oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Obce Postacie W Moim Pokoju
isetto
post 14.02.2015 - 13:46
Post #1


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Witam
chcialem wam opisac moj problem i prawdopodobna przyczyne, moze cos doradzicie, moze oni znikna.
Kiedys czytalem, ze podczas wyjscia z ciala mozna spotkac obce byty, ale (udalo mi sie kilka razy wyjsc z ciala) nigdy ich nie spotkalem. Za to jakis czas temu rozmawialem ze znajomym o oobe i opowiedzial mi historie jak jego kumpel mial wyjscie z ciala i spotkal jakiegos strasznego ducha i do dzisiaj ten duch go straszy nawet gdy nie wychodzi z ciala. Odpowiedzialem, ze mozliwe ze kogos w astralu spotkal, ale to ze na codzien ten duch go straszy wysmialem.

Duch ten chyba uslyszal, ze sie z niego smieje i postanowil mnie odwiedzic. Otoz pewnej nocy gdy polozylem sie spac zaczalem sie relaksowac, mialem lekki paraliz senny no i sie zaczelo... Poczulem, zobaczylem, ze drzwi do mojego pokoju sie otwieraja i jakas postac zaczyna wchodzic. Czulem bardzo wyraznie obecnosc tej istoty, zwizualizowala mi sie jako kostucha, taka jak w heroes 5, w czarnej szacie z kapturem na glowie i kosa no i stoi sobie przed moim lozkiem. Wtedy przypomnialem sobie, ze w kreskowkach tak czesto pokazywali nadchodzaca smierc... bylo strasznie, ale nie umarlem :)

Wazna rzecz: nie wyszedlem wtedy z ciala, ale mozliwosc obserwacji mialem taka jak podczas oobe. Mialem zamkniete oczy, ale bardzo wyraznie widzialem otwierajace sie drzwi i wchodzacego goscia.

Nastepnie odwrocilem glowe w strone polki z taka wneka, zeby nie widziec kostuchy i tutaj nie wiem czy juz mialem otwarte normalnie oczy, czy dalej widzialem zza zamknietych oczu. We wnece tej pojawila mi sie lysa demoniczna glowa, sama glowa bez tulowia i patrzyla sie na mnie. Na tamten moment myslalem, ze nie mozna bac sie bardziej, ale nowi lokatorzy chyba postanowili mnie przyprawic o zawal serca. Do kostuchy i demonicznej glowy doszedl ich kolega; jakis czarny stwor, ktory zaczal sie wspinal po moim lozku (jest pietrowe). Takiego przyplywu adrenaliny nie mialem od kiedy na lsd pojawily mi sie zombie i jeden zabil moja dziewczyne...

Noc dopiero sie zaczynala, a ja juz mialem dosyc obecnosci tej mrocznej trojcy, wiec zaczalem myslec jak sie z nimi uporac. Na szczescie! Harry Potter! Przypomniala mi sie scena jak Lupin pokazywal uczniom bogina, a uczniowie musieli sobie go wyobrazic jako cos smiesznego, zabawnego. Harry Wyobrazil sobie dementora hehe. Wiec na tamten moment postanowilem byc czarodziejem w swoim wlasnym domu i wyobrazic sobie te postacie jako cos zabawnego. Udalo sie strach odszedl, pojawil sie dobry humor i moglem normalnie zasnac.

Pare dni pozniej ojciec wyslal mi ksiazke pt ' Tajemne moce umyslu' Leszka Żądło. Pisal o terapiach regresywnych czyli o tym jak 'zrzucic bagaz' z poprzednich wcielen. Aby to zrobic trzeba byl cofnac sie do poprzednich zyc. W efekcie doznaje sie roznych strasznych wizji z poprzednich wcielen. Napisal rowniez, ze czesc osob obcujac z tymi wizjami miala stany bliskie chorobom psychicznym. Zaznaczone bylo rowniez, ze te terapie byly robione w grupach z ludzmi, ktorzy sie na tym znaja.

Na poczatku pomyslalem ze sam nie bede tego robil bo skoro oni byli w grupie (bylo im razniej w przypadku zobaczenia strasznych rzeczy) to jeszcze mieli specjalistow, ktorzy wiedzieli jak dzialac w ekstremalnych przypadkach, ktore tutaj sie czesto przydarzaly. Niestety mozliwosci pojscia na taka sesje nie mialem, a ciekawosc narastala. Stwierdzilem, ze sobie sproboje, a co tam.

Przy pierwszych probach mialem tylko rozne bole, klucia, ktore wystepowaly bardzo czesto wg ksiazki. Dopiero po jakims czasie stalo sie cos takiego: Polozylem sie spac zrelaksowalem sie, przy czym po historii z mroczno-wesola trojca co noc mam leki ze ich znowu spotkam i w sumie boje sie chodzic spac, no ale to taka mala dygresja. Wiec polozylem sie, zrelaksowalem, zaczalem gleboko oddychac, w celu osiagniecia wizji z poprzednich wcielen. Lek spotkania tamtych stworow narastal, ale kontynuowalem. Nagle poczulem obecnosc jakiejs istoty, byla zla to wiedzialem napewno, ale to nie byla, ani kostucha, ani glowa, ani ten czarny od wspinaczki. Nie wiedzialem co to bylo, ale wiedzialem, ze jest blisko, bardzo blisko. W pewnym momencie otworzylem oczy i nade mna wisial bialy demon z czarnymi oczami i sie na mnie gapil, byl tak kure**sko straszny, ze myslalem ze zejde. Na zadnym filmie nie widzialem tak strasznej postaci, a jeszcze mnie zaskoczyl bo wisial 50 cm od mojej twarzy, a z tak bliska zadnego stwora jeszcze nie widzialem.

No i problem mam taki, ze idac spac mam leki, ze znowu cos spotkam. Poki co nie przeszdadza mi to normalnie funkcjonowac; nie mam problemow z zasnieciem, ale najbardziej sie obawiam, ze znowu mi sie cos strasznego pokaze i to tak bardzo ze zawalu dostane, a to niebyloby za wesole...;/

Jakies rady?





Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi (1 - 16)
Bezimienny Wiatr
post 14.02.2015 - 14:07
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Rozkaż Tym istotom się wynosić. Wyrażaj sprzeciw przed snem, nie pozwalaj na jakąkolwiek ingerencję zewnętrznych sił w Twoją przestrzeń, strefę śnienia, umysł. ŻADNYCH NEGOCJACJI. Nie łykaj bajek nt. MTJotów i innych takich. Polecam Ci książkę ''Sztuka Śnienia'' Castanedy. Odradzam Sugiera, Roberta Nobla, Bzome czy nawet Roberta Monroe'a, którzy nakłaniają do chodzenia za rączkę z tymi wszelakimi przebierańcami podającymi się za naszych opiekunów, wyższe ja itp.

http://archiwum.radionafali.com/teoria_cha..._2014-08-29.mp3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zyga
post 14.02.2015 - 16:18
Post #3


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Miewam podobnie. Mam dwa typy gości. Mili zachęcają do wyjść, chcą coś przekazać. Niemili zazwyczaj straszą, odbierają energię, a czasem świadomość. Generalnie robią wszystko, by mnie zniechęcić. Taką przeszkodę należy jakoś pokonać, najlepiej przez ignorancję. Nie jest to łatwe. Jak np. zignorować uczucie larw pełzających w uszach?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
.
post 14.02.2015 - 16:43
Post #4


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Validating


Notatnik


To był pewnie paraliż przysenny...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 14.02.2015 - 17:31
Post #5



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


? propos tego, co napisał Zyga, przypomniało mi się: http://ciemnanoc.pl/2013/11/29/klucz-do-al...ala-cienia-cz9/
Cokolwiek w tym tekście Vesanya nie zawarła, myślę że ciekawy to punkt widzenia i coś w tym może być.

A teraz coś od siebie.
Jeśli chodzi o demoniki, można się z nimi zaprzyjaźnić :)
To nie cuchnące i złe istoty, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, ale lustra, które pokazują nam i wywlekają na wierzch nasze najbrudniejsze zaniedbane aspekty siebie. To, co przy nich czujemy to nasze dawno nieprane "duchowe buty", w jakich hasamy :)
Jeśli traktujesz je jak złe, to sam stosujesz ich broń i stajesz się taki właśnie, jak ty odbierasz ich. Wciągasz się w tą grę. A kto ją zaczął? Trudno powiedzieć. Może ani oni, ani ty, tylko gdzieś jakieś schematy wryły się w tą kulturę i społeczeństwo w przeszłości..? W każdym razie jeśli wyciągniesz do nich przyjazną, współczującą, miłosierną dłoń, uważaj na siedzenie, bo może zaboleć, jak spadniesz z wrażenia :)

Ok, to było przesłanie ode mnie, a teraz trochę przykładów z życia wziętych. Tak w skrócie. Np. pewnego razu przy paraliżu odwiedziła mnie na jawie istota, która "atakowała mnie", a przynajmniej tak sądziłem. Czułem jej obecność i wygląd, choć znajdowała się za mną, a ja nie mogłem się obrócić, bo byłem sparaliżowany. Podjąłem z nią walkę, i pewnie bym przegrał, gdyby nie to, że paraliż powoli ustępował i gdy się obróciłem, owa istota nagle odpuściła i zniknęła. Potem ilekroć o niej pomyślałem, czułem zacisk na gardle i ucisk w klatce piersiowej (w trakcie dnia!). Tak było do momentu, aż przeprosiłem za moją agresywną reakcję i negatywny bezpodstawny osąd i zbratałem się z tą istotą :) Od tego momentu spokój ^^.
Innym razem rój duchów, czarnych dymnych, krążących przy suficie, jak dementorzy. Rzucili się na mnie. To było dawno. Jeszcze się modliłem. Modlitwy prawie nic nie dawały. Wiele lat później podobna sytuacja. Tym razem nie walczyłem, nawet nie próbowałem, a wręcz przeciwnie, wyraziłem miłość. Zanim zdążyłem poczuć na sobie na dobre atak owych istot, nagle wszystko się odmieniło, a jedyne co czułem to błogość i niemal łzy cisnące się na twarz.. ^^. Takie historie na jawie. A we śnie... pewnego razu spotkałem trupią istotę w podartym habicie. Zamiast się bać zacząłem podziwiać jaka ona piękna. Odmieniła się nagle na moich oczach nie do poznania. Nagle pojawiła się zdrowa i silna i piękna postać. Trochę się speszyła i uciekła :)

Wnioski wyciągnijcie sami.
Zachęcam do wypróbowania.
c:
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Luu
post 14.02.2015 - 17:51
Post #6


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Hej
1. Moim zdaniem powinieneś zastanowić się czy to były rzeczywiście inne byty, czy Twoje własne nieprzepracowane lęki np. przed duchami, się tak zamanifestowały :)

2. Jeśli jednak już dochodzisz do wniosku, że na prawdę coś spotkałeś, to pamiętaj, że po tamtej stronie jeśli coś manifestuje się jako wielkie i straszne to zazwyczaj jest małe i przestraszone (tak jak w fizyku zwierzęta stroszą sierść czy pióra aby wydawać się większe i straszniejsze dla przeciwnika), zło w czystej postaci nie musi uciekać się do takich sztuczek, ono po prostu jest, ale wbrew pozorom wcale nie tak łatwo je spotkać (na szczęście).
W każdym razie te różne byty, jeśli już im wejdziesz w dogę, to żywią się Twoim lękiem i po niego przychodzą, wiec najgorsze co możesz zrobić to się ich bać! Myślę, że metoda Pottera, którą opisałeś już jest dużo lepsza :D
Jeśli zaś spotykasz ducha, zazwyczaj to czego on chce to tylko zrozumienie i szacunek. Nalezy się przywitać i zapytać po co przyszedł :).

3. Nie zaszkodzi stosowanie różnych metod ochronnych np. mogą być afirmacje czyli powtarzasz jakąś formułkę, której nadajesz moc ochronną (np. katolicy odmawiają modlitwę do anioła stróża, ale tak na prawdę to może być cokolwiek w co Ty wierzysz), mogą być też bariery mentalne, czyli wizualizujesz sobie np. płaszcz któremu nadasz moc, aby cię chronił itp.
Czasem pomaga też zwykły prysznic, woda, oprócz własności myjąco relaksujących :) ma też pewne właściwości duchowe, oczyszczające.

A Leszek Żądło? facet dużo wie, ale moim zdaniem, dobrze czytać z ochroną :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 14.02.2015 - 21:07
Post #7



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Z mojego doświadczenia takie "ochrony" prawie nic nie dają, a jedynie nastrajają nasz umysł jeszcze bardziej do pozycji bojowej i mnożymy wtedy adekwatne do tego skutki... :/

Uważam, że takie przygody to świetna okazja do nauczenia się mądrych życiowych prawd odnośnie relacji pomiędzy istotami doznającymi skrajnych, nieraz przeciwstawnych, wzorców energetycznych.. To jak bardzo jesteśmy ze sobą powiązani, zależni, jak bardzo jesteśmy jednym i tym samym.. Włączcie tylko empatię i zobaczcie, że te same emocje, krzywdy, cierpienia, które siedzą w tych istotach, nieraz dotyczą i nas... One swoim działaniem wołają, krzyczą wręcz o pomoc, o zrozumienie, o współczucie, o przygarnięcie, o miłość... każda istota pragnęła, pragnie i będzie pragnęła miłości, to jedyny "towar", jaki w życiu ma sens i wokół niego wszystko się kręci, pod różnymi postaciami.. I nie chodzi tylko o miłość romantyczną czy erotyczną, ale o miłość jaka jest... szeroka i głęboka, wspaniała...

A jak ktoś się boi "strasznych postaci", polecam zastanowić się i zdać sobie sprawę z tego, o ile bardziej strasznym doświadczeniem jest utrata kogoś bliskiego, czy strata nadziei, wiary w coś, w kogoś, czy już nawet w cokolwiek czy kogokolwiek..
Tam, jak w powyższych opowiadaniach, masz fizycznie strach przed sobą, możesz złapać go za rogi, zatańczyć, zagrać, stawić mu czoła, walnąć z dyńki...
Zaś z psychiką trochę już trudniej, bo wróg często jest niewidzialny :/

Pozdrawiam.. ^^
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 14.02.2015 - 21:18
Post #8


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




(IMG:http://pobierak.jeja.pl/images/5/f/e/9287_najwiekszy-wrog-swiata.jpg)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
aumakumma
post 14.02.2015 - 21:18
Post #9


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


https://www.youtube.com/watch?v=nPXeatciX-s
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Luu
post 14.02.2015 - 21:32
Post #10


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Paweł fajny link wstawiłeś, przy czym tak jak tam jest napisane, jeśli duch znajduje się w fazie upadku, to nie wiem czy od przeczytania jednego tekstu nękania i lęki w nocy znikną?, choć to byłoby piękne oczywiście i tego każdemu życzę :), jednak jakby okazało się, że to nie takie proste to...

...amulety, afirmacje, bariery mentalne to są takie atrapy, które nie są celem, ale środkiem, który pomaga przepracować te wzorce z podświadomości, które nas straszą. Przy czym oczywiście warto pamiętać, żeby
"Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać." /Anthony de Mello/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post 15.02.2015 - 00:55
Post #11


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Allanntaniel @ 14.02.2015 - 14:07) *
Rozkaż Tym istotom się wynosić. Wyrażaj sprzeciw przed snem, nie pozwalaj na jakąkolwiek ingerencję zewnętrznych sił w Twoją przestrzeń, strefę śnienia, umysł.

Tak abstrachując i czysto filozoficznie.
Mogę zapytać skąd wniosek że masz jaką kolwiek władzę nad tym co się dzieje poza? Twoje żądania mają jakąkolwiek moc?
Powiem jak prawnik - wiszenie demona 50cm nad Twoją facjatą to już jest wkroczenie w Twój obszar czy nie?
Czy gdy lwica dusi gazelę zaciskając pysk na jej thawicy ma na uwadze jej prośby "nie wtrącania się w jej przestrzeń życiową"?

Takich tylko kilka pytań odnośnie dziwnych zasad które nie wiadomo jak powstały i kto je wymyślił.
Albo wiadomo - czy śniącemu może stać się coś złego z powodu jego snu ? - Nie!!!!! Co najwyżej za przeproszeniem zesrasz się w gacie za sprawą swojej własnej wyobraźni.
Jakby ten demon istniał - I Cię tak bardzo nienawidził to nie widzę żadnych przeszkód aby Cię zabił ot tak w mgnieniu oka - to tak samo prawdopodobne - jak moce nie życzenia sobie czyjejś obecności.
A jednak większość ludzi opisuje takie przypadki i nic im nie jest. Ja również miałem paraliże i bliskie spotkania - z wyobraźnią napędzoną strachem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 15.02.2015 - 01:16
Post #12


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




odpowiedziałem na PW. Nie moge sie wciagnac w forumowe dyskusje znow! :) bo mnie Zielarz Gajowy dopadnie i bedzie masakra :D
Go to the top of the page
 
+Quote Post
MadziaKK
post 15.02.2015 - 12:26
Post #13


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(isetto @ 14.02.2015 - 13:46) *
Witam
chcialem wam opisac moj problem i prawdopodobna przyczyne, moze cos doradzicie, moze oni znikna.
Kiedys czytalem, ze podczas wyjscia z ciala mozna spotkac obce byty, ale (udalo mi sie kilka razy wyjsc z ciala) nigdy ich nie spotkalem. Za to jakis czas temu rozmawialem ze znajomym o oobe i opowiedzial mi historie jak jego kumpel mial wyjscie z ciala i spotkal jakiegos strasznego ducha i do dzisiaj ten duch go straszy nawet gdy nie wychodzi z ciala. Odpowiedzialem, ze mozliwe ze kogos w astralu spotkal, ale to ze na codzien ten duch go straszy wysmialem.

Duch ten chyba uslyszal, ze sie z niego smieje i postanowil mnie odwiedzic. Otoz pewnej nocy gdy polozylem sie spac zaczalem sie relaksowac, mialem lekki paraliz senny no i sie zaczelo... Poczulem, zobaczylem, ze drzwi do mojego pokoju sie otwieraja i jakas postac zaczyna wchodzic. Czulem bardzo wyraznie obecnosc tej istoty, zwizualizowala mi sie jako kostucha, taka jak w heroes 5, w czarnej szacie z kapturem na glowie i kosa no i stoi sobie przed moim lozkiem. Wtedy przypomnialem sobie, ze w kreskowkach tak czesto pokazywali nadchodzaca smierc... bylo strasznie, ale nie umarlem :)

Wazna rzecz: nie wyszedlem wtedy z ciala, ale mozliwosc obserwacji mialem taka jak podczas oobe. Mialem zamkniete oczy, ale bardzo wyraznie widzialem otwierajace sie drzwi i wchodzacego goscia.

Nastepnie odwrocilem glowe w strone polki z taka wneka, zeby nie widziec kostuchy i tutaj nie wiem czy juz mialem otwarte normalnie oczy, czy dalej widzialem zza zamknietych oczu. We wnece tej pojawila mi sie lysa demoniczna glowa, sama glowa bez tulowia i patrzyla sie na mnie. Na tamten moment myslalem, ze nie mozna bac sie bardziej, ale nowi lokatorzy chyba postanowili mnie przyprawic o zawal serca. Do kostuchy i demonicznej glowy doszedl ich kolega; jakis czarny stwor, ktory zaczal sie wspinal po moim lozku (jest pietrowe). Takiego przyplywu adrenaliny nie mialem od kiedy na lsd pojawily mi sie zombie i jeden zabil moja dziewczyne...

Noc dopiero sie zaczynala, a ja juz mialem dosyc obecnosci tej mrocznej trojcy, wiec zaczalem myslec jak sie z nimi uporac. Na szczescie! Harry Potter! Przypomniala mi sie scena jak Lupin pokazywal uczniom bogina, a uczniowie musieli sobie go wyobrazic jako cos smiesznego, zabawnego. Harry Wyobrazil sobie dementora hehe. Wiec na tamten moment postanowilem byc czarodziejem w swoim wlasnym domu i wyobrazic sobie te postacie jako cos zabawnego. Udalo sie strach odszedl, pojawil sie dobry humor i moglem normalnie zasnac.

Pare dni pozniej ojciec wyslal mi ksiazke pt ' Tajemne moce umyslu' Leszka Żądło. Pisal o terapiach regresywnych czyli o tym jak 'zrzucic bagaz' z poprzednich wcielen. Aby to zrobic trzeba byl cofnac sie do poprzednich zyc. W efekcie doznaje sie roznych strasznych wizji z poprzednich wcielen. Napisal rowniez, ze czesc osob obcujac z tymi wizjami miala stany bliskie chorobom psychicznym. Zaznaczone bylo rowniez, ze te terapie byly robione w grupach z ludzmi, ktorzy sie na tym znaja.

Na poczatku pomyslalem ze sam nie bede tego robil bo skoro oni byli w grupie (bylo im razniej w przypadku zobaczenia strasznych rzeczy) to jeszcze mieli specjalistow, ktorzy wiedzieli jak dzialac w ekstremalnych przypadkach, ktore tutaj sie czesto przydarzaly. Niestety mozliwosci pojscia na taka sesje nie mialem, a ciekawosc narastala. Stwierdzilem, ze sobie sproboje, a co tam.

Przy pierwszych probach mialem tylko rozne bole, klucia, ktore wystepowaly bardzo czesto wg ksiazki. Dopiero po jakims czasie stalo sie cos takiego: Polozylem sie spac zrelaksowalem sie, przy czym po historii z mroczno-wesola trojca co noc mam leki ze ich znowu spotkam i w sumie boje sie chodzic spac, no ale to taka mala dygresja. Wiec polozylem sie, zrelaksowalem, zaczalem gleboko oddychac, w celu osiagniecia wizji z poprzednich wcielen. Lek spotkania tamtych stworow narastal, ale kontynuowalem. Nagle poczulem obecnosc jakiejs istoty, byla zla to wiedzialem napewno, ale to nie byla, ani kostucha, ani glowa, ani ten czarny od wspinaczki. Nie wiedzialem co to bylo, ale wiedzialem, ze jest blisko, bardzo blisko. W pewnym momencie otworzylem oczy i nade mna wisial bialy demon z czarnymi oczami i sie na mnie gapil, byl tak kure**sko straszny, ze myslalem ze zejde. Na zadnym filmie nie widzialem tak strasznej postaci, a jeszcze mnie zaskoczyl bo wisial 50 cm od mojej twarzy, a z tak bliska zadnego stwora jeszcze nie widzialem.

No i problem mam taki, ze idac spac mam leki, ze znowu cos spotkam. Poki co nie przeszdadza mi to normalnie funkcjonowac; nie mam problemow z zasnieciem, ale najbardziej sie obawiam, ze znowu mi sie cos strasznego pokaze i to tak bardzo ze zawalu dostane, a to niebyloby za wesole...;/

Jakies rady?


Ostro... Ksiazki pana Leszka nie polecam. Zieje strachem, i niemoca.

Polecilabym cochiaz dwa fragmenty z tego, co napisal Bob Monroe. W pierwszej czesci, jak opisuje swoje "pierwsze" wyjscia, w jednym z nich napadla go jakas bestia, oplotla dookola szyi, jesli dobrze pamietam. Na pomoc wezwal kogos, tamten stwora zwyczajnie zabral. Po kilku latach co najmniej, mial wyjscie z ciala, w ktorym... pomogl sobie samemu. Zobaczyl, juz bez strachu, ze ta bestia byl kot i go zabral. Jesli ktos bedzie tak mily, znajdzie odpowiednie fragmenty w ksiazce i poda strony chociaz :)

Kiedys, jak przestalam wierzyc we wszytko i moc kogokolwiek, ze moze mi pomoc, zawolalam wlasnie Roberta Monroe... I jakos sie udalo. :)

Pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
isetto
post 15.02.2015 - 13:31
Post #14


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Wczoraj przed pojsciem spac poszedlem z nastawieniem, ze jesli kogos spotkam to sie poprostu z nim ladnie przywitam i jak bedzie chetny to porozmawiam. Przyjme to bez strachu, a z akceptacja. No i nie bylo zadnego strachu, nawet prawie udalo mi sie wyjscie z ciala :)
Wyzej ktos napisal, ze sa ksiazki mowiace o tym, by nie wdawac sie w relacje z zadnymi istotami, ale sa tez takie, ktore mowia o tym by wdawac sie w relacje. Wydaje mi sie, ze to co autor ksiazki napisze jest efektem tego co go spotkalo i stad badz sprzeciw wobec istot, badz akceptacja. Zauwazylem, ze w wielu ksiazkach filozoficznych, duchowych jedna mowi, zeby robic to i to, a druga mowi zeby tego wlasnie nie robic. Doszedlem do wniosku, ze wszystko trzeba samemu przerobic i sprawdzic co mi odpowiada, a co nie i tak postepowac. Bo wszystkie te ksiazki sa odbiciem subiektywnych przezyc autora i to co jemu pasuje moze komus nie odpowiadac. Temat oobe, ld i tych kwestii jest to bardzo mglista nauka i w sumie nic nie jest pewne, wszelkie informacje to czyjes gdybania, niczego nie mozna brac za pewniak, wiec najlepiej samemu eksperymentowac i wysnuwac wnioski. Oczywiscie nie wykluczam posilaniem sie czyimis informacjami, doswiadczeniami poporstu trzeba sprawdzic czy dzialaja one na mnie. Jesli tak to stosowac, jesli nie szukac dalej.

W moim przypadku faktycznie zadzialalo to co ktos napisal, zeby kierowac sie empatia, miloscia, nie strachem. Dziala i bede sie tego trzymal :)

Jeszcze jedna rzecz mi sie przypomniala. Podobno Tesla codziennie wychodzil z ciala i dowiadywal sie roznych informacji od roznych istot i przez to wynalazl bodajze ponad 300 patentow. Zauwazcie ze ten gosc wybiegal o jakies 200-300 lat wprzod poza swoja epoke. On 'wymyslil' bezprzewodowy przesyl energii elektrycznej, energie z eteru, silniki magnetyczne. Nad przesylem bezprzewodowym dopiero teraz eksperymentuja i slabo im to idzie. Do silnikow magnetycznych ludzie jeszcze nie dojrzeli nie mowiac juz o energii z eteru. Wydaje mi sie, ze faktycznie mozliwe bylo, ze spotykal rozne istoty, ktore mu podpowiadaly to i owo.

Podobnie (podobno) bylo z Johnem Searlem w wieku 14 lat pod wplywem snow zbudowal generator antygrawitacji no i swoiste perpetuum mobile.

Zastanawiam sie czy to faktycznie moze byc prawda. Rozmawialem z paroma fizykami, ludzmi nauki, ktorzy tez twierdza, ze informacje sa wszedzie, nalezy sie tylko do nich dostroic by je pozyskac. Co o tym sadzicie?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 15.02.2015 - 13:59
Post #15



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Deimond @ 15.02.2015 - 00:55) *
Tak abstrachując i czysto filozoficznie.
Mogę zapytać skąd wniosek że masz jaką kolwiek władzę nad tym co się dzieje poza? Twoje żądania mają jakąkolwiek moc?
Powiem jak prawnik - wiszenie demona 50cm nad Twoją facjatą to już jest wkroczenie w Twój obszar czy nie?
Czy gdy lwica dusi gazelę zaciskając pysk na jej thawicy ma na uwadze jej prośby "nie wtrącania się w jej przestrzeń życiową"?

Zależy jakie żądania. Jeśli jak już wcześniej to opisałem, ktoś wprowadza się w pozycję bojową i nastawia na nienawiść, itp. to automatycznie na płaszczyźnie intencji wyraża żądania o podobnym charakterze, nawet jak myśl mówi co innego. Jeśli się to przejrzy i uczyni jak też wyżej opisałem... cóż, mnie to pomogło i czuję, że to działa i się trzyma kupy ^^ :)
Jeśli chodzi o to, kto ma władzę, uważam, że to my mamy władzę, lecz popuszczamy jej ile wlezie, żeby doświadczyć tego i owego, ale cały czas jesteśmy asekurowani. Zdziwiłem się raz z jaką mocą odprawiałem egzorcyzm na samym sobie we śnie. Byłem wówczas w 3 miejscach na raz: jako obserwator sytuacji, jako wypędzający spokojny i niesamowity mocarz i jako nieprzytomne cielsko leżące nieopodal, z którego wychodziła rozwścieczona, ale całkowicie bezradna demonica ^^.
Nie raz miałem przygody z takimi, ale nic mi się ostatecznie złego jakoś nie stało, a wyciągnąłem z tego niezłe lekcje, które nie wiem jak inaczej bym wyciągnął. Pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Maraja
post 27.04.2015 - 16:04
Post #16


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy




Cześć, prowadzę badania dotyczące paraliżu sennego i wszystkich towarzyszących mu okoliczności. Widzę, że Wasze historie są na prawdę niesamowite i mogłyby znacznie ubogacić moje dane do analizy. Szukam powiązań pomiędzy strukturą osobowości i zaburzeniami sennymi (jako że np. bezdech senny czy koszmary nocne mogą powodować mikrowybudzenia, a one z kolei predysponują do doświadczania nadzwyczajnych doświadczeń na jawie) a skłonnością do doświadczania paraliżu sennego. Tutaj jest link do mojej ankiety online na ten temat:

http://www.ankietka.pl/ankieta/173735/paraliz-senny.html

Jeśli ktoś ma chęć, otrzyma w ciągu kilku dni swój indywidualny wynik testu osobowości oraz kwestionariusza diagnozującego zaburzenia snu. Chętnie też podzielę się tym, co mówią o tym zjawisku dotychczasowe badania naukowe, choć było ich niewiele. Pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post 27.04.2015 - 16:58
Post #17


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik



No w końcu :) Chętnie poczytam o tych badaniach:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park