ale lubię się czasem z kimś pokłócić. To takie ożywcze :).
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|