Spróbuj wejś w theta:)
"Najpierw hop do serca. Potem wchodzimy do kuli światła i lecimy w dół wzdłuż kręgosłupa. Nogami do ziemi i do serca Gai. Przesyłamy jej miłość i łączymy się z nią:) Potem lecimy w górę do stóp i dalej nogami w górę do kręgosłupa. Tam w kości ogonowej jest pierwszy kwiat CZERWONY. Kwiat rozkwita. Idziemy dalej poniżej pępka jest kwiat pomarańczowy. Kwiat rozkwita. Idziemy do splotu słonecznego (początek mostka). Tam rozkwita kwiat żółty. Dalej kolejno rozkwitają (w sercu jest kwiat zielony, w gardle kwiat niebieski, między brwiami kwiat indygo albo fioletowy). Dalej rozkwita korona/kwiat na czubku głowy (biały kolor). Wylatujemy z głowy, lecimy w górę do chmur, ponad chmurki, opuszczamy Ziemię. Lecimy w górę, opuszczamy układ słoneczny, galaktykę i wszechświat. Widzimy 3 białe światła w które wlatujemy po kolei. Potem widzimy światło czarne, wlatujemy w nie. Potem wlatujemy w czwarte białe światło. Potem wlatujemy w galaretowatą tęczową energię. Tam docieramy do pięknej różowej energii. Dalej mamy już tylko białą krystaliczną energię które opalizuje. To jest Źródło wszystkiego co jest. Światło ma kształt prostokątnego okienka. Watujemy przez to okienko i jesteśmy na miejscu. Jeśli odczuwamy lub widzimy inne bytu to lecimy tak długo w górę w tym świetle aż nie będzie nikogo.
Z czasem procedurę można uprościć do intencji i odczucia robienia "bzium" w dół z serca do Ziemi i "bzium" w górę do źródła. Trwać będzie to 2 sekundy a efekt będzie taki sam jak przy długiej procedurze.
Warto się przyzwyczajać do wchodzenia w ten stan z otwartymi oczami. To ułatwia potem pracę z innymi.
"
Cały psikus polega na tym, żeby czyć wznoszenie w górę. To tak jakby złapać palonik z helem i trzymając go wylecieć przez głowę w górę i w górę. I tak do samego źródła. Fajna faza.
Można też oddechem wejść w fale gamma
http://www.youtube.com/watch?v=F-c0oYoLWIETeż faza ale inna