Inteligentne Rozmowy Z Sennymi Bytami, Jak wyciągać od sennych bytów cenne informacje? |
|
|
2 Stron
1 2 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
jurandowicz
|
02.10.2013 - 13:45
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 12
Dołączył: 19.10.2007
Nr użytkownika: 2348

|
CYTAT(Koko1718 @ 02.10.2013 - 03:17)  Jaki jest cel Twoich LDkow, co w nich porabiasz? Wiem, ze to dosyc osobiste pytanie, ale to wazne. Bo jesli obserwujesz akcje i nie ingerujesz to rownoczesnie mozesz po prostu zapisac sen po przebudzeniu i probowac go zinterpretowac. Jesli ingerujesz w sen to raczej nie ma znaczenia kto sie w nim pojawil, prawda? Bo dzieje sie to co chcesz. Nie widze za bardzo sensu zadawac im takiego pytania, po prostu dobrze sie baw czy tam rozwijaj, jakikolwiek masz cel w swiadomych snach Dzięki za odpowiedź...a celi mych świadomych snów jest kilka. Jednym z nich jest współpraca(a raczej rozpoczęcie jej) z mą podświadomością. Już od dłuższego czasu prowadze senny pamiętnik i jeśli chodzi o interpretacje symboli niektóre schematy się powtarzają pod innymi postaciami co udaje Mi sie wtedy wychwycić. Innym celem, do którego na razie sie bardziej przymierzam, jest rozpoczęcie zmieniania mego sennego środowiska, a poprzez to(jak zdążyłem wyczytać mówią szamani z wielu kultur) a poprzez to zmiana na lepsze mojego życia, otoczenia. "Poprzez zmiane snu wewnątrz zmiana snu na zewnątrz". Problem w tym, że nie wychodzi mi, expresja Mojej woli w tej kategorii. Np: jedną z technik szamańskich jest "zaprojektowanie" swojego ogrodu/tj. Snu do którego można wracać na zawołanie, a poprze jego pielęgnacje, praca nad swoim charakterem, zdrowiem, otoczeniem, pomoc innym...itp. Itd. Więc mam już wyobrażenie jak by ów ogród wyglądał, ale w kilku snach zgodnie z zaleceniami autorów książek o szamaniźmie prosiłem senne byty o zaprowadzenie mnie do mojego ogrodu, a jedyne gdzie mnie wyprowadziły to na manowce : / tak czy tak będe brał seminaria szamańskie, aczkolwiek niestrudzenie próbuje znaleźć duchowych przewodników w świadomych snach, bo podobno właśnie te senne inicjacje jakich doświadczyli między innymi Carlos Castaneda i Carl Jung, są najbardziej, jakby to powiedzieć...hmmm, nieskazitelne ;D?(perfekcjonizm sie kłania, heheh)
|
|
|
|
|
|
Vesanya
|
02.10.2013 - 14:56
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 479
Dołączył: 12.12.2012
Nr użytkownika: 9259

|
Na początku rozwoju osobistego sny są często bez sensu, i generalnie nie ma co się za nie brać, bo są chaotyczne tak jak podświadomość. Nie osiągniesz kontroli nad snem, jeśli na jawie nic nie robisz. Dlatego najpierw zaczynasz pracę mentalną czyli na jawie (wizualizacje tego swojego osobistego astralnego miejsca - moze to być ogród, plaża nad morzem, świątynia itd) plus intencja , analiza siebie, otoczenia, swoich emocji i podświadomości, podróże mentalne są tutaj bardzo przydatne i techniki relaksacyjno-medytujące - czyli ja polecam inaczej - od zewnątrz do wnętrza, zgodnie z kierunkiem podróży duchowej, która zawsze kieruje z zewnątrz do wewnątrz i dopiero później od wewnętrz skutki są na zewnątrz.
Dopiero z czasem takiego mentalnego wchodzenia w swój umysł, sny zaczynają być coraz bardziej sensowne - jako odpowiedź i sprzężenie zwrotne tego, co robisz mentalnie na jawie. W pewnym momencie, gdy sie już podróżuje przez warstwy podświadomości, pracuje nad jej oczyszczaniem itd i głęboko wchodzi się w jaźń, to wtedy impuls nie tylko cały czas wychodzi od Ciebie, ale zaczyna też wychodzić z drugiej strony - z głębi jaźni (czyli nadświadomości, MTJ, czy tam Wyższego Ja, obojętnie jak to nazwiesz). To znaczy, że złapaliśmy "komunikację" z WJ i wyższymi astralami. I dopiero wtedy pojawiają się (częściej niż normalnie) niesamowite sny, z przekazami , z "sensem" a nawet prorocze, wizje itd. Ale zacząć można od mentalki na jawie, wyciszenia, medytacji - zwłaszcza w przypadku ludzi, którzy mają utrudniony kontakt z własną podświadomością, to najtrudniejsze, bo przez jakiś czas po prostu nic się nie dzieje, nadal mamy wrażenie chaosu w podświadomości i łatwo się zniechęcić.
Od istot w snach będących aspektami podświadomości nie oczekiwałabym zbyt wiele a napewno nie inteligencji, "genialność" i szersza niż ma ego perspektywa pojawia się dopiero przy kontakcie z Wyższym Ja:) Ja dużo ćwiczyłam podróże mentalne na jawie z określoną intencją, dzięki nim moje sny zaczęły być wielowymiarowe i wyłapałam sens - to znaczy zaczęłam rozumieć moją podświadomość i to co chce mi przekazać - oczywiście znajomość archetypów to podstawa takiej pracy. A później - im dalej, głębiej w swoim umyśle, tym bardziej zaczynamy wchodzić zaglądać w sferę nadświadomości, co odbija się w życiu, astralu, genialnych snach, przekazach, kreatywności, wizjach i tak dalej. Następuje coraz większa synchronizacja wszystkich sfer.
|
|
|
|
|
|
twistoid
|
02.10.2013 - 15:05
|
http://demotywatory.pl/762
Grupa: OOBE VIP

Postów: 3727
Dołączył: 14.07.2007
Skąd: .
Nr użytkownika: 1525

|
Dla mnie to całe obe jest jak narkotyk,zabaweczka, chcesz więcej i więcej.Nie powinno tak być zmiany powinny być raz a dobrze, rozpoznanie powinno być czasem nawet bolesne. Dla mnie cel duchowych praktyk, to cieszenie się z tego co się już ma, dlatego że to co się ma to już pełnia a nawet więcej, szczęście nie powinno zależeć od innych czy to ludzi czy bytów duchowych.Oczywiście każdy ma swoją drogę i nie deprecjonuję innych bo tyle ile ludzi tyle recept, niepotrzebnie to wszystko ujednolicać, bo im bardziej ktoś ma "misję" tym bardziej widać jego brak satysfakcji z tego co robi.
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 15:54
|
Guests

|
Mieć to co chcesz - chcieć to co masz, dwa oblicza szczęścia - które wybierasz brat?
|
|
|
|
|
|
Vesanya
|
02.10.2013 - 16:01
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 479
Dołączył: 12.12.2012
Nr użytkownika: 9259

|
Rzadko kiedy cel duchowych praktyk to nauka cieszenia sie tym co się ma. Dla większości ludzi celem są korzyści, moc, władza , kontrola nad rzeczywistością, spełnienie itd to ich motywuje do praktyk duchowych - myślenie tzw magiczne i życzeniowe (sama tak miałam). To dopiero później , gdy człowiek odnalazł ten "skarb" i gdy się okazało, ze skarbem jest zupełnie co innego, niż na początku zakładał, wraca z astrali z powrotem na ziemię , żeby smakować każdą chwilę bo dopiero teraz potrafi żyć tą pełnią. Ale żeby to zrozumieć, musiał wcześniej sobie polatać po swojej jaźni i swoich astralach, żeby siebie poznać i pooglądac w lustrach na wszystkie sposoby. Dlatego nie ma sensu tego krytykować ani negowac bo to naturalny proces. Intencje w czasie podróży wewnętrznej się zmieniają albo i całkiem zanikają - i to jest właśnie rozwój osobisty.
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 16:06
|
Guests

|
uwazaj na marzenia moga spelnic sie;)
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 18:01
|
Guests

|
ta pierwsza grupa po pomyslnym tescie przechodzi do grupy drugiej;)
TyHu ja jestem w trzeciej grupie,bo na pewno nie w tych dwoch;p
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 19:15
|
Guests

|
milionerzy nie chodza do astrologow,miliarderzy juz tak:)
w sumie nie jestem w zadnej grupie,nei da sie mnei zaszufladkowac
''Ci ludzie , którzy nie wiedzą dlaczego. Nie można zaliczyć ich ani do 1 ani do drugiej z powodu takiego że niewiedzą czy cierpią czy chcą osiągnąć korzyść a po prostu to robią.Wykonują czynność i nad tym się nie zastanawiają.''
ja wiem ze nie cierpie i nie chce osiagnac korzysci,wiec wylamuje sie z Twojego schematu,zycie to wiecej niz matematyka,chyba;p
wszytsko czego potrzebuje jest juz we mnie,wielu nei pojmuje jak mozna niczego nie potrzebowac. to proste przyjmuje to co daje zycie-dobre i zle,nie oczekuje zbyt wiele,mam marzenia i nadzieje
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 19:48
|
Guests

|
CYTAT(TyHu @ 02.10.2013 - 20:46)  Czyli dla mnie jesteś mistrzem duchowym.
Sprawa rozwiązana co tu więcej gadać. A Ty nie jestes TyHu?;)\ ps mysle sb ze nawet jesli istnieje zycie w innym wymiarze, to to nasze tu i teraz polega na przetrwaniu najsilniejszych,wielu boi sie takiej rzeczywistosci i dlatego ja wypiera albo zastepuje swoja filozofia
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 20:12
|
Guests

|
CYTAT(TyHu @ 02.10.2013 - 20:46)  Albo jak wyznaczyć środek w przestrzeni która jest nieskończona?To jest niemożliwe! proste ,wtedy srodek jest wszedzie;D ----------------------------------------------- ps dla wszytskich zainteresowanych dzis o 22.00 na ttv kossakowski i czarna magia,polecam poniewaz koles ma duze doswidczenie i jezdzi po najdziwniejszych i najabrdziej znanych zakatkach swiata,kiedys byl sceptykiem dzis juz po takiej praktyce zmienil zdanie:)
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 20:21
|
Guests

|
CYTAT(TyHu @ 02.10.2013 - 21:16)  W sumie nawet nie ma znaczenia , jaki to wymiar bo wszystkie zbudowane są na naszej obecności. tego nei wiemy:) ale fakt nie ma to wiekszego znaczenia CYTAT(TyHu @ 02.10.2013 - 21:16)  W sumie nawet nie ma znaczenia , jaki to wymiar bo wszystkie zbudowane są na naszej obecności.
Dobre :p, ale wtedy to nie środek tylko ta przestrzeń. A środek musi być w jednym miejscu nie wszędzie inaczej nie byłby to środek. Wszędzie może być ale jest tylko w jednym miejscu. Pytanie w którym? I czy da się tego dowiedzieć? wniosek przestrzen jest srodkiem niczego:) TyHu mimo ze jestem dobra z matematyki i logiki to nudza mnie:) ze wszystkich dziedzin nauki preferuje życie;)
|
|
|
|
|
|
jurandowicz
|
02.10.2013 - 20:58
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 12
Dołączył: 19.10.2007
Nr użytkownika: 2348

|
CYTAT(Vesanya @ 02.10.2013 - 15:56)  Na początku rozwoju osobistego sny są często bez sensu, i generalnie nie ma co się za nie brać, bo są chaotyczne tak jak podświadomość. Nie osiągniesz kontroli nad snem, jeśli na jawie nic nie robisz. Dlatego najpierw zaczynasz pracę mentalną czyli na jawie (wizualizacje tego swojego osobistego astralnego miejsca - moze to być ogród, plaża nad morzem, świątynia itd) plus intencja , analiza siebie, otoczenia, swoich emocji i podświadomości, podróże mentalne są tutaj bardzo przydatne i techniki relaksacyjno-medytujące - czyli ja polecam inaczej - od zewnątrz do wnętrza, zgodnie z kierunkiem podróży duchowej, która zawsze kieruje z zewnątrz do wewnątrz i dopiero później od wewnętrz skutki są na zewnątrz.
Dopiero z czasem takiego mentalnego wchodzenia w swój umysł, sny zaczynają być coraz bardziej sensowne - jako odpowiedź i sprzężenie zwrotne tego, co robisz mentalnie na jawie. W pewnym momencie, gdy sie już podróżuje przez warstwy podświadomości, pracuje nad jej oczyszczaniem itd i głęboko wchodzi się w jaźń, to wtedy impuls nie tylko cały czas wychodzi od Ciebie, ale zaczyna też wychodzić z drugiej strony - z głębi jaźni (czyli nadświadomości, MTJ, czy tam Wyższego Ja, obojętnie jak to nazwiesz). To znaczy, że złapaliśmy "komunikację" z WJ i wyższymi astralami. I dopiero wtedy pojawiają się (częściej niż normalnie) niesamowite sny, z przekazami , z "sensem" a nawet prorocze, wizje itd. Ale zacząć można od mentalki na jawie, wyciszenia, medytacji - zwłaszcza w przypadku ludzi, którzy mają utrudniony kontakt z własną podświadomością, to najtrudniejsze, bo przez jakiś czas po prostu nic się nie dzieje, nadal mamy wrażenie chaosu w podświadomości i łatwo się zniechęcić.
Od istot w snach będących aspektami podświadomości nie oczekiwałabym zbyt wiele a napewno nie inteligencji, "genialność" i szersza niż ma ego perspektywa pojawia się dopiero przy kontakcie z Wyższym Ja:) Ja dużo ćwiczyłam podróże mentalne na jawie z określoną intencją, dzięki nim moje sny zaczęły być wielowymiarowe i wyłapałam sens - to znaczy zaczęłam rozumieć moją podświadomość i to co chce mi przekazać - oczywiście znajomość archetypów to podstawa takiej pracy. A później - im dalej, głębiej w swoim umyśle, tym bardziej zaczynamy wchodzić zaglądać w sferę nadświadomości, co odbija się w życiu, astralu, genialnych snach, przekazach, kreatywności, wizjach i tak dalej. Następuje coraz większa synchronizacja wszystkich sfer. No właśnie pół żartem pół serio zaczyna mi brakować pomysłów ;D od ponad roku medytuje dwa razy dziennie, często(szczególnie gdy próbują mnie ponieść emocje;D) praktykuje świadomy oddech, od około pół roku pracuje nad zmianą schematów myślowych afirmacjami które chcę "wyprojektować" w swoją rzeczywistość, pochłaniam duchową literaturę z wszelkich kultur. Pisze o tym w swoich utworach. Jestem czysty od używek i alko już od ponad 4 lat. Mam po prostu do tego pasje. A jeśli chodzi o OOBE to jeszcze dłużej się tym fascynuje. Jeszcze z czasów zanim wyszedłem "na prostą". No i ostatnio, z dwa miesiące temu dołączyłem do tego świadome śnienie, supplementowane herbalistycznymi środkami, z rozpiską autorstwa Thomas'a Yuschak'a, co zwiększa częstotiwość LD do 80%. No moje następne kroki to seminaria szamańskie i z medytacji merkaby Drunvalo Melchizedek'a. Ale już jak zacząłem czytać o szamaniźmie autorzy wspominają że gdy podczas koszmaru sobie uświadomimy że śnimy, i stawimy czoła owemu upiorowi przed którym uciekaliśmy i zaczniemy go wypytywać co chce nam przekazać, powiniem z nami zacząć współpracować, często zostając naszym duchowym przewodnikiem po naszych nocnych wyprawach. To samo podobno się tyczy regularnych LD...i to też właśnie niestrudzenie próbuje, z nikłymi rezultatami, jak narazie, biorąc pod uwage te dwa miesiące wyciągnąłem jedną wartościową może nawet nie informacje, a rade. No i na razie to tyle jeśli chodzi o mój senny rekonesans, heh ;D pozdro
|
|
|
|
|
|
Garot
|
02.10.2013 - 22:39
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 508
Dołączył: 22.07.2013
Nr użytkownika: 9427

|
Życie będzie Twoim przewodnikiem jak przestaniesz przed nim uciekać. Kiedy bardzo wierzysz w to czego szukasz, w to za czym gonisz - wtedy nie zauważasz, że to zaczęło się to od myśli, idei w którą dało się wiarę, której została przypisana jakaś wartość.
Ktoś może być świadomy tego że "cierpi", że goni za czymś, że ucieka przed czymś. Ale jeżeli w dalszym ciągu szuka na te swoje "cierpienie" to rozwiązania, lekarstwa, lub o to obwinia innych, świat itp - to wtedy tak naprawdę jest dalej nieświadomy tego co robi. Tego w co się dał wkręcić... Trwa to aż do momentu kiedy sobie to zauważy, kiedy zda sobie z tego sprawę, kiedy staje się tego świadom i zauważa i powoli kończy swoją "psychologiczną wędrówkę".
Szukanie rozwiązania podtrzymuje tylko złudny problem. Szukanie drogi podtrzymuje pomysł, że trzeba się gdzieś udać. To się najczęściej dzieje w duchowości. Wydaje mi się, że największy nasz problem to nasze uzależnienia - a w szczególności uzależnienia od problemów i szukania kolejnych rozwiązań. Ale nie realnych problemów (takich jak "jak zarobić" "co ugotować na obiad", ale takich problemów w które istnieją tylko dlatego, że w nie wierzymy.
Wg mnie celem duchowych praktyk najczęściej są fajerwerki, od których mamy skłonność się uzależniać, jak od wszystkiego - czemu nadamy wartość, interpretacje w które zaczniemy wierzyć.
|
|
|
|
|
|
victoria
|
02.10.2013 - 22:44
|
Guests

|
dziwny jest ten swiat
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|