Poglądy Na życie Z Dzieciństwa |
|
|
2 Stron
1 2 >
|
 |
Odpowiedzi
(1 - 20)
Shagy
|
03.10.2015 - 23:41
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 474
Dołączył: 16.10.2013
Skąd: Katowice
Nr użytkownika: 9465

|
Jeszcze dodam że będąc dzieckiem (może 5 lat ) zmarła moja babcia (był to w sumie jedyny pogrzebem jaki dotknął moją rodzinę przez moje 30 lat życia) i pamiętam że w ogóle nie płakałem, nie rozumiałem dlaczego inni płaczą, było to dla mnie tak normalne, z perspektywy czasu czułem bardziej radość. Nie będę dodawał jakiś komentarzy że rozumiałem co się dzieje z duszą itp bo nie, po prostu było to normalne.
Mam bratanka, 1 rok, zaczyna mówić .... mam nadzieje że pamięta coś z poprzedniego życia i coś ciekawego wyciągnę z niego. Od małego uśmiecha się do mnie i cieszy jak mnie widzi, ale to jak reaguje jak widzi swojego dziadka a mojego ojca to szok, piszczy, skacze jakby zobaczył milion dolarów :D Choć ma styczność z innymi członkami rodziny częściej. Zobaczymy, będę zdawał relacje.
|
|
|
|
|
|
Negai1
|
04.10.2015 - 20:10
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 205
Dołączył: 24.12.2012
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 9274

|
Hmm ja uważam że dziecko pamięta swoje poprzednie wcielenie/ lub też to co było mu powiedziane po śmierci (ze strony MTJ na przykład). Chociaż ta pamięć jest chyba bardziej podświadoma a potem już całościowo zanika (tzn odkłada się w tak głębokiej podświadomości że trudno jest sobie to przypomnieć :D).
Ja pamiętam bardzo dobrze wiele scenek np. z 3 roku życia. Co jest rzzadkością ale jest :P Ja dość późno zaczęłam mówić, bo właśnie dopiero po 3 roku życia, i pamiętam jak przyszłam pierwszy raz do przedszkola (nie umiejac wtedy do końca mówić) podeszłam do któryś z dzieci, mówiły coś do mnie, ale pamiętam że nie mogłam ich zrozumieć. Miałam wtedy kompletną pustkę w głowie, tzn. odczuwałam emocje ale nie umiałam ich wyrazić słowami w myślach :D To taka ciekawostka.
A co do tego czy pamiętałam coś z poprzednich wcieleń to hm... moim zdaniem podświadomie tak. Np. pamiętam że miałam około 3 latka, a potrafiła mnie nagle złapać taka myśl, że to życie jest krótkie ,że wkrótce wszyscy moi bliscy umrą i ja też, że przecież moja wegetacja to tylko krótka chwila. Nie chciałam umrzeć, bardzo się tego bałam, chciałam żyć jak najdłużej. Moja mama mówiła mi, że przecież jestem jeszcze mała, i mam całe życie przed sobą ale ja jej odpowiadałam- Mamusiu, ale przecież to tak szybko minie! - I to było ciekawe. Ta świadomość u dziecka tego, że każde wcielenie jest chwilą w wieczności.
Dzięki OOBE udało mi się zobaczyć kilka moich wcieleń. Nie dużo ,ale jednak. Nie mogę też w żaden sposób potwierdzić czy tak faktycznie kiedyś żyłam, czy to tylko moje wyobraźnienie. Nie mniej jednak ostatnio zdałam sobie sprawę, że większość moich wcieleń a przynajmniej te ostatnie, kończyły się dość wcześnie (umierałam jako 20-30 latek/tka).
Poza tym jako dziecko pamiętam tą swoją niewinność i czystość. Tak jakby właśnie to małe stworzonko wyszło z jakiegoś ,,lepszego świata". Nie chciałam krzywdzić ludzi, nie miałam nawet takich myśli. Dopiero z czasem różne wydarzenia z życia wytworzyły u mnie złe cechy charakteru.
No a poza tym jako dziecko bardzo mocno wierzyłam w Anioły i Boga. Ja nawet nie zaprzeczałam ich istnieniu, mimo iż np. moi rodzice byli ateistami i nie mówili mi o nich. Miałam silne poczucie że mam anioła stróża. Wiadomo że sporo mogłam dowiedzieć się też na katechezie itd, ale moja wiara w istnienie tego była przeogromna.
Z resztą cóż... dzieci są niewinne i czyste ,aż szkoda że świat tak je niszczy. I serio uważam że one pamiętają coś ze swojego poprzedniego życia :)
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
04.10.2015 - 20:42
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Aha, do którego wieku uważasz, że są niewinne i czyste? Bo wydaje mi się, że gdy są niewinne, to nie są czyste, bo robią w majty, a gdy przestają robić w majty i są czyste, to przestają być niewinne x) Tzn. zależy od dziecka, to samo tyczy dorosłych, ale z autopsji wiem, że już w zerówce i podstawówce niektóre dzieci bywały lekko mówiąc wredne :/
|
|
|
|
|
|
Sagle
|
04.10.2015 - 21:00
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 331
Dołączył: 31.01.2013
Skąd: Skądinąd
Nr użytkownika: 9321

|
Tak jest, słyszałem o wielu przypadkach, w których to dzieci pamiętają jakieś sytuacje, o których nie mogły się dowiedzieć w obecnym życiu. Podobno dzieci (nie wszystkie) pamiętają takie szczegóły do 2 - 4 roku życia i stopniowo ta pamięć zanika, bo wydaje się być niepotrzebna w naszym świecie. Osobiście, nie przypominam sobie, żebym coś pamiętał, może jakaś jedna, czy dwie scenki jak przez mgłę, ale nie do końca wiem czy to mogła być taka pamięć. Swoją drogą małe dzieci wydają się być tajemnicze i zamknięte, a zarazem otwarte na "nowe" rzeczy i sytuacje. Można by powiedzieć, że dzieci wiedzą więcej...
|
|
|
|
|
|
Shagy
|
04.10.2015 - 22:28
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 474
Dołączył: 16.10.2013
Skąd: Katowice
Nr użytkownika: 9465

|
Ja będąc dzieckiem (4 lata)miałem pewnie wspomnienia, które uznawałem za pewne. Np. byłem pewien że w rodzinie mieliśmy helikopter, miałem wspomnienia z nim, jak dorosłem trochę to tak doszło do mnie że to nie prawda, nie rozumiałem dlaczego mam takie wspomnienia i zapomniałem o nich. Zapomniałem o tym na wiele lat, gdy dowiedziałem się o oobe przypomniałem sobie te wspomnienia, ale były to albo wędrówki dziecka we śnie albo przebłyski z poprzedniego życia. Teraz mam tylko delikatne przebłyski, ale pamiętam że jako dziecko to miałem dużo wspomnień, których nie rozumiałem, szkoda że rodzicie nie dopytywali się:)
W ogóle jak kiedyś się zastanawiałem to miałem wiele wędrówek w oobe jako dziecko, które w rzeczywistości brałem za realne, później jak opowiadałem mamie to mówiła że nic takiego nie miało miejsca. Teraz jak z nią rozmawiałem to przypomniała sobie że jako dziecko miałem bujną wyobraźnie i opowiadałem niestworzone rzeczy, ale dla mnie były bardzo realistyczne.
Chrześniak ma 1.5 roku, zaopatrzę się w dyktafon i będę rejestrował jego "wspomnienia" :D
|
|
|
|
|
|
Bin
|
05.10.2015 - 11:33
|
Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
     
Postów: 69
Dołączył: 28.03.2013
Nr użytkownika: 9364

|
Ciekawe jest też to, że dzieciom potrafią się śnić rzeczy, których nigdy nie widziały, historie, których nigdy nie słyszały. Jeżeli umysł nie jest tabula rasa od urodzenia, to albo umysł jest takim świetnym, niezależnym kreatorem, że właściwie równie dobrze może symulować całe nasze doświadczenie (życie) albo musi istnieć reinkarnacja. Miałam tyle snów o całkiem innym życiu, że ciężko mi uwierzyć, że nie ma reinkarnacji, ale umysł to cwana bestia jest:P W ogóle to całe rodzenie się, życie-nauka i umieranie-znikanie w niewiedzy o co tu kaman jest strasznie podejrzane:P Czułam się światlejsza za głębokiego młodu. ehh Wkurza mnie to uczucie, że wiedziałam o co tu chodzi, ale zapomniałam, tak jak ma się coś na końcu języka. Teraz nie wiem czy to po prostu porzucić i zając się czymś produktywnym:P czy zagłębiać się w to, bo jest to coś najważniejszego. Ktoś tu może pomóc pacjentnce?:P ps1 Obeował ktoś będąc dzieckiem? ps2 Jak dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy też myślą nad takimi rzeczami bo w moim otoczeniu czuję się jak nawiedzeniec jakiś
|
|
|
|
|
|
Pavveł
|
05.10.2015 - 11:40
|
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901

|
Jak byłem mały, od momentu gdy nauczyłem się czytać dość wcześnie, to miałem niezbite wrażenie, że coś bezpowrotnie zatraciłem i niekoniecznie musiało to być związane z nauką czytania. Jednak miałem później już wrażenie, że przed tym byłem jakiś pełniejszy, jakiś "bardziej" xP :/ Pamiętam też, że gdy jeszcze nie zostałem zindoktrynowany filozofią kościelną, zastanawiałem się, jak to jest w ogóle nie istnieć po śmierci i było to wówczas trochę przerażające, ale nie aż tak. Bardziej się bałem, że jak wchodziłem do łazienki, to świat za drzwiami zniknie, a łazienka ze mną teleportuje się w jakąś bezdenną otchłań, w której zostanę na zawsze uwięziony xP Jako malec miałem też dziwne sny, baaaardzo wcześnie, bo odkąd miałem jakąkolwiek w sumie świadomość. Jeden sen miałem jeszcze mieszkając w starym mieszkaniu, z którego wyprowadziliśmy się jak miałem tylko 3 latka. W tym śnie wstrzykiwałem jak jakiś sadysta strzykawki pluszowemu królikowi, który wtedy był kilka razy większy ode mnie o.O' Już dokładnie nie pamiętam czy nawet nie traktowałem tego, jak wspomnienie, tylko że wydawało mi się potem to na tyle nieprawdopodobne (i nie dziwo), że traktowałem to jak sen. Odkąd pamiętam powtarzał też mi się taki dziwny sen (jedyny, który w ogóle powtarzał mi się za każdym razem identycznie tak samo), w którym świat przedstawiony był zupełnie inny, niż nasz. Była tylko bezkresna trójwymiarowa przestrzeń, ale nie czarna, jak zapewne byście sobie wyobrazili, ale nieprzyjemnie brudno-żółta. Tą przestrzeń przetykały w różnych kierunkach czarne "nici", po których poruszały się w różne strony czarne "kulki", które wyglądały jak mocno zbity czarny dym. Czarne kulki miały świadomość, to były żywe istoty i coś transportowały w pośpiechu, jakieś informacje. Kulki były dwóch rozmiarów, mniejsze i większe. Mniejsze pracowały, a większe nadzorowały. W tym śnie byłem taką mniejszą kulką i stałem na jednym z węzłów owych nici, ale nić przede mną była za cienka i wiedziałem, że jak wejdę na nią to spadnę, a wówczas czeka mnie unicestwienie. Ale obok mnie lewitowała większa nadzorująca kula. Czuć od niej było przeraźliwe zło, jak i zapewne od pozostałych większych kul. Bałem się tak, że fizycznie mi paraliżowało umysł, czułem jak mi imploduje mózg niemal. Jednak w tym śnie wiedziałem, że jeśli nie posłucham tej kuli i nie wejdę na tą samobójczą linę, to spotka mnie coś gorszego, choć nie wiedziałem co to mogłoby być, ale wiedziałem, że jest gorsze od totalnego unicestwienia :/ I za każdym razem wkraczałem na tą linę i za każdym razem spadałem i gdy zaczynałem spadać, to się budziłem. Ten sen jeszcze wielokrotnie mi się powtarzał, im byłem starszy, tym rzadziej. Obecnie czasem podczas niektórych medytacji wraca samo to uczucie implodowania umysłu i jakby obecności tej kuli, ale słabsze jednak i mogę nad tym zapanować, lub w to się wgłębić, ale wtedy mi "mrozi" mózg jakby, więc z reguły z tego wychodzę. Co ciekawego jeszcze z dzieciństwa, miałem jakieś obrazy, przebłyski z IIWŚ, jakbym był kiedyś żołnierzem walczącym na froncie, ale może to dlatego, że w rodzinie mam paru wojskowych i jako dzieciak miałem względnie sporo styczności z wojskiem. Jednak mam pewne najwcześniejsze z najwcześniejszch wspomnień, jakie pamiętam "od zawsze". W tym wspomnieniu, które jak byłem mały, traktowałem jak sen, który miałem jako pierwszy, bo pamiętałem go najwcześniej :P, sunąłem w powietrzu przezroczysty i niewidzialny, bez ciała, w korytarzu szpitala za moim tatą i starszym bratem, jakby na swoje narodziny :) Jednak co mnie niepokoi i dziwi, totalnie nic nie czułem, to było wyzute z emocji totalnie :/ Jako też jakoś pięciolatek miałem "wspomnienie" (które choć było nieprawdopodobne, żeby uczestniczył w tym wydarzeniu 7 czy mniej latek, to mnie wtedy jakoś nie dziwiło i nie zwracałem na to zbytniej uwagi i po prostu "pamiętałem to"), które w wieku kilkunastu lat okazało się być faktycznym wydarzeniem, które zdarzyło się właśnie wiele lat później o.O Wtedy, gdy sobie zdałem z tego sprawę, to było dopiero niezłe dejavu :D A, i miałem pewne wielkie rozczarowanie, gdy w wieku około 6 lat uświadomiono mi, że nie ma czegoś takiego jak tiosk, tylko kiosk. A wcześniej zawsze mówiłem tiosk i nikt mnie nie poprawiał i naiwnie wierzyłem, że tak się mówi. Czułem się wówczas tak oszukany i wykorzystany! Nie chciałem uwierzyć, że to kiosk :PPP To tak, jakby nagle teraz Wam ktoś powiedział, że coś niby oczywistego, w co tyle lat tak mocno wierzyliście i na czym się opieraliście, to bujda na resorach. W sumie, to sporo jest takich rzeczy :3 :/ Pozdrawiam ^^.
|
|
|
|
|
|
Negai1
|
05.10.2015 - 16:54
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 205
Dołączył: 24.12.2012
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 9274

|
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 04.10.2015 - 21:42)  Aha, do którego wieku uważasz, że są niewinne i czyste? Bo wydaje mi się, że gdy są niewinne, to nie są czyste, bo robią w majty, a gdy przestają robić w majty i są czyste, to przestają być niewinne x) Tzn. zależy od dziecka, to samo tyczy dorosłych, ale z autopsji wiem, że już w zerówce i podstawówce niektóre dzieci bywały lekko mówiąc wredne :/ Są niewinne jakoś przez pierwsze 3 lata swojego życia. Potem zaczynają łapać złe zachowania z otoczenia. Tak jak powiedziałam, ja do 3 roku życia nie mówiłam, ale pamiętałam sporo ze swojego życia w tym okresie (jak na ten wiek pamietam dużo), i z MOJEJ PERSPEKTYWY tak to wyglądało. Nie miało się wtedy światopoglądu, i nie oceniało się tak świata jak robi się to pod wpływem różnych zasad i poglądów. Ja np. byłam ,,dobrym dzieckiem" do czasu przyjścia do przedszkola. W przedszkolu spotkały mnie krzyki przedszkolanek i złe zachowanie innych dzieci które ja uznałam za ,,w porządku". Dziecko nie analizuje tego co jest wokół niego tylko to obiera i z marszu uważa za ,,dobre". Co do snów w dzieciństwie to cóż...mi też coś ,,nie pasuje" w nich :D Tzn. wiadomo ze dzieci mają wielką wyobraźnie, ale ja potrafiłam codziennie miewać koszmary tak straszne i realistyczne że aż mi sie nie chce wierzyć, że sama to wymyśliłam. Tzn. jako 3-4 letnie dziecko często śniły mi się trupy (choć nigdy żadnego nie widziałam), poodcinane kończyny (bardzo realne. Nawet odcięte głowy), a także wiele strachów na lachów które mogły sobie dzieci wymyślić. Ale właśnie ciekawią mnie te trupy, kończyny itd... Jako dziecko nie oglądałam na pewno żadnych horrorów, a moi rodzice (co jest dość logiczne) nie poruszali przy mnie takich tematów. A ja jednak w snach to widziałam, i było to bardzo realne. Trupy widziane w śnie były takie jak w rzeczywistości są trupy, podobnie poodcinane ręce. A przynajmniej na filmach to wygląda tak samo, bo wiadomo że w realu nigdy nie widziałam :D
|
|
|
|
|
|
aumakumma
|
10.10.2015 - 06:40
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 461
Dołączył: 02.01.2008
Skąd: Wrocław
Nr użytkownika: 3084

|
Założyciel tematu przypomniał mi jak to było ze mną jako dzieckiem. Dziękuję za ten wątek bo stał się dla mnie wspaniałym tematem rozmyślań i powrotem do dziecięcych doświadczeń duchowych. Ja od małego,od kiedy poznałam świadomość duchową siedziałam godzinami myśląc jak to jest być w nieskończoności i pamiętam,że nie mogłam pojąć co to jest nieskończoność i jak możliwe aby coś działo się-trwało bez końca.W szczególności nie mogłam pomieścić w głowie ,że właśnie ja będę trwać wiecznie. Powtarzałam w myślach słowo "nieskończoność" i zwrot:" bez końca"Dziecko ma czystą świadomość i podświadomość niezapchaną śmieciami co daje w umyśle nieskazitelną wizję. Teraz wiem,że te dziecięce wizje potwierdzają późniejsze poczucie tego,że to moje ostatnie wcielenie.Jeśli bym to spaprała to nic ale mam opcję niewracania już na Ziemię .Zresztą coraz mniej podoba mi się obecny system życia na ziemi. Założony temat to niezły pomysł aby powrócić pamięcią do dzieciństwa ale tylko do tej jego części ,która mówi o nas samych jako indywiduum a nie wspominać np 1-szą miłość czy 1-sze doświadczenia nauki czyli tzw. wpływy energii innych ludzi lub energii innych zdarzeń na naszą energię . Taki powrót myślami do dzieciństwa może nawet zakończyć się cofnięciem do poprzednich wcieleń. Każdy może przejść to inaczej. Spróbujcie.warto! Bardzo dobry pomysł z tym tematem. Niezły trening tu i wibracje takich wspomnień na 100% pobudzają szyszynkę ,torując ją na nowo. Można poprzestawiać to co było złego w założeniach z dzieciństwa. Czyli co budujemy nowych,lepszych siebie! Praca , praca ,praca,praca! Ave! Jeszcze raz dzięki najwyższemu za pomysł tematu do dyskusji ale bardzie do przepracowania w sobie.To znów dowód na to,że nasze rozmowy są już nie tylko opowieścią czy oceną a czystą inspiracją ! Tak trzymać maniacy!
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|