|
Pośrodku chamstwa mego pijaństwa, znów wracam z pracy zjebany, na psychice odciśnięte rany, tekst ten nie najlepszej maści, znów zaprzepaści jednostka swój talent, i tak wyjdę otworze skrzynki jedną z tych wielu widzianych w LD, ja dalej śnie, całe dnie myśle o tym czy jestem rybakiem, złowił bym rybke co by spełniła moje marzenia, moim marzeniem są ludzie dla ludzi, Foks niech sie budzi, każdy sie trudzi temat jak rzeka ściśle pod prąd, znajde swój kąt i tryskam sam niczym gejzer w tej układance, odcisk mojej twarzy na firance, posiadam kagańce pier**o pracownika, jak koń dajcie mi siana dwa wózki na plecy, nie oczekuje checy i śmiechu , ciągle na bezdechu budzą mnie hipnagogi, nałogi to k**a, ja jestem jej alfonsem, donsam sie sam nad sobą jutro zapomne że to napisałem, mówią mi ślusarz ,,pierdol sie z tym'' ja odkręcam zawór zmył bym ja z chęcią tą ludzką tempote, głupote ludzi co nie doceniają jeden drugiego, jestem jak chłopek ten z klocków lego, gdzie moja głowa doczepiona do klocka z nóg, znowu ten nałóg tym mym nałogiem jest świadome snienie, dzień wcześniej ja wiem co mi sie przyśni czym ja znów będe, gdzie tu masz płente, płentą jest to że pije trzecie, zaginione dziecie jakby na teblecie, wciąż czuje się jakby na offline, zakładam line zaciskam pętle tym wszystkim którzy mi źle życzą, wypowiadam słowo ,,niechaj sie stanie'' pierdolną litanie ci wszyscy co są tylko hi hi hi hi i nie ma niczego jak w stylu konona, nie urwałem sie z kondona, jestem tym najsilniejszym plemnikiem który bedzie muzykiem prosze o jedno o bas bit hajhet i snary kicki i o to żebym zkoblował to jak pał pał i strzelam prosto sobie w łep jednym wielkim basem, jestem zawiasem i my sle marze o lepszym jutrze dla was wszystkich będąc tylko jednostką co dopisuje sie do pooezji która nei jest nią a tylko mysla którą wpisałem w ciągu minuty, tak właśnie napierdalam , nie wydalam głupoty nie kopie jak uboty, ale zamykam sie w świecie wyśnionym, jestem tym samym typem tylko zagubionym, do reszty na co więc beszty dopiszcie ludzie, nie badzmy jak pies w zacisniętej budzie, w tym trudzie życia...................
|