Przebudzenie Bestii |
|
|
MarcinM
|
04.07.2015 - 22:59
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 312
Dołączył: 30.06.2011
Nr użytkownika: 8465

|
Dzisiaj chciałbym poruszyć pewną, droczącą mnie od dłuższego czasu kwestię. Parę lat temu podczas mojego pobytu na obozie, doznałem nietypowej wizji podczas snu. Na wyjeździe tym pełniłem rola opiekuna przebywającej tam młodzieży. Niestety zadanie te mocno mnie przerastało. Dzieciaki za bardzo wchodziły mi na głowę. Nie potrafiłem zaprowadzić niezbędnej dyscypliny. Sytuacje utrudnial fakt, że wielu uczestników znało mnie z mojego miasta, ponieważ nasza wycieczka organizowana była przez księdza pracującego w naszym kościele. Trzech z nich było moimi kolegami i to właśnie razem z nimi głównie spędzałem czas. U jednego z nich zmuszony byłem spać w namiocie, gdyż nie posiadałem swojego. To właśnie za sprawą tego "przyjaciela" przytrafił mi się ten dość nie zwykły sen. Niestety spowodowane było to jego negatywnym zachowaniem wobec mojej osoby. On wraz z innymi dzieciakami wielokrotnie próbował obrażać mnie i poniżać, wykorzystując dzielącą nas różnicę wieku ( jakies 7-8 lat), oraz to, że skazany byłem na mieszkanie u niego w namocie. W zaistniałym stanie rzeczy nie mogłem podnieść na niego ręki ani odpowiedzieć mu jakąś ostrzejszą wiązanką.
Pewnej nocy przyśniły mi się dwa walczące ze sobą wilkołaki. Jeden z nich, czarny atakował drugiego, białego. W pewnym momencie wniknąłem w potwora z jasną sierścią, po czym z wściekłością przystąpiłem do walki z przeciwnikiem. Dość szybko uporałem się z wrogiem. Pózniej jednak agresja ta spodobała mi się i chciałem coś zniszczyć. W tym momencie część mojego ciała zczerniała. Przestraszyłem się zaisniałego stanu rzeczy budząc sie gwałtownie. Tego samego dnia podczas obiadu "kolega" z namiotu kopnął mnie w dupę. W tym momencie nie wytrzymałem i odwdzięczyłem się mu tym samym. Pierwszy raz użyłem wobec niego siły. Przełamałem się. Co prawda trochę zrobiło mi się go przykro bo miał łzy w oczach, ale jednocześnie miałem satysfkacje z tego, że w końccu potrafiłem się przeciwstawić. Nagle stanąłęm jak osłupiały. Przypomniał mi się sen z ostatniej nocy. Wizja musiała oznaczać moją wewnętrzną przemianę. Uruchomilem w sobie bestię, która pozwala mi się bronić. Muszę ją jednak odpowiednio kontrolować. Poziom gniewu jaki się we mnie zbierał osiągnął limit. Tego dnia pierwszy raz siła ta zamanifestowała się u mnie w świecie fizycznym.
|
|
|
|
|
|
3 Stron
1 2 3 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
Pavveł
|
06.07.2015 - 12:00
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Złem nie pokonasz zła. Co najwyżej zmienisz jego kształt / miejsce... Taka solucja wydaje się szybka i łatwa, ale rzadko kiedy coś wartościowego można zbudować szybko i łatwo... Przybierając dobrą postawę może się wydawać, że przegrywamy, ale przecież zachowujemy swoją "biel", a nasze światło nie pozostanie bez śladu w czerni agresora, może z początku zakopane głęboko, ale prędzej czy później wykiełkuje... Często, żeby coś zmienić, trzeba albo cierpliwości i wytrwałości / systematyczności... albo wielkiego natężenia energii za jednym zamachem - ciekaw jestem jak by chłopak zareagował, gdybyś go za tego kopniaka przytulił i powiedział "dzięki", hah :D :) Niektórzy wybierają coś pomiędzy i w niektórych przypadkach to jest w porządku, kiedy nie możemy sobie pozwolić na przyjmowanie na klatę coraz to kolejnych uderzeń, w oczekiwaniu na przyjście mądrości do napastnika... Zastanówmy się jednak czy nie warto czasem, jeśli to możliwe, dać takiego pozytywnego "kopa" energii i np. kogoś przytulić w odwecie za przemoc ^^. Czasem, wbrew niektórym pozorom, takie osoby potrzebują właśnie tego najbardziej... Pozdr.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
07.07.2015 - 07:52
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
CYTAT(Młody89 @ 06.07.2015 - 14:58)  Paweł teoretycznie masz rację ale rzeczywistość jest inna. Gdyby Marcin zrobił tak jak piszesz to wyszedłby na idiotę. Rzeczywistość jest odzwierciedleniem jej teoretycznego opisu. Po prostu to, co piszesz, to nasza cywilizacja nie jest przygotowana/dostosowana do tego typu rewelacji. Ale każdy z nas prędzej czy później stanie w swoim życiu przed niejednym wyborem typu czy słuchać sumienia i czynić dobrze i wyjść na głupka lub ucierpieć, czy dostosować się, czynić jak wszyscy wkoło i utrzymać "dobrą" opinię i niby nie cierpieć (samo życie w takim stanie już by mi powodowało cierpienie chyba nawet większe, niż w pierwszym przypadku..). Gdyby Marcin zrobił tak, jak napisałem, jeśli byłby pewny siebie, być może parę idiotów by się z niego śmiało, ale nie znaczy to, że wyszedłby na idiotę. Ba, czasami wypaść na idiotę w oczach idiotów to dobra sprawa :) W chłopaku na pewno by coś się ruszyło, nawet gdyby nie okazał tego od razu i na zewnątrz, podobnie w pozostałych. Jak robić rzeczy nie pasujące do status quo, to ze 100% pewnością siebie, tylko tak można wówczas otrzymać skuteczność, wykazując jednocześnie, że współczesne schematy myślowe nie mają nad nami kontroli, a więc schematyczne reakcje na nie innych osób również nam nic nie robią. CYTAT(nosołamacz @ 06.07.2015 - 21:43)  przemoc rodzi przemoc, też miałem taka syyulacje. wystarczy przydusic delikwenta do ziemi i poczekać aż się uspokoi:) I możecie mieć prawie pewność, że ten chłopak nie przestanie stosować przemocy, będzie ją dalej wyładowywał na słabszych, podobnie jak użyłbyś jej przeciwko niemu - w jego głowie ustali się tylko motyw prawa silniejszego, korzystania z przemocy by wymusić swoje "racje", itp.
|
|
|
|
|
|
MadziaKK
|
07.07.2015 - 10:56
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 563
Dołączył: 10.09.2007
Skąd: Ełk
Nr użytkownika: 2037

|
Nie bralabym tej bestii na serio. Nie raz mialam podobne sytuacje (wprawdzie naprawde dawno temu), i az mi sie glpio robilo, ze wywolywalam w kims taki strach... Z jednej strony czlowiek jest w jakiejs tam czesci zwierzeciem, w sensie ze ma instynkty zwierzece. I zyjac w takim swiecei a nie innym (ironicznie, bo sami tworzymy takie wlasnie spoleczenstwo), nawet glupio jest nie obudizc w sobie bestii w obliczu jakiegos zagrozenia. I moze nie tyle, co odplacic komus "oko za oko", ale pokazac, ze nie chce sie byc manekinem do bicia. Czy fizycznego, czy psychicznego.
CHyba za duzo przesady jest w tym, jak ludize interpretuja slowa Jezusa. On nauczal, przynajmniej takie jest podejscie do tego, co zapisali jego "uczniowie", zeby nastawiac drugi policzek. Tyle, majac poczucie zagrozenia, drigi policzek przygniecie bardziej, i w tym wypadku, lepsza jest obrona. A przynajmniej swiadomosc, ze mozna sie bronic i to nie jest zakazane.
Tak uwazam. Pozdrawiam.
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
10.07.2015 - 14:41
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Nie wiem jakiego szoku możesz dokonać na kubku. Chyba termicznego tylko. Ale wtedy się może osłabić i rozpaść. Wątpię w pozytywność tegoż. Celowe wywoływanie negatywnego szoku służy podłej manipulacji, forsowaniu komuś swojego zdania bez konstruktywnej krytyki, tam gdzie nie ma rozsądku, a jedynie prawo dżungli. Nawet jeśli masz dobre intencje, ale użyjesz tej złej metody, może i obiekt manipulacji przyjmie przesłanie, jak wdrukowany rozkaz i nie będzie dalej dokuczał tylko Tobie, ale razem z tym przyjmie szereg ubocznych skutków, w tym sam nauczy się forsować na innych swoje zdanie w ten sposób. I tak np. gdy ten chłopak by Cię przerósł, nie wiem czy ta metoda by Ci się spodobała, gdyby kopniakiem próbował udowodnić Ci swoje niskie myślokształty na temat, co o Tb myśli. (IMG: http://i61.tinypic.com/oa2l1i.jpg)
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|