CYTAT(AdeptOOBE @ 02.08.2014 - 20:09)

Witam
Ostatnio zabrałem sie za LD i zacząłem prowadzić dziennik snów. Przez to moja pamiec snów drastycznie się poprawiła.
I mam pewien problem non stop powtarza się taki sam motyw (w zwykłych snach oraz w LD z niskim poziomem świadomośći) a mianowicie - uczestniczę w jakiejś bójce którą ktoś prowokuje, rzadziej ja. Bije sie wtedy zawsze na gołe pieści i moje ciosy nie ważne jak mocno chce je zadać, wyglądają jak w zwolnionym tempie, jakbym bił podwodą a jak już trafie przeciwnika to czuje jakbym go tylko leciutko dotknął. Natomiast przeciwnik zawsze bije mocno i po każdym jego ciosie sie przewracam. Nie jestem w stanie kompletnie nic zrobić. Do tego ZAWSZE postronne osoby we śnie stoją jak wryte i tylko przyglądają sie sytuacji gdy ja jestem obijany, nie ważne czy krzycze o pomoc czy nie.
Najgorsze w tym wszystkim jest uczucie kompletnej bezradności, jest ono tak duże że po przebudzeniu nadal sie utrzymuje!
Co taki motyw może oznaczać, oraz jakieś sposoby na wyeliminowanie go?
Nie tworzyłbym tego tematu gdyby problem zdarzał sie rzadko lub był mały. Ten sam motyw powtarza sie właściwie co pare dni w moich snach i wydaje mi sie że jest coraz silniejszy (coraz wieksze uczucie bezradności)
ps: W Ld z dużym poziomem świadomości problem nie wystepuje, bo wystarczy ze pomysle aby dana osoba zniknela i znika.
Na jawie jesteś silny, świadomość dominuje, potrafi kontrolować całe ciało za pomocą siły woli. Zdrowa osoba może robić bardzo wiele, steruje ciałem i w dużym stopniu myślami(za pomocą zorganizowanego życia) niczym gracz komputerowy steruje postacią z komputera swym DŻOJPADEM ;) To naturalna, czysto ludzka zdolność, ale ciało ma swój własny rozum, a może nawet więcej niż jeden... Jest niższa nieświadomość, związana bliżej z ciałem, obszar świadomości(mocno autonomiczny) między instynktami a osobowością świadomą.
Myślę, że w twoim wypadku mamy do czynienia z postępem na drodze świadomego śnienia i oporem nieświadomości przed intruzem świadomości. Piszesz, że pamięć snu się poprawiła, a to jest równoznaczne z zwiększoną świadomością. Nieświadomość pokazuje swoją siłę i ubiera się w postaci tych zawadiaków, możesz zobaczyć się natury/ducha w tej pierwszej(lub zerowej) fazie, ile jeszcze czeka Cię pracy...
Większość osób ma bardzo silny opór nieświadomości i nie jest w stanie zrobić nawet jednego kroku postępu w LD/OOBE, rezygnują z wysiłków. I nie ma się co dziwić. Jeśli nie wspomagają Cię siły, nazwijmy je siłami wyższej nieświadomości(np. MTJ-na to trzeba umieć się otworzyć) lub nie ma się wrodzonego talentu, to rezultaty u większości śmiałków będą nikłe z prostej przyczyny. Techniki dostępne w necie i książkach w bardzo mały sposób wpływają na zwiększenie świadomości. Technika RT moim skromnym zdaniem nawet ją zmniejsza poprzez swoją rutynowość. Dziennik snów na pewno trochę pomaga, szczególnie, jeśli przed rozpoczęciem praktyki miało się kłopoty zapamiętywaniem snów, a liczba spontanicznych LD w całym życiu była bliska zeru.
Oprócz zapisywania snów mogę zasugerować Ci też przerabianie na jawie w wyobraźni przebytych snów, rozwijanie na podstawie wspomnień snu jego innych scenariuszy.
Myślę jednak, że najważniejsza sprawa to zwiększanie świadomości poprzez "technikę" poznawania samego siebie. W skrócie polega to na uświadomieniu sobie, zrozumieniu czemu myślisz tak a nie inaczej, skąd taki a nie inny pogląd, jaka myśl zrodziła aktualną myśl, jaka tą wcześniejsza i tak ad infinitum ;) I najważniejsze jest tu uświadamianie poglądów dotyczących samego siebie - czy jestem tym z a kogo się uważam? W co wierzę, a jak postępuje, czy jest spójność między jednym i drugim? Jeśli nie ma to dlaczego?
Przerabiasz wszystko: myśli, uczucia, poglądy - aktualne i wspomnienia. Można tak cały dzień, materiałem jest każda myśl i emocja... Szczerość przed sobą jest bardzo ważna!
Darek wspominał coś o zbieraniu aspektów i rozbijaniu się w czasie snu na kawałki. Takie samopoznanie jest wg mnie analogiczne do tego co Darek Sugier nazywa właśnie tym zbieraniem aspektów. Stajesz się bardziej kompletny(większy, silniejszy) i świadomy, jest o wiele łatwiej zachować przytomność w wyższych fazach. To jest IMHO fundamentalna technika, na której trzeba zbudować praktykę LD/OOBE. Skutecznie praktykowana zapewni spontaniczne LD i półświadome sny wizyjne. Dodając do tego 4+1 oraz techniki św. Piotra i Gabriela zostaniesz zawodowcem :)
Co do mnie, to miałem wiele spontanicznych LD od dziecka, ale były to zmarnowane doświadczenia, infantylna duszyczka z jednym dominującym aspektem zarówno w realu jak i w "poza" wiele tam nie podziałała. Częstotliwość LD później spadła, ale po latach, gdy rozpocząłem zwiększanie świadomości moje doświadczenia w "poza" weszły na zupełnie inny poziom! Polecam książkę ANTHONY DE MELLO Przebudzenie. Nie jest doskonała, ale to bardzo cenna pozycja jeśli chodzi o samopoznanie. Mi pomogła, ale trzeba uważać. Bez mistrza, który by udzielał wskazówek i robił korekty, można błędów narobić i popaść, daj boże w małą psychozę ;). Co na to De Mello?
"Jeśli moje rozważania miałyby wyrządzić ci jakąś szkodę - to przyczyna tej szkody tkwi w tobie. Jeśli udałoby się w czymś tobie dopomóc - to sam tego dokonałeś."
De Mello Przebudzenie:)
Z czasem będziesz mógł załatwić takich oprychów bez użycia niefizycznych rąk, ale trzeba uważać, aby nie zachłysnąć się poczuciem mocy, które tylko oddala Cię od dobrego dostrojenia...
Poznaj swoją nieświadomość/duszę, zapuść w nią korzenie świadomości i zrozumienia, zapal tam światło a będzie stanowiła mniejszy opór. Jest to ciężka praca alchemiczna, ale warto...