Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Interesujące Nde
pigsonwings
post 24.06.2013 - 12:27
Post #1

haereticus
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314




Bardzo ciekawy opis NDE ukazujący kilka zjawisk w jednym doznanym przez owego człowieka od nieświadomej śmierci, po oobe, projekcje astralną, spotkanie z tajemniczym światłem które dało ekstaze, po powrót do ciała fizycznego, to zjawisko całkowicie wpłynęło na późniejsze losy owego człowieka... zapraszam do lektury i dyskusji



Lipiec 1970
W pewien lipcowy wieczór los zesłał mi doświadczenie, które pozostaje dzisiaj tak żywe, jak w
dniu, kiedy się wydarzyło. Z wyjątkową wyrazistością pamiętam wszystko, co stało się podczas tego
doświadczenia i po nim, ale ? z jakiejś przyczyny ? słabo pamiętam, jak do tego doszło. Mogą to być
przyczyny natury psychologicznej, jednak zanik pamięci obejmujący szczegóły sprzed doświadczenia
nigdy nie wydawał mi się ważny. Opiszę to, co pamiętam z samego wydarzenia.
* * *
Był to ponury dzień; na niebie wisiały ciemne chmury i przez całe popołudnie z niewielkimi
przerwami padał deszcz. Był piątek, a w ten dzień zwykle wczesnym wieczorem zabierałem kilku
przyjaciół na kolację. Tego akurat dnia wybraliśmy restaurację na drugim brzegu rzeki Inn, na
południowy zachód od Passau w Niemczech, w austriackim miasteczku Braunau am Inn.
Nazwa restauracji zaginęła na dobre w chmurach mego umysłu, ale wyraźnie pamiętam jej wygląd
? stara i wąska, usytuowana przy bocznej, brukowanej uliczce na skraju miasta. W środku gęsto było
od dymu tytoniowego, a stoły i krzesła ustawiono bardzo ciasno. Pamiętam gwar i śmiech; ludzie
rozpoznali w nas Amerykanów i radośnie zaprosili do świętowania końca tygodnia. Było nieco cieplej
niż zazwyczaj, ale przyjemnie.
Jak zwykle, przed kolacją zamówiliśmy drinki. Przeważnie oznaczało to piwo Weissen, które jest
połączeniem jasnego piwa i wina musującego z odrobiną cytryny. Tamtego jednak wieczoru ktoś
zaproponował, abym napił się Strohes Rum, bardzo ciężkiego i ciemnego rumu o smaku toffi.
Zgodziłem się i zamówiłem rum z colą.
Nie pamiętam, aby rozmowa dotyczyła czegoś wyjątkowego, była po prostu sympatyczna.
Popijałem drinka przez około dziesięciu minut i nagle poczułem, że robi mi się niezwykle gorąco na
karku. Zapytałem przyjaciela siedzącego po prawej stronie, czy jego zdaniem ten drink jest jakiś
szczególny. Sądziłem, że to alkohol wpłynął na moje samopoczucie. Odpowiedział, że nie.
Próbowałem więc zignorować dolegliwość i włączyć się do rozmowy. Wydawało się jednak, że im
bardziej starałem się zrelaksować, tym gorzej się czułem.
Po trzydziestu minutach natężającego się dyskomfortu, powiedziałem przyjaciołom, że nie czuję
się dobrze i muszę wyjść. Powiedzieli, że świeże powietrze powinno pomóc, a ja pospiesznie
zgodziłem się z tym. Wtedy już wstanie od stołu wymagało wysiłku, ale udało mi się wydostać
spomiędzy ciasno ustawionych krzeseł i dotrzeć do wyjścia.
Pamiętam, że w tym właśnie momencie wszystko spowolniało. Moje poczucie czasu najwyraźniej
zmieniało się.Mózg wysłał rozkaz do prawej ręki, by pchnęła drzwi, ale polecenie to dochodziło do
ręki przez wieczność. Kiedy już tak się stało, spostrzegłem jak moja prawa ręka zmierza powolnym
łukiem do klamki. Dźwięki w pomieszczeniu zaczęły również powolnieć i intensyfikować się, zupełnie
jak płyta gramofonowa grana na wolnych obrotach z jednoczesnym zwiększeniem głośności. Głosy
dookoła mnie przybrały na sile, ale były niezrozumiałe, niczym słowa odtwarzane na magnetofonie na
pół prędkości. Pamiętam, że nagle przestraszyłem się, ale byłem bezradny i nie potrafiłem wpłynąć na
swój stan. Niczym przez mgłę pamiętam jak otwierają się drzwi, a moje ciało całym ciężarem
przelatuje przez nie. Wyraźnie pamiętam strach, że upadając zbiję szkło. Usłyszałem przerażająco
głośny huk i pomyślałem, że przy upadku uderzyłem o coś twarzą.
Spodziewając się zderzenia z brukowaną jezdnią, złapałem równowagę i stanąłem na środku ulicy.
Ogarnęło mnie zdumienie. Nie przewracałem się. Czułem się bardzo lekki i stałem tam, spokojnie
przyglądając się własnej prawej ręce, którą trzymałem przed sobą.
Było to zupełnie tak, jakbym nagle obudził się i zastał samego siebie podczas wykonywania jakiejś
czynności we śnie lunatycznym. Jakbym odzyskał przytomność w oknie pokoju i patrzył, jak wiatr
porusza drzewami w świetle księżyca.
Muszę dodać, że już się nie bałem. Intensywny strach, który poczułem w momencie upadku w
drzwiach restauracji, zniknął całkowicie. Było mi tak dobrze, że pamiętam nawet, jak ze śmiechem
powiedziałem sobie, iż tamten początkowy strach był głupią reakcją.
Pierwszą ciekawą rzeczą, jaką zauważyłem było to, że pada delikatny deszcz, ale ja nie moknę.
Faktycznie, kropelki uderzały o moją rękę ? czułem, jak padają ? ale potem prześlizgiwały się przez
rękę i spadały na ulicę u mych stóp. Tak, to właśnie powiedziałem ? prześlizgiwały się przez moją
rękę. Wrażenie było obezwładniające i pomyślałem, że muszę komuś pokazać, co się dzieje; podzielić
się mą ekscytacją. Spojrzałem na ubranie ? było (jak postrzegałem) dokładnie tym samym, które
miałem wcześniej na sobie. Ono również nie mokło.
W tym samym momencie, patrząc z góry na dół, zauważyłem, ze nie widzę własnych stóp. Wtedy
uświadomiłem sobie, że dzieje się coś niezwykłego, a ja w tym uczestniczę.
Pierwszym moim zamiarem był powrót do restauracji. Chciałem opowiedzieć o wszystkim
przyjaciołom. Komukolwiek. Ta właśnie myśl pchnęła mnie ku tłumowi, który zaczął gromadzić się przy
drzwiach do restauracji. Zauważyłem, że unoszę się a nie idę, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło.
Kiedy się zatrzymałem, ujrzałem ciało leżące w poprzek chodnika przed drzwiami. Widok był
szokujący i potężnie wstrząsnął moją istotą. Na ulicy leżało moje ciało z otwartymi oczyma i ustami.
Jeden z przyjaciół usiadł na krawężniku, potrząsnął mną gwałtownie i położył ciało na swoich
kolanach. W tym momencie wiedziałem, że nie żyję ? a przynajmniej tak to postrzegałem.
Gdy już domyśliłem się, że umarłem albo właśnie umieram, wydarzenia nabrały szalonego tempa.
Mój przyjaciel, jak zaobserwowałem, wpychał mi do gardła palec. Widziałem, co się dzieje, chociaż nic
nie czułem. Wiele dni później powiedział mi, że wpadłem w konwulsje i przestałem oddychać, a on
próbował wyciągnąć mi język, który już połknąłem. Unosząc się nad tą sceną, z wysokości widziałem
nawet zasinienie wokół ust i pod oczyma.
Ratujący mnie przyjaciel nieomal stracił koniec palca wskazującego, ponieważ ?fizyczny ja"
ugryzłem go na tyle mocno, że przeciąłem skórę po obu stronach aż do kości. Nie przypominam sobie
tego widoku, ale to właśnie opowiedział mi później. Kiedy próba wyciągnięcia mi języka nie powiodła
się, przyjaciel zsunął mnie na chodnik i zaczął szukać pulsu.
Nie znalazł. Wtedy zaczął rytmicznie uderzać moje ciało w klatkę piersiową i zaklinał z każdym
uderzeniem, abym oddychał. Interesujące w całym doświadczeniu było to, że za każdym uderzeniem
w środek piersi odczuwałem jakby pstryknięcie i spoglądałem własnymi fizycznymi oczyma z dołu
prosto w jego oczy. Natychmiast po tym odzywało się inne odległe pstryknięcie i znowu znajdowałem
się poza ciałem, unosząc się nad miejscem zdarzenia. Po dziesięciu minutach poczułem się jak jo-jo.
Pstryk-ból, pstryk-bez bólu i tak na przemian.
Gdy on dalej próbował mnie ratować, zacząłem krzyczeć mym umysłem spoza ciała, aby
zaprzestał tej bezsensownej czynności, czy nie widzi, że nie żyjęl W końcu przestał, a ja pozostałem
poza ciałem. Pamiętam, że podniósł wzrok na kogoś innego i potrząsnął głową.
Potem widziałem, jak przenoszą moje ciało na ławkę przy drodze i proszą kogoś, aby sprowadził
samochód. Unosiłem się około siedmiu metrów nad ziemią, mogłem więc uważnie wszystko
obserwować. Czułem się zupełnie jak dziecko. Byłem rzeczywiście podniecony całym tym
zamieszaniem, światłami, tłumem ludzi, którzy starali się dojrzeć, co też się wydarzyło. Dość szybko
przyzwyczaiłem się do bycia po raz pierwszy wolnym od wszelkich fizycznych ograniczeń.
Odczuwałem pewien smutek, gdyż widziałem ludzi najwyraźniej cierpiących emocjonalny ból z
powodu mojej śmierci, ale zrozumiałem już wyraźnie, że tak naprawdę nie mogę umrzeć. Nowa wolność i radość przepajały mnie całkowicie. Dodawały mi animuszu, więc w pełni dałem upust
ciekawości.
Patrzyłem, gdy wkładali moje ciało do samochodu i przewozili je przez granicę, z powrotem do
Niemiec, do miejscowego szpitala. Całą podróż odbyłem w powietrzu ponad samochodem,
zygzakując w górę i w dół pośród telefonicznych i elektrycznych drutów. Kiedy samochód dotarł do
szpitala, zauważyłem, że mój przyjaciel kopie w zdenerwowaniu w drzwi. Dopiero później
dowiedziałem się, iż szpitale w Niemczech są zazwyczaj zamykane po dziewiętnastej lub dwudziestej.
Patrzyłem, jak przenoszą moje ciało na wózek i pędzą z nim długim korytarzem na oddział
intensywnej terapii. Tam przełożono je na stół i zaczęto rozcinać ubranie.
Spod sufitu obserwowałem lekarza wprowadzającego długą igłę w sam środek mojej klatki
piersiowej, pielęgniarkę wcierającą jakiś specyfik w oba boki. Patrzyłem z wielką ciekawością, jak
przyłożyli do obu stron mojego tułowia małe białe łopatki i zaczęli wstrząsać mym ciałem. W tym
momencie, z jakiegoś powodu zacząłem szybko tracić zainteresowanie stanem mojego fizycznego
ciała. Zacząłem zastanawiać się, co będzie z moim prawdziwym ja. Czy jest jakiś Bóg? Czy coś się
dzieje, kiedy umierasz?
Zupełnie jakby te pytania były jakąś uwagą lub oznajmieniem, głosy w sali zaczęły cichnąć, a ja
poczułem, jakbym powoli oddalał się stamtąd. Cofałem się, a wnętrze pokoju stawało się coraz
bardziej zaciemnione i słabiej widoczne, zupełnie jakbym spadał w górę do jakiegoś tunelu. Mijały
sekundy, a ja przyspieszałem, ale do tyłu. Nie dlatego, że bałem się obrócić i spojrzeć, dokąd
zmierzam. Po prostu wiedziałem, że jestem bezpieczny, że nie mogę umrzeć albo przestać istnieć.
Było to coś więcej ni?ż zwykłe zainteresowanie każdą nową rzeczą, której doświadczałem. Podobała mi
się ta podróż, to uczucie; stawałem się jednością z tym zjawiskiem. Po pewnym czasie, którego nie
potrafiłem obliczyć wówczas ? a i teraz nie potrafię ? dotarło do mnie uczucie delikatnego ciepła na
karku. Zaczęło się u podstawy czaszki i spływało niżej, aż ogarnęło całą mą istotę. Nie było to ciepło,
które my kojarzymy z grzejnikiem czy kaloryferem, raczej ciepło dotyku, istnienia. Łaskotało mnie
wszędzie. Zaczęło robić się coraz bardziej intensywne, a mnie całemu było coraz lepiej. Już wkrótce
stan ten przekroczył definicję dobrego ? potem lepszego ? potem wspaniałego ? potem
fantastycznego. I dalej poprzez definicje, które nie istnieją, uczucie to przybierało na sile i całkowicie
przepełniło moją istotę.
Tak, wielu ludzi chce wiedzieć, co znaczy nadzwyczajnie-skandalicznie-fantastyczny, a mnie
trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Najlepszy przykład, jaki mogę wymyśleć, a który większość
ludzi zrozumie, to szczytowy moment orgazmu pomnożony razy dwanaście razy dziesięć do
trzydziestej trzeciej potęgi. Byłoby to dwanaście z trzydziestoma trzema zerami. (Orgazm razy 12x1033
lub normalny orgazm razy 12 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000). Było to najbardziej
przejmujące przeżycie, jakiego doświadczyłem w życiu.
Odwróciłem się, by poszukać źródła owego uczucia i natychmiast otoczyło mnie najjaśniejsze i
najdelikatniejsze z wyobrażalnych świateł. W tym momencie moja pierwsza i jedyna myśl brzmiała:
?Więc taki jest Bóg!"
Natychmiast pojąłem, że zostałem wchłonięty przez Istotę Światła o niewyobrażalnej sile,
możliwościach, dobroci, potędze i pięknie.
Nie ma w fizycznej rzeczywistości miejsca porównywalnego, gdzie można doświadczyć takiej
doskonałej świadomości. Miłość, bezpieczeństwo, radość, oddanie, wspólnota i istnienie, których
doświadczyłem w Świetle w tamtym momencie były absolutnie przejmujące i czyste w swej istocie.
Z drugiej strony, wyraźnie ujrzałem siebie. Był to wyrazisty obraz wszystkich mych niepowodzeń,
zmarnowanej energii, straconego czasu, bezsensownych działań i głupoty, których kiedykolwiek
doświadczyłem w życiu. Widzieć siebie w porównaniu ze Światłem ? to było okropne uczucie. Trzeba
jednak zrozumieć, że nie odczułem żadnego potępienia czy osądu za którekolwiek z mych przeszłych
dokonań; raczej jakby tolerancję czy usprawiedliwienie. Mogłem wyraźnie zobaczyć niekonstruktywne
i nietwórcze aspekty siebie; momenty utraty skupienia czy nie uważającej świadomości, które ? jak
sam osądziłem z tej perspektywy ? były o wiele częstsze, niż być powinny.
Pośród całkowitego olśnienia zacząłem umysłem odbierać wiadomości. Później zadawano mi wiele
pytań właśnie o te przekazy, jak je odbierałem i czego dotyczyły. Trudno jest wyrazić w języku
codzienności to, co się dzieje w odmiennym stanie świadomości. Postaram się uczynić to jak najlepiej,
ale tylko w przybliżeniu opiszę swe przeżycie.
Głos Światła był krystalicznie czysty i zawierał najczystsze pierwiastki ciepła i miłości. Ciepło i
miłość, które mam na myśli nie są nam znane w świecie fizycznym. Bardziej przypomina to akt
dawania lub niczym nie uzależnionego, wspólnego posiadania, uczucie miłosnego oddania. Uczucia
zawarte w głosie były w rodzaju odczuć braterskich, siostrzanych, matczynych czy ojcowskich. Jedna
istota przemawia do drugiej z doskonałym wyczuciem równowagi i harmonii; z całkowitym oddaniem,
wolnym jednak od rezygnacji z indywidualności; całkowitą wspólnotą bez żądania odwzajemnienia. A
to wszystko z doskonałym zrozumieniem, że nie podlega się żadnemu osądowi czy ocenie.
Używam określenia ?doskonały" dla opisania czystości absolutnej czy ? jak ktoś by to nazwał ? bez
cienia wątpliwości. I dodam, ?e pod ka?dym względem.
Głos w Świetle przemawiał w mym umyśle ? Wracaj. Nie umrzesz.
Ja oczywiście spierałem się.
Czuję dreszcze, których doznają w tym momencie moi Czytelnicy. Spierałeś się? Spierałeś się z Bogiem? Jest to pytanie normalne i rozsądne, które zazwyczaj zostaje zadane podczas wielu moich
prezentacji czy seminariów. Tak. Spierałem się. W nowym stanie świadomości było mi tak
niesłychanie dobrze i spokojnie, że z łatwością mogłem pozostać w Świetle i po prostu istnieć tam
przez resztę wieczności. Właśnie tam, spowity w Światło, chciałem pozostać. Tak jednak nie miało się
stać.
Ciemność... pstryk!
Zerwałem się do pozycji siedzącej w szpitalnym łóżku i rozejrzałem po zdziwionych twarzach
pacjentów, Niemców, którzy obserwowali mnie z innych łóżek na sali. Natychmiast zacząłem płakać.
Po prostu łzy pociekły mi po policzkach. Pozostali pacjenci nie mieli pojęcia, co się działo i bardzo byli
poruszeni. Jeden z nich pobiegł po lekarza, gdy ja z mętlikiem w głowie próbowałem wyjaśnić, że
właśnie widziałem Boga.
Zgadliście? Tak ? dom wariatów.
Prawie każdy, kto znajdował się na tyle blisko, by mnie słyszeć, był absolutnie przekonany, że
zupełnie zwariowałem. Sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały, kiedy wciąż próbowałem pół po
angielsku, pół po niemiecku, wyjaśniać istotę mojego doświadczenia. Pamiętam tylko, że poczułem
ukłucie w rękę i zasnąłem. Tak skończyła się część mego pierwszego doznania.
* * *
Rozmyślając nad tym przeżyciem zastanawiam się, dlaczego pozostaje ono tak wyraźne w mej
pamięci przez tak długi czas. Myślę, że ma to związek z naszym emocjonalnym zaangażowaniem się
w rzeczywistość. Mija dwadzieścia jeden lat od tamtego wypadku, a wiele szczegółów nadal pozostaje
w mej pamięci ? tak wyraźnie i czysto, jak w dniu tego wydarzenia. Okoliczności urazu pamiętam
słabo, natomiast samo NDE i OBE pozostają kryształowo wyraziste z jakiejś konkretnej przyczyny.
Oczywiście, snułem wiele przypuszczeń co do istoty tych przyczyn, zachowam jednak swe wnioski na
później, gdy będą bardziej pomocne lub łatwiej zrozumiałe dla Czytelników.



owa książka jakby ktoś chciał sie zapoznać...
>>Joseph McMoneagle Wedrujacy Umysl POBIERZ<<
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
KMA
post 08.07.2013 - 22:28
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




:)

... A jaka jest obecna chwila, ta o której mówisz?
Profile CardPM
+Quote Post

Posty w temacie
- PigsOnTheWings   Interesujące Nde   24.06.2013 - 12:27
- - Tulsi   CYTATname='PigsOnTheWings' date='24.06...   24.06.2013 - 15:18
- - rafal13-50   ciekawe NDE ;)   24.06.2013 - 16:53
- - PigsOnTheWings   Bardzo mnie ciekawi jeden fakt wiele osób podcza...   25.06.2013 - 09:56
|- - diaboliq   Ciekawy opis:) Interesuje się śmiercią kliniczn...   27.06.2013 - 16:44
- - obenautka   Dzieki temu tekstowi mialam ...waham sie nieco naz...   02.07.2013 - 00:15
- - PigsOnTheWings   CYTAT(obenautka @ 02.07.2013 - 01:15...   02.07.2013 - 12:12
- - KMA   Pigs, dzięki za wstawienie tej relacji NDE. Szcze...   03.07.2013 - 11:35
|- - obenautka   obenautko Twoje doświadczenie też jest bardzo ci...   08.07.2013 - 13:23
- - Neurocosmic   Fizycy o doświadczeniach z pogranicza śmierci C...   07.07.2013 - 12:22
- - KMA   No to rzeczywiście nieźle :) Myślałam, że mia...   08.07.2013 - 18:05
- - twistoid   Ja miałem tak silne ekstazy że łzy mi leciały ...   08.07.2013 - 19:40
|- - Tulsi   CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 20:40)...   08.07.2013 - 19:55
|- - KMA   CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 19:40)...   08.07.2013 - 22:18
- - twistoid   Dlatego teraz są dla Ciebie źródłem cierpienia...   08.07.2013 - 20:11
- - PigsOnTheWings   CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 20:40)...   08.07.2013 - 20:18
- - twistoid   Nie napiszę bo każdy będzie chciał a to może ...   08.07.2013 - 20:22
- - PigsOnTheWings   CYTAT(twistoid @ 08.07.2013 - 21:22)...   08.07.2013 - 20:31
- - twistoid   Nie nie żałuję, niczego nie żałuję bo doprow...   08.07.2013 - 22:20
2 Stron V   1 2 >


Go to the top of the page
Start new topic