|
Jak nie ma jak jest :) Masturbacja ciągnie ze sobą wiele efektów, jak i może być skutkiem różnych przyczyn... Tak więc jest o czym dywagować :) ^^.
Zbyszku, nie sądzę, żeby było tak jak mówisz, a przynajmniej nie w każdym przypadku... Sama nazwa "samogwałt" jest jakaś negatywna i chyba musi odnosić się jedynie do jakiegoś skrawka przypadków masturbacji. Masturbacja to nie gwałt, to po pierwsze :) Molestowanie mentalne, a jednostronna kopulacja mentalna to też nie do końca to samo, bo molestowanie kojarzy się z negatywnymi działaniami wobec drugiej osoby, a jak się czuje do kogoś namiętność i wyraża się ją choćby np. m.in. taką masturbacją, to raczej obiekt westchnień otrzymuje pozytywną dawkę właśnie westchnień, czyli pozytywnych epitetów :) (no oprócz efektów ubocznych w różnej postaci, np. uprzedmiotowienia, mentalnego wykorzystania wizerunku obiektu westchnień, a także skutków dotyczących samego tego, który się masturbuje, tj. np. wyrzucenie znacznej dawki energii, czasowe zmniejszenie czułości odbioru energii pod wpływem dużego bodźca przepływającej wyrzucanej dawki energii, przez co zamknięcie się na inne energie i ich typy, poczucie niedosytu, niespełnienia, braku, itp.). Jednak mimo tego, pojawienie się takiej namiętności, nie oznacza jeszcze, że jest ona mroczna... Oczywiście masturbacja ma swoje ujemne strony (niektóre z nich wymieniłem wyżej w nawiasie), ale myślę że nie ma co jej tak demonizować ;) Na pewnym etapie poznawania wszechświata myślę, że jest potrzebna i wskazana, bo mimo wadliwych skutków ubocznych, posiada też pewne pozytywne cechy, które na tym etapie są wskazane do poznania, zaś reszta wówczas nie bardzo się liczy... potem zaś to się zmienia i masturbacja przestaje być już wskazana i potrzebna, bo zastępuje ją już coś innego, bardziej harmonicznego i dogranego, bez takich skutków ubocznych, a zawierającego owe pozytywne strony, bywa że w równym, a nawet większym natężeniu :) I nie mówię tu bynajmniej o seksie, a o fazowaniu w pewne rejony energii wszechświata :3 ^^
Pozdro;)
|