CYTAT(santisteban @ 12.07.2013 - 10:58)

naturalnie mamy Opieuna (a wg Metody Silvy nawet dwóch)
tylko , że niestety żadko się Go słuchamy :/
oczywiście jest przeznaczenie, co widać na naszej (lewej)
dłoni, jest na niej linia Saturna-przeznaczenia , kt sygnali-
zuje przyszłe (dobre lub złe wydarzenia) np. wyjazd za
granicę / emigrację
no i jeszcze Bruce opisywał Centrum Sterowania w kt.
Byty Astralne ? kierują rozwijaniem się zdarzeń m.in.
na naszej Ziemi - może ktoś jeszcze doda o tym (bo
dość dawno czytałem Moena :/ )
Centrum Sterowania czy tam Planowania.
Bruce zebrał info, że tam odbierane są nasze intencje, afirmacje oraz chyba nasze myśli, i wygląda na to, że chyba nasze modlitwy też tam trafiają, i to wszystko zostaje wciągane w jakby sieć zdarzeń, gdzie planiści starają sie wszystko ułożyć tak, aby było jak najbardziej korzystne dla nas.
Oni mówili coś, że często nasze myśli, brak zdecydowania, niejasne cele w życiu, mogą pokrzyżować im te plany, i wtedy może nas coś złego tutaj spotkać.
Tak bynajmniej to zrozumiałam.
Splot pomyślnych wydarzeń również jest od nas zależny.
To znaczy - jak się to czyta, to wszystko wydaje się spójne, ma ręce i nogi, tylko że z zastosowaniem tych praw w codziennym życiu jest już gorzej...
Jeśli chodzi o mnie, to nie byłam od dziecka uczona prawidłowo, bo i niby kto miał mnie uczyć, skoro moi mentorzy też nie wiedzieli o tym co powyżej napisałam.
Na lekcjach religii była mowa zwłaszcza o złych uczynkach.
Była też mowa że można zgrzeszyć ( nie lubię tego słowa ) również myślą, ale temat szkodliwości myśli traktowany był marginalnie, na uczynki kładziono nacisk.
A tu okazuje się, że właśnie myśli mają szczególny wpływ na nasze życie.
Od niedawna to wiem, ale co z tego, skoro mój umysł przyzwyczajony jest do bezkarnego bujania się ?
I wcale nie to że coś komuś źle życzę, czy coś w tym stylu, ale są po prostu bezładne, z tenedencją do myśli negatywnych, jeśli idzie o moją egzystencję.
Katolicka musztra też swoje zrobiła, bo przez wiele lat kazano nam śpiewać "bo tyś jest wielkim władcą, a jam jest marny pył" :)
No i bicie się w piersi "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina".
Nie znoszę tego słowa "wina", na co dzień używam słowa "błąd", bo wina zawsze domaga się kary.
Co do przeznaczenia które jest wypisane na dłoni, to coś chyba w tym jest.
Miałam 18 lat z kawałkiem, i taka jedna wróżka zobaczyła moją dłoń, i powiedziała, że niebawem wyjdę za mąż.
Nie miałam tego w planach, a bynajmniej nie w tak młodym wieku, więc żachnęłam się na takie dictum.
A za 8 miesięcy już stałam na ślubnym kobiercu, wbrew moim planom.
Podobnie jest z tarotem.
Taka jedna wywróżyła mi dalekie podróże, w tym do Ameryki.
Częsciowo na tamten czas mogłam się zgodzić z wróżbą, ale tylko częściowo, bo od dawna planowałam podróż do Indii, to znaczy marzyłam o niej.
Ameryki nie miałam w swoich planach czy marzeniach absolutnie, nie ciągnęło mnie tam nigdy.
A jednak znalazłam się w tej całej Ameryce, ani się nie obejrzałam.
Na moim skromnym przykładzie chyba widać, że nasze życie może być częściowo ułożone przez "górę", bo jak inaczej to wszystko wytłumaczyć ?
O, tu pierwsze lepsze z brzegu wydarzenie, ściągnięte z portalu WP.
Ma jak najbardziej związek z tym tematem: czy nasze życie jest zapisane ?
http://wiadomosci.wp.pl/gid,15802046,kat,1...l?ticaid=110ee5Ciach, prach, pierdut, byli ludzie - nie ma ludzi.
Takie zbiorowe odejście.
Trudno cokolwiek zwalać na jakieś tam przypadki.
Najprawdopodobniej mieli to zapisane, że właśnie w tym miejscu zginie taka a nie inna grupa ludzi.
Bardzo dziwne i tajemnicze są te zjawiska masowych odejść...
No bynajmniej dla mnie dziwne, bo niewytłumaczalne.