|
Praktycznie wszystko w co się ślepo wierzy, możne zryć beret
Czy to jest miłość, czy to medytacja, lub coś innego...
To o rozumiem pod "prawdziwa medytacja" zaczyna kiedy się zrozumie czym jest "problem", ale ludzie wola żyć w swojej bajce/bance
Dlatego samokontrola to nie wolność i nie wypracuje wolności, tylko daje kontynuacje do problemu, nie sprawdzając czym tak na prawdę jest złudny problem
a zdobywasz wiedzę zeby moc naprawic problem póki nie zrozumiesz natury swojego problemu, a do tego trzeba zalaczyc, rozbudzic samodzielna obserwacje, ktora nie wynika z praktyki albo innego wierzenia
obudzenie paczania wolnego od tożsamości można nazwać "przebudzeniem", ale jak to zrobić? To po prostu musi się wydarzyć, takie zrozumienie w ciele, a praktyki nie znam zadniej... hmm możne rozmowa o tym temacie z taka osoba jak roman,
wierze ze się da, bo ostatnio jak opisywałem "mój punkt widzenia" mojej magdzie, to ja sparaliżował strach /- a dla mnie to jest oznaka początku glebokiej obserwacji "SIEBIE"
choć wiem z własnego przypadku, ze zanim ta obserwacja się wydarzy to musi się zrobić trochę miejsca i mniej strachu, trochę wierzeń musi odejść aż się odsłoni prześcieradło i zobaczy kto pod nim się krył
a po tym własnie nie potrzebna już taka wiedza ani taka praktyka
a nawet jeżeli te zrozumienie się wydarzy to mija czasu aż "umysł" zniknie
|