Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Jak Pozbyć Się Hipnagogow ?, i moje poboczne pytanie
Kajetanmalyevil
post 03.04.2015 - 03:36
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 286
Dołączył: 11.09.2007
Skąd: Nowy Targ (Podhale)
Nr użytkownika: 2045




Witam, dawno mnie tutaj nie było, widze ze wiele osób od Nas odeszło, ale tez wiele przybyło :) Widze tez ze tematyka OOBE i nie tylko stale sie rozwija, milo czytać znów Wasze nowe doświadczenia i udoskonalone metody. Dziękuję Moderatorom ze utrzymują forum w starym dobrym klimacie utrzymując porządek i Wam użytkownicy za wymienianie sie nowymi doświadczeniami, poglądami i dyskusjami dzięki którym forum żyje :)

Chciałbym sie Was poradzić odnośnie Hipnagogow/paraliżów sennych i stanów przejścia miedzy snem a jawa, jednakze pytania i zachecenie do dyskusji nie bedzie takie jak to zwykle bywa w takich tematach (CHYBA), by nie marnować Waszego czasu (tych kilkunastu cennych sekund) podzielę temat na dwie części:

1/. Temat powszechnie znany i "lubiany" mianowicie Hipnagogi/Paraliz senny - Od pewnego czasu siostra zaczela mi sie skarzyc na dokuczliwe i częste Hipnagogi/paralize podczas ktorych :

a. Występują szumy o jednostajnym tonie
b. Poczucie obecności osoby trzeciej bardzo wrogo nastawionej

Mianowicie w skrócie - Z czesem pogłębiają jej sie te stany i dochodzi coraz więcej hipnagogow, nie zagłębiała sie w tematy Ezoteryczne, po prostu samo z siebie jej sie zaczęło to dziać i tutaj moje pytanie:
Jak zapobiec występowaniu paraliżów? Nie interesują mnie odpowiedzi typu "powinna to wykozystac do OOBE w taki czy inny sposob" czy "powinna to poznać bo boi sie nieznanego" czy w tym stylu bo ona sie Ezoteryka nie interesuje, chodzi mi o Wasze rady które pomogłyby jej (chętnie widziane Wasze przypadki i sposoby na radzenia sobie z takimi rzeczami jak zaczynaliście stawiać swoje pierwsze kroki w tym temacie) opanować strach i wybudzać się z tego stanu bez ataków paniki lub najlepiej kontrolować/wpływać na to aby moc całkowicie zniwelować ten problem lub maksymalnie załagodzić hipnagogi.


2/. Pytanie o mniejszym dla mnie priorytecie:

Zaobserwowaliście jakieś wspólne cechy podczas występowania hipnagogow które sa podobne do siebie w zależności od nasilenia poszczególnych emocji podczas dnia? (przykładowo, sporo stresu hipnagogi bardziej nieprzyjemnie, interesuje mnie czy można jakoś wpłynąć na stan przed i podczas wyjścia (oczywiście wiem ze nastawienie wiele zmienia i naprawdę wiele czynników ale chciałbym sie skupić na obserwacji głownie konkretnych wytycznych(które podam) odnośnie tych konkretnych emocji, gdy podczas dnia bardzo sie stresowaliśmy, martwiliśmy czy mieliśmy spokojny dzień podczas występowania hipnagogi byli bardziej nieprzyjemne czy zauważyliście ze sa one bardziej nasilone/słabsze oraz porównywalne w jakimś stopniu do odczucia sprzed czasu gdy sie położyliśmy (odzwierciedlenie/przeciwieństwo poprzedniego nastroju) czy podczas jeszcze silnego odczuwania emocji ale nie tak silnego zeby przeszkadzało na podjęciu próby oobe co odczuwaliście po wyjściu i trzeci gdy kładliście z odczuciem emocji jaki mieliście poranek po przebudzeniu np i na odwrót jak to ma wyglądać:


Emocje(Stres/Smutek/pozytywny w skali 1-10) -- "ochłoniecie z emocji" -- Nasilenie(hipnagogow w skali nasilenia/natręctwa 1-10 )

Np.

Smutek6-poprawa nastroju 4- Hipnagogi 8 / Humor pozytywny-6 stres-5 hipnagogi-9 /

Oraz podobne lecz z wyjściem, przykładowo :

Smutek-wyjście niemile-pozytywne przebudzenie rano itp.

Z góry Dziękuję za Pomoc i Pozdrawiam :

KKS
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi (1 - 6)
Pavveł
post 03.04.2015 - 10:00
Post #2


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Ja odpowiem tylko na b. Poczucie obecności osoby trzeciej bardzo wrogo nastawionej, bo z tym mam największe w moim przypadku doświadczenie...
Przyjmijmy, że to rzeczywiście są hipnagogi, nawet gdyby to było coś innego...
Jeśli traktować to jako wytwór własnej podświadomości, to solucja być może wyglądałaby np. tak, żeby to sobie uświadomić. Jeśli zaczynamy czuć obecność wrogo nastawionej istoty pamiętajmy, że tu siła fizyczna na nic się zda, to się dzieje na planie niefizycznym, lub w umyśle. Tak więc trzeba się skupić całkowicie na myślach i ich zależnościach, jeśli chcemy to mieć pod kontrolą. Jeśli reagujemy strachem na strach, agresją na agresję, wzmacniamy jedynie to. Jeżeli ktoś przybiera postać, która ma na celu przestraszenie kogoś, robi to dlatego, że boi się, że ten ktoś zrobi coś, czego tamta osoba się obawia właśnie. Trzeba uświadomić więc tamtą osobę, że się tego nie zrobi i nie ma czego się bać, wówczas i ona stanie się przyjaźnie nastawiona.
Także gdy poczujemy strach/wrogość i od razu interpretujemy to jako wina tej odwiedzającej nas istoty (niezależnie czy ona jest rzeczywiście autonomiczną jednostką czy wytworem naszej jakiejś części świadomości), wówczas odbijamy piłeczkę, która do nas wraca, żywimy gniew, który zostaje w nas plus wzmacnia przyczynę, z której jak wówczas sądzimy powstał. Moja propozycja w tym przypadku to jak poczujemy pierwsze symptomy wrogości/strachu, to nie osądzać na zewnątrz, ale poszukać w sobie.
Może tak być np. że właśnie dlatego, że osądziło się bezpodstawnie tą istotę o niecne intencje i czyny, ona taka się dla nas stała.
Jeśli więc chcemy, by była przyjaźnie nastawiona, my też bądźmy przyjaźnie nastawieni.
To nie suche teorie, tylko wnioski wyciągnięte na własnym doświadczeniu.
Kiedyś próbowałem walczyć z takimi wizytorami, próbowałem nawet się modlić i wszystko to z mniejszym lub większym skutkiem, ale nadal dalece słabym w stosunku do oczekiwanych rezultatów. Gdy z biegiem lat i wiedzy i doświadczeń zmieniłem taktykę na podejście z miłością, szacunkiem, troską, empatią... wówczas wszystko się zmieniło na lepsze :) Raz atak ledwo co się zaczął, gdy poczułem tą obecność i tą wrogość i negatyw, nie potraktowałem tego jako coś strasznego, czego powinienem się bać, ani z czym walczyć, ale przywitałem owe istoty, życzyłem im wszystkiego dobrego i myśląc tak szczerze (szczerość intencji to tu podstawa, bo na niej opiera się cała moc/skuteczność myśli). Pomyślałem też, że dziękuję ,ale nie chcę takiej "zabawy" i grzecznie odmówiłem, dając wyraźną wolę, że sobie nie życzę i że ta moja wola jest prawomocna, gdyż ja jestem gospodarzem siebie i w moim domu, do którego wtargnęli. Włączyłem też sobie chilloutową nutkę na mp3 :P Wówczas w moment sytuacja odwróciła się na wręcz przeciwną, poczułem niewysłowioną błogość i radość i pokój ^^.
Innym razem, gdy przy paraliżu odwiedziła mnie istota, którą potraktowałem jak intruza i zacząłem ją atakować (myślałem, że się broniłem), to w odwecie ona zaatakowała mnie (zaczęła się bronić). Spieraliśmy się tak z niecałą minutę może, jak zacząłem odzyskiwać władzę w ciele i chciałem się obrócić w jego stronę, wówczas choć czułem, że jakby chciał to by bez problemu zwyciężył tą mentalną walkę, to po prostu odpuścił i zniknął. Gdy już za dnia skojarzyłem go z pewnym "złym czarnym czarownikiem", o którym czytałem niedawno przed tym doświadczeniem i stwierdziłem, że myślami o nim go przywołałem (rzekomo zły czarownik z Amazonii z opowieści z książek W. Cejrowskiego), wówczas ilekroć o nim nie pomyślałem, czułem wyraźny nacisk na klatce piersiowej i na szyi, jakby mi się ręce na niej zaplatały, choć nie dusiły. Trochę mnie to przeraziło, jak można się zapewne domyśleć, ale nie miałem jak od tego uciec. Dopiero jak przeanalizowałem sytuację i przeprosiłem ową istotę, że ją osądziłem z góry i de facto to ja zaatakowałem, że nie znam jej, a uważam za złą i osądzam i że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, wówczas uciski minęły :)
I jeszcze takie obrazujące to, o czym tu piszę, doświadczenie. Miałem pewnego razu sen, w którym spotkałem jakby jakiegoś lisza - kościotrupa w porwanych łachmanach. Jednak zamiast się go przestraszyć i uciekać, to postarałem się szczerze dopatrzeć się w nim piękna. I z tego co pamiętam, zacząłem koncentrować się wyłącznie na jego dobrych stronach, tj. zacząłem podziwiać to, że się rusza, jakoś myśli, a więc żyje, więc zacząłem podziwiać w nim życie. Zacząłem chyba też współczuć ile blizn musi mieć na duszy, że jest jaki jest, podziwiałem kształty jego trupiej czaszki, skoro to też kształty czyli jakaś struktura rzeczywistości, w którą trzeba było włożyć pasję/miłość, żeby ją stworzyć, itp. itd. Moment po tym ta istota przeobraziła się w zupełnie inną. Teraz stał już przede mną wysoki mocno zbudowany (jak kulturysta) mężczyzna z rękoma sięgającymi kolan, zakończonymi długimi pazurami. Twarz miał jak jaszczuroczłek, lecz nie była pokryta żadnymi łuskami. Skóra była gładka, jak u człowieka, była koloru czarnego i miała coś jakby tatuaże, które świeciły mocnym błękitnym światłem - to było piękne. Tatuaże przypominały wzór na strojach tych ludzi z filmu Tron. Ubranie także nie było już podarte, ale była to ładna zwiewna tunika. Od istoty biły pozytywne wibracje. Jednak ów osobnik speszył się zaraz po przemianie i czmychnął ^^.
Mam nadzieję, że to, co napisałem pomoże Twojej siostrze. Powodzenia!
Profile CardPM
+Quote Post
nosołamacz
post 03.04.2015 - 10:27
Post #3

Efekt Jojo
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1244
Dołączył: 03.03.2013
Skąd: Dzicz...
Nr użytkownika: 9345




pozytyw to jedyna broń w psyche :)
Profile CardPM
+Quote Post
Pavveł
post 03.04.2015 - 10:29
Post #4


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Hahahahah, ja się tyle rozpisałem, a ten w jednym krótkim zdaniu to streścił :D
Profile CardPM
+Quote Post
nosołamacz
post 03.04.2015 - 10:38
Post #5

Efekt Jojo
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1244
Dołączył: 03.03.2013
Skąd: Dzicz...
Nr użytkownika: 9345




xD twoje i tak jest atrakcyjniejsze stylistycznie. ma przykłady i wogóle. pełen wypas;)

EDIT: moja odpowiedz to bardziej off top. hipnagogow nie da się pozbyć, chociaż mozna z nich wyjść
Profile CardPM
+Quote Post
Luu
post 03.04.2015 - 16:52
Post #6

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 245
Dołączył: 03.09.2014
Nr użytkownika: 9642




Zawsze można browara 'walnąć' przed snem ;)

... a tak serio to moim zdaniem nie ma dobrego łatwego środka, bez zmierzenia się ze swoimi lękami i przepracowania ich zawsze wyjdzie jakoś tak, że 'kołderka będzie z jednej strony za krótka'.

Swoją drogą jak to się zaczęło nagle, to może należałoby rozważyć poszukiwanie jakiejś medycznej przyczyny? ... ewentualnie przyczyny w zmienia stylu życia.
Profile CardPM
+Quote Post
Jenn
post 03.04.2015 - 17:34
Post #7

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 172
Dołączył: 22.03.2015
Skąd: Grudziądz
Nr użytkownika: 9744




CYTAT(Pavveł @ 03.04.2015 - 11:29) *
Hahahahah, ja się tyle rozpisałem, a ten w jednym krótkim zdaniu to streścił :D

Tak, ale ja np. zrozumiałam to podsumowanie dopiero jak przeczytałam Twój tekst. I muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Twoich doświadczeń - wygląda na to, że są dość bogate. Ten post dał mi do myślenia.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
Start new topic