|
Właśnie słuchałem audiobooka Gregga Bradena. O zaginionym trybie modlitwy. CzaD! Wszystkim polecam słuchanie i czytanie tego Pana.
Najpierw koleś opowiada 2 historyjki o modlitwie. 1. W jakimś azjatyckim szpitalu goście leczą modlitwą. Jest film jak babeczka z rakiem leży na stole operacyjnym. na monitorze usg jest podgląd w czasie rzeczywistym , a 3 kolesi stoi nad kobiecina i modlą się "wa sa, wasa":) czy jakoś tak. W tłumaczeniu znaczy to "dokonało się" czyli że już jest zdrowa. Przez kilka chwil nic się nie zmienia, a potem guz się zaczyna kurczyć. 2 min później guz sporych rozmiarów znika, a kolesie klaszczą, dziękują i wołają następnego pacjenta. :)
2. historyjka jest o kolesiu który szedł o balkoniku i się wypierdzielił na chodniku. Głową przyłupał o beton i krwawił. Jakaś kobiecina podleciała, zaczęła masować krwawiącą ranę i jak po jakimś czasie przyjechała karetka, to sanitariusz widział krew na koszuli gościa, ale nie był w stanie odszukać rany.
Braden mówi o modlitwie nie jak o czymś związanym z religijnością tylko jak o technologii:) Technologii świadomości czy t. duchowej. Mówi, że jest ona znana i stosowana od zawsze w tradycjach wschodnich, a z naszej tradycji została usunięta jakieś 1700 lat temu. Podczas soboru jakiegoś tam kolesie z kościoła ustalili, że poskładają biblię do kupy z istniejących dokumentów. Treść wielu ksiąg nie za bardzo pasowała do celów kolesi z soboru, wiec je wywalili. O młodości Jezusa, o Marii i jej matce , o Adamie i Ewie i wiele innych. Pan Braden mówi, że on wie o 45 księgach które można obecnie poczytać sobie, a których w biblii już nie ma. Kolesie wywalili co im nie pasowało, to czego nie kumali, a resztę okroili i dali do druku:P I tym sposobem mamy to co mamy, wyrwana z kontekstu kiepska ściągawka.
Teraz o samej modlitwie Wyróżnia się 4 najpopularniejsze tryby. 1. modlitwa swoimi słowami - albo prosimy, albo dziękujemy Bogu 2. rytualna- "aniele boży strużu mój..." 3. medytacja- człowiek opróżnia się staje się jak puste naczynie w które może wpływać łaska boża 4. nie pamiętam :P 5. to tryb zapomniany na zachodzie.
Tryb piąty polega na tym, że najpierw człowiek musi odnaleźć spokój i się nim wypełnić. Spokój w ciele, w myślach i emocjach. Jak nie ma spokoju z społeczeństwie, bo są wojny i straszą nas 2012 to trzeba szukać w naturze. Nad jeziorkiem, albo w lesie:)
Kolejny krok, to jedność uczuć, emocji i myśli. Uczucia/odczucia (filings w rozumieniu Bradena), to emocje(emotions ) ukierunkowane myślą. Np. Pragnę uprawiać miłość z Zosią. Emocją jest pragnienie, a wyobrażenie aktu jest myślą. Razem to uczycie/odczucie.
Jak mamy spokój to musimy mieć intencję. Powiedzmy, że chcemy mieć kasę. Jeśli modlimy się o kasę. Trzeba się zastanowić dlaczego chcemy kasę. Jeśli dla tego, że boimy się, że nam nie starczy na rachunki, to podstawą naszej modlitwy jest strach. Boimy się, że nam nie wystarczy kasy. Emocja to strach, a myśl to brak kasy. Łączymy to i mamy figę jak zwykle.
Trzeba zmienić postrzeganie.
Na przykładzie Bradena. Gdzieś w Nowym Meksyku jakiś czas temu była susza, a on tam mieszkał i miał kumpla Indianina. Indianin chciał odprawić mogły o deszcz. Pojechali na pustynie, szli szli aż doszli do indiańskiego kręgu z kamieni. Indianin zdjął buty, wszedł do kręgu postał chwilę i wyszedł, mówiąc, że mogą wracać i że go suszy i ma ochotę na wodę ognistą;) Braden się zdziwił, bo myślał, że zobaczy tańce i śpiewy, a "ale nieee":) Indianin rzekł: "głupiś, Braden!":P Powiedział, że w momencie, kiedy zaczął by się modlić o deszcz, sprawił by że tego deszczu na pewno nie było by. Powiedział, że wszedł do kręgu (można bez kręgu, ale tak u się łatwiej skoncentrować )i wyobraził sobie jak to jest jak się stoi gołymi stopami w deszczowym błotku. Jak pachnie mokra glina na ścianach jego chałupy w czasie deszczu i takie tam. Zwyczajnie czuł to, tak jakby na niego już lało.
Potem podziękował i dziękował za deszcz wielokrotnie w ciągu tamtego dnia. Był wdzięczny jakby faktycznie ten deszcz już spadł.
Tamtej nocy lało jak cholera. Przypadek czy nie, to nie jest ważne, ważne jak ma wyglądać prawdziwa modlitwa.
W skrócie : -spokój w ciele, myślach i emocjach -odpowiednio przygotowana intencja (np. kopa kapusty/sałaty z paczek leys, chociaż mamy jej już 2 wagony, a nie dlatego, że nie mamy na chleb) -wyobrażamy sobie, jakbyśmy już mieli wszystko o co prosimy wokół siebie -CZUJEMY TO wszystko mocno (zapach deszczu, mokre błoto na spodniach, ochlapanych przez samochód itd :P) -Czujemy jakby to już było w naszym życiu -Bardzo ważne! Dziękujemy za te dary:) kto tam komu chce (Bogu, naturze itd). Chodzi o uczucie wdzięczności -jeszcze jedno to wiara. Nawet jeśli nie widać owoców modlitwy, to trzeba wierzyć, że coś się zmieniło. Są teorie, że rzeczy najpierw powstają w 5 i 4 wymiarze, a dopiero potem w naszym(3):) Jak nie widzimy w 3 to nie znaczy, że to coś nie powstało już w 5 i 4 wymiarze. Troszkę wiary i cierpliwości. Intencję wypowiadamy raz i "puszczamy", żeby się mogła spełnić. Jak będziemy powtarzać to 100 razy, to znaczy, że nie wierzymy. Jakbyśmy wierzyli to wystarczyło by powiedzieć raz. Co nie?:) "Puścić to", to znaczy zająć się czymś innym, np idziemy na piwko i zapominamy o sprawia, żeby się mogła wgrać w system jak atari:P Jak nie puścimy, to tak jakbyśmy napisali list do mikołaja, ale go nie wysłali. Prośba nie poleci do nieba i się nie spełni!!!:)
Tada!!!
Braden mówił też co wielkie tradycje myślą o 2012 :) jest to przyjemna perspektywa, wiec jak ktoś będzie chciał, to mogę też streścić.
ps. Żeby na świecie nie było syfu, trzeba sobie czuć pokój. Na zasadzie świata fraktalowej/hologramowej teorii wszechświata, jeśli coś zmienia się w małym kawałku, zmienia się też w całej układance:) mikro i makro. Ty czujesz pokój w sobie, cały wszechświat odczuwa pokój.
Pis:) albo lepiej peace!
Edit warmine: zmieniłam początek Twojego postu, już chyba wiesz dlaczego ;)
|