|
Witam,
Miałem już kilkanaście różnych doświadczeń poza ciałem i mam jedno pytanie. Bardzo często w trakcie wychodzenia czuję, jak zaczynam się kręcić w kółko. Moje ciało astralne porusza się wykonując różne ruchy rotacyjne, ostatnio to się ruszało jak wskazówki zegara na tarczy gdzie moje ciało fizyczne leżało w miejscu jak duża wskazówka na godz. 12, a ciało astralne kręciło się jak mała wskazówka po tarczy zakreślając pełne okręgi. Za każdym razem jak ciało astralne spotykało się z ciałem fizycznym "na godz. 12", że tak to ujmę to słyszałem jakiś dźwięk. Przynajmniej takie miałem wrażenie. Ponadto zaobserwowałem, że jeśli tych ruchów nie wykonuję to trudno jest mi utrzymać świadomość w astralu i wracam do ciała. Podejrzewam więc, że te ruchy rotacyjne to jakiś mój sposób na dostrajanie się / fazowanie / pogłębianie świadomości. Miał może ktoś coś podobnego? Poza tym ostatnio miałem ciekawą przygodę. Poszedłem spać trochę zdołowany po wydarzeniach z minionego dnia i poprosiłem przed zaśnięciem swojego duchowego przewodnika, żeby mnie podtrzymał na duchu. Obudziłem się ok 3.00 w nocy, potem długo nie mogłem zasnąć, bo mi się nie chciało spać. W końcu zasnąłem. Na początku był jakiś sen, a potem z tego snu jak mi się często zdarza przeskoczyłem do astrala. Ocknąłem się w obszarze przycielesnym i nagle usłyszałem śmiech. Dziecięcy, niewinny śmiech pełen miłości :) Czułem, że to chyba mój przewodnik i starał się mnie rozbawić, nigdy jeszcze nie słyszałem tak fajnego śmiechu, to było takie hmm słodkie :) Ale najdziwniejsze w tym było to, że on chwycił mnie za duże palce u nóg i delikatnie zaczął mną kręcić w kółko właśnie jak wskazówką od zegara. Potem mnie puścił i jeszcze ja sam jakoś nieświadomie starałem się kręcić, ale już wokół własnej osi. Tyle, że mi to nie pomogło utrzymać świadomości i chyba wtedy zasnąłem. Dziwne to wszystko...
|