|
Konceptualizacji medytacji to w pewnym sensie jej zaprzeczenie, jesli 5 lat czegoś szukałeś i czujesz nagle "wow znalazłem coś, X" to pewnie straciłeś te 5 lat, a potem bedzie y,z.... medytacja jako mechaniczny proces pozwala tylko ćwiczyć umysł, tak jak z wszystkim innym np gra na fortepianie jesli będzie odpowiednią to robił to wycwiczysz. Pod całą powłoką koncepcji jest zawsze przestrzeń, przeciętny jan kowalski moze ją odczuc góra 2 sekundy zanim znowu odpłynie, ezoteryczny guru nadal pozostanie konceptualizacją samego sobie względem zewnątrz, jaKrzys możesz mi powiedzieć do czego dążyłeś poprzez jak to ująłeś "praktyke 5 letnią" czy miało to na celu szarpanie się z tym co jest nami, czyli tak jakby trzymać koniec sznurka a drugi jego koniec będzie szarpał wściekły pies i tak w nieskończoność, czy miało na celu obserwacje siebie. Nie otworzysz czakramów mechanicznym spinaniem umysłu, tylko łagodną uwaznością i świadomym życiem, nie ma na to czipu do mózgu.
|