CYTAT(Vesanya @ 12.09.2013 - 14:15)

Tylko praktyka powoduje, że wizualizacja staje się coraz bardziej żywa , realistyczna i utrzymująca się. Ja wizualizowałam zawsze po wyciszeniu. Zamknięte powieki, wzrok do góry (ten kąt widzenia przyspiesza fale alfa) , liczę od jakiejś tam liczby do zera, oddychając równomiernie razem z liczeniem. Gdy dochodzę do zera, to już zazwyczaj czuję i słyszę szum w głowie i powieki drgają, to stan transu. W tym stanie o wiele łatwiej wizualizować i dostrajać sie do astrala. Najlepiej wizualizować sobie zawsze to samo miejsce - takie powodujące fajne skojarzenia, np plaża, morze itp. Z każdym dniem ta wizualizacja będzie coraz bardziej szczegółowa i żywa, tak własnie umysł ćwiczy się :). Robisz z tego trójwymiar, obracasz sie dookoła itp , sam zobaczysz, ze po jakimś czasie to będzie obraz jak w kinie. I dopiero po tym wprowadzeniu, takiej rozgrzewce , którą powtarza sie codziennie, warto przejść do innych wizualizacji jeśli jest taka potrzeba. Z czasem - zobaczysz, że pojawią się tzw wizje. Czyli niekontrolowane obrazy, które będą się przesuwac przed oczami i które będą mieć swój sens..
Czyż astral twoim zdaniem to nie świat stworzony naszym umysłem, czyli najbardziej realna wizualizacja jaką możemy osiągnąć, najbardziej realna zachodzi w astralu, po co więc uczyć się wizualizacji? Po co ćwiczyć umysł, czy nie lepiej akceptować go takim jakim jest?Te nie kontolowane obrazy nazwane są Hipnogagami ale co to właściwie jest?