|
Witam , nie wiem czy jestem juz tak rozstrojony poprzez techniki które wykorzystywałem dla uzyskania świadomego snu. Kładę się o godzinie 23-giej budzę następnego dnia ok. 7-mej mam ten plus że pracuje od 12:30 w tym tygodniu. Dobra, budzę sie patrze na zegarek, znowu śnie ma miejsce fajny sen akcji. Następnie znowu się samoczynnie budze patrze na zegarek minęło tylko 6-10 minut, znowu zasypiam i tak do 7-miu razy bo później czuje sie jakiś rozbity ale zazwyczaj po paru minutach wszystko wraca do normy. Nad ranem mam problem z opuszczeniem ciała, zazwyczaj jak wyśnię sobie wieżowiec stoję na nim i skacze lecąc przy samej ziemi wyobrażam sobie portal, i budzę się w łóżku potrafię sobie tak skoczyć nawet 3 razy bo mam w tym realistyczną frajdę. Spotykam we śnie jakąś starszą kobietę, ostatnio wsuwała mi coś pod skórę w ręce nie były to stygmaty z pewnością bo są to dwa odrębne światy. Jednego dnia chciałem wyjść, ale trzymała mnie pewna postać tak mocno było nawet w porządku, tego samego dnia w pracy albo jestem strasznym shizolem, albo tak było straciłbym życie w ostatnim momencie ktoś jakby mną szarpnął urwał mi się film miałem tylko rozciętą ranę.
Poznałem pewną osobę która ma podobne odczucia, kiedy opowiadał mi o tym miał gęsią skórkę nie wiem czy to z emocji, i czym jest to spowodowane. Ja odczuwam ten rodzaj energii jak zamknę oczy i sobie pomyśle że ktoś nade mną czuwa.
Podczas spotkań ze zmarłymi nie chcą lub nie mogą zdradzić mi sekretu ,,czym jest życie, gdzie trafili'' itp... zazwyczaj są zdenerwowani ze pytam o to.
Czy wy podczas zasypiania wstępnego tez macie takie rozmówki z samym sobą jakby ktoś w was siedział, wiem może to zabrzmi idiotycznie ale udało m isie to dostrzec dopiero niedawno, czasami uzyskam jakąś ciekawą informacje już sie budze i nagle wyparowało, nie potrafię sobie tego przypomnieć.
Mam propozycje, wypisujcie w tym temacie informacje dotyczące podobnych przypadków do tych wyżej opisanych.
|