Prorocze Sny?, straszny sen |
|
|
bibalo
|
09.02.2013 - 18:14
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 27.01.2013
Nr użytkownika: 9315

|
Witajcie. Przeczytajcie proszę mój sen, musiałam go zapisać, pokazałam narzyczonemu żeby przeczytał że niewiem co się dzieje, że męczą mnie ostatnio koszmary, że nogi mi odrąbują, albo że często go szukam i niemogę go nigdzie znalżć.On zawsze mówił że to tylko sny...Ale dokładnie tydzień po tym jak mi się to przyśniło,w niedziele obudził mnie o 5 rano syn i bardzo płakał jak nigdy, nagle patrze a mojego ukochanego niema, telefon zostawił , w kiblu go niebyło, bałam się gdzie on jest, co się dzieje,nagle coś wewnetrznego mi mówi:Idż na strych....Poszłam myślałam że może tylko siedzi na fotelach i myśli....niestety.....zobaczyłam jak wisiał....powiesił się na głupiej fierance...wziewłam fotel żeby szybko go sciągnąć, złapałam za nogi , do góry i nic, sprawdziłam czy w nadgarstku ma puls....nic tylko taki zimny był;( jejuniu niewytrzymam tego ....dlaczego ,serduszko mnie tak boli sciska.Napiszcie proszę co o tym sądzicie czy ktoś mi może pomóc żeby z nim porozmawiać.Moje serce i dusza tak strasznie do niego tęsknią.... LINK z tym snem: http://s6.ifotos.pl/img/CCF201302_xahpwex.jpg
|
|
|
|
|
|
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 14)
Vesanya
|
09.02.2013 - 22:57
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 479
Dołączył: 12.12.2012
Nr użytkownika: 9259

|
CYTAT(bibalo @ 09.02.2013 - 18:14)  Witajcie. Przeczytajcie proszę mój sen, musiałam go zapisać, pokazałam narzyczonemu żeby przeczytał że niewiem co się dzieje, że męczą mnie ostatnio koszmary, że nogi mi odrąbują, albo że często go szukam i niemogę go nigdzie znalżć.On zawsze mówił że to tylko sny...Ale dokładnie tydzień po tym jak mi się to przyśniło,w niedziele obudził mnie o 5 rano syn i bardzo płakał jak nigdy, nagle patrze a mojego ukochanego niema, telefon zostawił , w kiblu go niebyło, bałam się gdzie on jest, co się dzieje,nagle coś wewnetrznego mi mówi:Idż na strych....Poszłam myślałam że może tylko siedzi na fotelach i myśli....niestety.....zobaczyłam jak wisiał....powiesił się na głupiej fierance...wziewłam fotel żeby szybko go sciągnąć, złapałam za nogi , do góry i nic, sprawdziłam czy w nadgarstku ma puls....nic tylko taki zimny był;( jejuniu niewytrzymam tego ....dlaczego ,serduszko mnie tak boli sciska.Napiszcie proszę co o tym sądzicie czy ktoś mi może pomóc żeby z nim porozmawiać.Moje serce i dusza tak strasznie do niego tęsknią.... LINK z tym snem: http://s6.ifotos.pl/img/CCF201302_xahpwex.jpgProponowałabym jednak nie rozmawiać, bo wątpię, żebyś na niego teraz trafiła, on teraz musi iść do światła i się oczyścić. Niestety samobójcy często mają z tym problem. Jeśli naprawdę chcesz mu pomóc to módl się za niego i wysyłaj mu uwalniającą miłość a nie swój ból i tęsknotę. Wiem, ze łatwo mówić, trzymaj się
|
|
|
|
|
|
bibalo
|
10.02.2013 - 00:36
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 27.01.2013
Nr użytkownika: 9315

|
CYTAT(diaboliq @ 09.02.2013 - 23:33)  Bardzo ci współczuję! Myślę jednak że Bóg przyjmie go do siebie, może bedzie musiało dojść do krótkiego oczyszczenia ale ostatecznie dostanie sie do Nieba. Jeśli kochał ciebie i dziecko to powinno być wszystko dobrze. Bóg musi go przyjąćć bardzo nas kochał, a przedewszystkim miał naprawde dobre serce , często to mówiłam CYTAT(zupełniezielony @ 09.02.2013 - 18:54)  Może i człowiek potrafi zadać Sobie ból, który rekompensuje odebranie życia, ale nigdy nie uda mu się odpokutować za ból swoich bliskich... Tylko co on miał wtedy w głowie jakie cierpienie ....
|
|
|
|
|
|
bibalo
|
10.02.2013 - 10:48
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 27.01.2013
Nr użytkownika: 9315

|
CYTAT(santisteban @ 10.02.2013 - 10:21)  dr Raymund Moody zbudował w starym młynie psychomanteum takie pomieszczenie specjalnie do kontaktów z "tamtym" światem. Umieścił tam wygodny fotel , duże lustro i zeby nie było za ciemno , malutką lampeczke (elektryczną) , jego "pacjenci" wchodzili do tego pomieszczenia i około połowie z nich udawało się zobaczyc swoich bliskich w owym zwierciadle ;
tak więc Spróbuj zaaranżować takie mini psychomanteum , weź lustro (jak największe) fotel i źródło nikłego światła i spróbuj przywołać swego męża, nie gwarantuję ale może się uda :]
może ktoś pamięta kt to była ksiązka i wklei link do niej :) To chyba mało bezpieczne?
|
|
|
|
|
|
bibalo
|
10.02.2013 - 11:05
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 5
Dołączył: 27.01.2013
Nr użytkownika: 9315

|
Tak sobie mysle czy to co się stalo mogło mieć związek z tym że kiedyś wywoływał duchy, ostatnimi czasy zaczoł szperać po necie żeby pogłebić wiedze w ich wywoływanie,mówił nawet że kupi sobie tablice ouija , zawsze mu zabraniałam tego robić a nawet mówiłam żeby o tym niemyslał, bo przecież różne rzeczy mogą się stać wywoła kogoś kogo nietrzeba i problemy.Kiedyś nawet szukałam księdza egzorcysty bo czasem źle się zachowywał, czasem był nerwowy, ale potem mówił że niewie czemu tak się z nim dzieje że niechce taki być, serce miał naprawde wspaniałe niedał by nikomu krzywdy zrobić.Do egzorcysty niechciał iść,ostatnio nawet księdza po kolędzie niechciał wpuścić mimo że ja go namawiałam, powiedział tycho żeby być cicho że niby nas w domu niema. Kilka dni przed jego śmiercią widziałam że w zeszycie namalował tą tablice ouija, oczywiście byłam zła.w ten dzień kiedy się powiesił(następnego rana już nieżył) jak przyszłam z pracy patrze a tam znowu nowa kartka z tym dziadostwem, zagotowałam się i kazałam mu to w tej chwili wyrzucić...
|
|
|
|
|
|
pigsonwings
|
10.02.2013 - 12:01
|
haereticus
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314

|
Tym lustrem nie jest to takie proste, nie polecam takich działań, gdyż wątpie aby był świadmy smierci, z oujia i tymi cudami takze to dobrze nie swiadczy bo nie wiadomo co za byt to przywoła. Ale jak miał czyste serce to dobrze, szkoda ze sie zagubił. Kontakt z nim może nie byc taki łatwy, jak to Moen pisał nawet duchowi przewodnicy (anioł stróż, MTJ, ktos bliski zmarły) może nie potrafic go przeprowadzić dalej, gdyż nawiązanie kontaku z kims oszołomionym nie wiedzącym co sie dzieje nie jest takie proste, pozatym nie wiadomo kto(co) go do tego czynu pociagnał i jakie będa tego skutki, na jakim poziomie świadomosci sie teraz znajduje. Jedno jest pewne śmierć fizyczna to poczatek nowej drogi...
|
|
|
|
|
|

|
 |
|