|
Oby opis tego zdarzenia był ewenementem technicznej pomyłki lub "halucynacją". Bo jeśli w niektórych miejscach można słyszeć, odczuwać czy nawet widzieć rzeczy, których nie daje się uchwycić dostępną aparaturą pomiarową, to traktuje to jako nienomalną formę odbioru świata, do którego normalnie dostępu na codzień nie mamy. Tak więc, jak to już zostało napisane, wierzę że odpowiedni "bagaż emocjonalny" związany ze zmarłą osobą (niekoniecznie zmarłej osoby), może takie halucynacje wywołać. A więc telefon wcale nie dzwonił, nic nie wyświetlał, ale w połączeniu z odbiorem paranormalnym rzeczywistość została zapamiętana i przetłumaczona jak to opisałeś. I oby tak było... Ale rozpuśćmy wodze fantazji, załóżmy że zmarła osoba nie trafiła gdzie trzeba, nie jest zagubiona lecz czynnie poszukuje, a "bagaż emocjonalny wzbiera". Odrzucając wszelką pomoc brnie, sama zadając sobie cierpienie, tkwiąc w nim zapętlona bez wyjścia, bez czasu - koszmar. A na dodatek, ktoś z tej strony cały czas dolewa oliwy do ognia, bo jesteśmy tylko ludźmi i ciężko nam zapomnieć, pogodzić się. W każdym razie tam gdzie jest popyt i podaż się znajdzie. Zmarłą osobą spotyka byt, który oferuje idealne rozwiązanie dla umęczonej duszy - możliwość komunikacji "ostatnie słowo". W rzeczy samej nie jeden scenariusz do horroru wymięka. I wbrew wszelkiej fizyce, w rzeczywistości dzieje coś co opisałeś i dzieje się naprawdę i nikt nie powie Ci jak to się stało. A ja nie uwierzę, że zwykły śmiertelnik po tamtej stronie, zadysponuje odpowiednią wiedzą i mocą aby zamanifestować taką "sztuczkę" sam z siebie. Pytanie tylko za jaką cenę? Widziałem rzeczy jakich widzieć nie powinienem i do dziś zadaje sobie pytanie w jaki sposób. Wiem, że nie jestem sam. Z góry przepraszam jeśli kogoś uraziłem, powyższa wypowiedź powstała pod wpływem impulsu, bez udziału wiedzy wyuczonej.
|