Tematyka Odnośnie Co Robić By Się Rozwijać A Nie Bujać W Obłokach... |
|
|
Foks
|
19.06.2014 - 15:52
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1043
Dołączył: 13.08.2012
Skąd: Astral full HD
Nr użytkownika: 9073

|
Tematyka odnośnie co robić by się rozwijać a nie bujać w obłokach... Witam! Nie żale sie ani nie chwale... Co robić by wykorzystać świadome sny do rozwoju, co zrobić by w trakcie obudzenia świadomości dostosowaniu się do innego wymiaru (nazwe to po swojemu)?? Macie jakieś pomysły...Czym jest świadomy sen oprócz spełniania moich zachcianek seksualnych czy marzeń typu polatam, zajme się telekinezą, wydre sie na głos ,,Opiekunie przybywaj '' Pomińmy tworzenie portali odnośnie ,,Alberta Einsteina, Leonarda da VINCI '' ITD... SAM NIE WIEM CO JUŻ JEST KARMĄ CO KREACJĄ MOICH Ld-KÓW CIEKAWI MNIE CHOLERNIE, I TO JEST DLA MNIE I Z PEWNOŚCIĄ DLA WIELU TEMAT CO DALEJ?? mOGE WSZYSTKO, fantazja jest tak rozbudzona opiekuni istnieją, zmarli też odwiedzają ten świat, nie truje dupy o aniołkach i innych świetych czy o postaciach które widze...Ciekawi mnie temat jak wykorzystujecie ld??
|
|
|
|
|
|
3 Stron
1 2 3 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
izabelagr93
|
19.06.2014 - 16:00
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 63
Dołączył: 17.06.2014
Nr użytkownika: 9601

|
CYTAT(Foks @ 19.06.2014 - 16:52)  Tematyka odnośnie co robić by się rozwijać a nie bujać w obłokach... Witam! Nie żale sie ani nie chwale... Co robić by wykorzystać świadome sny do rozwoju, co zrobić by w trakcie obudzenia świadomości dostosowaniu się do innego wymiaru (nazwe to po swojemu)?? Macie jakieś pomysły...Czym jest świadomy sen oprócz spełniania moich zachcianek seksualnych czy marzeń typu polatam, zajme się telekinezą, wydre sie na głos ,,Opiekunie przybywaj '' Pomińmy tworzenie portali odnośnie ,,Alberta Einsteina, Leonarda da VINCI '' ITD... SAM NIE WIEM CO JUŻ JEST KARMĄ CO KREACJĄ MOICH Ld-KÓW CIEKAWI MNIE CHOLERNIE, I TO JEST DLA MNIE I Z PEWNOŚCIĄ DLA WIELU TEMAT CO DALEJ?? mOGE WSZYSTKO, fantazja jest tak rozbudzona opiekuni istnieją, zmarli też odwiedzają ten świat, nie truje dupy o aniołkach i innych świetych czy o postaciach które widze...Ciekawi mnie temat jak wykorzystujecie ld?? Czasami w snach spotykam zmarłych, których znałam i próbuję z nimi rozmawiać o tamtej stronie, pytam czy czegoś chcą ode mnie, jak tam jest? Czy chcą mi coś przekazać?
|
|
|
|
|
|
Vamdou
|
19.06.2014 - 16:45
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 179
Dołączył: 04.10.2011
Nr użytkownika: 8595

|
Ej, Foks, a może już jesteś rozwinięty, co? Tylko tego nie dostrzegasz/nie pamiętasz/ktoś Ci wmawia inaczej? I nie musisz nic robić. Bo jeśli nie jesteś rozwinięty, to kiedy będziesz? Jutro? Za miesiąc? Rok, dwa, dziesięć? (A może nigdy?) A przez ten czas co? Będziesz niespełniony i nieszczęśliwy, bo będziesz uważał, że czegoś Ci brakuje? Co trzeba zrobić, żeby się rozwinąć/być rozwiniętym? I czy jest to proces, który można w ogóle zakończyć? "Taaaaak, teraz jestem rozwinięty... chlip, chlip".
LDki, jak dla mnie to zbyt niestałe środowisko, żeby tam coś ambitniejszego porobić.
|
|
|
|
|
|
Prozak
|
19.06.2014 - 22:32
|
Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
    
Postów: 50
Dołączył: 12.08.2012
Nr użytkownika: 9065

|
Oj, chyba się wypowiem. A żeby się wypowiedzieć będę musiał ustalić, co masz na myśli mówiąc "rozwój". Chodzi ci o "rozwój duchowy" w ogólnym pojęciu, cokolwiek to oznacza, czy raczej o coś co bezpośrednio podchodzi pod sens życia?
Bo dla przykładu, można zdobywać nowe umiejętności, mamy przecież wszystko co potrzeba, czas, miejsce gdzie wszystko jest możliwe - obszar wszelkich symulacji pod naszą kontrolą, kadra super wyszkolonych specjalistów w danej dziedzinie grupujących się w danych systemach przekonań którzy swoim doświadczeniem będą w stanie polepszyć symulację danej umiejętność np. jazdy konnej lub gry na skrzypcach. Nie wiem na ile to jest możliwe, ale z perspektywy teoretycznej jest to wykonalne.
Zauważ także, że sen czy astral, to całkiem nie przetarte szlaki, na ziemi mało co nie zostało odkryte, ale tam, to co innego. Nie mówię to o odkryciach związanych z lokacjami, lecz z swoistą "fizyką" snu i oobe. Chodzi mi o prawa rządzące tym światem, o niezmienniki na wszystkich fazach i odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania każdej osoby zajmującej się tą tematyką począwszy od aspektów samego procesu dostrajania a skończywszy na naturze człowieka.
No i kwestia religii, trudno przecież nie wierzyć w nic, choć wiara dla oobenauty nie jest już tak potrzebna. Bo oobe ma taka jedną kolosalną przewagę nad wszystkimi religiami na świecie które były, są i będą - a jest to empiryzm i wyklucza aspekt wiary. Po co mam wierzyć jakiemuś kapłanowi który prawi kazanie interpretując na różne sposoby słowa zapisany w jakimś katechizmie trwożonym na podstawie interpretacji książki która została przetłumaczona z wymarłego już języka z materiałów które zostały poddane starannej selekcji zwanej "kanonizacją", a które zostały napisane przez ludzi którzy opisywali - nie można wykluczyć ubarwień - życie człowieka, rzekomo żyjącego ok. 2000 lat temu. Można przecież wyjść z ciała i mieć gdzieś wiarę.
|
|
|
|
|
|
Zielarz Gajowy
|
20.06.2014 - 09:23
|
Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816

|
Tak jak po grzybach czy innych psychodelikach i od razu zaznaczam, że do niczego nie namawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! http://neurogeneticsinstitute.blogspot.com/Francis Crick - biolog molekularny, zdobywca nagrody Nobla za odkrycie struktury DNA przyznał blisko przed śmiercią w 2004 roku, że podczas swojego noblowskiego odkrycia był pod wpływem LSD, kiedy zobaczył w wizji wzorzec podwójnej helisy. Zresztą nie on jedyny, inni wybitni naukowcy, również nobliści, także przyznawali się, że dokonali swoich odkryć kiedy w ich synapsach krążyły substancje psychodeliczne (a ilu spośród nich się nigdy do tego nie przyznało?). Jeśli takie wyspecjalizowane informacje zostały zapisane w naszym DNA, a my globalnie dorastaliśmy przez tysiące lat do ich odczytania, to teraz jest chyba ostateczny czas, aby nauka w pełni otworzyła się na badanie takich substancji, zostawiając ignorancje i uprzedzenia wobec enteogenów, pokutujących od znanego nam wszystkim dobrze okresu wielkiej banicji tychże i sprowadzania ich do roli nic nie znaczącej używki. Psychodeliki mogą być narzędziami daleko wykraczającymi poza umysły naukowców, poza wielkie maszyny jak Wielki Zderzacz Hadronów w CERN, gdzie próbują zarejestrować jakąś niewidzialną cząstkę nadającą obiektom masę. Pojęcie świadomości jest największą zagadką ludzkości, jednocześnie świat nauki dał sobie wmówić, przy olbrzymich wysiłkach pewnych elitarnych grup politycznych, że enteogeny nie znaczą nic ponad halucynacje. W całym tym szaleństwie niektórzy zapewne nieśmiało stwierdzają, że straciliśmy tak wiele lat, tak wiele potencjalnie rewolucyjnych rozwiązań w psychiatrii, medycynie, biologii, fizyce i chemii, że skala tego jest wręcz niewyobrażalna. Badania naukowe nad psychodelikami przeprowadzane w okresie przed ich wyłączeniem ze świata nauki, ukazały ich potencjalnie dogłębny wpływ na wszelkie dziedziny ludzkiego życia. W psychiatrii i psychologii pomagały leczyć najbardziej skrajne przypadki zaburzeń psychotycznych, aspołecznych zachowań, depresji i innych zaburzeń na tle psychogennym; w medycynie odkrywano właściwości antynowotworowe, cytotoksyczne substancji zawartych w roślinach enteogenicznych, mające zbawienny wpływ dla pacjentów w ciężkich fazach choroby nowotworowej, a także depresji, zespołu przewlekłego zmęczenia przekładających się na ogólny stan zdrowia psychofizycznego danej jednostki; w biologii i chemii dzięki psychodelikom naukowcy doznawali olśnień i dokonywali odkryć, za które zdobywali często prestiżowe wyróżnienia, a nawe nagrodę Nobla. Wreszcie zwykli ludzie potrafili odzyskać z powrotem swoje życia, rozpalić wewnętrzny płomień pasji, choć nie zawsze ta droga była bezpieczna. Jednocześnie wielu z tych samozwańczych śmiałków psychonautyki wyrządziło sobie szkody natury mentalnej poprzez nieodpowiednie użycie tak potężnych narzędzi, ale ktoś musiał przecierać szlaki. Okryte niesławą i ignorancją enteogeny samoistnie przyciągały ciekawość ludzkich umysłów, a skoro świat nauki stracił nimi zainteresowanie (rzecz jasna z licznymi wyjątkami, ale całościowo będącymi i tak kroplą w morzu potencjalnych możliwości jakie wywołałoby uznanie psychodelików za oficjalne narzędzia nauk ścisłych i humanistycznych), badania na własną rękę robili obywatele właściwie wszystkich rozwiniętych krajów świata. To pokazało też siłę tych substancji. Korzystali z nich humaniści i ścisłowcy, za ich pomocą tworzona była sztuka, filozofia i nauka. Co jest tak niezwykłego w odmiennych stanach świadomości, że podświadomie wszystkich one fascynują? (IMG: http://4.bp.blogspot.com/-RkDOwFmjdqQ/UIqn046NZqI/AAAAAAAAAtM/GPK2ReRw0sQ/s320/217960_522661754416570_1281150771_n.jpg)
|
|
|
|
|
|
Prozak
|
20.06.2014 - 13:04
|
Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
    
Postów: 50
Dołączył: 12.08.2012
Nr użytkownika: 9065

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 20.06.2014 - 13:46)  Jakie, które dogmaty masz na myśli? Jaka reszta?
Dogmatem jest np. to, że dzisiaj jest piątek. Zapytaj kogokolwiek jaki dzisiaj mamy dzień? Wszyscy odpowiedzą, że np. piątek. Wczorajsi powiedzą, że czwartek, ale czy ten dogmat warto podważać? Jest taki dzień jaki jest, ale jak ktoś chce to niech z piątku zrobi se niedziele i nie pójdzie do roboty:)
Jeśli jakiś dogmat jest wg mnie logiczny to nie widzę powodu, aby go odrzucać. Dogmat ( gr. δόγμα) – w sensie ścisłym pojęcie używane tylko w teologii chrześcijańskiej. Oznacza naukę wiary zawartą w Objawieniu, której poprawna interpretacja jest ściśle określona przez Kościół. Dogmaty są przedmiotem refleksji teologii dogmatycznej. Obecnie, ze względu na rozbicie chrześcijaństwa, poszczególne odłamy i kościoły różnią się w ustalonych dogmatach, jak również w rozumieniu funkcji dogmatu w nauce wiary. Źródło: wikipedia
|
|
|
|
|
|
Foks
|
20.06.2014 - 16:53
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1043
Dołączył: 13.08.2012
Skąd: Astral full HD
Nr użytkownika: 9073

|
CYTAT(Prozak @ 20.06.2014 - 14:04)  Dogmat ( gr. ?????) ? w sensie ścisłym pojęcie używane tylko w teologii chrześcijańskiej. Oznacza naukę wiary zawartą w Objawieniu, której poprawna interpretacja jest ściśle określona przez Kościół. Dogmaty są przedmiotem refleksji teologii dogmatycznej. Obecnie, ze względu na rozbicie chrześcijaństwa, poszczególne odłamy i kościoły różnią się w ustalonych dogmatach, jak również w rozumieniu funkcji dogmatu w nauce wiary.
Źródło: wikipedia Dziękuję tym którzy trzymają sie tematu, w dupie mam rozchwianie równowagi i kolesi w koloradkach ogólnie unikam tego tematu bo nie chce mi sie gadać z nawiedzonymi. Powiem wam szczerze do czego ja wykorzystuje LD-ki nie mając już pomysłów na więcej. 1.Marzenia miejsca których nigdy nie widziałem, istoty których nigdy nie mógł bym wymyśleć. 2. Wiedza innych bytów której sam nie rozumiem ( muszą żyć jakby na innym świecie) 3. Badanie poprzednich wcieleń mimo iż nie wiem czy to prawda. 4.Ciekawią mnie wizje tuneli, jaskiń, jakiś podziemii chodze tam jakos bez sensu... 5. Strażnicy niektórych wrót (mówiąc o przeskoku z LD-ków gdzieś tam. 6. To co nazywają ,,rotą'' przeważnie czarnobiałe jakiegoś rodzaju baje...(postacie ze skrzydłami, jakby jakieś elfy tylko mniej filmowe''itp.) 7.Opiekunowie, czy postacie powiązane z przyrodą ciekawi rozmówcy. 8. ogólnie w samych ld-kach lubie: zatrzymywać czas, bawić się w telekineze, tworzyć lustra i rozmawiać tam ze zmarłymi, wznosić się, medytacja zawsze mną zarzuci w różne miejsca (jednego dnia znalazłem się w pomieszczeniu bez drzwi miał małe okienko, przeszedłem przez nie i spotkałem dwójke ludzi nic by nie było w tym niezwykłego tylko potrafili przybierać różne krztałty bez mojej woli jakby jedna myśl kilku tych co zagłębiają się w LD-kowanie ( wychodzenei z ciała czy inne stany) itd... Ciekawy rodzaj rozmów jakby z jaźni do jaźni niewerbalny przekaz... Powiem wam szczerze temat założyłem bo czuje niedosyt, potrafie wyśnić muzyke której nigdy nie słyszałem za pośrednictwem kogos tam;) I jeszcze jedno tak jakby ktoś we mnie siedział (wiecie momenty kiedy ,,śmierć cię powąchała'' ) takie ciarki też są spowodowane komunikacją dzięki czemu wiem co dobrze robie a co źle...w życiu... Dobra odpowiedz tam ,,widzimy Cię w zwierciadłach'' skoro tak by było to jesteśmy obserwowani w każdym odbiciu...
|
|
|
|
|
|
Prozak
|
20.06.2014 - 22:09
|
Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
    
Postów: 50
Dołączył: 12.08.2012
Nr użytkownika: 9065

|
Ciekawym i bardzo pouczającym doświadczeniem w świadomym śnie jest przybieranie postaci zwierząt. Często to robię "śniąc na jawie" i nawet w takim stanie potrawie dobrze wyjaśnić zachowanie np. kota w danych sytuacjach. Dzięki temu rozumiem czemu mój pupil lubi spać w takich pozycjach a nie innych, czemu lubi jak się głaszcze w tym a nie w innym miejscu, odpowiedzi na te pytania są oczywiste w tym stanie choć normalnie sam nie potrafił bym to wyjaśnić. Dochodzi nawet do sytuacji w których doświadczam uczuć czysto instynktownych, wykonuje wtedy czynności pod wpływem jakiegoś widzimisię kompletnie nie wiedząc czemu to służy, ale czując że taki wybór wykonać powinienem, a które mogę zaobserwować u swojego kota.
Co ciekawe, można doświadczyć złudzenia doznawania nowych zmysłów. W przypadku zmysłów które inne gatunki mają lepiej rozwinięte np. węch u psa, wzrok u sokoła to jest drobnostka. Schody zaczynają się w przypadku gdy zwierze posługuje się zmysłem który człowiek nie posiada np. echolokacją u nietoperza lub delfina. Wtedy mam do czynienia z pewnym rodzajem konwertowania na zmysły ludzkie. W przypadku echolokacji potrafię po pewnym czasie latania po lokacji, stworzyć schematyczny obraz przestrzeni, gdzie przestrzeń i obiekty w nim zawarte są nadpisywane w miejscu na którym używam echolokacji. I w tym momencie mimo złudzenia posługiwania się nowym zmysłem, wiedziałem gdzie się znajduję tylko dlatego, że widzę to miejsce oczyma mojej wyobraźni. Podobny efekt zaobserwowałem na „Niewidzialnej Wystawie” w Warszawie. Pomieszczenia do dziś dobrze pamiętam mimo że nie widziałem ich na oczy, wiedzę je oczyma wyobraźni. W przypadku węża, który dobrze rozpoznaje drgania, mogę za pomocą jego zmysłu określić w którym kierunku, jak daleko, uderzył obiekt z daną siłą i na jakiej powierzchni. Mimo to wiedzę w wyobraźni schematyczną reprezentację tych wartości bez podawania szczegółów. Zwierzęta te nie korzystają z wyobraźni w sposób wizualny tak jak ja.
I tu chciałbym zakreślić i wyróżnić tą granice w snach. W teorii nie da się doświadczyć zmysłów których nie posiadamy fizycznie, mimo że LD jest tak uniwersalne w kreacji. Nie wieże w to! Jeśli przyjmiemy, że sen nie zamyka się tylko w obrębie nocnej aktywności elektrycznej mózgu lecz wybija się daleko poza obrys naszej czaszki – a tym zajmuje się właśnie to forum – możliwe stało by się doświadczanie w taki sposób w jaki to robią inne organizmy nawet nie pochodzące z tej planety lub żyjące w innym rodzaju środowiska np. ameba ponieważ nie wymagało by to posiadania odpowiednich obszarów mózgu odpowiedzialnych za interpretacje informacji ze zmysłu. To, że doświadczamy sny z wykorzystaniem symulacji dla zmysłów fizycznych wynika wyłączeni z przyzwyczajenia, wygody i ze względów praktycznych.
Wiem, że to temat na dłuższą dyskusje więc postarałem się tylko powierzchownie zarysować problematykę tej idei. Rozwój poprzez doświadczanie jest fajne, ale rozwój poprzez doświadczanie zmysłów które normalnie nie da się doświadczyć jest epickie.
|
|
|
|
|
|
Woytas74
|
22.06.2014 - 23:48
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
CYTAT(izabelagr93 @ 19.06.2014 - 15:00)  Czasami w snach spotykam zmarłych, których znałam i próbuję z nimi rozmawiać o tamtej stronie, pytam czy czegoś chcą ode mnie, jak tam jest? Czy chcą mi coś przekazać? spotykasz swoich przewodników, którzy przybierają obraz osób, których znałaś aby się z Tobą łatwiej i lepiej kontaktować. Czy chcą Ci coś przekazać? Tak i dla tego się z Tobą kontaktują. @konopix trochę to obcesowe ale śmiesznie prawdziwe.
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|