|
unicestwienie myślącego umysłu, co może się stać jedynie za sprawą Boga, jest zrozumieniem, które pojawia się w głębi serca, że nie istnieje żaden sprawca, że nic nie jest odrębne od Świadomości, która jest istotą umysłu.
dla mnie to zwyczajny proces w którym ciało, biologiczny organizm uwalnia się od UMYSŁU/MYŚLI, czyli identyfikacji/tożsamości
a świadomość o którą Ci chodzi to nic innego dla mnie jak zmysły/percepcja/ciało
kiedy dodać do tego ciała DOŚWIADCZAJĄCEGO/DUCHA/UMYSŁ/TOŻSAMOŚĆ/MYŚL to ciało odbiera wszystko właśnie tą interpretacją. Podział dochodzi do takiego stopnia, że z powodu poczucia odrębności brak satysfakcji doprowadza do kontrolowania swoich emocji, zachowania, kontrolowania zachowania innych w swoim otoczeniu.
A jak się zakwestionuje istnienie tego BYTU/SIEBIE to dopiero zaczyna się jazda. Kiedy ciało zda sobie całkowicie sprawę że to jest MYŚL wtedy zaczyna się rozpad i destrukcja tej struktury, która zniekształcała postrzeganie ciała i zakłócała jego działanie.
Dlatego nie polecam. Bo jak to się wydarzy może być dziko.
To tak jakbyś zielarz musiał umrzeć by zostawić swoje ciało w spokoju.
Ciało jest częścią totalności istnienia, jak chcecie sen to śnijcie, mi by się znudził świat w którym wiem wszystko, gdzie mnie nic nie zaskoczy, po chwili bym się znudził.
Życie płynie ;p
|