CYTAT(Foks @ 16.05.2013 - 14:34)

Przeszywają mnie dreszcze każdego dnia jak myślę o opiekunach, spotykam zmarłych w świadomych snach wyrzucają mnie w różne miejsca pale znicze modlę się za nich i pomagaja mi za pamięć i modlitwę.
Dalej jestem negatywnie nastawiony do księży, koscioła itd. Miałem sen świadomy sen, spotkałem mojego nierzyjącego kolegę powiedziałem do niego ,,przecież ty jesteś martwy nie zyjesz '' zawsze jak tak mówie denerwuje ich to, pytam ,,-jak tam jest ??'' i mój kolega nei wytrzymał złapał mnie do góry i wyrzucił w stronę jakiejś drogi prawdopodobnie na cmętarzy gdzie on spoczywa. Krzyczałem w stronę neiba wypowiadajac jego imie, za chwile zadzwoniłtelefon odebrałem go i usłyszałem słowa - przepraszam ale zdenerwowałem się. Tego samego dnia po przebudzeniu, wybrałem się na cmentarz zapaliłem mu znicz by dać mu chociaż odrobinę światła. Być może jego dusza jeszcze nei zaznała spokoju.
Zastanawia mnie zwyczaj palenia zmarłym zniczy czy też świec.
W czym to pomaga ?
A jeśli tak, to oprócz symbolizmu, jakie czynniki fizyczne się na to nakładają, że płomień "działa" na osobę zmarłą ?
To samo z mszami, które są zamawiane za pieniądze oczywiście, bo prawie żaden ksiądz nie odprawi mszy za Bóg zapłać.
Czy samo "w intencji" jakoś tym zmarłym pomaga ?
Ta sprawa jest dla mnie problematyczna, bo skąd z kolei powiedzenie że "pomaga, jak umarłemu kadzidło".
Czyli że nie pomaga.
Więc skąd ten uparty zwyczaj palenia świeczek dla zmarłych ?
Czy przypadkiem taka intencja nie działa wręcz odwrotnie?
Bo bardzo możliwe, że ten rytuał przyciąga uwagę zmarłej osoby, nie pozwalając jej się oddalić w rejony w których powinna przebywać ?
Nie wiem..........................